Ciągnik siodłowy Mack FM786 – historia niezwykłego odnalezienia

W 1991 roku, gdy dalekobieżny transport w Polsce zaczynał tętnić życiem, a na drogach pojawiały się ciężarówki z najróżniejszych krajów, na placu lokalnej pomocy drogowej w Koninie niespodziewanie wylądował Mack FM786. Ten amerykański ciągnik siodłowy, wykonujący przewóz z Iranu do zjednoczonych Niemiec, uległ wypadkowi, w którym jego kierowca stracił panowanie nad zestawem. Lewa strona kabiny została wyraźnie uszkodzona, uniemożliwiając dalszą jazdę.

zdjęcie uszkodzonego ciągnika Mack FM786 na placu pomocy drogowej

Trzy dekady podkonińskiego krajobrazu

Po ściągnięciu pojazdu na plac, zagraniczny kierowca zajął się organizowaniem jego powrotu na bazę, zapowiadając powrót w ciągu kilku dni. Niestety, właściciele ciężarówki najwyraźniej postanowili ją porzucić. I tak oto Mack stał się stałym elementem podkonińskiego krajobrazu, przez trzy dekady stojąc na trawniku przy drodze krajowej nr 25. Kto tylko miał okazję wyjeżdżać z Konina w stronę Kalisza, ten niemal na pewno go zauważył.

Zasiedzenie i brak remontu

Po 20 latach, dzięki tak zwanemu „zasiedzeniu”, Mack stał się własnością przedsiębiorcy, który w 1991 roku ściągnął go z drogi. Nowy właściciel nie podjął jednak próby wyremontowania pojazdu i klasyczna ciężarówka nadal tkwiła w tym samym miejscu. Trudno się temu dziwić, jako że 20 lat postoju kompletnie wykończyło nadwozie. Wynika to z faktu, że Mack był jedynym amerykańskim producentem ciężarówek wytwarzającym kabiny ze stali, a nie z aluminium, co w warunkach długotrwałego postoju na zewnątrz miało fatalne skutki dla jej stanu.

zdjęcie zardzewiałej kabiny Macka FM786

Nieudane próby ratunku

Oczywiście nie brakowało osób wstępnie zainteresowanych odkupieniem pojazdu i poddaniem go remontowi. Wystarczyły jednak krótkie oględziny kabiny, by szybko z tego pomysłu zrezygnować. Dodatkowo właściciel ciężarówki nie zamierzał oddać jej tanio, oczekując kwoty 10 tysięcy złotych.

Próba odpalenia silnika przez „Henry'ego Hilla”

Jedną z osób, które zainteresowały się tą ciężarówką, był „Henry Hill” - Opolanin znany z posiadania klasycznego Freightlinera. Wielokrotnie przymierzał się do zakupu, a w 2018 roku podjął nawet próbę odpalenia silnika. Wybrał się na miejsce ze sprawnym akumulatorem, bańką paliwa oraz kolegą Tomaszem Kmiecikiem, który miał pomóc przy całej operacji. I wówczas 306-konny, sześciocylindrowy silnik pokazał, że tylko czeka na danie mu drugiej szansy.

Kandydatka do tytułu najładniejszej Scanii w Polsce 2026r. ┃ Maternowski Transport ┃Cz. 1/2

Niemniej, nawet po tym silnikowym sukcesie, Henry Hill nie zdecydował się na zakup, ponieważ cena była dla niego zbyt wysoka. Temat umarł więc na kolejne dwa lata, a Mack nadal wrastał w podkonińską ziemię.

Nowe życie dla Macka

Jak się jednak okazało, wspomniany Tomasz Kmiecik nie przestawał o nim myśleć. Dźwięk uruchomionego po latach silnika najwyraźniej zapadł mu w pamięć i nie pozwalał o sobie zapomnieć. Tak też się stało i w ubiegłym tygodniu Mack w końcu opuścił miejsce 29-letniego postoju. Trafił na lawetę ciągniętą przez Freightlinera Henry'ego Hilla i udał się do nowego domu, gdzie ma zostać doprowadzony do pełnej sprawności.

Wyjątkowość modelu Mack FM

Amerykański Mack serii F był jedną z najpopularniejszych ciężarówek XX wieku, powszechnie stosowaną w Ameryce Północnej, na Bliskim Wschodzie, a nawet w wielu krajach europejskich. Problem jednak w tym, że opisywany egzemplarz to nie jest zwykły Mack F, a bardzo rzadka wersja Mack FM, dedykowana w latach 1979-1981 na rynek europejski. Wyróżnia się ona układem podwozia z przednią osią cofniętą wyraźnie do tyłu. Taki układ wpływał też na kształt kabiny, między innymi przez inaczej ustawione wejście do wnętrza. Łączna liczba wyprodukowanych Macków FM to dokładnie… 647 egzemplarzy.

schemat porównawczy podwozia Mack F i Mack FM

Plan renowacji i zachowanie historii

Najszczególniej istotne przy renowacji będzie uratowanie kabiny poprzez pełen remont blacharski i odnowienie wnętrza. Najprawdopodobniej trzeba będzie wykonać poszycie kabiny częściowo od nowa, posiłkując się przy tym elementami z amerykańskiego Macka F. Nie ma wątpliwości, że będzie to proces trudny i czasochłonny, ale cała historia wydaje się być tego warta. Mało kto już bowiem wierzył, że charakterystyczny, czarny ciągnik zniknie kiedykolwiek z trawnika przy „krajówce”. A przy okazji jest to okazja, by zachować w Polsce kawał ciężarowej historii. Dzisiaj nikt już bowiem w Europie Macków nie sprzedaje, a i pojazdów o takim napędzie nigdzie nie znajdziemy. Opisywany ciągnik ma na przykład dwudrążkową skrzynię biegów z układem 5x4.

tags: #ciagnik #siodlowy #mac