Ciągniki Renault, choć marka nie istnieje już w produkcji traktorów, wciąż cieszą się stałym fanklubem. Ich wytrzymałość, prostota oraz ekonomia użytkowania sprawiły, że oferty z używanymi egzemplarzami są niemal wymiecione z internetu. W ofercie marki zwykle funkcjonowały co najmniej dwie wersje ciągników: bardzo uboga, za to atrakcyjna cenowo, oraz "wzmocnione". Takie podejście było rozsądne, biorąc pod uwagę zróżnicowane zasobności portfela klientów oraz fakt, że nie do każdego zastosowania potrzebny jest ciągnik klasy premium.

Wprowadzenie: Dziedzictwo Renault Ceres i Partnerstwo z John Deere
Narodziny serii Ceres i współpraca z John Deere
Wiele marek produkujących ciągniki ma w swojej historii modele pochodzące z innych fabryk, będące adaptacją traktorów z zupełnie innej beczki. Przykładem jest marka John Deere, która na początku lat 90. na rynkach hiszpańskojęzycznych oferowała ciągniki Zetor pod własną marką. Kilkanaście miesięcy później John Deere, już w całej Europie Zachodniej, zaczął sprzedawać serię 3000, która w całości pochodziła z fabryki Renault w Le Mans.
W 1993 roku Renault Agriculture wprowadziło na rynek nowy ciągnik o nazwie Ceres. Był to bardzo ważny model dla francuskiej marki, ponieważ całkowicie zmieniał design Renault i zapowiadał spore zmiany w gamie. Design z tych lat nadal można odnaleźć w dzisiejszych ciągnikach Claas. Podkreśleniem ważności modelu była jego nazwa - Ceres. Od tego momentu wszystkie nowe modele otrzymywały imiona z mitologii, takie jak Ares, Atles, Argos.

Pierwsze Ceresy i zmiana dostawcy silników
Początkowo Ceres, zgodnie z wieloletnią tradycją marki, korzystał z silników niemieckiej marki MWM o mocach 54, 60, 75 i 83 KM. Środkowy model Ceres 75 korzystał z silnika marki Perkins o mocy 65 KM. Nowością, oprócz designu i kabiny, była także skrzynia biegów z wieloma opcjami. W podstawowej wersji z napędem na tylne koła ciągnik posiadał 9x9 biegów, zaś wersje 4x4 korzystały z przełożeń 10x10 i mogły rozwijać prędkość 40 km/h. Wersje z literą X w nazwie oraz modele Céres 85 i 95 posiadały elektrohydrauliczną szybką zmianę biegów.
Powyższy układ utrzymał się bardzo krótko, bowiem już kilka miesięcy po premierze ciągników okazało się, że MWM nie będzie kontynuował produkcji tych silników (MWM w 1985 roku przeszło w ręce Deutz AG). Renault zaczęło szukać nowego dostawcy, którym okazała się firma Deere Power Systems (DPS). W komunikacie prasowym z 17 stycznia 1994 roku ogłoszono projekt współpracy przemysłowej pomiędzy firmami John Deere i Renault Agriculture. Wówczas ogłoszono, że dostawą silników zajmie się amerykańska marka, która produkowała motory w fabryce Saran we Francji. Zakład ten, zbudowany w latach 60., od lat 80. skupił się na jednostkach napędowych.
Seria John Deere 3000 - zielony odpowiednik Ceresów
Kolejnym punktem umowy z 1994 roku było zobowiązanie marki Renault Agriculture do dostarczenia firmie John Deere ciągników wyposażonych w silniki DPS. Nowe Ceresy zaczęto składać pod koniec 1994 roku, zaś w wersji zielonej, jako John Deere serii 3000, pojawiły się one na rynku na początku 1995 roku.
Pod względem technicznym Ceresy oraz nowe John Deere’y serii 3000 nie różniły się między sobą, wykorzystując te same silniki DPS. Gamę zaczynał Ceres 65 oraz JD 3100, wyposażone w 3-cylindrowy silnik 3029 D o pojemności 2940 cm³ i mocy 55 KM. Następne w gamie były już 4-cylindrowe Ceres 75 i JD 3200 o pojemności 3920 cm³ i mocy 65 KM oraz Ceres 85 i JD 3300 o pojemności 4530 cm³ i mocy 75 KM. Warto zauważyć, że o ile Renault Ceres 75 (1993-1995) posiadał silnik Perkins 3.9L o mocy 65 KM, to jego odpowiednik John Deere 3300 (1995-1998) był już wyposażony w silnik John Deere 4.5L o mocy 75 KM.
Podobnie w przypadku mocniejszych wersji: John Deere 3400 (1995-1998) oferował 85 KM z silnikiem John Deere 3.9L Turbo, podczas gdy Renault Ceres 95 (1993-1995) bazował na silniku MWM 4.2L o mocy 83 KM, bez turbosprężarki. Amerykańska marka nieco lepiej wyposażała swoje wersje francuskich ciągników.

Szczegółowa analiza modelu Renault Ceres 340
Model Ceres 340 był produkowany w latach 1998-2001, a następnie jako Celtis do około 2004-2005 roku, kiedy to zmienił ostatecznie barwy na zielone (Claas).
Silnik i układ chłodzenia
Do napędu Ceresa 340 wykorzystano czterocylindrowy silnik John Deere o pojemności 3,9 litra (107×110 mm) i maksymalnym momencie 310 Nm przy 1500 obr/min. Nie jest to typowy silnik ciągnikowy, bowiem poza Renault/Claas można go spotkać np. w koparce Deere 190E (wersja bez turbo) czy samojezdnym opryskiwaczu John Deere 6500. Niemniej motor nie budzi większych zastrzeżeń i śmiało można go polecić.
Układ smarowania mieści 11 litrów oleju, zaś układ chłodzenia 13,5 litrów cieczy. Jeżeli mowa o układzie chłodzenia, to pompa wody jest często typowana jako słaby punkt, aczkolwiek motor jest dość odporny na przegrzanie. Nie należy jednak tej odporności nadużywać i gdy tylko wskazówka temperatury cieczy nagle osiągnie maksimum, warto jest zaplanować wymianę. Bardzo przyjemnym z punktu widzenia serwisowego rozwiązaniem są odejmowane panele boczne maski, która ogranicza się do unoszonego noska skrywającego dostęp do chłodnic i filtra powietrza.
Skrzynia biegów
Skrzynia biegów w Ceresie stanowi pewnego rodzaju zagadkę. O ile bez trudu można znaleźć informacje na temat ilości przełożeń - 5 lub 4, zakresów pod obciążeniem - dwa, co wraz z reduktorem daje 20×20 lub 18×18, to pochodzenie i szczegóły są pomijane. Podobnie jak w Ceresie 85, a nawet poprzednikach, skrzynia biegów jest najprawdopodobniej w dużej części autorskim rozwiązaniem Renault. Należy jednak pamiętać o umowie z 1994 roku, kiedy to Renault Agri oraz Massey Ferguson powołały do życia spółkę GIMA (obecnie Claas i AGCO).
W przypadku posiadania Ceresa ze skrzynią 18×18 można ją w łatwy sposób odblokować, bowiem piąty bieg był blokowany na potrzeby rynków zabraniających zbytniego rozpędzania się ciągnikiem. Operacja wymaga zdjęcia pokrywy ze skrzyni (np. przez właz rewizyjny w podłodze kabiny) i wyjęcie kołeczka, który blokuje piątkę. W zależności od specyfikacji możemy trafić na ciągniki z mechanicznie wybieranymi półbiegami (ze sprzęgłem) albo wariant z półbiegami w przyciskach. Kolejnym zmianom w obrębie skrzyni biegów uległ Ceres 340 w porównaniu do Ceres 95 - pojawiła się opcja bezsprzęgłowego nadbiegu oraz więcej elektroniki.

Układ hydrauliczny i WOM
Kolejnym atutem Ceresa jest lokalizacja pomp hydraulicznych, w dodatku prostej zębatej budowy, które są zainstalowane na silniku. Cena za komplet dwóch pomp (26 l/min i 52 l/min) waha się od 1600 do 3600 zł i zależy od producenta. Naturalnie można się również podjąć regeneracji, bowiem nie jest to specjalnie udziwniony element na potrzeby zarobku ASO. Podnośnik tylny powinien poradzić sobie z ciężarem 2865 kg, rzecz jasna dużo zależy od stanu pompy. Przy masie ciągnika wynoszącej około 3755 kg, to wynik zadowalający.
Tylny wałek WOM w standardzie oferował dwie prędkości: 540 oraz 1000 obr./min. Podobno zdarzały się wersje z przednim wałkiem, jednak trudno jest zweryfikować, czy było to rozwiązanie fabryczne czy montowane przez jednego z dużych europejskich dystrybutorów.
Kabina i ergonomia
Wymiary ciągnika to 249 cm wysokości, 463 cm długości i 243 cm rozstawu osi. Nie jest to maszyna duża, natomiast kabina jest jeszcze mniejsza. Drzwi otwierają się dość wąsko, zaś francuską kabinę cechują dodatkowo bardzo grube słupki B. Ogółem miejsca jest skromnie, a operatora otulają ze wszystkich stron dźwignie. Z jednej strony można powiedzieć, że wszystko jest pod ręką, z drugiej zaś niektórzy mogą czuć się nieco przytłoczeni.
Wielu narzekało na prostotę podstawowych modeli, w których kokpit był dość prymitywny, a dźwignie zmiany biegów pozostały w tym samym miejscu co poprzednio, tylko zostały elegancko wygięte, by mniej przeszkadzały. W modelach X dźwignie zmiany biegów znajdowały się po prawej stronie, co ułatwiało sterowanie ciągnikiem.

Ewolucja i modernizacje serii Ceres/John Deere 3000
Modernizacja w 1998 roku (seria 300/3010)
Jesienią 1998 roku Renault wprowadziło na rynek nieco zmodernizowaną serię Ceres 300, którą w wersji John Deere oznaczono serią 3010. Zmiany dotyczyły głównie wnętrza - zmodernizowano kokpit, lepiej wykończono kabinę, a część dachu była w kolorze pomarańczowym (w Renault). Jako akcesorium wprowadzono otwieraną przednią szybę, zaś fotel miał teraz podłokietniki i w opcji pneumatykę.
Zmiany wynikające ze standardów spalania (2001)
W 2001 roku pojawiły się pierwsze standardy spalania Tier 1, co wymagało pewnych zmian w silniku. W gamie Renault pojawiła się wówczas seria Ceres 305, John Deere nie zmieniał nic w swoim nazewnictwie. O ile w 1998 roku moce i pojemności pozostały bez zmian, to po modernizacji w 2001 roku najmniejszy model Ceres 325 otrzymał 4-cylindrowy silnik o pojemności 4530 cm³.
Przejęcie przez Claas i brak bezpośredniego następcy John Deere
W 2003 roku firma Claas wykupiła część Renault Agriculture i powoli przejmowała całą fabrykę w Le Mans, co doprowadziło do zmiany koloru ciągników na zielony i ich rebrandingu na Claas Celtis. W gamie John Deere nie można wskazać żadnego następcy tej serii ciągników. W tym czasie John Deere oferował również modele 6100 i 6200 w tej samej klasie wydajności co modele 3300 i 3400 (3310/3410). „Oryginalne” John Deere’y były na rynku niemieckim droższe o około 10 tys. marek. Do momentu zakończenia produkcji wersji zielonej, czyli do roku 2003, wypuszczono zaledwie nieco ponad 5,6 tys. Ceresów pod marką John Deere. W tym samym czasie wyprodukowano około 22 tys. sztuk ciągników Ceres pod marką Renault.

Renault Ceres i John Deere serii 3000 na polskim rynku
Popularność i specyfika modeli używanych
Co ciekawe, ani Ceresy, ani John Deere’y serii 3000 nigdy nie były oficjalnie oferowane w Polsce, ale ich popularność w kraju jest całkiem duża. Te ciągniki, pomimo swojego wieku, są wciąż aktywnie wykorzystywane, a rolnicy nie planują się ich pozbywać. Wnioskując po dużym odsetku modeli 85/90, czyli poprzednika, można stwierdzić, że 340 i rówieśnicy nadal są w użyciu. Z jednej strony to dobra wiadomość dla planujących zakup w kwestii niezawodności, z drugiej zaś wiadomo, dlaczego w przytłaczającej części ogłoszeń ciągniki te mają ponad 8 tys. motogodzin.
Typowe wady i słabe punkty
Wadami ciągników tej serii jest spore spalanie silników Deere Power Systems, kiepska jakość plastików wersji sprzed 1998 roku oraz korozja wcześniejszych modeli. Do tego należy dodać, że są to już wiekowe pojazdy, z dużymi przebiegami, i z pewnością każdy egzemplarz po zakupie wymaga sporego wkładu finansowego.
Jeżeli aktywnie korzystamy z hydrauliki i nie dbamy o regularną wymianę filtrów oraz oleju, to szybko możemy przekonać się, że jednym ze słabych elementów ciągnika może być pompa hydrauliki. W przypadku dużych zaniedbań, może pojawić się konieczność wymiany już po około 3-3,5 tys. mth. Przy właściwej eksploatacji i dużej intensywności użytkowania, element powinien wytrzymać przynajmniej 4-5 tys. motogodzin.
Kolejnym słabym punktem, choć usterka również wynika z zaniedbań podczas obsługi ciągnika, są wyskakujące biegi oraz problemy z ich wrzuceniem. Najczęstszym powodem takiego stanu rzeczy są albo zużyte synchronizatory, zwłaszcza biegów używanych nader często przy pracy z ładowaczem, albo wytarty wybierak, który ześlizguje się ze swojej pozycji po zapięciu. Zużycie synchronizatorów jest usterką typowo eksploatacyjną. Komplet synchronizatora to wydatek rzędu 2-3 tys. zł. Jeżeli taka usterka wystąpi, to warto zajrzeć również do łożysk; prawdopodobnie któreś będzie zużyte, jeżeli poprzedni właściciel postanowił „dojechać” skrzynię do końca.
Koszty eksploatacji i serwisowania
Amerykańskie korzenie sprawiają, że do silnika dostęp zarówno części, jak i materiałów eksploatacyjnych jest dobry, lecz ceny będą bliższe John Deere niż Renault. Z punktu widzenia kosztów na plus trzeba zaliczyć niewiele ponad dziesięć litrów oleju w misce, w dodatku motor nie ma większych wymagań; wystarczy olej Agrifarm MOT 15w40. Niestety producent przewidział wymiany co 200 mth.
Koszty filtrów kształtują się następująco: filtr paliwa to wydatek rzędu 180 zł, powietrza 200 zł (komplet), filtr oleju 60-80 zł, zaś filtry hydrauliki i skrzyni to odpowiednio 120-150 zł i 90-150 zł. Układ hamulcowy działa na płynie DOT - fabrycznie był używany płyn DOT 4, ale można zastosować DOT 5.1; ważne, aby nie był to płyn silikonowy DOT 5, który nie jest mieszalny z innymi.
Ceny rynkowe
Ceny standardowo zaczynają się od około 50 tys. zł i, co nie powinno dziwić, najwięcej jest ogłoszeń z Francji i Belgii. W tych kwotach można też trafić super uproszczone wersje, które nie posiadają nawet wyprofilowanych dźwigni, podłokietnika i mogą mieć całkowicie analogowe zegary. Od kwoty 60 tys. można szukać ciągnika w wersji premium, ewentualnie z ładowaczem, zaś 70 tys. to już całkiem przyzwoita kwota na Ceresa z w miarę klarowną historią. Wygospodarowanie kwoty do 100 tys. zł pozwala poszerzyć horyzonty o Celtisa, lecz należy pamiętać, że w tych ciągnikach można spotkać więcej elektroniki.
Podobne ceny osiągają pomarańczowe oryginały z Le Mans. Najnowsze modele z cyfrą „5” na końcu nazwy przekraczają wartość nawet 100 tys. zł, np. Renault Ceres 335 z Podlasia, rocznik 2003, o mocy 95 KM, z przebiegiem 4,1 tys. motogodzin. Na szczęście to ewenement i większość ofert opiewa na kwoty od 58 do 90 tys. zł. Dla przykładu: Renault Ceres 95X z turbo z rocznika 1997, oferowany w Kłodzku, świeżo sprowadzony, zarejestrowany, z nowymi olejami i oponami z tyłu, z przebiegiem 8,4 tys. mth, kosztuje 59,8 tys. zł. Z kolei Renault Ceres 340 (85 KM) z ładowaczem z roku 2000 wystawiono w Małopolsce za 74,5 tys. zł. Ciekawą propozycją będą również Ceresy i Celtisy bez przedniego napędu.