Marka John Deere konsekwentnie rozwija swoją ofertę ciągników, wprowadzając innowacyjne rozwiązania i ulepszenia w różnych seriach, aby sprostać rosnącym wymaganiom rolników. Poniżej przedstawiamy przegląd wybranych testów i charakterystyk kluczowych serii ciągników John Deere, które stanowią odpowiedź na potrzeby nowoczesnego rolnictwa.
Ciągniki John Deere Serii 5M: Wydajność i Uniwersalność
Wydajność, zwrotność i wyjątkowo dobra widoczność - to cechy, którymi John Deere w skrócie określa ciągniki serii 5M. Te wielozadaniowe maszyny wpisują się w najbardziej popularny na polskim rynku przedział mocy 70-110 KM, sytuując się pomiędzy prostymi konstrukcyjnie maszynami z serii 5E i 5G a ciągnikami z "półki premium" 5R.
Popularność i Ewolucja Serii 5M
Dobre parametry techniczne, przyzwoity standard wyposażenia i przystępna cena sprawiły, że "M-ka", produkowana w niemieckim Mannheim, wprowadzona do oferty w 2009 roku, stała się najlepiej sprzedającym się ciągnikiem John Deere i jedną z najpopularniejszych serii ciągników spośród wszystkich marek w Polsce.
W połowie ubiegłego roku na rynek trafiła druga generacja ciągników tej serii, potocznie nazwana Augustą. Oprócz zmiany miejsca produkcji ciągników, wprowadzono kilka zmian w konstrukcji maszyn. Nowe "M-ki" są nieco większe - zwiększył się o 10 cm rozstaw osi. Ponadto pod maską znalazły się jednostki napędowe spełniające nową normę emisji spalin Stage 3B. Najmocniejszy ciągnik z tej serii ma teraz silnik 115-konny, podczas gdy wcześniej było to 100 KM.
W skład nowej rodziny 5M marki John Deere wchodzą cztery modele o mocach znamionowych od 75 do 115 KM. Najmniejszy model z serii - 5075M - jest zasilany silnikiem 3-cylindrowym, natomiast w pozostałych modelach pracują jednostki czterocylindrowe z turbodoładowaniem i intercoolerem.

Test Modelu John Deere 5085M
Do testów z firmy Agrotechnika z Cicibora Dużego w woj. lubelskim otrzymano model 5085M o mocy znamionowej 85 KM. W tym przedziale mocy cena, jaką trzeba zapłacić za maszynę - około 155 tys. zł - jest na tle konkurencji nieco wyższa niż przeciętna.
Konfiguracja Pakietowa
Ponieważ ciągnik powstaje daleko za oceanem, co wiąże się z "większą logistyką" dostaw pojazdów, zasadnicze standardy wyposażenia są oferowane w tzw. pakietach. Kupując ciągnik, rolnik może wybierać jeden z sześciu pakietów zawierających elementy montowane na poziomie fabrycznym. Zalicza się do nich m.in.: przekładnie, rodzaj kabiny (standardowa lub o niższym profilu, z klimatyzacją lub bez), rodzaj pompy hydraulicznej i liczbę szybkozłączy, przedni TUZ i WOM czy sterowanie podnośnikiem. Drobniejsze elementy wyposażenia, takie jak: dodatkowe oświetlenie, rozmiar ogumienia, grzałka silnika i układu paliwowego, ramiona TUZ (kule lub haki) czy lusterka, są montowane już u dealera.
Pakietowa konfiguracja nie do końca ogranicza dowolność wyboru. Każdy może przy składaniu zamówienia na ciągnik wybrać dowolne rozwiązania niewchodzące w skład standardowej konfiguracji, jednak w takim przypadku musi liczyć się z dłuższym czasem oczekiwania na maszynę - z reguły jest to okres 2-4 miesięcy. Testowany model był wyposażony w popularny, pośredni standard wyposażenia.
Silnik i Zużycie Paliwa
85-konny silnik Johna Deere’a 5085M to sprawdzona jednostka PowerTech E o pojemności 4,5 l. W porównaniu z poprzednią generacją ciągników serii M wyposażonych w silnik PowerTech M, w nowych modelach za zasilanie paliwem odpowiada układ wtrysku common rail. Rozwiązanie to można ocenić w dwojaki sposób: z jednej strony common rail jest bardziej wrażliwy na jakość paliwa, z drugiej jednak - precyzyjny układ zwiększa kulturę pracy silnika (jest cichszy, pracuje bardziej "miękko"), co potwierdzają testy, porównując jego pracę do wcześniej testowanego modelu M pierwszej generacji. Sterowany komputerowo układ wtrysku daje również spore możliwości konfiguracji, co może mieć w przyszłości znaczenie, np. przy potrzebie "podkręcenia" mocy i momentu obrotowego silnika.
W kwestii zużycia paliwa testowany model nie budził zastrzeżeń. Podczas orki przedsiewnej 4-skibowym pługiem zagonowym (4 x 40 cm) zużycie oleju napędowego ukształtowało się na poziomie około 11 l/ha. Podczas pracy z kosiarką dyskową SaMasz o szerokości 2,6 m (drugi pokos) paliwo ze zbiornika ubywało w tempie około 5 l/ha (praca z WOM w trybie 540E przy około 1650 obr./min).
Aby silnik spełniał kolejne normy emisji spalin, zainstalowano przy nim filtr cząstek stałych, czyli DPF. W związku z doposażeniem w ten element w kabinie ciągnika pojawił się dodatkowy klawisz służący do wyboru trybu oczyszczania (wypalania) wkładu filtra. W trakcie testu, w którym ciągnik przepracował ponad 20 godzin, kontrolka DPF nie zapaliła się, więc nie było okazji do przeprowadzenia procedury dopalania sadzy.

Układ Napędowy i Hydraulika
W testowanym ciągniku zastosowano 16-biegową przekładnię PowrReverser umożliwiającą jazdę z maksymalną prędkością 40 km/h. Układ przeniesienia napędu został wyposażony również w elektrohydrauliczny rewers. Do wyboru przełożenia służą dwie dźwignie: jedna do zmiany 4 biegów, druga do wyboru jednego z czterech zakresów. Nie ma tutaj półbiegów zmienianych przyciskiem (taką możliwość daje przekładnia PowrReverser Plus), co byłoby atutem, zwłaszcza podczas wykonywania prac uprawowych czy transportu cięższych ładunków. Przełożenia są jednak dobrze zestopniowane, dzięki czemu dobór prędkości do danej pracy był łatwy. Na plus można zaliczyć również zintegrowany mechanizm blokady postojowej.
Parametry i sterowanie takich podzespołów, jak TUZ, WOM czy hydraulika, predysponują ciągniki do różnorodnych prac. Do obsługi tylnego podnośnika ciągnik został wyposażony w mechanizm EHR ze sterowaniem umieszczonym na prawym panelu. Regulacje są intuicyjne, a specjalne wyprofilowanie sterownika "pod rękę" daje dobry komfort obsługi.
Sercem układu hydraulicznego jest pompa o maksymalnym wydatku 24 l/min na układ kierowniczy i 70 l/min na hydraulikę zewnętrzną oraz TUZ. Ten z kolei charakteryzuje się udźwigiem 3600 kg. Sam ciągnik (bez obciążników) waży 3900 kg. W testowanym ciągniku znalazły się dwie pary wyjść hydraulicznych, a maksymalnie producent może umieścić 3 pary złączy tylnych i dwie przednich. Wałek WOM jest załączany elektrycznie, natomiast wyboru prędkości (w tym przypadku 540 lub 540E) dokonuje się dźwignią.
Komfort Kabiny i Widoczność
Fabrycznie montowana, komfortowa kabina to jedna z mocniejszych cech ciągnika. Oferuje operatorowi dużo miejsca i jest dobrze wyciszona. Zastrzeżeń nie budzi jakość wykończenia wnętrza; producent użył solidnych materiałów w typowym dla ciągników tej marki beżowym, stonowanym kolorze. Klimatyzacja jest wydajna, a kratki nawiewowe zostały umiejscowione pod dachem. Regulacja nawiewów pozwala precyzyjnie ustawić podmuch tak, aby był kierowany na boki i łagodnie rozchodził się po kabinie, eliminując obawy o bezpośredni strumień zimnego powietrza na głowę.
Na zwiększenie komfortu pracy zdecydowanie wpływa amortyzowany pneumatycznie fotel, który w dużym stopniu niweluje podskakiwanie na nierównościach kompaktowego ciągnika. Mimo iż kabina jest 6-słupkowa, nie można narzekać na widoczność. Obserwację narzędzia zaczepionego z tyłu ułatwia gięta szyba boczna zachodząca na tylną. Do pracy z ładowaczem na pewno przydałoby się okno dachowe, czego nie było w wyposażeniu testowanego modelu (dostępne w opcji). W standardowym wyposażeniu producent oferuje siedzenie instruktora umieszczone z przodu błotnika. Niestety, mimo iż jest składane, utrudnia nieco zajmowanie pozycji operatora.

Podsumowanie dla John Deere 5085M
Opisana konfiguracja ciągnika John Deere 5085M i umiarkowana cena tworzą ciekawą propozycję przede wszystkim dla gospodarstw wielokierunkowych. "M-ka" to uniwersalna maszyna przystosowana do wykonywania różnorodnych prac. Może na przykład pełnić funkcję ciągnika pomocniczego z ładowaczem czołowym H260 lub H310, do czego predysponują go wysoka zwrotność (promień zawracania 3,8 m), elektrohydrauliczny rewers i wydajna hydraulika. Z kolei wygodna kabina, elektrohydraulicznie sterowany TUZ z ponad 3,5-tonowym udźwigiem oraz wydajna hydraulika - będą atutami w pracach polowych, choć tutaj przydałyby się jeszcze biegi zmieniane pod obciążeniem.
Nowa Generacja John Deere Serii 7R: Moc i Ekonomia
W nowym modelu 7R od razu rzuca się w oczy kanciasta kabina, lusterka i błotniki. Pod maską John Deere ma wprawdzie nadal sześciocylindrowy silnik PowerTech o pojemności skokowej 9 l, ale za sprawą turbosprężarki o zmiennej geometrii, zmianie uległa nie tylko pisownia oznaczenia modelu, ale także liczby: 7R 350.
Testy Mocy i Zużycia Paliwa
Na postoju moc na WOM w 7R 350 jest taka sama, jak w 7R 310. Spalanie w pracach pociągowych jest niskie także z przekładnią bezstopniową. Po postawieniu ciągnika na stanowisku pomiarowym WOM Centrum Testowego DLG, przy znamionowej prędkości obrotowej, wskazówka pokazująca moc na wałku zatrzymała się na 198,1 kW, a maksymalnie (przy 1700 obr./min) było to jedynie 221,5 kW. Zestawienie tych wartości ze specyfikacją fabryczną silnika, gdzie podano moc znamionową 257 kW i moc maksymalną nawet 283 kW, budzi zdziwienie.
Dzieje się tak, ponieważ na postoju John Deere ogranicza moc na WOM nowych topowych modeli 7R 330 i 7R 350 do wartości, jakie ma 7R 310. Według producenta sprzęgło WOM nie jest przystosowane do wyższych obciążeń stałych. W praktyce ta informacja jest istotna dla użytkowników, którzy na postoju chcą za pomocą WOM obsługiwać rębak do drewna, młyn lub podobną maszynę.
Na stanowisku testowym firma John Deere na laptopie wykonała symulację: przy znamionowej prędkości obrotowej na tylnym WOM było już 223,5 kW, a maksymalnie 249,8 kW. Do tego dochodzi jeszcze funkcja boost, która aktywuje się podczas prac z WOM (przy prędkości powyżej 0,5 km/h) lub w transporcie z prędkością powyżej 23 km/h. Według producenta moc z doładowaniem (boost) ma poprawiać przyspieszenie w górnych zakresach prędkości obrotowej.
Ciągnik 7R spala 228 g/kWh przy znamionowej prędkości obrotowej i zaledwie 223 g/kWh przy mocy maksymalnej. Jest więc nie tylko znacznie bardziej ekonomiczny niż jego poprzednik, ale plasuje się w czołówce rankingu obejmującego konkurencyjne modele. Równie dobrze wyglądają wyniki w teście powermiks: na drodze ciągnik 7R porusza się z prędkością 55,7 km/h przy 1620 obr./min i spala 399 g/kWh, a więc o 25% mniej niż model 7290R. Natomiast na polu 7R 350 zużywa 252 g/kWh (+12 g/kWh AdBlue), czyli prawie 9% poniżej średniego spalania ze wszystkich testowanych dotąd traktorów.

Udoskonalenia Komfortu i Użytkowania
Wśród testowanych maszyn znalazł się również ciągnik serii 7R o mocy 330 KM, który został udoskonalony pod kątem użytkowania. Poprawiono komfort, użytkowanie - dostęp do punktów serwisowych, zwiększono też siłę uciągu. Jak podkreśla Karol Zgierski, specjalista ds. produktu John Deere, "Lepszy dostęp do klamki, szersze schody do kabiny, przeniesienie klimatyzacji pod kabinę ciągnika, pneumatyczny, obrotowy fotel z funkcją podgrzewania i masażu, wyświetlacz do obsługi radia i telefonu, zwiększona o 60 proc. pojemność lodówki, czy dodatkowo widok z Command Center na maszynę z czterech kamer to opcje, które powinny zadowolić nawet najbardziej wymagających operatorów."

John Deere Serii 8RX: Rewolucja na Czterech Gąsienicach
Możliwość sprawdzenia w warunkach polowych flagowych ciągników John Deere, w tym najnowszych maszyn z roku 2020, stanowiła kluczowy element pokazów. Maszyną, która w trakcie pokazów polowych cieszyła się największym zainteresowaniem, był nowy ciągnik 8RX na czterech gąsienicach o mocy 430 KM - to obecnie jedna z mocniejszych maszyn dostępnych na rynku.
Nowe ciągniki serii 8 charakteryzują się szeregiem udogodnień wpływających na komfort operatora, ale też wpływającymi na intuicyjność obsługi, np. nowy joystick CommandPRO wyposażony w 11 konfigurowalnych przycisków. Z kolei rozbudowany interfejs czyni pracę wygodniejszą i jeszcze bardziej produktywną. Dodatkowo na komfort pracy wpływają też takie opcje, jak ustawianie prędkości maksymalnej i zerowej za pomocą jednego popchnięcia lub pociągnięcia, sterowanie biegiem pełzającym 0-5 km/h, czy jednoczesna aktywność podczas jazdy pedału i joysticka.
Małgorzata Gliszczyńska, która na pokazy przyjechała z Białogardu (woj. zachodniopomorskie), podzieliła się swoimi wrażeniami: "Początkowo miałam pewne wątpliwości co do prowadzenia maszyny, wydawało się trudne, ale szybko opanowałam sterowanie i szło coraz łatwiej, a zasiadłam za sterami takiej maszyny po raz pierwszy. Jazda tym ciągnikiem to coś wyjątkowego. Skoro mi jako pewnej nowicjuszce, nie sprawiło to problemów, to znaczy, że jest to proste. Mogłam liczyć też na pomoc przedstawicieli John Deere, którzy wszystko przejrzyście tłumaczyli."

Rewolucja w John Deere Serii 6M: Na Granicy z Serią 6R
W przypadku wyboru ciągników ze średniego segmentu kluczem jest uniwersalność maszyny. Możliwość doposażenia ładowaczem czołowym, wykorzystanie ciągnika do transportu, prac polowych - to tylko niektóre z zastosowań. Na uniwersalność wpływa przede wszystkim ładowność, która w przypadku nowej maszyny 6M wynosi 4,7 t, czyli nowy ciągnik może cechować się dopuszczalną masą całkowitą na poziomie aż 10,5 t.
Można powiedzieć, że seria John Deere 6M nigdy dotąd nie była tak blisko serii John Deere 6R, jak obecnie. Pewne różnice naturalnie musiały tu pozostać, ale pod wieloma względami dystans dzielący obie serie mocno się zmniejszył.
Najszersza Oferta Modeli Serii 6M
Aktualnie oferowana seria ciągników John Deere 6M składa się z aż 17 modeli. Mocowo rozpoczyna się ona od modelu 6M 95 o mocy maksymalnej 105 KM i kończy na modelu 6M 250 generującym aż 275 KM mocy maksymalnej. Traktory tej serii podzielone są na 5 rozmiarów ramy i osiągają moce od 105 do 275 KM mocy maksymalnej.
Konstruktorzy marki John Deere postanowili rozdzielić te 17 modeli w aż 5 rozmiarach ramy. W rezultacie możemy wybierać między ciągnikami o rozstawie osi od 2,4 m w modelach z krótką ramą, do 2,9 m rozstawu osi w modelach z bardzo dużą ramą. Co istotne, wraz ze wzrostem ramy, rośnie też masa własna ciągników, wynosząca od 5,9 t w najmniejszym, do 9,3 t w największym rozmiarze ramy. Biorąc pod uwagę fakt, że testowanym ciągnikiem jest model 6M 220, charakteryzujący się dużą ramą o rozstawie osi wynoszącym 2,8 m, dalsza część artykułu skupia się na nim.

6M kontra 6R: Kluczowe Różnice i Zbieżności
W nomenklaturze marki John Deere, modele oznaczone literką M z założenia miały być ciągnikami nieco prostszymi w konstrukcji, za to dostępnymi w niższej cenie. Seria R zaś stworzona została z myślą o najbardziej wymagających klientach. Podział ten utrzymuje się w dalszym ciągu, jednak od zeszłorocznej modernizacji seria 6M zdecydowanie przybliżyła się do serii 6R.
Wśród największych różnic między obiema seriami wskażmy obecnie większą kabinę, większą liczbę wyjść hydraulicznych, czy większą dodatkową moc w ramach IPM (Intelligent Power Management). W serii 6M będzie to do 20 KM, a w serii 6R do 40 KM mocy dodatkowej. Seria 6R otrzymała także nieco szersze możliwości z zakresu wyposażenia dodatkowego. Możemy w niej zastosować elektrycznie regulowane lusterka, rozbudowany dżojstik CommandPro, większą liczbę świateł roboczych, czy radio z systemem carplay.
Aktualnie dostępna seria 6M oferuje szerokie możliwości telematyki i rolnictwa precyzyjnego w postaci chociażby prowadzenia automatycznego, czy kontroli sekcji. Z kolei automatyzacja procesów na polu, a więc automatyka skrętu, pełne programowanie na uwrociach, czy bogatsze opcje z zakresu komfortu wciąż czynią serię 6R tą bardziej premium. Zauważmy jednak, że dziś możliwości uciągowe w polu są bliźniacze, jeśli porównamy między sobą odpowiednie modele serii 6M i 6R. Dużą zmianą jest także zastosowanie w serii 6M całego tylnego mostu wykorzystywanego w serii 6R. Przekłada się to na większą masę ciągnika, czy na możliwość zastosowania kół o większych rozmiarach. Przykładowo przed modernizacją w modelu 6155M mogliśmy zastosować maksymalnie tylne opony o rozmiarze 650/65R38. Obecnie zaś w modelu 6M 155 możemy postawić na tylne „kapcie” w rozmiarze aż 710/60R42.
W całym zeszłym roku polscy rolnicy kupujący ciągniki serii 6 w 67,5 proc. decydowali się na modele z oznaczeniem M oraz w 32,5 proc. na modele z serii R.

Własne Silniki John Deere w Serii 6M
Cała seria ciągników 6M napędzana jest własnymi silnikami John Deere. Zarówno 4-cylindrowe jednostki o pojemności 4,5 l, jak i 6-cylindrowe silniki o pojemności 6,8 l montowane są we własnej fabryce John Deere w miejscowości Saran, we Francji.
Pod maską testowanego egzemplarza 6M 220 znalazła się 6-cylindrowa jednostka własnej konstrukcji John Deere’a o pojemności 6,8 l. Należy zaznaczyć, iż liczbowe oznaczenia na maskach ciągników John Deere odnoszą się do ich mocy znamionowej, a nie maksymalnej. Jak tłumaczy Szymon Kaczmarek, specjalista John Deere, "dla przykładu model 6M 220 charakteryzuje się mocą znamionową wynoszącą 220 KM oraz mocą maksymalną sięgającą 242 KM (bez „boost”). Z perspektywy rolnika dużo ważniejsza jest ta druga wartość, bowiem jest ona osiągana przy prędkości obrotowej silnika wynoszącej ok. 1900 obr./min. Jednocześnie moc znamionowa jest uzyskiwana przy prędkości aż 2100 obr./min. To nazewnictwo wynika z amerykańskich uwarunkowań, gdzie normą jest podawanie mocy znamionowej. Zupełnie inaczej jest jednak w Europie i dlatego warto jest o tej różnicy pamiętać."

Przekładnie w Serii 6M: Szeroki Wybór
Kolejną bardzo ważną zmianą w serii 6M jest zaoferowanie przekładni bezstopniowej w całej gamie modelowej. Dotychczas skrzynia AutoPowr dostępna była jedynie w modelach 6M napędzanych silnikami 4-cylindrowymi. Oprócz „bezstopniówki” ciągniki serii 6M mogą być wyposażone w dobrze znane przekładnie mechaniczne PowrQuad, AutoQuad i CommandQuad. Model 6M 220 to największy model serii 6M, w którym dostępny jest tak szeroki wybór przekładni. W większych modelach dostępna jest już jedynie skrzynia AutoPowr.
AutoPowr: Bezstopniowa Skrzynia Biegów od John Deere
Na pokładzie testowanego ciągnika znalazła się właśnie przekładnia bezstopniowa. Jest to przekładnia hydromechaniczna, gdzie występują cztery mechaniczne zakresy. Pomiędzy tymi zakresami do akcji wkracza hydromotor. Oznacza to, że przy czterech konkretnych prędkościach roboczych będziemy mieli do czynienia ze w stu procentach mechanicznym przełożeniem, jak tłumaczy Szymon Kaczmarek. Zamysłem konstruktorów było stworzenie przekładni, która będzie gwarantowała mechaniczne przełożenia w najczęściej wykorzystywanych prędkościach roboczych - ok. 4, 11, 22 oraz 47 km/h. Wartości te mogą się nieco różnić w zależności od np. zastosowanego rozmiaru opon. Ma to odpowiadać warunkom ciężkiej i lżejszej pracy w polu oraz przy ciężkich i lżejszych pracach transportowych.
Kaczmarek dodaje: "Im prędkościowo jesteśmy bardziej oddaleni od tych czterech mechanicznych zakresów, tym bardziej do gry wkracza hydromotor. Co ważne, w przekładni tej z wykorzystaniem hydromotoru możemy maksymalnie przekazać do 40 proc. napędu. Jednocześnie łatwo zauważyć, że nawet przy najmniej fortunnej prędkości roboczej, np. pomiędzy dwoma mechanicznymi zakresami, wciąż aż 60 proc. napędu przekazywane jest mechanicznie." Pomimo obecności czterech mechanicznych zakresów, operator ich nigdy nie zmienia fizycznie, dzieje się to automatycznie, często niezauważalnie.

Ewolucja Serii 6M: Przewyższając Legendy
Na przestrzeni lat zaszły spore zmiany w seriach ciągników John Deere. Dziś możemy powiedzieć, że aktualnie duże modele serii 6M przerosły swoich legendarnych poprzedników serii 7. Jak zauważa Szymon Kaczmarek, "dla przykładu starsze serie 7920, czy 7930 ważyły lekko ponad 8 t. Czyli mniej, niż 6M 220, który waży 8,5 t. Z kolei 6M 250 to już ok. 9,3 t masy własnej, a więc największy model serii 6M jest o około tonę cięższy od niegdysiejszej serii 7."
Podobnie rzecz się ma z mocą - dzisiejszy 6M 250 rozwija 275 KM mocy maksymalnej, a wspomniani wcześniej poprzednicy nieco ponad 200 KM. Na koniec weźmy też pod uwagę rozstaw osi omawianych ciągników. Przykładowo John Deere 7920 mógł pochwalić się rozstawem na poziomie 2,86 m, aktualny 6M 220 - 2,8 m, a 6M 250 - 2.9 m. Widzimy więc jak na dłoni, że aktualnie oferowane największe modele traktorów serii 6M śmiało wchodzą na tereny zarezerwowane kiedyś dla serii 7.
