Transporter pływający PTS-M w Wojsku Polskim – historia, zastosowanie i przyszłość

W obliczu możliwych podtopień i powodzi, wojsko polskie regularnie wykorzystuje ciężki sprzęt w najbardziej zagrożonych regionach. Jednymi z najważniejszych konstrukcji w takich sytuacjach są wojskowe transportery pływające serii PTS, a w szczególności PTS-M. Te niezmodernizowane maszyny pamiętają wielką powódź z 1997 roku, choć już wtedy planowano ich wycofanie ze służby. Od lat 70. XX wieku są podstawowym wozem oddziałów sapersko-inżynieryjnych, służącym do transportu żołnierzy i sprzętu przez akweny. Ich długowieczność i niezawodność sprawiają, że mimo upływu dekad, nadal odgrywają kluczową rolę w działaniach ratowniczych.

Transporter pływający PTS-M w akcji ratowniczej podczas powodzi

Historia i rozwój serii PTS

Początki - transporter K-61 i PTS

W latach 50. XX wieku w ZSRR opracowano gąsienicowy pojazd amfibijny K-61, który miał zastąpić pozyskane podczas II wojny światowej od Aliantów pojazdy DUKW oraz ich późniejsze radzieckie kopie. K-61 zapewniał nowe możliwości dla oddziałów desantowych oraz w trakcie operacji przekraczania rzek. Dzięki swoim rozmiarom i ładowności nadawał się również do wykorzystania jako pojazd ratowniczy w trudnym terenie.

Dla radzieckich wojskowych parametry K-61 nie były jednak wystarczające, w związku z czym zlecono rozpoczęcie prac nad jego większym następcą. W 1961 roku zespół konstrukcyjny z Kriukowskiej Fabryki Wagonów (KWZ - Kriukowskij Wagonostroitielnyj Zawod) w Krzemieńczuku, kierowany przez J. Lenciusa, stworzył prototyp nowego pojazdu oznaczonego jako PTS (ros. ПТС - Плавающий транспортер средний - średni transporter pływający).

Do budowy PTS wykorzystano podzespoły istniejących pojazdów, takich jak ciągnik artyleryjski ATS-59 i czołg podstawowy T-54. Ogólny układ konstrukcyjny był zbliżony do K-61: transporter miał silnik umieszczony pośrodku, napędzający gąsienice oraz dwie trzyłopatowe śruby o średnicy 65 cm w tunelach pod tylną częścią pojazdu. Był napędzany silnikiem wysokoprężnym o mocy 257,6 kW, który pozwalał na osiągnięcie prędkości do 42 km/h na lądzie i 10,6 km/h w wodzie. Platforma ładunkowa, za zamkniętą kabiną załogi, była odkryta i dostępna przez opuszczaną rampę z tyłu pojazdu. Masa własna wynosiła 17 ton, ładowność na lądzie - 5 ton, a na wodzie - 10 ton. Wymiary transportera to 11,5 m długości, 3,3 m szerokości i 2,65 m wysokości.

PTS-M - modernizacja i wprowadzenie do służby

Już w 1965 roku, po testach pojazdu PTS, opracowano jego ulepszony wariant - PTS-M (M - „Модернизированный” / „Zmodernizowany”). Przy niezmienionej mocy silnika i ładowności, nieco powiększono powierzchnię ładunkową do 7,9 × 2,6 m (20,54 m², w stosunku do 18,5 m² w PTS). Kabina załogi została wyposażona w urządzenia filtrowentylacyjne i ogrzewanie, a także dodano wyposażenie do pływania po morzu, w postaci stelażu z rur z plandeką, zabezpieczającą przed bryzgami wody. Ulepszono także wyposażenie, dodając nową radiostację, reflektor i przyrządy noktowizyjne. Transportery te szybko trafiły nie tylko do jednostek radzieckich, ale również i pozostałych państw Układu Warszawskiego.

Załogę PTS-M stanowią dwie osoby - dowódca i kierowca, którzy do kabiny wchodzą przez włazy w dachu transportera. Kierowanie na lądzie odbywa się za pomocą dwóch drążków, natomiast kierownica na stanowisku kierowcy służy jedynie do zmiany położenia sterów w czasie pływania. Transportery PTS i PTS-M powstały w fabryce wagonów w Krzemieńczuku na Ukrainie.

Transporter PTS-M, widok z boku

Dalsze rozwinięcia - PTS-2, PTS-3 i PTS-4

W 1973 roku w Ługańskiej Fabryce Lokomotyw Spalinowych (Луганский тепловозостроительный завод) opracowano nowy model transportera PTS-2 pod kierownictwem S. Fiłonowa i W. Kołdoby. Wzrosły wymiary transportera, masa własna do 24,2 t i ładowność do 12 ton. Zastosowano silnik o większej mocy (522,5 kW / 710 KM), co pozwoliło na wzrost prędkości do 60 km/h na drodze i 12,9 km/h na wodzie. W układzie jezdnym sześć kół nośnych o dużej średnicy zostało zastąpione przez siedem mniejszych kół, z rolkami podtrzymującymi gąsienice. Zastosowano lekko opancerzoną kabinę z urządzeniami filtrowentylacyjnymi. Czterołopatowe śruby w tunelach miały średnicę 70 cm, a powierzchnia ładunkowa wzrosła do 23,6 m² (8,225 × 2,87 m). PTS-2 był przeznaczony do transportu personelu (do 75 żołnierzy z wyposażeniem), systemów artyleryjskich, ciągników kołowych i gąsienicowych, samochodów ciężarowych oraz transporterów opancerzonych.

Transporter PTS-2

Dalszym rozwinięciem PTS-2 jest PTS-3, skonstruowany w 1988 roku w zakładach Ługansktiepłowoz. Wzrosła jego ładowność na wodzie do 16 ton oraz prędkość na wodzie do 15 km/h. Zamieniono śruby napędowe w tunelach pod dnem transportera na śruby o średnicy 75 cm w pierścieniowych osłonach, za rufą pojazdu, napędzane za pomocą ruchomych wałów. W położeniu transportowym na lądzie śruby są podniesione i podczepione pod tylną rampą. Transporter otrzymał również inne ulepszenia, w tym formę opancerzenia kabiny.

W 2009 roku w Rosji rozpoczęto prace nad kolejnym wariantem amfibii, PTS-4, który wszedł do produkcji w 2014 roku. Do jego budowy wykorzystano podzespoły nowszych czołgów T-80 i T-72 oraz silnik W-84 o mocy 840 KM. Masa pojazdu wzrosła do 33,1 tony, a ładowność utrzymano na poziomie 12 ton na lądzie i 18 ton na wodzie. Nowy pojazd otrzymał grubsze opancerzenie oraz stanowisko dla karabinu maszynowego kalibru 12,7 mm.

PTS-M w Wojsku Polskim

Długoletnia służba i rola w akcjach kryzysowych

Transportery PTS-M służą w Wojsku Polskim od lat 70. XX wieku. Emerytowany generał brygady Bogusław Bębenek, szef Inżynierii Wojskowej w latach 2011-2014, wspomina, że już w 1974 roku, kiedy rozpoczynał służbę wojskową, transportery te były w Polsce. "Ten sprzęt został skonstruowany do transportu pojazdów ciężarowo-terenowych, zwłaszcza takich, które służyły jako ciągnik dla armat ciągnionych" - powiedział gen. Bębenek. W tamtych czasach standardem były armaty kalibru 85, 122 i 152 mm holowane przez ciągniki. Obecnie armia zrezygnowała z armat 85-milimetrowych, a ciągnione armaty kalibru 122 mm zastąpiły samobieżne 122-mm armatohaubice Goździk oraz 120-mm moździerze Rak, które same mogą pływać.

PTS-M wielokrotnie sprawdzały się w akcjach ratunkowych, m.in. podczas powodzi tysiąclecia w 1997 roku, powodzi z 2010 roku, a także podczas powodzi z 2024 roku. W obliczu możliwych podtopień na południu Polski wojsko zapowiedziało gotowość użycia ciężkiego sprzętu, w tym transporterów PTS-M, w najbardziej zagrożonych regionach. Wojska Obrony Terytorialnej zostały postawione w stan najwyższej gotowości, a Wojskowe Zgrupowanie Zadaniowe, zorganizowane w Nisku (woj. podkarpackie) przy wsparciu 3. Batalionu Inżynieryjnego, dysponuje niezbędnym sprzętem.

Podczas powodzi z 2024 roku Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych poinformowało, że w Wojsku Polskim ma znajdować się "nieco ponad 100" PTS-ów. Jednak według informacji Ministerstwa Obrony Narodowej z 2021 roku, armia mogła korzystać nawet z 282 wozów. Najstarsze aktywne w służbie PTS-M mogą już zbliżać się do bariery 50 lat służby.

PTS-M - Borne Sulinowo

Modernizacje i przystosowanie do sytuacji kryzysowych

Powodzie z 1997 i 2010 roku spowodowały, że znaczna część egzemplarzy PTS-M w ramach remontu kapitalnego przeszła przystosowanie do sytuacji kryzysowych, zwłaszcza do ewakuacji ludzi, pojazdów cywilnych, dobytku, a także zwierząt hodowlanych z zalanych terenów. Najważniejsza zmiana dotyczyła sposobu dostania się na transporter: zdemontowano najazdy w formie rynny, przystosowanej do rozstawu kół ciężarówki, i zastąpiono je platformą, po której swobodnie mogą wjeżdżać samochody cywilne oraz wchodzić ludzie i zwierzęta gospodarskie.

Wyremontowane i przystosowane transportery PTS-M trafiały głównie do ówczesnych batalionów ratownictwa inżynieryjnego w garnizonach położonych nad największymi rzekami, takich jak Głogów, Nisko, Dęblin i Brzeg. Remontami i przebudową PTS-M-ów zajmowały się Wojskowe Zakłady Inżynieryjne w Dęblinie, będące obecnie zamiejscowym oddziałem Huty Stalowa Wola. Prace te potrafią sięgać aż 80 procent odtworzenia wozu, a remont główny transportera powinien być przeprowadzany co 15 lat. "Dostosowanie do potrzeb ewakuacyjnych przeszło kilkadziesiąt egzemplarzy" - powiedział gen. Bębenek.

Transportery pływające PTS-M są używane nie tylko w Wojskach Lądowych, ale także w Marynarce Wojennej. Egzemplarze Marynarki Wojennej mają podniesione burty, aby lepiej chronić przed wysoką falą, i są dostosowane m.in. do pływania po morzu.

Ograniczenia eksploatacyjne

Mimo swojej niezawodności, transportery PTS-M mają swoje ograniczenia. Jak informowano w prasie branżowej, transporter zachowuje zdolność do działania, jeśli prędkość prądu wody dochodzi do 2,5 metra na sekundę. W niedzielę, zarówno wojsko, jak i wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, informowali, że ze względu na zbyt silny nurt w akcjach ratowniczych nie zawsze można używać transporterów pływających. Zdaniem gen. Bębenka wynikało to z ekstremalnych warunków związanych z powodzią: "Przy bardzo rwącym potoku i jednocześnie zróżnicowanej głębokości wody, w dodatku w terenie zabudowanym nie można oczekiwać, że sprzętu pływającego będzie można użyć w każdej chwili."

Parametry taktyczno-techniczne PTS-M:

Parametr Wartość
Długość 11,43 m
Szerokość 3,3 m
Wysokość 2,65 m
Masa całkowita 27700 kg
Maksymalna masa ładunku na lądzie 5000 kg
Maksymalna masa ładunku po wodzie 10000 kg
Napęd silnik diesla ChTZ V-54P o mocy 350 KM
Prędkość maksymalna na lądzie 42 km/h
Prędkość maksymalna po wodzie 11 km/h

Przyszłość PTS-M w Wojsku Polskim

Plany wycofania i poszukiwanie następcy

Pierwsze plany wycofania wozów PTS-M ze służby w Wojsku Polskim miały mieć miejsce w latach 90., lecz proces ten zastopowała powódź z 1997 roku. Do tej pory wozy te nie doczekały się następcy. Jego pozyskanie zapowiedział minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, 24 marca br. Postawił on zadanie m.in. Szefowi Sztabu Generalnego WP oraz Agencji Uzbrojenia, przygotowania działań do pozyskania nowych amfibii.

Na ten moment nie wiadomo o stanie zapowiadanych prac, jednak należy się spodziewać, że to polski przemysł może wyprodukować następcę PTS-M. Polska armia potrzebuje bardzo ciężkiego gąsienicowego pojazdu do przeprawy wodnej, aby móc przenosić masywne ciężarówki Jelcza (np. standardowy Jelcz 442.32 po załadowaniu może osiągać masę aż 17 ton). Obecnie jedyne państwo, które produkuje tego typu nowe pojazdy, to Rosja, co zamyka de facto możliwość zagranicznego zakupu.

Już kilka lat temu zapowiadano zastąpienie transporterów PTS-M polskim rozwiązaniem w ramach programu Jodła-GTI (Gąsienicowy Transporter Inżynieryjny). Bazą pojazdu ma być kadłub pływającego bojowego wozu piechoty Borsuk. Obecnie pierwsze egzemplarze Borsuka przechodzą badania kwalifikacyjne w wojsku, a pierwsza umowa wykonawcza na te wozy jest negocjowana. W lutym 2023 r. MON zawarło umowę wykonawczą, w której wyraziło chęć zakupu 1400 pojazdów opartych na Borsuku.

Warto również wspomnieć, że we wrześniu tego roku nagrodą "Innowacyjny produkt 2024 roku" w konkursie Lider Bezpieczeństwa Państwa wyróżniono mobilny prom ewakuacyjno-przeprawowy wysokiej nośności PEP.30-01 opracowany przez podwarszawską spółkę Armpol. Jest to jednak inna klasa sprzętu i ma inne przeznaczenie niż PTS-M.

PTS-2 w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia i konflikt rosyjsko-ukraiński

Po katastrofie w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej w maju 1986 roku pojawił się problem z usunięciem radioaktywnych odłamków z obszaru wokół zniszczonego czwartego bloku. Pojazdy IMR-2, pracujące w miejscach najbardziej niebezpiecznych ze względu na wysokie dawki promieniowania, zbierały je chwytakami i umieszczały w standardowych pojemnikach na odpady komunalne. Pojemniki te były następnie instalowane na transporterach pływających PTS-2. Wykorzystywane egzemplarze tych pojazdów zostały specjalnie zmodyfikowane - zwiększono ochronę załogi przed promieniowaniem, pokrywając kabiny dużą ilością ołowiu oraz wyposażając je w detektory promieniowania gamma. Załadowane transportery przewoziły "promieniotwórcze śmieci" na składowiska, pełniąc funkcję ciężarówki terenowej w warunkach silnej radiacji.

Transporter PTS-2 w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia

Transportery PTS-2 były również używane w działaniach bojowych na wschodniej Ukrainie już w 2014 roku, podczas próby wyzwolenia Słowiańska. Były wykorzystywane przez obie strony konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, głównie do pokonywania licznych i dużych przeszkód wodnych, co okazało się bardzo pożyteczne w warunkach częstego niszczenia mostów drogowych i kolejowych. W czerwcu 2022 roku jednostki ukraińskie użyły transporterów PTS-2 podczas wycofywania się z Siewierodoniecka po zniszczeniu mostów przez rzekę Siewierskij Doniec. Potwierdzono utratę dwóch ukraińskich PTS-2, natomiast straty po stronie rosyjskiej mają być wielokrotnie wyższe, sięgając 16 egzemplarzy do połowy 2023 roku, w tym czterech wozów zdobytych przez jednostki ukraińskie.

tags: #ciagnik #artyleryjski #pts