Ciągnik z ładowaczem czołowym kontra ładowarka teleskopowa: analiza zakupu maszyny używanej

Pytanie o to, czy lepszy jest ciągnik z ładowaczem czołowym, czy ładowarka teleskopowa, coraz częściej pada z ust rolników, również tych, którzy szukają maszyn używanych. Wydaje się, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na zadane w tytule pytanie. Oczywiście, gdybyśmy mieli ocenić bezpośrednią funkcjonalność i wydajność podczas prac typowo załadunkowych, ładowarka teleskopowa byłaby bezkonkurencyjna. Dlaczego? Omówimy to w dalszej części artykułu. Jednak nie każde gospodarstwo rolne ma zapotrzebowanie na tego typu prace, jak np. firmy budowlane. Dlatego punktem wyjścia do próby uzyskania najbardziej trafnej odpowiedzi na nasze pytanie musi być rzetelna ocena charakteru i czasu czynności, które będzie musiała wykonywać maszyna.

Oczywiście, ideałem byłaby sytuacja, kiedy każde gospodarstwo mogłoby sobie pozwolić na ładowarkę teleskopową. Problem w tym, że nie są to tanie maszyny - ich ceny są porównywalne, a często wyższe od ciągników rolniczych o zbliżonej mocy. Dlatego jeszcze do niedawna mało polskich gospodarstw było stać na poniesienie tego typu kosztu, a do prac załadunkowych masowo był wykorzystywany złoty środek, czyli ciągnik z ładowaczem. W ciągu ostatnich 10 lat dużo się jednak zmieniło. Wzrosła zarówno znajomość rolników co do możliwości ładowarek teleskopowych, jak również ich dostępność ekonomiczna ze względu na znaczny wzrost importu maszyn używanych. Obecnie używaną ładowarkę teleskopową można już kupić za 30-40 tys. zł. Chociaż trzeba mieć świadomość, że te najtańsze obarczone są dużym ryzykiem i ich eksploatacja może być wielkim rozczarowaniem.

Celem niniejszego tekstu jest wskazanie plusów i minusów zakupu i eksploatacji ciągnika z ładowaczem czołowym w porównaniu do ładowarki teleskopowej. Chcemy na taki wybór spojrzeć z perspektywy maszyn używanych, na które możemy wydać 50-100 tys. zł. Zacznijmy jednak od wskazania najlepszych cech obu opcji.

Ciągnik z ładowaczem czołowym: uniwersalność i znajomość obsługi

Ciągnik z ładowaczem na stałe zagościł na polskiej wsi - właściwie żadne nowoczesne gospodarstwo nie może się bez niego obyć, ale jego możliwości w porównaniu do typowej ładowarki wypadają blado, zwłaszcza jeśli chodzi o wydajność.

Ciągnik z ładowaczem to w gospodarstwie maszyna bardziej uniwersalna, którą można wykorzystać do innych prac niż załadunek, np. uprawy. Jego zakup nie obciąża tak ekonomicznie gospodarstwa. W cenie jednej maszyny mamy właściwie dwie, choć o nieco gorszych parametrach, jeśli chodzi o prace załadunkowe. Jednak możliwości ładowacza zamontowanego do ciągnika na ogół są wystarczające dla małych i średnich gospodarstw.

Koszty eksploatacji i potencjalne problemy

Czy eksploatacja ciągnika z ładowaczem czołowym jest droższa od ładowarki teleskopowej? Koszty obsługi i przeglądów będą porównywalne, ale rozważamy tu zakup maszyn używanych, więc dużo zależy od awaryjności, czyli stanu konkretnego egzemplarza.

W przypadku ciągnika z ładowaczem potencjalne „punkty zapalne” są, a przynajmniej powinny być, rolnikom znane. Wiadomo, że jeśli ciągnik ma za sobą kilka lub kilkanaście lat intensywnej pracy z ładowaczem, to może mieć mocno wyeksploatowaną przednią oś, zwrotnice, sprzęgło (zwłaszcza suche), układ hydrauliczny (przecieki, zużyta pompa), jak i oczywiście elementy ruchome samego ładowacza (sworznie i tuleje). Tego ostatniego elementu nie należy lekceważyć. Luzy na sworzniach sumują się i nawet ruch boczny na sworzniu może okazać się bardzo groźny, gdy uniesiemy ładowacz z ładunkiem na maksymalną wysokość.

Atutem ciągnika jest jednak to, że większość wspomnianych punktów zapalnych jest rolnikowi znana i mniej więcej wiadomo, ile kosztuje taka naprawa i kto może ją wykonać.

Ładowarka teleskopowa: przewaga w pracach załadunkowych

Gdy porównujemy przykładową parę, czyli np. ciągnik o mocy 120 KM z ładowaczem czołowym i ładowarkę teleskopową o zbliżonej mocy, ta druga wypada lepiej pod względem większości cech przydatnych podczas prac załadunkowych.

Przede wszystkim na ogół udźwig ładowarki o zbliżonej do ciągnika mocy będzie dwukrotnie wyższy, w tym przypadku wyniesie ok. 3 tys. kg (podane wartości nie odnoszą się bezpośrednio do egzemplarzy przedstawionych na zdjęciach - mają one charakter poglądowy). Ma to duże znaczenie m.in. podczas tak popularnych prac jak usuwanie obornika czy załadunek obornika. Ze względu na większy udźwig można zastosować większe, wydajniejsze narzędzia.

Na ogół szybkość pracy wysięgnika ładowarki jest wyższa niż ładowacza czołowego - to m.in. efekt wydajniejszych pomp. Dla porównania, przeciętna ładowarka o przytoczonej mocy jest wyposażona w pompę o wydajności co najmniej 100-120 l/min i ciśnieniem w układzie 200-220 barów, podczas gdy starszy ciągnik w tej klasie mocy dysponuje pompą 60-90 l/min z maksymalnym ciśnieniem w układzie 180 barów. Ten argument może być nieaktualny w odniesieniu do niektórych nowszych modeli ciągników, które specjalnie do pracy z ładowaczem są wyposażane w wydajniejsze układy hydrauliki.

Ładowarka jest też bezkonkurencyjna pod względem zasięgu ramienia i maksymalnej wysokości pracy. W tym przypadku będzie to ok. 7 m, gdzie maksymalna wysokość pracy ładowacza czołowego rzadko zbliża się do 4 m. To jeden z ważniejszych argumentów decydujących o wyborach ładowarek teleskopowych - dzięki dużej wysokości pracy są one bezkonkurencyjne przy układaniu np. wysokich pryzm słomy czy też załadunku zboża na naczepy samochodowe (wysokość burt wynosi zazwyczaj około 3,8 m).

Kolejne atuty ładowarek to gabaryty i zwrotność, które pozwalają im operować na mniejszej przestrzeni. Ładowarka zazwyczaj jest znacznie niższa niż ciągnik, a jednocześnie cięższa. Może więc wjechać tam, gdzie nie wjedzie ciągnik, obrócić się na niemal dwukrotnie mniejszej przestrzeni, a jednocześnie przenieść większy ładunek. Doskonałą zwrotność ładowarki zawdzięczają konstrukcji układu jezdnego, w którym zazwyczaj skrętne są wszystkie koła, co pozwala na jazdę w trzech popularnych trybach - skrętne koła na jednej osi, skrętne koła na dwóch osiach i tzw. psi chód.

Schemat porównujący zasięg i wysokość pracy ładowarki teleskopowej z ładowaczem czołowym.

Koszty zakupu i potencjalne problemy przy używanych maszynach

Chociaż ideałem byłaby nowa ładowarka teleskopowa, rynek maszyn używanych oferuje je w cenie od 30-40 tys. zł. Trzeba jednak pamiętać, że najtańsze egzemplarze wiążą się z dużym ryzykiem i mogą przynieść rozczarowanie w eksploatacji.

Musimy przerwać wychwalanie ładowarek teleskopowych i wspomnieć o zaletach ciągnika z ładowaczem czołowym. Wymienione atuty ładowarek powodują, że właściwie decyzja o ich zakupie jest przesądzona, ale tylko tam, gdzie prac załadunkowych jest naprawdę dużo. Jednak w innych przypadkach wybór nie jest już tak oczywisty.

Nieco inaczej jest w przypadku ładowarki teleskopowej, której konstrukcja jest dla wielu rolników nieznana, nie mają oni też dobrego rozeznania w kosztach naprawy czy dostępności części oraz specjalistów do obsługi. Tymczasem maszyny te, wydające się stosunkowo prostymi, mogą być pułapką finansową - zwłaszcza te podejrzanie tanie. Pamiętajmy, że nikt nie kupił nowej ładowarki po to, by stała. Są to maszyny drogie, więc raczej były też intensywnie używane przez poprzednich właścicieli, a kiedy trafiają na rynek wtórny, mogą mieć różne dolegliwości. Tymczasem dostęp i poziom cen części jest na ogół mniej korzystny niż w przypadku popularnych ciągników.

Na co zwrócić uwagę przy zakupie używanej ładowarki teleskopowej?

Przede wszystkim na luzy na wysięgniku, zwłaszcza głównego mocowania sworzniowego do ramy ładowarki. Nawet mały luz w tym miejscu przełoży się na duże ruchy przy w pełni wysuniętym wysięgniku. Można to wstępnie dość łatwo ocenić, wystarczy w poziomie maksymalnie wysunąć wysięgnik i spróbować poruszać nim na boki. Niestety, profesjonalna regeneracja tego typu zużytych elementów jest bardzo droga, bo wymaga użycia m.in. specjalnych urządzeń do obróbki otworów bezpośrednio na maszynach. Kompleksowa regeneracja wszystkich ruchomych połączeń wysięgnika to koszt sięgający nawet 20 tys. zł.

Spore koszty mogą generować też usterki układów hydraulicznych czy jezdnych. Bardzo często nie da się kupić atrakcyjnych cenowo zamienników i trzeba korzystać z drogich części oryginalnych. Dla przykładu pompa hydrauliczna do większości popularnych ciągników to koszt od 1 do 3 tys. zł, w przypadku ładowarek rozbieżność cen jest znacznie większa: od 3 do nawet 30 tys. zł. Lepiej więc brać pod uwagę tylko oferty popularnych producentów - wtedy jest szansa, że części będą bardziej typowe i tańsze.

Będąc przy układach hydraulicznych, warto jednak podkreślić, że mają one lepsze warunki pracy niż w ciągniku. Na ogół istnieją w nich dwa oddzielne układy hydrauliczne, jeden obsługuje napęd hydrostatyczny (jeśli występuje), a drugi napęd elementów roboczych. W jednym i w drugim przypadku są to układy zamknięte, które nie są zanieczyszczane olejem z maszyn zewnętrznych tak, jak ma to miejsce w przypadku ciągnika. Ich niezawodność jest dość wysoka, jednak pod warunkiem prawidłowej obsługi. Prawidłowo eksploatowane układy hydrauliki stosowane w ładowarkach nie powinny być powodem do zmartwień.

Dość kosztowne są też naprawy mechanicznych elementów układów przekazania napędu takich jak np. mosty jezdne - na ich stan trzeba zwrócić wyjątkową uwagę. Podczas zakupu używanej ładowarki trzeba też zwrócić uwagę na sprawność wszystkich funkcji i przełączników w kabinie.

Zdjęcie przedstawiające luzy na sworzniach wysięgnika ładowarki teleskopowej.

Zużycie paliwa i podsumowanie

Często pada pytanie o zużycie paliwa podczas pracy ładowarek teleskopowych. Wartości są porównywalne w odniesieniu do ciągnika i zależne od obciążenia. 120-konna ładowarka podczas lekkich prac zużywa od 4 do 6 l/100 h, przeciętny ciągnik zużyje podobne ilości paliwa.

Mamy nadzieję, że zwróciliśmy uwagę na podstawowe aspekty, które warto wziąć pod uwagę, zastanawiając się nad wyborem używanej ładowarki lub ciągnika z ładowaczem czołowym. Jedna i druga propozycja ma swoje atuty i ograniczenia, zwłaszcza z punktu widzenia maszyn używanych.

Można jednak zauważyć nieuniknioną zmianę tendencji wśród rolników. Coraz więcej gospodarstw, zwłaszcza hodowlanych, decyduje się jednak na zakup ładowarek teleskopowych. Warto podkreślić, że większość z nich już nie wyobraża sobie gospodarstwa bez tej maszyny.

Zwrotność, zasięg, udźwig - to trzy największe atuty ładowarek teleskopowych, które zdecydowanie stawiają je przed ciągnikami z ładowaczem czołowym. Od najmniejszych modeli, aż po te z silnikami o mocy stu kilkudziesięciu KM. Do tego niewielkie wymiary i stosunkowo duża masa. Wszystko to sprawia, że urządzeniem można wjechać tam, gdzie ciągnik nie ma szans dotrzeć. Poruszanie się po ciasnych, niskich budynkach? Żaden problem. Załadunek ciężkiego obornika na rozrzutnik obornika z wysokimi burtami - nic trudnego. Do tego możliwość ustawiania wysokich pryzm bel - zasięg 7 metrów nie jest niczym zaskakującym.

Ładowarki teleskopowe są wyposażone w zdecydowanie bardziej wydajne pompy hydrauliczne, łatwo jest się więc domyślić, że kolejnym atutem tych maszyn, w porównaniu do ciągników rolniczych jest także szybkość działania ładowacza. Towar może być szybciej podnoszony, opuszczany czy też wysypywany z zamontowanego osprzętu. Ładowarka ma więc przewagę nad ciągnikiem w wielu aspektach. Traktor góruje nad nią na pewno jedynie we wszechstronności. Na „teleskop” warto więc zdecydować się w gospodarstwach, w których prowadzona jest hodowla, bądź na co dzień prowadzi się wiele prac załadunkowych.

Przykładowe modele ładowarek teleskopowych

Wybór urządzeń oferowanych przez wyspecjalizowane firmy jest bardzo duży.

Avant 860i

Pierwsza ładowarka jaką znalazła się w naszym zestawieniu produkowana jest w Finlandii przez firmę Avant. Model 860i został nagrodzony złotym medalem podczas styczniowych targów Polagra Premiery w Poznaniu. „Superman wśród ładowarek” - tak o tej maszynie pisze producent. Maszyna wyposażona jest w napęd hydrostatyczny obsługiwany przez silnik diesla Kohler z turbodoładowaniem i systemem common rail o mocy 57 KM. Urządzenie może unieść ciężar o wadze niemal 2 ton na 3,5 metra w górę, a maksymalna prędkość z jaką może się poruszać to nawet 30 km/h. Standardowo Avant 860i wyposażony jest w otwartą kabinę z ramą bezpieczeństwa ROPS i daszkiem FOPS. Opcjonalnie w ofercie jest również zamykana, ogrzewana kabina LX lub nowoczesna i komfortowa kabina DLX z pneumatyczną amortyzacją, oświetleniem do ruchu drogowego i błyskowym światłem roboczym. Model ten może współpracować z większością z ponad 200 wymiennych narzędzi produkowanych przez firmę Avant. Podłącza się je za sprawą multizłącza. Ładowarka może więc współpracować z podstawowymi osprzętami wykorzystywanymi w gospodarstwach takimi jak np. łyżka, widły czy chwytak do bel, ale również z innymi, takimi jak kosiarki, czy też wiertła do wykonywania odwiertów, albo glebogryzarki.

Zdjęcie ładowarki Avant 860i z zamontowanym osprzętem.

Kramer KL 25.5

Kolejnym modelem, który wzięliśmy pod uwagę jest Kramer KL 25.5. Plusy tego urządzenia to doskonała zwrotność i widoczność. Łyżka montowana do tego modelu ma pojemność 0,65 m³, a masa eksploatacyjna całego urządzenia wynosi 4,4 t. Ładowarka wyposażona jest w silnik marki Yanmar o pojemności 2190 cm³ i mocy 48 KM. Maszyna, tak jak w przypadku poprzedniczki, posiada napęd hydrostatyczny pozwalający poruszać się z prędkością maksymalną na poziomie 20 km/h, bądź w opcji 30 km/h. Ładowarka ta może unieść ciężar o masie 2500 kg. Wyróżnia się bardzo małym promieniem skrętu. Może zawrócić na 2,8 m i pozwala na załadunek materiału na maksymalną wysokość 4,01 m. Wysokość całego urządzenia to 2,45 m, długość 5,5 m, a szerokość 1,59 m. Maszyna posiada otwartą kabinę (CANOPY). Cechuje się także funkcjonalną i przejrzystą deską rozdzielczą, na której wyróżnia się mechaniczny joystick, posiadający opcję stałego zasilania trzeciej sekcji.

Manitou MLT 420-60 H

Kolejnym modelem przechodzimy już do ładowarek z teleskopem zlokalizowanym po prawej stronie kabiny, a nie przed operatorem. Manitou MLT 420-60 H to pierwszy przedstawiciel tej grupy, którego porównujemy. Jest to bardzo uniwersalny, kompaktowy model o maksymalnej sile udźwigu na poziomie 2000 kg, który jest osiągany na całej rozpiętości wysokości, na jaką może być unoszony materiał. Maksymalnie może to być 4,35 m. Warto podkreślić, że wysokość ta jest uzyskiwana w znacznej odległości od przednich kół maszyny, a co za tym idzie rolnik może tę wysokość realnie wykorzystać. Ładowarka ta jest wyposażona w 4-cylindrowy silnik marki Kubota, o pojemności 2615 cm³ i mocy 57 KM - spełniający normę emisji spalin Stage V. Maszyna ta posiada bardzo wygodną i przestronną kabinę z większego modelu, zapewniając tym samym komfort pracy operatorowi, jednocześnie gwarantując kompaktowe parametry urządzenia: szerokość 1,49 m i wysokość 1,97 m. Ładowarka ta wyróżnia się również unikalnym rozwiązaniem konstrukcyjnym i serwisowym, jakim jest rewelacyjny dostęp do komory silnikowej oraz głównych podzespołów napędowych i roboczych. Jednym ruchem można „odjechać” całym zespołem chłodnic i wentylatora, mając w ten sposób szeroki dostęp do silnika, pomp i innych ważnych elementów. Innym wyróżniającym tę ładowarkę rozwiązaniem jest specjalna głowica rolnicza, która zapewnia największy w tej klasie maszyn kąt obrotu, pozwalający bez trudu wysypywać z łyżki nawet najbardziej lepkie materiały.

Merlo TF 35.7

Przechodzimy teraz do większych modeli ładowarek i kolejną markę, której się przyglądamy. Merlo TF 35.7. To już maszyna wyposażona w silnik Deutz o pojemności 3600 cm³ i mocy 115 KM. Ładowarka ta jest wyposażona w przekładnię hydrostatyczną zapewniającą dużą wygodę pracy i maksymalną prędkość na poziomie 40 km/h. Sekcje hydrauliczne obsługiwane są natomiast przez pompę wielotłoczkową z funkcją Load Sensing o wydajności 125 l/min i 210 bar. Urządzenie posiada również napęd na 4 koła, 3 tryby skrętów i blokadę mostów. Model TF 35.7 może podnieść ciężar o masie 3500 kg, a maksymalna wysokość, na którą może być podniesiony, to 7 metrów. Maszyna ta, biorąc pod uwagę parametry udźwigu i wysokości podnoszenia, posiada niewielkie wymiary: szerokość 2,25 m, wysokość 2,24 m oraz długość 4,31 m. Ładowarka ta zapewnia bardzo duży prześwit 420 mm (koła 460/70) i mały promień skrętu. Jak każdy inny model tej marki, jest wyposażona w dużą, przestronną kabinę o szerokości 1010 mm. Zapewnia ona wygodę pracy i przede wszystkim znakomitą widoczność w każdą stronę. Warto również wspomnieć o tym, że obieg powietrza w kabinie wytwarza nadciśnienie, które zapobiega zasysaniu kurzu z zewnątrz przy otwieraniu drzwi. Jako opcję firma Merlo proponuje kabinę amortyzowaną hydropneumatycznie - jest to unikalne rozwiązanie na rynku. Maszynę wyróżnia także system EPD zapewniający niższe o nawet 18% zużycie paliwa oraz wolną jazdę przy wysokich obrotach silnika (np. transport wewnętrzny).

Zdjęcie ładowarki teleskopowej Merlo TF 35.7.

Ładowarka teleskopowa Merlo TF35.7, 2015 r, kompaktowe wymiary, 7 m, 3.5 tony, prezentacja *PESTROL*

tags: #ciagnik #jako #urzadzenie #przesylowej