Niezwykłe Przygody Traktorka Romka i Jego Przyjaciół z Kabiny

W świecie, gdzie maszyny mają swoje sekrety, a dzieci widzą więcej niż dorośli, rozkwita niezwykła przyjaźń między chłopcem Wackiem a jego wyjątkowym traktorkiem, Romkiem. Ta opowieść to zbiór ich codziennych przygód na gospodarstwie Jegomościa, pełnych pracy, zabawy i niespodziewanych odkryć.

Przybycie Romka na Gospodarstwo

Wacek i Romek dotarli wreszcie do gospodarstwa. Na podwórko ogrodzone częściowo drewnianym płotem, a po większej części zabudowaniami gospodarskimi, wjeżdżało się aleją wśród kasztanowców. Na ich widok, mała siostrzyczka Wacka, Krysia, wybiegła wołając: „Mamo! Mamo! Braciśku, ja teź ciem się przewieś tim tiaktojem!” Krysia wzniosła rączki do góry i błagalnie patrząc na chłopca, zapytała: „Wiesz? Jomek! Fajnie!” Po czym, w stronę kierownicy krzyknęła: „Wio jomek!”

Wacek zaproponował: „Zaparkujemy go w garażu obok starego traktora - Ciapka, ok?” Krysia z radością potwierdziła: „Tak! Obok Ciapka.” Zaparkowawszy nowy nabytek w garażu, rodzeństwo udało się na podwieczorek.

Pierwsze Rozmowy i Tajemnica Maszyn

W garażu nowy traktor został gorąco powitany. Stary traktor-Ursus Ciapek, początkowo karcąco upomniał hałasujące maszyny, mówiąc: „Uciszcie się tam!”, a następnie zwrócił się do Romka: „Witamy na gospodarstwie!”

„Dzień dobry! Jestem Romek” - odparł grzecznie traktorek. „Jak tu jest? Jak wyglądają te sady i czy praca jest tu ciężka?” Na co stary traktor długo opowiadał mu o gospodarstwie, a przyczepa i kosiarka uzupełniały opowieść. W wyobraźni Romka rysowała się wioska w dolinie otoczona zewsząd polami uprawnymi, poprzecinanymi równo wytyczonymi sadami z drzewami owocowymi.

Zilustrowana scena, gdzie nowy traktor Romek rozmawia ze starym Ciapkiem i innymi maszynami w garażu.

Pierwsze Zadanie i Niezwykła Komunikacja

Następnego dnia, Tata zwrócił się do Wacka: „Synu, zapnij do nowego traktora małą przyczepkę i załaduj skrzynki. Mama pojedzie z tobą. Jedziemy na południowy sad, aby zerwać trochę papierówek.” „Dobrze Tato!” - odpowiedział Wacek. Traktorek, nie mogąc się już doczekać, błysnął światłami, co utwierdziło tylko chłopaka w tym, że to jednak niezwykła maszyna.

Widząc to, stary traktor-Ursus skrzywił się z niezadowoleniem, ponieważ był on zdania, że nie powinno się zdradzać ludziom ich świata, w którym wszystkie maszyny miały swój język. Romek jednak nic sobie z tego nie robił. Był zbyt podekscytowany, by przejmować się takimi sprawami, a młody kierowca, jak już wiecie, postrzegał świat troszkę inaczej niż dorośli. Zdziwiło to trochę Romka, ale polubił tego rozczochranego chłopaka i postanowił, że spróbuje się z nim porozumieć.

Romek bardzo się w sobie skupił, intensywnie myśląc: „Cześć, jestem Romek.” Wacek, aż przyhamował. „Wacek co tam się dzieje?” - zapytała Mama. „A nic mamo.” - odparł Wacek. „Co ty tam mamroczesz?” - kontynuowała Mama. „A nic… Nucę sobie.” Romek, widząc to wszystko, znów wyświetlił wiadomość na wyświetlaczu: „:) :) nieźle”. Tak Wacek po raz pierwszy uświadomił sobie, że może rozmawiać ze swoim traktorkiem.

Misja Ratunkowa

„Musimy się pospieszyć, bo najdalej za dwie godziny będzie padać, a w przejeździe za górką lubi się zebrać woda i robi się tam grząsko” - powiedział Wacek. Wacek tymczasem skończył załadunek na swojej przyczepce i pożegnawszy się z rodzicami, ruszył z pełnym składem do domu. Romek po raz pierwszy ciągnął coś za sobą tak ciężkiego, ale nie było to dla niego trudne, wręcz przeciwnie - nawet przyjemne.

„No jak tam stary. Nie jest ci za ciężko?” - zapytał Wacek. Wtedy spadły pierwsze krople deszczu. Ziemia zwilgotniała, a żółta glina, z której ubita była droga, zrobiła się śliska i mały traktorek zaczął się ślizgać. Co prawda poślizgi były kontrolowane przez wprawnego kierowcę, lecz przyprawiały traktorek o dreszczyk emocji, który przecież po raz pierwszy poruszał się polną drogą, a przy tym ciągnął za sobą ciężką przyczepkę.

W pewnym momencie tata krzyknął: „O, to tata! Synu, jak dojedziesz to odepnij przyczepkę w garażu, weź linę i przyjedź za górkę, bo w dolince zebrała się woda i utopiła się przyczepa do połowy kół w błocie.” „Dobrze, tato.” - odpowiedział Wacek. „Słyszałeś brachu. Mamy misję ratowniczą. Nieźle, co?” - zagadał chłopiec do traktorka, na co ten odpowiedział jak zawsze wiadomością na wyświetlaczu: „Nieźle, nieźle.”

Dojechawszy do domu, dwaj nowi przyjaciele szybko uwinęli się z zaparkowaniem swojej przyczepki i po wzięciu liny ruszyli ratować przyczepę z opresji. Na miejscu widok był nieciekawy. Jadwiga (przyczepa) siedziała po osie w żółtym błocie z głupią miną, a Ciapek próbując ją wyciągnąć, wygrzebał niezłe koleiny pod tylnymi kołami i wyglądał również źle. Był tak bardzo pochlapany błotem, że Romkowi chciało się aż parsknąć śmiechem na ten widok, ale powstrzymał się.

Wacek kiwnął głową i ustawił Romka we wskazanym miejscu. „Powoli napręż linę, a potem gazu, aż zatrąbię!” - powiedział. Wacek najpierw włączył przedni napęd, potem naprężył linę i krzyknął: „Naprzód Romek!” W tym czasie tata też wrzucił bieg w Ursusie i puścił sprzęgło. Oba traktory ruszyły z pełną mocą. Jadwiga stęknęła i powoli zaczęła się wynurzać z błotnej topieli. Jeszcze trochę wysiłku i wreszcie stanęła kołami na twardszym gruncie. Wtedy Wacek i Romek usłyszeli głośne dźwięki klaksonu: „Tidit!! Tid! Tid!”

„Tak! Jasne że tak!” - odpowiedział na pytanie rudzielec i zluzował linę, cofając lekko, by tata, który już wysiadał z Ciapka, mógł ją łatwo odpiąć. Po całej akcji przyjaciele ruszyli do gospodarstwa. Tak to właśnie Romek zdobył nowych przyjaciół. O tej akcji ratunkowej jeszcze długo mówiło się i w domu, i w garażu. Nazajutrz było wielkie mycie maszyn z błota. Tym zajął się Wacek, a tata miał dostarczyć jabłka do przetwórni, żeby można było zrobić mnóstwo przetworów i soczków dla dzieci.

Rysunek przedstawiający traktorki Romek i Ciapek wyciągające przyczepę Jadwigę z błota.

Koszenie Trawy i Leśne Niespodzianki

Słonko nieśmiało wyjrzało zza budynków gospodarczych, rozświetlając podwórko pierwszymi promykami. Na gospodarstwie budził się nowy dzień. Mama i mała Krysia wyszły nakarmić kurki, wołając: „Cip cip!” Wacek z Tatą jedli śniadanie, rozmawiając o planach na dzisiejszy dzień.

„Synu, przyczep do Romka kosiarkę i pojedźcie wykosić trawę pomiędzy drzewkami w sadzie morelowym” - powiedział Tata. „Dobrze Tato, a ty co dzisiaj robisz?” - zapytał Wacek. „Ja dziś pojadę Ciapkiem do sadu czereśniowego, uporządkować alejki po obcięciu drzewek. Zabiorę Mamę i Krysię. Na koniec zapalimy ognisko z tych obciętych gałązek, więc jak będziesz wracał, zatrzymaj się koło nas, to może załapiesz się na jakiegoś pieczonego ziemniaka” - powiedział Tata, uśmiechając się. „Dobrze!” - odpowiedział Wacek.

Słoneczko już na dobre wyjrzało zza budynków i rozświetliło każde zakamarki podwórka, gdy Wacek z Tatą wyszli z domu. Chłopiec otworzył garaż i poklepawszy Romka po błotniku, zgrabnie wskoczył do kabiny. „Cześć stary!” - powiedział. Wyświetlacz rozświetlił się tym samym pozdrowieniem, z dodatkiem emotki uśmiechniętej buzi. „Co dziś będziemy robić?” - spytał Romek. „Bierzemy kosiarkę Zosię i jedziemy wykosić trawę pomiędzy drzewkami.” - „O!” Po tej krótkiej wymianie zdań, Wacek włączył motor i wyprowadził traktorek z garażu, by obróciwszy go podjechać tyłem do kosiarki.

Gdy podpinał kosiarkę, podbiegła do niego siostrzyczka. „Wasuś! Wasuś! Będę pajiła ogniśko! Wiesz?” - zawołała wesoło. „Wiem, wiem! Tylko nie zjedz mi wszystkich ziemniaków, dobrze?” - „Dobrze!” Chłopiec z przyjacielem ruszyli na kolejną przygodę, bo choć to była praca, to obaj traktowali ją jak świetną zabawę.

Magia Koszenia i Mały Pasażer

Gdy dojeżdżali do sadu, Romek zapytał: „Hej stary, a jak się właściwie kosi trawę?” Wacek szczegółowo wyjaśnił: „Zosia ma takie dwa poziome talerze, w których ukryte są małe nożyki. Za pomocą specjalnego wałka, którym jesteście połączeni, przekazujesz jej swoją moc, za pomocą której ona wprawi w ruch wirowy te talerze, z których z kolei wysuną się nożyki i wtedy żadna trawa i chwasty jej się nie oprą.” „Ahh! To prawdziwa magia!” - wyszeptał zafascynowany Romek. „Oby ci na tę magię tylko sił wystarczyło!” - zażartował rudzielec. „Spokojnie! Choć jestem mały, to drzemie we mnie MOC!” Na takich przekomarzaniach minęła im droga.

Na miejscu, Wacek rozłożył kosiarkę, przygotowując ją do pracy, na co ona, głosem słyszalnym tylko dla traktorka, odetchnęła: „Uf… Wreszcie się porządnie rozprostuję” - a zwracając się do Romka, dodała - „jak tam kolego?” Wacek wskoczył do kabiny, po czym kilkoma wprawnymi manewrami ustawił Romka w żądanej pozycji. Opuścił kosiarkę i włączył wałek, przez który traktorek miał przekazać moc. Teraz dopiero Romek poczuł, że poruszanie tnących talerzy Zosi wymaga nie lada wysiłku.

Praca trwała prawie pół dnia, gdy wreszcie trawa została w pełni wykoszona. Dzięki temu do drzewek będzie można podejść, nie brodząc w chwastach po kolana, a to znacznie upraszczało dalszą pracę. Gdy Wacek nareszcie wyłączył wałek i talerze Zosi przestały szumieć, Romek nareszcie odetchnął: „Uf! Nareszcie koniec. To było naprawdę męczące!” - czytając te słowa ulgi, Wacek uśmiechnął się i wyszedł z kabiny przygotować kosiarkę do dalszej jazdy.

Nie ujechali jednak nawet dwudziestu metrów, gdy nagle Romek gwałtownie zahamował. „Co jest stary? Co się dzieje?” - zapytał zdziwiony rudzielec. „Przed nami jest jakieś małe zwierzątko!” Wacek zeskoczył z traktorka i spostrzegł małego zajączka, siedzącego przy drodze. „O! To mały zajączek!” - podchodząc bliżej dodał - „Bardzo mały! Jesteś bardzo spostrzegawczy Romku. Prawdopodobnie przestraszył się hałasu, gdy kosiliśmy trawę i uciekł z norki, która jest nieopodal, przy sadzie. Najpewniej uratowałeś mu życie, bo on jest zbyt mały, by poradzić sobie bez Mamy. Odniosę go do norki.” Zniknął na chwilkę z oczu traktorka.

Gdy wrócił, wskoczył do kabiny i dwaj przyjaciele ruszyli, rozmawiając po drodze o niecodziennym zdarzeniu. „Nie lepiej by go było wziąć ze sobą do gospodarstwa? Przecież hodujecie tam różne zwierzątka” - spytał traktorek. „Nie! Zajączki nie lubią gospodarstwa, tak jak zwierzęta domowe, ich domem są łąki i las. Do tego jest przyzwyczajony. Tak jak zwierzęta domowe nie poradziłyby sobie w lesie, tak zajączki nie lubią gospodarstwa.” Rozmawiali tak po drodze do czasu, gdy chłopiec zauważył dym z ogniska. „O! Zobacz Romek! Ognisko już się pali.” - powiedział Wacek, zaparkował nieopodal wielkiej czereśni, wysiadł i pozdrowił Mamę i Krysię.

Słodki rysunek małego zajączka, którego uratowały Romek i Wacek.

Awarie i Naprawy Ciapka

Wacek natomiast, zwracając się do Mamy, zapytał: „A gdzie Tata?” „Coś tam przy Ciapku ogląda w sadzie, synu. Jak chcesz, to idź tam do niego. Tylko szybko wracajcie, bo ziemniaki będą niedługo gotowe.” Gdy Wacek podszedł do ojca, od razu zobaczył, że coś jest nie tak. „Mamy problem! Ciapkowi wyciekł olej z silnika i nie można nim dalej jechać. Musi zostać na noc w sadzie. Jak zlokalizujemy wyciek, to może uda się go uszczelnić, ale żeby jechać po olej do sklepu, jest już za późno. Rano podjadę.”

Po krótkich oględzinach okazało się, że Ciapek najechał na dużą gałąź, która podniosła się i uszkodziła filtr oleju. Trzeba będzie kupić nowy oraz uzupełnić olej. Wracając, dwaj przyjaciele nie rozmawiali ze sobą. Przy Mamie Wacek nie chciał się zdradzić, że rozmawia z traktorkiem.

Następnego dnia Tata pojechał do miasta po nowy filtr i olej. Po powrocie, razem z synem pojechali do sadu naprawić Ciapka. Na miejscu, sprawny zespół ratowniczy uzbrojony w klucze, szybko rozpoczął reanimację pacjenta. Tata do domu wracał Ciapkiem, a dwaj przyjaciele nie mogli się nagadać, komentując wczorajsze i dzisiejsze zdarzenia. O jego nocnych przygodach, dowiecie się z kolejnej bajki.

Zawody Traktorzystów i Magiczna Prasa

Na gospodarstwie Jegomościa prace polowe wrzały pełną parą. Był właśnie okres żniw, więc pracy było bez liku. Romek i Wacek prawie się nie rozstawali, bo od rana do wieczora zadań im nie brakowało. Któregoś ranka Wacek wyskoczył do sklepu po wodę gazowaną i przy okazji zakupów zobaczył ogłoszenie o organizowanych dożynkach. Przy tej okazji miały się odbyć zawody na najlepszego traktorzystę. Udział można było wziąć na własnych maszynach. Opis konkurencji miał być wkrótce ogłoszony, a zgłaszać chęć udziału można było w sklepie.

Oczy Wacka zaiskrzyły z podekscytowania i nie zwlekając zgłosił swój udział wraz z Romkiem. Pędząc do domu, śpieszył się, żeby o całej sprawie opowiedzieć rodzicom i siostrzyczce, ale przede wszystkim nie mógł się doczekać reakcji Romka. „Mamo, Tato, biorę udział w zawodach na dożynkach, zgłosiłem siebie i Romka” - powiedział. „Powoli” - rzekł Jegomość - „kiedy?” - „We wrześniu. Będziemy rywalizować z Romkiem o miano najlepszego traktorzysty w gminie.” - „No, nieźle, co ty na to, moja droga?” - Tata zapytał mamę. „Jestem dumna i będziemy za ciebie trzymać kciuki, Wacuś. Prawda, Krysiu?” - „O tak! Tak! Tak! Ja już trzymam! Patrz, braciszku” - powiedziała mała Krysia, wyciągając zaciśnięte piąstki. Tak w radosnej atmosferze rodzinka zjadła śniadanie, a Jegomość rozdzielił zadania na dziś.

Prasowanie Słomy z Magdą

„Wacek, weźmiesz Romka i pożyczysz od sąsiada prasę do słomy. Będziesz dziś prasował słomę na zachodnim stoku po jęczmieniu, a po południu przeniesiesz się na słomę po pszenicy i pszenżycie. Musimy opanować te pola, bo prasę mamy tylko na dziś. Już dzwoniłem do Zbyszka. Wszystko załatwione. Ja z mamą i z małą Krysią będziemy zwozić słomę Ciapkiem” - poinstruował Tata. Wacek, już wyjeżdżając z posesji, kierując się do sąsiada Zbyszka, rzucił do Romka: „Cześć, stary! Zgłosiłem nas do zawodów na dożynkach. Będziemy rywalizować z innymi rolnikami o miano najlepszego traktorzysty w gminie. Co ty na to?”

Romek, gdyby mógł, to gwizdnąłby z wrażenia, ale że nie potrafił, to po prostu zatrąbił, czym zwrócił uwagę Jegomościa. „Na co on trąbi?” - pomyślał tata, ale po chwili machnąwszy ręką, poszedł do Ciapka. „Pewnie, na kury” - przemknęło mu przez myśl. Tymczasem w kabinie Romka emocje sięgały zenitu. Wyświetlacz raz po raz migał z różnymi pytaniami, które traktorek kierował do swojego przyjaciela: „Gdzie? Kiedy? Jakie będą konkurencje?” Na co Wacek sumiennie odpowiadał. W ten sposób minęła im droga do sąsiada.

Dopiero na miejscu Romek dowiedział się, jak ciężka czeka ich praca. Z prasą to nie przelewki. Trzeba wprawić w ruch maszynerię, która potężnym tłokiem ugniata słomę, tworząc z niej zgrabne kosteczki powiązane sznurkiem nylonowym. Lecz nasz Romek, podekscytowany myślą o zawodach, czuł w sobie moc i nie straszna mu była praca z prasą Magdą - jak się okazało po podpięciu maszyny. Przedstawiła się ona Romkowi, kiedy Wacek rozmawiał ze Zbyszkiem. „Cześć. Jestem Romek, a ten rudy to Wacek. Mój najlepszy przyjaciel. On zna nasze tajemnice.”

Jak to? Traktorek, chłopiec, a także prasa Magda od godziny już pracowali na zachodnim polu, prasując słomę po jęczmieniu, a efektem ich pracy była duża połać ścierniska, na którym leżały foremne i poukładane w równych odstępach kostki słomy. W oddali było już widać Ciapka z długą przyczepą i krzątającego się wokół niej człowieka. „O! Rodzice zaczęli już zwozić baliki słomy” - powiedział Wacek. „Już tutaj prawie kończymy. Co dalej?” - odpowiedział Romek.

Magda z wielką ciekawością przysłuchiwała się konwersacji dwóch przyjaciół i już od dawna chciała dołączyć do rozmowy, lecz w obawie przed człowiekiem starała się pracować w ciszy. „No właśnie, co dalej?” - dziwna sprawa. Po raz pierwszy miała miejsce taka sytuacja: na wyświetlaczu traktorka pojawiło się to pytanie z dopiskiem „Magda”. W kabinie ucichło, Wacek zaskoczony zaniemówił. Romka też zdziwiła ta sytuacja. „Ups” - dodała Magda. „Kochana. Ty możesz z nami rozmawiać! Nie tylko ze mną, ale z Wackiem też, za pomocą mojego wyświetlacza. Ciekawe, jak to jest możliwe” - powiedział Romek. „To przez ciebie, głuptasie. Przecież wiesz, że jesteś wyjątkowy. Pewnie dlatego podpięte do ciebie maszyny, korzystając z tego magicznego łącza, mogą się ze mną komunikować! Wiesz, jakie nam to daje możliwości?” - powiedział Wacek z roześmianą miną - „no, ale zaspokajając waszą ciekawość, jedziemy jeszcze sprasować słomę po pszenicy i pszenżycie.”

„Super! Lubię tę drogę” - odpowiedział Romek. „Ja też” - wtrąciła Magda nieśmiało. „No to super. Zaraz zjeżdżamy do wąwozu” - zakończył Wacek.

2 Nowe Prasy Krone Na Jednym Polu || Tysiące Bel!!! Prasowanie Słomy W OHZ Garzyn㋡!

Trening Przed Zawodami

Na kolejnym polu podczas pracy dwaj przyjaciele i ich nowa znajoma debatowali wspólnie nad możliwymi konkurencjami i koniecznymi przygotowaniami. Nawet zaczęli ćwiczyć. „Na pewno będzie slalom między przeszkodami” - podrzuciła Magda. „O! Na pewno” - powiedział Wacek i dodał - „hej, mam świetną myśl! Wykorzystajmy baliki słomy jako przeszkody. Z obciążeniem, jakie daje prasa, mamy dodatkowe utrudnienia!” „Świetny pomysł” - zawtórowały maszyny i przyjaciele, przerywając pracę, natychmiast wcielili w życie pomysł chłopca.

Wacek ustawił Romka z Magdą na początku stumetrowego pola wypełnionego balikami słomy i powiedział: „No, stary. Na pewno liczyć się będzie czas przejazdu. Gaz do dechy i naprzód!” Romkowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. „Jupi! Dawaj szybciej!” - krzyknęła Magda. Najprawdopodobniej była to pierwsza i ostatnia taka jej przejażdżka, bo przecież prasa nie do tego służy. Ale kto przyjaciołom zabroni dobrze się bawić? „Dobrze, kochani, wracamy do pracy” - zadecydował Wacek, po czym skierował traktorek na pokos słomy i kontynuowali pracę.

Po przejechaniu dwóch pokosów na wyświetlaczu Romka pojawił się napis: „Hej Wacku, sznurek mi się kończy - Magda.” „No widzisz, stary? Mówiłem, że ta możliwość komunikacji z maszynami daje duże możliwości! Teraz wiem, że sznurek się kończy. Zapobiegnie to sytuacji, w której wyskakiwałyby niezwiązane baliki” - a do Magdy rzekł: „Ok, dzięki, stara. Już podmieniam na nowy.” Po tej wymianie zdań Rudzielec szybko wymienił sznurek i dokończyli pracę. Pod wieczór wszyscy zmęczeni wracali do gospodarstwa w ciszy, lecz tego dnia w garażu Romek, Ciapek, przyczepa oraz kosiarka długo jeszcze rozmawiali. Rozprawiali na temat zawodów i tego, co ich jeszcze bardziej intrygowało - komunikacji z maszynami podpiętymi do Romka. Być może Ciapek też miał takie możliwości, lecz nie miał wyświetlacza jako traktor starszej konstrukcji. Poza tym to Romek i Wacek byli wyjątkowi. Nazajutrz miał być wywieszony plan zawodów i konkurencji. Czy jesteście ciekawi, w jakich konkurencjach zmierzą się Wacek i Romek?

tags: #ciagnik #i #kabain #baika #dla #dzieci