Aplikatory doglebowe do beczkowozów: Optymalizacja nawożenia i ochrona środowiska

Tradycyjne rozlewanie gnojowicy wiąże się nie tylko z nieprzyjemnym zapachem, ale również ze znacznymi stratami cennych składników nawozowych. Z tego powodu coraz większą popularność zyskują rozwiązania umożliwiające doglebową aplikację nawozów naturalnych. Aplikatory doglebowe i naglebowe są montowane na wozach asenizacyjnych większości producentów. Jeśli dany producent nie posiada takiego osprzętu własnej produkcji, zazwyczaj oferuje urządzenia innych firm, jednocześnie odpowiednio dostosowując beczkowóz do ich zawieszenia.

Opłacalność stosowania aplikatorów doglebowych

Doglebowa aplikacja gnojowicy i gnojówki nie jest jeszcze powszechna w Polsce, głównie ze względu na koszty zakupu odpowiednich aplikatorów. Niemniej jednak, poza zmniejszeniem nieprzyjemnego zapachu, doglebowa aplikacja gnojowicy lub gnojówki pozwala na znaczne oszczędności dzięki zredukowanym stratom azotu amonowego. Przy najczęściej spotykanym, rozbryzgowym sposobie rozlewania, straty azotu amonowego wynoszą od 5 do nawet 50 procent, w zależności od warunków pogodowych i glebowych oraz szybkości ewentualnego wymieszania nawozu z glebą.

Zastosowanie aplikatora doglebowego może zredukować te straty nawet o 90 procent. Przy wykorzystaniu aplikatora do płytkiego wtryskiwania straty amoniaku są zmniejszane o 60 procent, natomiast węże rozlewowe zmniejszają je jedynie o 10 procent.

Kalkulacja korzyści finansowych

Opłacalność zastosowania aplikatora doglebowego można prześledzić na przykładzie gnojowicy świńskiej. Zawiera ona od 0,3 do 0,5 procent azotu. Przyjmując uśrednioną wartość 0,4 procent, z czego około połowę stanowi azot amonowy (0,2 procent), przy zastosowaniu gnojowicy w ilości 30 m3/ha próbuje się dostarczyć 60 kg azotu amonowego na hektar. Podczas tradycyjnego rozlewania, przy poziomie strat około 50 procent, jest to 30 kg utraconego, łatwo przyswajalnego dla roślin azotu, który z powodzeniem mógłby zastąpić nawóz mineralny. Taka ilość azotu znajduje się w 88 kg saletry amonowej, co stanowi równowartość około 105,60 zł przy cenie 1 200 zł/t. Stosując aplikator doglebowy, stratę tę ogranicza się o około 90 procent, czyli o 95 zł.

Przy cenie aplikatora równej 20 tys. zł inwestycja zwróci się po aplikacji gnojowicy na powierzchni 210 ha, czyli np. po 5 latach w przypadku rocznego wykorzystania aplikatora na 42 ha. Powyższa kalkulacja opiera się na założeniach, które są bardzo zmienne i dlatego każdy powinien wykonać ją samodzielnie dla własnego gospodarstwa.

Dodatkowo, wiele aplikatorów pozwala na jednoczesną uprawę ścierniska, co również należy włączyć do kalkulacji oszczędności, zarówno ekonomicznych (paliwo, serwis), jak i agrotechnicznych.

Wady i dodatkowe koszty

Kalkulacja nie uwzględnia minusów stosowania aplikatora, do których należy spadek wydajności i konieczność stosowania ciągnika o większej mocy, co z pewnością zaowocuje wzrostem zużycia paliwa na hektar, a tym samym poniesionych kosztów. Zwiększenie zapotrzebowania mocy uzależnione jest przede wszystkim od typu aplikatora, a także od głębokości pracy elementów roboczych oraz szeregu innych czynników. Producenci najczęściej deklarują zwiększenie zapotrzebowania mocy po zainstalowaniu aplikatora doglebowego na poziomie od 3 KM na jeden ząb sprężynowy zakończony wąską redliczką lub talerz pracujący jako krój, do nawet 20 KM w przypadku szerokich gęsiostopek pracujących na stosunkowo dużej głębokości. Przy aplikatorach talerzowych może to być do 30 KM na 1 m szerokości roboczej.

Trzeba jednak pamiętać, że zwykle zabiegi aplikowania doglebowego nie służą jedynie rozprowadzeniu gnojowicy, a są jednocześnie uprawą ścierniska, uprawką przedsiewną lub jeszcze inną. W związku z powyższym, w większości przypadków i tak trzeba byłoby wykonać dany zabieg uprawowy, a zatem nie należy doliczać kosztów z nim związanych do kosztów nawożenia gnojowicą. Jedynie w przypadku użytków zielonych koszty te nie byłyby ponoszone, więc należy je doliczyć do wzrostu kosztów aplikacji płynnych nawozów organicznych.

Rodzaje aplikatorów i sposoby zawieszenia

Schemat budowy aplikatora doglebowego z różnymi elementami roboczymi

Aplikatory doglebowe i naglebowe montowane są na wozach asenizacyjnych większości producentów. Jeśli dany producent nie posiada takiego osprzętu własnej produkcji, zazwyczaj oferuje urządzenia innych firm, jednocześnie odpowiednio dostosowując beczkowóz do ich zawieszenia.

Sposoby zawieszenia aplikatorów

W przypadku aplikatorów do gnojowicy występują dwa podstawowe sposoby zawieszenia: cztero- i trzypunktowy układ zawieszenia, podobny do występujących standardowo w każdym ciągniku rolniczym. Firmy takie jak Pomot Chojna oraz Pichon oferują wybór między oboma rozwiązaniami. Joskin w swoich wozach asenizacyjnych montuje czteropunktowe podnośniki złożone z dwóch dolnych, podnoszonych przez indywidualne siłowniki hydrauliczne ramion oraz dwóch łączników górnych. Podobne rozwiązanie spotkamy w aplikatorze Sipmy. Najbardziej zróżnicowane rodzaje połączeń stosuje Meprozet Kościan. W zależności od konkretnego modelu aplikator łączy się z beczkowozem za pomocą połączenia zawiasowego, czterech ramion lub jest zaczepiany za beczkowozem i porusza się na własnych kołach. Ten ostatni przypadek dotyczy jednego modelu o szerokości 6 m o tarczowym systemie aplikacji. Zaletą tego rozwiązania jest brak obciążania konstrukcji wozu asenizacyjnego masą dość ciężkiej sekcji talerzowej. Do wad należy natomiast brak możliwości dociążenia aplikatora w celu lepszego zagłębienia, co ma znaczenie głównie na cięższych glebach, oraz utrudnione cofanie. Aplikator tego typu oferuje także Zunhammer, jednak w przypadku tej marki najczęściej spotkamy trzypunktowe układy zawieszenia.

Dostosowanie do wozów używanych

W przypadku posiadania starego wozu asenizacyjnego, a chęci używania aplikatora, problemem jest przede wszystkim brak układu zawieszenia. Można go rozwiązać na dwa sposoby. Pierwszy, prostszy, to dokupienie gotowego zestawu do montażu na ramie beczkowozu. Takie układy zawieszenia oferują prawie wszyscy producenci. Koszty gotowych zestawów są bardzo zróżnicowane, np. układ zawieszenia z Pomotu Chojna można kupić już za niecałe 6 tys. zł, natomiast zestaw Joskina to wydatek około 11 tys. zł (ceny brutto).

Sposobem na zmniejszenie kosztów jest wykonanie takiego układu we własnym zakresie przy wykorzystaniu elementów TUZ stosowanych w ciągnikach rolniczych. Przed montażem - czy to gotowego, czy wykonanego we własnym zakresie podnośnika - trzeba jednak zwrócić uwagę na budowę beczkowozu, a zwłaszcza jego ramy. Musi być ona odpowiednio solidna, ponieważ siły, jakim poddawany jest aplikator, są dość duże i w całości są przenoszone na układ zawieszenia i w dalszej kolejności beczkowóz oraz ciągnik. Poza układem zawieszenia konieczne jest odpowiednie podłączenie rury zasilającej aplikator, jednak to już nie powinno nastręczać żadnych problemów.

Popularne typy aplikatorów doglebowych

Posiadacze gruntów ornych i nieużytków powinni w pierwszej kolejności przyjrzeć się aplikatorom kultywatorowym.

Aplikatory kultywatorowe

Producenci oferują różne rodzaje aplikatorów kultywatorowych, co poza pewnym zróżnicowaniem efektów nawożenia, powoduje różny efekt uprawowy oraz wpływa na zmianę zapotrzebowania zestawu na siłę uciągu ciągnika. W każdym przypadku sposób podawania gnojowicy do gleby jest ten sam: z rozdzielacza płynie ona przewodami za zębami kultywatora, wzdłuż ich krzywizny, a następnie wtryskiwana jest pod lemiesze. Za pewien standard można uznać aplikatory kultywatorowe z zębami sprężystymi. Ich zalety to przede wszystkim lepsze w porównaniu z gęsiostopkami spulchnienie gleby oraz dobre mieszanie resztek roślinnych.

Lemiesze zębów sprężystych są jednak dużo węższe od gęsiostopek, a to powoduje z kolei, że gnojowica jest rozlewana dość wąskimi pasami. W zależności od budowy danego aplikatora zęby sprężyste mogą pracować na różnej głębokości (od 3 do 20 cm) i mieć zróżnicowany rozstaw (od 25 do 45 cm). W przypadku zębów sztywnych spotkać można rozstaw równy nawet 75 cm. Ta ostatnia wartość dotyczy jednej maszyny z Meprozetu oraz maszyn Rekordia firmy Meyer-Lohne. Zbyt duża odległość między zębami może jednak rodzić wątpliwości co do zasilenia w nawóz całej powierzchni pola. Przy odpowiednio dobranym rozstawie kół wozu asenizacyjnego tak duży rozstaw zębów może być jednak także zaletą, umożliwiając zastosowanie płynnych nawozów organicznych pomiędzy rzędami kukurydzy. Aplikatory niektórych firm, np. Sipmy, umożliwiają dowolne rozmieszczenie zębów na ramie.

Do zalet aplikatorów kultywatorowych możemy zaliczyć korzystniejszą niż w przypadku wersji talerzowych cenę zakupu, np. wspomniany aplikator Sipmy o szerokości roboczej 2,3 m kosztuje 17 500 zł, 2,5-metrowy aplikator kultywatorowy Pomotu Chojna - 18 500 zł, 3-metrowy aplikator z Meprozetu to koszt 29 000 zł, a 3-metrowy Terrasoc Joskina uszczupli portfel o 29 500 zł (ceny brutto).

Aplikatory talerzowe

Aplikator talerzowy pracujący na ściernisku

Aplikatory talerzowe mogą mieć dość zróżnicowaną budowę, co powoduje, że służą do nawożenia różnych rodzajów gruntów. Oferowane m.in. przez firmy Bauer, Joskin, Pichon i Zunhammer urządzenia wyposażone są w tarcze ustawione równolegle do kierunku jazdy, co sprawia, że rozcinają one glebę, ale jej nie uprawiają, pełniąc rolę krojów talerzowych. W powstałe za tarczami rowki wprowadzany jest płynny nawóz. Niektóre urządzenia wyposażone są dodatkowo w rolki dociskowe, których zadaniem jest zamknięcie powstałych rowków. Powyższe rozwiązanie jest najbardziej uniwersalne i pozwala na zastosowanie go przy nawożeniu nie tylko łąk, ale także ściernisk czy nieużytków.

Aplikatory talerzowe z Pomotu Chojna i Meprozetu Kościan przypominają kompaktowe brony talerzowe wykorzystywane do uprawy, dlatego nie mogą być stosowane na użytkach zielonych. Ich przeznaczeniem jest praca na ścierniskach lub nawożenie przeduprawowe. W maszynach Meprozetu, tak jak w przypadku wcześniej opisanych systemów, przewody dostarczają nawóz za elementem roboczym, czyli w tym wypadku talerzem. Następnie, w zależności od modelu, drugi rząd talerzy bądź specjalne zagarniacze zakrywają powstałe bruzdy. W przypadku maszyn Pomotu gnojowica bądź gnojówka doprowadzane są przewodami przed bronę talerzową, która następnie miesza nawóz z glebą.

Aplikatory talerzowe są niestety droższe od ich zębatych odpowiedników. Koszt zakupu 3-metrowego aplikatora talerzowego z Pomotu to 43 000 zł, z fabryki Joskina - 45 000 zł. W przypadku aplikatora Meprozetu o takiej szerokości, wyposażonego w jeden rząd talerzy i zagarniacze - 44 000 zł, a jeśli chcielibyśmy zakupić model 2-rzędowy, to wydatek wzrośnie do 63 000 zł (ceny brutto).

Aplikatory płozowe (łyżwowe)

Dość uniwersalnym rodzajem urządzeń do rozprowadzania płynnych nawozów organicznych są aplikatory płozowe, nazywane też łyżwowymi. Przeznaczone są one głównie na użytki zielone, ale można je wykorzystywać także na innych rodzajach gruntów, np. na ściernisku czy na nieużytkach. Zbudowane są z ramy i elementów roboczych przypominających nieco elementy robocze klasycznych siewników redlicowych. Ten rodzaj aplikatorów możemy spotkać w maszynach Joskin, Pichon czy Rekordia. Trudno je jednak nazwać w pełni doglebowymi, są one raczej pośrednim rozwiązaniem między urządzeniami doglebowymi a naglebowymi.

Aplikatory płozowe działają powierzchniowo, dlatego ich skuteczność w ograniczaniu strat azotu amoniakalnego jest mniejsza niż w przypadku urządzeń w pełni doglebowych i wynosi około 60 procent. Podczas pracy ich płozy rozchylają rośliny i tworzą niewielkie bruzdy, do których aplikowany jest płynny nawóz. Zaletą tych aplikatorów jest przede wszystkim znacznie niższe zapotrzebowanie mocy ciągnika w porównaniu do urządzeń kultywatorowych lub talerzowych, co przekłada się na niższe koszty eksploatacji i wyższe wydajności.

Aplikatory naglebowe (węże wleczone)

Aplikatory naglebowe są urządzeniami, które służą do aplikacji gnojowicy na glebę. Ich główną cechą jest wykorzystanie węży wleczonych, które równomiernie rozprowadzają nawóz na powierzchni ziemi. Aplikatory naglebowe często są montowane na wozach asenizacyjnych, co umożliwia skuteczne i precyzyjne rozprowadzanie gnojowicy na polach uprawnych. Zapewniają one równomierne rozprowadzenie gnojowicy na całej powierzchni gleby oraz dużą wydajność przy dużych szerokościach roboczych.

Homogenizacja gnojowicy i rozdzielacze

What is Homogenization?

Pomiędzy beczkowozem a aplikatorem konieczne jest zastosowanie rozdzielacza kierującego gnojowicę do poszczególnych wylotów. Często pełni on także funkcję rozdrabniacza części stałych, co zapobiega zatykaniu się przewodów, które jest uciążliwe i obniża wydajność. Urządzenia homogenizujące stosuje m.in. Joskin, którego opatentowany rozdzielacz Scalper wyposażono w tarcze samoostrzące. Minimalizuje to jego obsługę i zdaniem producenta ma zapewnić niezawodność rozwiązania. Zasada działania jest następująca: podstawa rozdrabniacza wprawiana jest w ruch przez silnik hydrauliczny. Do tej podstawy przymocowane są obracające się swobodnie noże. Między nimi a tworzącymi przeciwnoże otworami powstaje efekt nożyc, który pozwala na sprawne cięcie wszelkich części stałych.

Francuski producent wozów asenizacyjnych Pichon stosuje nieco inne rozwiązanie dostępne za dopłatą. Urządzenie nazwane Turbiną Pichon jest rozdzielaczem, w którego korpusie oprócz obracających się noży są umieszczone dodatkowe elementy. Są to płytki mielące, w stosunku do których obracające się noże ustawione są prostopadle, co pozwala na odpowiednią homogenizację rozprowadzanej gnojowicy. Wyposażone w rozdrabniacz rozdzielacze montowane są także w niektórych modelach aplikatorów z Pomotu Chojna. Są to rozdrabniacze Exacuter produkowane przez firmę Eisele. Tutaj również napęd zapewniany jest przez silnik hydrauliczny, który porusza noże tnące - zdaniem przedstawicieli firmy pozwalają one na dokładne rozdrobnienie części stałych zawartych w gnojowicy.

Zwiększone zapotrzebowanie na moc ciągnika

Drugą kwestią, którą należy wziąć pod uwagę przy wyborze aplikatora, jest moc, jaką dysponuje ciągnik. Sam wóz asenizacyjny ma stosowne do swojej objętości zapotrzebowanie na moc. Dlatego narzędzie w postaci aplikatora winno być dobrane tak, aby maksymalnie wykorzystać pozostałą rezerwę, a jednocześnie nie dopuścić do przeciążenia ciągnika, zwłaszcza gdy mowa o pracy w pagórkowatym terenie.

Przy doborze wozu zwykle przyjmuje się przelicznik 10 KM na każde 1000 litrów pojemności beczki. Drugie tyle należy przyjąć na każdy metr szerokości roboczej aplikatora. Oczywiście, należy inaczej podejść do doboru aplikatora łąkowego, a inaczej do pracy w polu. Duże znaczenie ma to, czy decydujemy się na talerze czy zęby; te drugie bowiem mają mniejsze zapotrzebowanie na moc.

Pośród dostępnych rozwiązań, najmniejsze zapotrzebowanie na moc będą miały aplikatory wyposażone w zęby sprężynowe z wąskimi redlicami (10 KM na metr szerokości roboczej), w przypadku szerokich gęsiostópek należałoby przyjąć dwukrotnie większe zapotrzebowanie, zaś dla redlic talerzowych nawet trzykrotnie.

Przyszłość aplikacji doglebowej

Powszechne stosowanie aplikatorów do płynnych nawozów organicznych to nieunikniona przyszłość. Jeśli nie wymuszą tego przepisy, to z pewnością zrobi to ekonomia. Aplikatory pozwalają przede wszystkim na ograniczenie strat azotu, co przynosi wymierne korzyści, które da się przeliczyć na konkretne złotówki. W dobie zmniejszającej się liczby mieszkańców wsi zajmującej się bezpośrednio rolnictwem, nie mniej ważne może być także ograniczenie nieprzyjemnego zapachu podczas stosowania gnojówki czy gnojowicy. Już teraz, zwłaszcza w regionach podmiejskich, na tym tle coraz częściej dochodzi do konfliktów z sąsiadami niezwiązanymi z rolnictwem, dlatego też na tych terenach aplikatory byłyby szczególnie pożądane.

Przy zakupie konkretnego modelu trzeba pamiętać, aby uwzględnić nie tylko rodzaje gruntów przeznaczonych do nawożenia, ale też zwiększone zapotrzebowanie na moc. Doglebowe aplikowanie gnojowicy na głębokość 100 - 150 mm ma na celu zmniejszenie strat związków azotowych z gnojowicy, wypłukiwania jej z gleby oraz uciążliwego dla środowiska zapachu.

tags: #aplikator #doglebowy #beczkowoz