Zakup używanego ciągnika, który z satysfakcją dla nabywcy i bez nadmiernych kosztów posłuży jeszcze wiele lat, to niemałe wyzwanie. W poniższym tekście podpowiemy, jak postępować podczas zakupu używanego ciągnika i jak się do tego przygotować, aby zmniejszyć ryzyko kupienia tzw. "miny". Ciągniki rolnicze z rynku wtórnego mają wiele zalet, ale ich zakup obarczony jest też znacznym ryzykiem. Niemniej rachunek ekonomiczny, zwłaszcza wtedy, gdy nie można liczyć na żadne dofinansowanie, często wskazuje na to, że to jedyna droga do zmiany ciągnika na nowszy, z mniejszym przebiegiem, mocniejszym silnikiem czy lepiej wyposażony. Oferta egzemplarzy używanych jest duża i można pokusić się o stwierdzenie, że każdy dość szybko znajdzie ofertę idealną dla siebie.
Rynek wtórny ciągników rolniczych w Polsce
Od trzech dekad podstawę polskiego rynku wtórnego stanowią maszyny używane, sprowadzane z Zachodu. Oczywiście, coraz większą część stanowią traktory z polskiego rynku, ale one w dużej mierze też były kiedyś sprowadzone. W Polsce taki sam ciągnik rolniczy, często z mniejszym przebiegiem, jest wyraźnie tańszy niż na Zachodzie. Biznes importowy kręci się doskonale, ponieważ Polacy stali się odbiorcami wszystkiego tego, czego na Zachodzie już nie chcą. Czasami dlatego, że ciągnik ma już duży przebieg i staje się zbyt awaryjny, czasami dlatego, że uległ awarii lub kolizji, którą przy zachowaniu poprawnej technologii i przy kosztach pracy francuskiego czy niemieckiego mechanika nie opłaca się tam naprawiać. Czasami są to maszyny w pełni sprawne, w bardzo dobrym stanie, ale są np. po hurtowych zakupach polskich pośredników, co również obniża cenę.
Dlatego oferowane przez polski rynek wtórny ciągniki rolnicze są bardzo różne; dużą grupę stanowią "odpicowane" bardzo wyeksploatowane egzemplarze, ale są też oferty warte zainteresowania. Używane ciągniki rolnicze cieszą się nadal dużą popularnością wśród kupujących, na co wpływ ma przede wszystkim cena. Jednak zakup używanej maszyny wiąże się z ryzykiem wysokich kosztów napraw. Mechanicy i rolnicy radzą, na co zwracać uwagę, kupując używany ciągnik, by nabycie to cieszyło, a nie uszczuplało portfel nieprzewidzianymi wydatkami.
Decydując się na kupno używanego ciągnika rolniczego, powinniśmy się liczyć z częściowym wyeksploatowaniem maszyny, która - działając już przecież w jakimś gospodarstwie - "swoje odsłużyła". Ceny maszyn używanych w porównaniu do nowych egzemplarzy są jednak co najmniej zachęcające. Nie sztuka bowiem kupić ciągnik znanej marki, którego pozbył się zachodni rolnik, bo czas jego bezproblemowej eksploatacji dawno już minął.
Typowe problemy z importowanymi ciągnikami
Kamil Świtoń, ekspert rynku rolnego, zauważa: „Z ciągnikami rolniczymi jest trochę tak jak z samochodami i te produkowane współcześnie nie posłużą nam już tak długo bez generalnego remontu, jak choćby te produkowane jeszcze w latach 80. czy 90. ubiegłego wieku. Rzeczywiście większość ciągników i maszyn sprowadzanych do nas zza granicy bywa mocno wyeksploatowana, często są to również egzemplarze niekompletne, np. bez obciążników, choć oryginalnie były one zamontowane. Sprzedawcy takiego sprzętu jednak bardzo się starają, żeby ciągnik błyszczał i wyglądał jak mało używany. Pamiętajmy jednak, żeby na taki sprzęt zwracać szczególną uwagę i sprawdzić przede wszystkim bardzo dokładnie jego stan techniczny, prawny i nie sugerować się jedynie wskazaniami licznika motogodzin i wiekiem maszyny.”
Na rodzimym rynku więcej jest natomiast starszych ciągników, których pozbywają się z kolei gospodarze inwestujący w nowocześniejszy sprzęt. Markami dominującymi są Ursusy i Zetory. „Jeżeli chcemy kupić ciągnik, który możemy naprawić we własnym zakresie, warto postawić na ciągnik z lat 90., w którym elektronika nie jest jeszcze tak rozbudowana. Modele pochodzące z tego okresu są uznawane za dość trwałe, bo produkowane jeszcze w czasie, gdzie nie było restrykcyjnych norm emisji spalin, dlatego palą one znacznie mniej. Są również prostsze w budowie, ale także w obsłudze. Wciąż dużą popularnością cieszą się pochodzące z tego okresu Ursusy, Zetory, ale również Renault czy Case IH” - mówi ekspert.
Przygotowanie do zakupu używanego ciągnika
Dobre przygotowanie, czyli mówiąc wprost: warto wiedzieć, czego chcemy. Zanim ruszy się w Polskę, poświęci na to dużo czasu i pieniędzy, warto maksymalnie zawęzić grono interesujących nas modeli. Kolejnym krokiem powinien być dokładny wywiad środowiskowy na temat modelu, który chcemy kupić. Trzeba mieć świadomość nie tylko tego, jaka moc kryje się pod danym oznaczeniem modelu, ale też jak mógł być on wyposażony. Niestety, to wciąż duży problem, gdyż kupujący często nie są świadomi, z czym wiąże się np. prawidłowa obsługa serwisowa wersji, którą wybrali.
Pamiętajmy, że w każdym modelu oferowano przynajmniej kilka typów skrzyń biegów, które mogą znacząco różnić się nie tylko sposobem sterowania, ale przede wszystkim kosztami obsługi, napraw i podatnością na uszkodzenia po określonym przebiegu. To samo dotyczy rozwiązań zastosowanych np. w zawieszeniu przedniej osi, układzie hydraulicznym, ale problemy eksploatacyjne mogą nas zaskoczyć np. też z powodu źle dobranych felg.
Gdzie szukać informacji o ciągnikach?
- Materiały producentów (broszury)
- Informacje opracowane przez dziennikarzy (testy, opinie użytkowników, opisy modeli używanych)
- Niezależne instytucje
- Strony internetowe z danymi technicznymi, np. konedata.net
- Doświadczeni mechanicy
- Inni użytkownicy danego modelu
Uzbrojeni w wiedzę na temat lat produkcji danego modelu, średnich cen, mocy silników, typów przekładni i występującego wyposażenia możemy przejść do wyboru konkretnych ofert. Oczywiście, warto zacząć od przeglądu ofert w serwisach internetowych - większość firm z tzw. rynku wtórnego umieszcza tam swoje ogłoszenia. Popularnym i wygodnym miejscem do wyszukania ciągnika z drugiej ręki są internetowe portale ogłoszeniowe takie jak Motomaszyny.pl.
Selekcja ofert i kontakt ze sprzedawcą
Do pierwszej weryfikacji wybranych ofert warto wykorzystać dość konkretną rozmowę telefoniczną. Pamiętajmy, że ogłoszenie internetowe to pewny, wykreowany przez sprzedającego wizerunek maszyny - na ogół bardzo atrakcyjny (ładne zdjęcia, czasami obróbka zdjęć w odpowiednim programie, odpowiednie ujęcia, wyczyszczone wnętrze). Większość handlarzy nawet nie ukrywa, że w przypadku niektórych grup ciągników (do kilkudziesięciu tys. zł) najważniejsze są dobre opony i błyszczący lakier - klienci kupują oczami i chcą wierzyć w to, co widzą.
Zwłaszcza wtedy, gdy dystans jest duży, przed wyjazdem trzeba przeprowadzić właściwą rozmowę ze sprzedawcą. Jeśli będziemy zadawać dużo konkretnych pytań, mamy szansę dowiedzieć się o rzeczach, które zaskoczyłyby nas dopiero na miejscu, czyli np. po przejechaniu 350 km w jedną stronę. Dociekliwość się opłaca, gdyż druga strona, wiedząc, że rozmówca jest rozeznany w temacie, też często zaczyna inaczej prowadzić rozmowę. Tego typu rozmowy są dość trudne, bo handlarze często wychodzą z założenia, że najważniejsze to ściągnąć klienta na plac.
Weryfikacja stanu technicznego

Sprawdzenie stanu technicznego to największe wyzwanie, trudne nawet dla osób z doświadczeniem. Duża część maszyn jest odpowiednio przygotowana pod kupca, czyli wymyta, częściowo odnowiona i wyposażona w nowe lub używane, ale zawsze z dobrym bieżnikiem opony. Od czego zacząć?
Historia serwisowa i przebieg
W przypadku nowszych, kilkuletnich maszyn warto jeszcze przed przyjazdem poprosić o VIN i sprawdzić historię serwisową. To może nam dać obraz, jak maszyna była eksploatowana w pierwszych latach i czy aktualny przebieg jest realny. Niestety, w ciągnikach rolniczych, podobnie jak w samochodach, cofanie liczników stało się standardem. Klienci sami sobie wymyślili psychologiczną granicę 8-10 tys. mth, które uznają za akceptowalne, a po przekroczeniu których ciągniki stają się trudne do sprzedania. Ta absurdalna sytuacja prowadzi do tego, że zarówno 5-, jak i 25-letnie egzemplarze mogą mieć taki sam przebieg.
Oczywiście, to może się zdarzyć, ale sytuacja, kiedy pierwszy właściciel wydaje na ciągnik np. 600 tys. zł po to, by fundować mu wakacje i praktycznie go nie używać, zdarza się niezwykle rzadko. Im droższa i mocniejsza grupa ciągników, tym eksploatacja w pierwszym okresie bywa bardziej intensywna. Nie wierzmy w cuda, a jednocześnie nie oceniajmy zbyt negatywnie nieco większego przebiegu. Ważne są stan i jakość obsługi. Przed oględzinami warto też zobaczyć, jak wygląda ciągnik po autentycznym przebiegu np. 5 czy 8 tys. mth. Na ogół mają one ładny lakier nie tylko na masce, lecz także na silniku, przekładni i mostach, praktycznie nie mają wycieków, wnętrze po wyczyszczeniu kabiny może udawać nowe.
Oględziny na miejscu
Przechodząc do rzeczowej weryfikacji stanu technicznego, przede wszystkim nigdy nie należy tego robić samemu. Jedna osoba, nawet z doświadczeniem, może pod wpływem emocji lub manipulacji sprzedawcy pominąć sprawdzenie czegoś ważnego - przynajmniej dwie pary oczu zobaczą więcej. Weryfikację warto zacząć od silnika i przekładni, czyli najważniejszych i najdroższych w ewentualnych naprawach zespołów.
Warto zastrzec sobie jeszcze przed przyjazdem, by maszyna nie była odpalana. Zimny silnik pozwoli nam na dokładne sprawdzenie stanu maszyny, dodatkowo możemy zobaczyć, jak radzi sobie ona z odpaleniem i jak działają poszczególne podzespoły po rozgrzaniu silnika.
Na co zwrócić uwagę w silniku i przekładni?
Ireneusz Domański, mechanik z woj. wielkopolskiego, radzi: „Przystępując do oglądania silnika, zwróćmy najpierw uwagę, czy widoczne są jakieś naprawy. Jak wygląda i działa: rozrusznik, alternator, pompy. Jeżeli mamy wątpliwości, co do wskazań w kabinie dotyczących licznika motogodzin, warto sprawdzić również żywotność silnika, robiąc pomiar ciśnienia oleju przy pomocy manometru. Niestety nie da się do końca zweryfikować, czy licznik rzeczywiście został cofnięty i jego wskazania równają się prawdziwej liczbie motogodzin.”
Trzeba zwrócić uwagę na to, jak wyglądają:
- Rozruch
- Reakcja na dodanie gazu
- Kolor i intensywność spalin (niebieska barwa oznacza dostawanie się oleju do komory spalania, czarne kłęby dymu - niesprawny układ zasilania)
- Kultura pracy
- Drgania i hałasy
Dodatkowo warto skontrolować poziom oleju i jego lepkość, ale także szczelność układu chłodzenia. Częstą usterką jest uszkodzona uszczelka pod głowicą; wtedy w chłodnicy będzie widoczny olej, a w misce płyn chłodniczy. Dobrze przyjrzeć się także przewodowi odpowietrzającemu skrzynię korbową, czy nie widać na nim wycieku oleju.
Podobnie w przypadku przekładni trzeba sprawdzić każdą jej funkcjonalność (każdy zakres, bieg, półbieg), zwracając uwagę na sposób przełączania - zbyt agresywne zmiany biegów czy reakcja sprzęgła mogą oznaczać konieczność przeprowadzenia kalibracji, ale równie dobrze może być to efekt trwałego uszkodzenia jakiegoś elementu. Sprzedawcy bardzo często tłumaczą pewne niedoskonałości tym, że wystarczy coś prostego zrobić i będzie działać. Ogólna świadomość tego, ile kosztuje naprawa newralgicznych punktów danego modelu pomaga w jego dobrej ocenie. Jeśli wiemy np., że pneumatyczne zawieszenie kabiny jest drogie w naprawie i awaryjne po kilku latach - nie wierzymy, że za "siedzącą" na poduszkach kabinę odpowiada zepsuty zawór za 20 zł, którego nie było czasu wymienić. W rzeczywistości albo padła pompa za 3 tys. zł, albo nieszczelne są poduszki pneumatyczne kosztujące nie mniej. Warto konsekwentnie sprawdzać poprawne działanie całego wyposażenia. Trzeba przygotować się też na "taczanie" pod ciągnikiem, które bardzo często pozwala zobaczyć znacznie więcej.
Inne układy warte uwagi
Ireneusz Domański wyjaśnia: „Jeżeli ciągnik wyposażony został w układ wtryskowy Common Rail, wcześniej czy później trzeba będzie się liczyć ze zużyciem wtryskiwaczy. W niektórych maszynach można je naprawiać, a w niektórych tylko wymieniać na nowe. Koszty potrafią być naprawdę spore, bo koszt jednego wtryskiwacza to od 1,5 do 5 tys. zł. Jeżeli natomiast można je naprawić, to koszty zamkną się w kwocie 3,5 tys. zł. dla 4-cylindrowego silnika. Natomiast w ciągnikach wyposażonych w pompę wtryskową, część ta ulega zużyciu po ok. 2-4 tys. motogodzin i tu koszt wymiany to ok. 3 tys. zł. Najdroższe bywają wymiany w skrzyniach przekładniowych, bo to wydatki z rzędu 20-30 tys. zł.”
Nie zachęcamy do szukania ideału i dyskwalifikacji ciągnika z powodu wycieku na uszczelniaczu wału silnika czy zepsutego przycisku na błotniku. Drobne niedoskonałości warto zaakceptować, jeśli ocena najważniejszych podzespołów wypada pozytywnie.
Jazda testowa
Zasada działania skrzyni / przekładni bezstopniowej VARIO w ciągnikach Fendt
Aby określić dokładny stan techniczny, niezbędna jest też jazda ciągnikiem. Najlepiej po różnych nawierzchniach. Właściciel pojazdu powinien zgodzić się na jazdę zarówno po twardej powierzchni, takiej jak droga asfaltowa, jak i po polu, najlepiej z doczepioną maszyną, jeżeli pozwala na to pora roku.
Ireneusz Domański radzi: „W czasie jazdy próbnej należy sprawdzić poprawność działania biegów, wtedy będziemy mieli pewność, że w skrzyni wszystko jest w porządku. Dobrze jest jechać na każdym z nich, zwiększając prędkość przy średnim zakresie obrotów ciągnika. Jeżeli występują szarpnięcia to znaczy, że sprzęgła mogą nadawać się do wymiany lub niezbędna będzie kalibracja przekładni. A to już koszty. Najlepiej zrobić co najmniej kilka kilometrów, by dobrze rozgrzać olej w skrzyni biegów, wtedy możemy zweryfikować poprawność działania przekładni. Następnie sprawdźmy hamulce przez wykonanie gwałtownego hamowania, ale także poprawność skrętu kół. Dobrze jest również zobaczyć jak zachowuje się ciągnik, który jedzie po polu z ciężką maszyną. Czy radzi sobie z udźwigiem, czy nie ma problemów z zaczepami, podnośnikiem.”
W ciągnikach o rozbudowanej elektronice niezbędne będzie także sprawdzenie komputera, a tego nie jesteśmy w stanie zrobić już sami. „Nawet jeśli ciągnik nie wyświetla żadnych usterek, to nie znaczy, że ich nie ma. Mogły przecież zostać zresetowane tuż przed naszą wizytą. Choć trudno to stwierdzić bez odpowiedniego oprogramowania i wiedzy mechanika, to dłuższa jazda może uwidocznić problem. Dlatego starajmy się prześledzić pracę wszystkich układów i przeprowadzić jazdę próbną” - radzi mechanik.
Ogumienie
W używanym ciągniku warto sprawdzić także stan ogumienia. Nowe opony nie należą bowiem do tanich. „Warto zwrócić uwagę na stan opon, które nie powinny być zużyte w większym stopniu niż 50%. Wszelkie ślady po naprawach również świadczą o ich dużym zużyciu. Natomiast koszt nowych to od 10-25 tys. zł” - mówi mechanik.
Wsparcie specjalistów
Jeśli jest to możliwe, na koniec i tak polecamy zlecić weryfikację techniczną fachowcowi lub, jeśli mamy do czynienia z drogim ciągnikiem - zaprosić na ocenę serwis z ASO. Niektóre serwisy dealerskie mają takie usługi w cennikach, a dzięki wiedzy i specjalistycznym narzędziom można dowiedzieć się wielu rzeczy, których nie widać na zewnątrz i nie da się sprawdzić bez odpowiedniej diagnostyki. Przy ciągniku wartym kilkadziesiąt czy kilkaset tys. zł wydatek np. 500-1000 zł na profesjonalną diagnostykę to inwestycja, która może zaoszczędzić znacznie większych kosztów w przyszłości.
Rolnicy, którzy decydują się na kupno używanej maszyny, często zabierają na jej lustrację mechanika, który jest w stanie wykryć ewentualne wady pojazdu. Warto skorzystać z takiej usługi i zatrudnić mechanika na co dzień naprawiającego markę, którą zamierzamy nabyć. Koszt takiej usługi to ok. 100-200 zł/ha plus koszty przejazdu. Dobrze jest również poprosić o pomoc innego rolnika, który posiada już dany model ciągnika, lub znajomego, który nie tylko doradzi, ale i nie pozwoli na pochopny zakup.
Mirosław Kostecki, rolnik z woj. opolskiego, opowiada: „4 lata temu kupiłem używany, 5-letni ciągnik Massey Ferguson od rolnika, który wyprzedawał swoją gospodarkę, i trafił mi się naprawdę dobrze utrzymany traktor. Już przeglądając oferty na jednym z portali, szukałem takiej maszyny, która oprócz założonych przeze mnie kryteriów, takich jak: wiek czy wyposażenie, będzie właśnie od pierwszego właściciela. Uważam bowiem, że tylko wtedy posiadamy gwarancję dobrze utrzymanej maszyny. Natomiast zakup używki od dilera, który sprowadził ją zza granicy, to głównie odpicowane ciągniki z ukrytymi wadami.”
Weryfikacja dokumentów i stanu prawnego

Na koniec zostaje jeszcze bardzo ważna rzecz, jak weryfikacja dokumentów i stanu prawnego. Tu też mogą czaić się pułapki. Przede wszystkim trzeba sprawdzić, czy dany zestaw dokumentów pozwala na rejestrację - zarówno w przypadku dokumentów maszyn sprowadzonych, jak już zarejestrowanych w kraju. Trzeba koniecznie sprawdzić zgodność danych z dokumentów z danymi na tabliczce znamionowej i numerami wybitymi na ramie (najczęściej na wsporniku przedniej osi).
Właściciel pojazdu powinien posiadać komplet dokumentów, które pozwolą na jego późniejszą rejestrację w wydziale komunikacji. Wśród dokumentów powinny się znaleźć: dowód rejestracyjny pojazdu wraz z tablicą, dane do przeglądu technicznego i homologacji, zaświadczenia i opłaty. Dobrze jest sprawdzić również numery nadwozia i silnika, które muszą się zgadzać z tymi wpisanymi w dowodzie rejestracyjnym.
Sprawdzenie historii pojazdu
Warto na podstawie VIN i kilku innych danych sprawdzić pojazd, chociażby za pośrednictwem policji, czy np. nie jest kradziony. Dużo interesujących informacji można znaleźć np. na stronie www.epuap.gov.pl (CEPIK). Historię pojazdu sprowadzonego z zagranicy można sprawdzić za pośrednictwem wyspecjalizowanych firm, które za kwotę od 150 do 300 zł zdobędą o nim pełen pakiet informacji, m.in. o szkodach komunikacyjnych, przebiegu, danych technicznych.
Warto też sprawdzić, czy ciągnik nie widnieje w rejestrze zastawów sądowych (wniosek w najbliższym sądzie okręgowym) - brak wpisu w dowodzie nie oznacza, że maszyna nie jest objęta zastawem.
Po dokładnym sprawdzeniu maszyny pod względem prawnym i technicznym, gdy zdecydujemy się już na jej zakup, pamiętajmy, by skrupulatnie wypełnić umowę kupna-sprzedaży. Powinna być ona sporządzona w 2 jednobrzmiących egzemplarzach, wśród których oryginał zawsze otrzymuje kupujący. Ważne jest również wpisanie do umowy danych wszystkich współwłaścicieli maszyny (jeżeli występuje taka sytuacja).
Wybór ciągnika do 10-12 tys. zł - konkretne modele
Użytkownik planujący zakup ciągnika do 10-12 tys. zł stoi przed wyzwaniem. Na taką kwotę "igły nie znajdziesz", ale można znaleźć sprzęt zdolny do pracy. Na 1 hektar wystarczający będzie C-330. Jednakże, jeśli areał wynosi 10 hektarów, C-330 może okazać się zbyt słaby. W takim przypadku lepiej rozważyć zakup Ursusa C-360 (wersja zwykła, nie 3P, gdyż są droższe). Można go znaleźć już w cenie około 5 tys. zł, ale będzie to ciągnik do generalnego remontu. Z budżetem 10 tys. zł można znaleźć C-360, którym da się już pracować.
Jeśli budżet pozwoli na nieco większy wydatek, warto pomyśleć nad Ursusem 3412 lub MF 255 (które są w zasadzie tym samym). Dodatkowo, jeśli zależy na dobrej cenie, dostępności części i wystarczającej mocy, proponowany jest Ursus C-4011. Jest cięższy i mocniejszy niż C-330, a przy tym posiada lepszy stosunek mocy do masy.
Podsumowanie i finansowanie
Kupno ciągnika to nie zakupy w markecie - to decyzja, która wpływa na gospodarstwo na lata. Rynek wtórny cieszy się większym ruchem kupna-sprzedaży i rolnicy częściej rozpatrują zakup używanego traktora, ponosząc większe ryzyko zakupu maszyny bardziej awaryjnej w porównaniu do fabrycznie nowego sprzętu.
Na koniec pozostaje tylko kwestia finansowania takiego zakupu. Jeżeli zdecydujemy się na zakup ciągnika z drugiej ręki, nie tak łatwo będzie sfinansować go kredytem z banku w ramach jednego z programów pomocowych. Tu najczęściej musimy posiadać własne środki finansowe. Większe pole manewru dają natomiast firmy leasingowe, które chętnie finansują również takie inwestycje.
Michał Kamiński, menadżer rynku rolnego w BZ WBK Leasing, informuje: „Jako jeden z liderów rynku finansujemy zarówno nowe, jak i używane ciągniki rolnicze. Co 5 nowy ciągnik rolniczy i co 10 używany jest finansowany przez BZ WBK Leasing. Potwierdza to dopasowanie naszej oferty do oczekiwań rolników. Ciągniki używane możemy sfinansować na okres do 10 lat z udziałem własnym od 0%. Okres spłaty jest dostosowany do potrzeb rolnika, tym samym zakupiony przedmiot spłacany jest z bieżącej działalności gospodarstwa rolnego. Terminy rat są tak dopasowane, aby zapewnić naszym klientom najdogodniejszą formułę rozliczenia, np. przez: spłaty miesięczne, kwartalne, półroczne, czy nawet sezonowe tak, by uwzględnić działalność rolnika i jego potrzeby.”
Jacek Zwierski, dyrektor sprzedaży ds. rynku rolnego, dodaje: „W II połowie roku spodziewamy się nadal większego udziału w sprzedaży ciągników używanych w stosunku do nowych, dlatego dopasowaliśmy naszą ofertę do obecnej sytuacji rynkowej i potrzeb rolników. Nowy program PROW jest ukierunkowany w głównej mierze na finansowanie inwestycji w budowę lub modernizację budynków inwentarskich oraz maszyn, które poprawiają efektywność, precyzję oraz mają realny wpływ na ekologię. Dlatego sprzedaż nowych ciągników będzie w dużej mierze podyktowana świadomą decyzją rolnika o wymianie parku maszynowego bez wsparcia unijnego. Także dla takich klientów mamy przygotowaną ofertę finansowania fabrycznego z producentem ciągników Kubota. Dostosowujemy się do oczekiwań rynku i klientów. Dla nas jest to proces ciągły, ponieważ warunki zmieniają się dynamicznie.”