Jazda w warunkach zimowych, szczególnie po lodzie i śniegu, stanowi wyzwanie dla każdego kierowcy, a zwłaszcza dla prowadzących ciągniki siodłowe. Kluczowe jest nie tylko odpowiednie przygotowanie pojazdu, ale także znajomość technik jazdy i reagowania na nieprzewidziane sytuacje, takie jak poślizg na czarnym lodzie.
Ruszanie na śliskiej nawierzchni: praktyczne porady
Metody zwiększania przyczepności przy ruszaniu
Gdy staniemy w miejscu i nie możemy ruszyć na śliskiej nawierzchni, istnieje kilka sprawdzonych sposobów na zwiększenie przyczepności kół:
- Dywaniki samochodowe: Jeśli jesteśmy sami i nie możemy ruszyć na parkingu czy w innym miejscu, warto wziąć dywanik samochodowy. Następnie podłożyć go pod koła i wtedy próbować ruszyć. Dywanik zwiększy przyczepność kół i dzięki temu możemy w ten sposób łatwiej ruszyć z miejsca, gdy nawierzchnia jest śliska.
- Sól drogowa: W aucie warto wozić ze sobą saperkę i sól drogową. Podsypanie lodu solą drogową sprawi, że nie tylko zwiększy się przyczepność przez ziarnistość soli, ale również lód zacznie się rozpuszczać, co zwiększy szanse wyjechania z pułapki.
- Opaski antypoślizgowe: Pomocne mogą być również opaski antypoślizgowe, które są łatwe w założeniu. Można mieć je zawsze przy sobie w aucie, a w razie potrzeby użyć ich w takiej sytuacji, tym bardziej że nie są drogie i zestaw kosztuje 20-30 zł.
Technika ruszania na śniegu i lodzie
Instruktor jazdy, Dariusz Kępa, zaleca stosowanie odpowiedniej techniki:
- Ruszanie z wyższego biegu: "Trzeba zwrócić uwagę na rodzaj nawierzchni, jeśli jest śnieg, a pod nim jest lód, to staramy się ruszać z drugiego biegu. Obroty silnika są wtedy mniejsze, a samochód łatwiej ruszy" - powiedział Dariusz Kępa. W przypadku ruszania na śliskim podłożu warto korzystać z wyższego biegu, by zmniejszyć buksowanie kół.
- Płynność ruchów: Ruchy powinny być płynne i spokojne. Przyspieszanie, hamowanie i skręcanie powinno odbywać się łagodnie - każdy gwałtowny ruch może doprowadzić do poślizgu.
Bezpieczna jazda po śniegu i oblodzonej nawierzchni
Śnieg i lód wymagają od kierowcy szczególnej płynności jazdy. Jazda po czarnym lodzie wymaga od nas dużo większej delikatności niż latem, nawet na znanych trasach.
Przewidywanie i redukcja prędkości
Na oblodzonych drogach najważniejsze jest przewidywanie. Hamowanie awaryjne, nawet mimo ABS-u, zwiększa ryzyko utraty stabilności, dlatego należy wcześniej redukować prędkość. Pierwsza zasada dotyczy prędkości. Znaki drogowe określają maksymalny dopuszczalny limit, ale zimą na śliskiej nawierzchni bezpieczna prędkość bywa o trzydzieści, a nawet pięćdziesiąt procent niższa. Mniejsza prędkość oznacza krótszą drogę hamowania, niższą siłę działającą na samochód w zakręcie i więcej czasu na reakcję.
Technika hamowania i skręcania
- Hamowanie silnikiem: Zjazdy i podjazdy trzeba pokonywać na odpowiednio dobranym biegu i bez wciskania sprzęgła, wykorzystując siłę hamowania silnikiem. W miarę możliwości najlepiej zwalniać przy pomocy hamowania silnikiem, czyli płynnej redukcji biegów. Zmiana biegu na niższy powinna być wykonana spokojnie, bez gwałtownego puszczania sprzęgła, żeby nie szarpać napędem. Najbezpieczniej hamować silnikiem - stopniowo redukując biegi. Należy unikać gwałtownego wciskania hamulca.
- Hamowanie z ABS: W autach wyposażonych w ABS, gdy trzeba naprawdę mocno zahamować, naciskamy pedał hamulca zdecydowanie i trzymamy go, nawet jeśli pedał pulsuje. Ten charakterystyczny efekt oznacza, że system działa prawidłowo i stara się utrzymać sterowność.
- Zakręty: W zakrętach obowiązuje zasada: najpierw hamujemy, potem skręcamy. Zapewnia to maksymalną przyczepność w kluczowym momencie. Zwolnić należy przed zakrętem, a nie w jego środku, bo hamowanie w łuku łatwo kończy się poślizgiem. W samym zakręcie najlepiej utrzymywać stałą, niezbyt wysoką prędkość i ograniczyć ruchy kierownicą do minimum.
Płynność i dystans
Druga zasada to płynność. Przyczepność na lodzie jest bardzo ograniczona, więc każde gwałtowne szarpnięcie pedałem czy kierownicą może ją całkowicie odebrać. Dobrze sprawdza się zasada, że pod pedałami leży delikatne jajko, którego nie chcemy zgnieść. Przyspieszamy spokojnie, hamujemy z wyprzedzeniem, a ruchy kierownicą są miękkie i wykonywane z dużą rezerwą.
Ogromne znaczenie ma także dystans od poprzedzającego pojazdu. Na lodzie droga hamowania potrafi być nawet dziesięć razy dłuższa niż na suchej nawierzchni. Zamiast klasycznej zasady dwóch sekund warto przyjąć co najmniej osiem do dziesięciu sekund odstępu.
Czarny lód - niewidzialne zagrożenie

Czarny lód, nazywany też gołoledzią, to cienka, gładka warstwa lodu, która tworzy się bezpośrednio na asfalcie. Nie ma koloru, więc przezroczysta tafla przepuszcza ciemny odcień nawierzchni i wygląda jak zwykła mokra droga. Do powstania czarnego lodu wystarczy kilka czynników naraz. Najważniejsza jest temperatura w okolicach zera i wilgoć na nawierzchni, na przykład po deszczu, mżawce albo topniejącym śniegu. Gdy wieczorem lub nad ranem następuje szybkie ochłodzenie, cienka warstwa wody zamarza i tworzy prawie niewidoczny lód. Problem w tym, że współczynnik tarcia między oponą a taką warstwą lodu spada niemal do zera. Samochód zachowuje się wtedy jak na lodowisku, a przyczepność znika nagle i bez ostrzeżenia.
Gdzie najczęściej występuje czarny lód?
Czarny lód powstaje najczęściej przy temperaturze w okolicach zera, gdy wilgotny asfalt szybko się wychładza. Szczególnie często pojawia się na mostach, wiaduktach, w zacienionych leśnych odcinkach oraz w pobliżu zbiorników wodnych.
W rejonie Trójmiasta zagrożenie jest szczególnie częste, bo mamy połączenie trzech zjawisk jednocześnie. Wilgotne powietrze znad Bałtyku, częste mgły oraz szybkie zmiany temperatury sprzyjają powstawaniu cienkiej warstwy lodu nawet wtedy, gdy w mieście wydaje się, że jest tylko lekki plus. Wiadukty i estakady na S6 i A1 wychładzają się dużo szybciej, bo są owiewane zimnym powietrzem od góry i od dołu. Odcinki dróg biegnące wzdłuż wybrzeża i w pobliżu wody, na przykład okolice Gdyni Orłowo czy trasy nad Zatoką Gdańską, mają stale podwyższoną wilgotność. Zacienione fragmenty tras, szczególnie te prowadzące przez lasy w kierunku Kaszub, dłużej pozostają chłodne i wilgotne. Pagórkowate tereny i obniżenia terenu na obrzeżach Trójmiasta sprzyjają gromadzeniu się zimnego powietrza.
Jak rozpoznać czarny lód?
Czarny lód można rozpoznać po kilku charakterystycznych sygnałach, choć nie jest to proste. Jezdnia wygląda jak mokra, ale nie widać rozbryzgów wody spod kół innych aut i nagle robi się cicho, bo znika typowy szum opon.
Największym sprzymierzeńcem kierowcy jest uważna obserwacja i umiejętność wyłapywania drobnych sygnałów ostrzegawczych. Czarny lód jest prawie niewidoczny, ale otoczenie oraz zachowanie samochodu potrafią zdradzić, że warunki stają się niebezpieczne.
- Obserwacja nawierzchni: Jeśli przy temperaturze w okolicach zera lub lekkim mrozie asfalt nagle staje się idealnie gładki i błyszczący, wygląda jak polakierowany i jednolicie ciemny, trzeba zwiększyć czujność. Szczególnie podejrzane są miejsca, gdzie część jezdni jest matowa, a inne fragmenty świecą się jak lustro.
- Otoczenie: Znaki, barierki oraz gałęzie drzew pokryte szronem mówią wprost, że temperatura otoczenia spadła poniżej zera. Jeśli do tego pobocze jest oblodzone lub przykryte cienką warstwą lodu, można założyć, że taka sama powłoka znajduje się na asfalcie.
- Zachowanie auta: Dużo podpowiada także zachowanie samego auta. Charakterystycznym sygnałem jest nagła cisza w kabinie. Na suchej lub mokrej nawierzchni stale słychać szum opon, natomiast na czarnym lodzie ten dźwięk wyraźnie cichnie. Kierownica staje się wtedy podejrzanie lekka, jakby przednie koła ledwo dotykały jezdni.
- Elektronika: Ważną wskazówką jest też zachowanie elektroniki. Jeśli świeci się kontrolka systemu stabilizacji toru jazdy ESP lub kontroli trakcji, mimo że jedziemy spokojnie po prostym odcinku, może to oznaczać, że czujniki wykryły uślizg kół.
- Termometr zewnętrzny: W większości aut mamy do dyspozycji termometr zewnętrzny, który warto traktować naprawdę serio. Szczególną uwagę trzeba zwracać na przedział od plus trzech do minus trzech stopni, bo właśnie wtedy jazda po czarnym lodzie jest najbardziej prawdopodobna. Trzeba też pamiętać, że czujnik mierzy temperaturę powietrza przy samochodzie, a nawierzchnia, zwłaszcza na mostach i w zacienionych miejscach, bywa o kilka stopni chłodniejsza.
- Znaki ostrzegawcze: Na koniec ważny sygnał, którego wielu kierowców nie docenia, czyli znaki ostrzegawcze. Znak A-32 informujący o możliwym oszronieniu jezdni nie stoi przypadkiem. Oznacza odcinki, na których zarządca drogi obserwuje powtarzające się problemy z gołoledzią.
Przygotowanie pojazdu do jazdy zimą

Bezpieczna jazda po czarnym lodzie zaczyna się dużo wcześniej niż w chwili, gdy łapiemy za kierownicę. Nawet najlepsze umiejętności nie wystarczą, jeśli samochód jest w złym stanie technicznym albo nadal jeździ na letnich oponach.
Kluczowe elementy pojazdu
- Opony zimowe: Najważniejszy element to opony zimowe. Opona letnia twardnieje już przy kilku stopniach powyżej zera, przez co traci elastyczność i przyczepność. Zimowa ma miększą mieszankę i gęstą sieć lameli, czyli drobnych nacięć w bieżniku, które wgryzają się w śnieg i lód oraz skuteczniej odprowadzają wodę i błoto pośniegowe. Zimowe opony zapewniają lepszą przyczepność dzięki miękkiej mieszance gumy i specjalnemu bieżnikowi. Na śniegu i lodzie droga hamowania na oponach letnich może wydłużyć się nawet o kilkadziesiąt procent.
- Układ hamulcowy i zawieszenie: Drugim filarem bezpieczeństwa jest sprawny układ hamulcowy i zawieszenie. Zużyte klocki, przegrzane tarcze czy stary płyn hamulcowy obniżają skuteczność hamowania, a na śliskiej nawierzchni każdy metr drogi robi różnicę. Z kolei słabe amortyzatory nie dociskają kół do jezdni tak, jak powinny, przez co opony łatwiej tracą kontakt z nawierzchnią.
- Widoczność: Nie wolno też zapominać o widoczności. Zimowe błoto pośniegowe, sól i piasek bardzo szybko brudzą szyby oraz reflektory. Zużyte pióra wycieraczek, które zostawiają smugi, powinny być wymienione jeszcze przed pierwszym śniegiem. W zbiorniku spryskiwaczy powinien znaleźć się płyn zimowy, który nie zamarza przy ujemnej temperaturze. Należy usunąć śnieg i lód z całego nadwozia, szyb i świateł. To poprawia widoczność i zapobiega osypywaniu się śniegu podczas jazdy.
- Akumulator: W okresie zimowym warto także zwrócić uwagę na akumulator. Niska temperatura obniża jego wydajność, a dodatkowe obciążenie w postaci ogrzewania, świateł i ogrzewanych szyb potrafi szybko wyczerpać starsze baterie.
- Systemy wspomagające: Na koniec dochodzi jeszcze kwestia systemów wspomagających. ABS, ESP czy kontrola trakcji potrafią bardzo pomóc w krytycznych momentach, ale tylko wtedy, gdy działają poprawnie. Regularne przeglądy, diagnostyka błędów i reakcja na świecące się kontrolki to nie biurokracja, lecz realnie wyższy poziom bezpieczeństwa. Jeśli samochód jest wyposażony w systemy wspomagające, takie jak ESP czy ASR, należy pozostawić je aktywne. Te systemy pomagają utrzymać stabilność pojazdu, szczególnie na śliskiej nawierzchni.
Reakcja na poślizg na czarnym lodzie
Poślizg podsterowny przy 100km/h
Nawet jeśli robimy wszystko jak trzeba, może zdarzyć się sytuacja, w której auto jednak wpadnie w poślizg na czarnym lodzie. To zwykle kilka bardzo nerwowych sekund, w których najłatwiej popełnić błąd. Dariusz Kępa podkreślił: "Najpierw musimy opanować poślizg, zatrzymać ten poślizg, ustabilizować tor jazdy, a dopiero potem możemy kontynuować jazdę."
Pierwsze kroki
Pierwsza reakcja powinna być zawsze taka sama. Zdejmujemy nogę z gazu i z hamulca, nie wciskamy żadnego z pedałów gwałtownie. W samochodzie z manualną skrzynią jednocześnie wciskamy sprzęgło, żeby odłączyć koła od silnika. Dzięki temu koła mogą swobodnie się obracać i mają większą szansę złapać resztki przyczepności. Dariusz Kępa ostrzegł: "A gaz to ostatni sposób, aby opanować auto w poślizgu." W autach bez systemów kontroli unikamy dodawania gazu w czasie poślizgu. Jeśli auto wprowadzamy w poślizg, to znaczy, że nie panujemy nad tym autem w stu procentach. Jeśli w samochodzie jest system ESP, wciśnięcie hamulca pomoże. System pomoże ustabilizować tor jazdy, zmniejszymy prędkość. Wtedy hamulec absolutnie nie.
Poślizg nadsterowny i podsterowny
Drugi krok zależy od tego, z jakim rodzajem poślizgu mamy do czynienia:
- Poślizg nadsterowny: Gdy tył samochodu zaczyna wyprzedzać przód, mówimy o poślizgu nadsterownym. Wtedy potrzebna jest kontra, czyli szybki, ale płynny skręt kierownicy w tę samą stronę, w którą zjeżdża tył auta. Jeśli więc tył zsuwa się w prawo, kierownicę również skręcamy w prawo. Chodzi o zasadę, że kiedy tył samochodu "ucieka" w lewo, to kierowca również skręca kierownicę w tę samą stronę.
- Poślizg podsterowny: Inny scenariusz to poślizg podsterowny, w którym przód auta jedzie prosto mimo tego, że koła są skręcone. Dzieje się tak najczęściej w zakręcie, szczególnie w autach z napędem na przednią oś. Naturalnym odruchem jest wtedy jeszcze większe skręcenie kierownicy, ale to tylko pogarsza sytuację. Lepiej lekko zmniejszyć kąt skrętu, czyli trochę wyprostować kierownicę i pozwolić przednim oponom na odzyskanie przyczepności.
Kierunek patrzenia i ruchy kierownicą
Ogromne znaczenie ma to, gdzie patrzymy w czasie poślizgu. Zamiast wpatrywać się w przeszkodę, której chcemy uniknąć, lepiej skupić wzrok na miejscu, gdzie chcemy dojechać, na przykład na wolnej przestrzeni między autami. Ręce instynktownie prowadzą wtedy kierownicę w stronę, na którą kierujemy spojrzenie. "Kierowca powinien trzymać na kierownicy obie ręce, a ich ruchy powinny być bardzo spokojne i bardzo płynne." oraz "Ważne jest, aby rękami na kierownicy pokazać, gdzie chcemy dalej jechać. Nie panikować, tylko wykonać kierownicą spokojne, płynne ruchy."
Rola systemów bezpieczeństwa
"Elektronika w samochodzie pomaga, ale nie myśli za kierowcę. Warto też pamiętać, że systemy ABS i ESP pomagają, ale nie zastąpią opisanych wyżej reakcji. ABS ułatwia utrzymanie sterowności podczas hamowania, a ESP może przyhamować pojedyncze koła, żeby skorygować tor jazdy. Gdy jednak prędkość jest zbyt duża, a przyczepność praktycznie zerowa, elektronika nie zrobi za nas cudów."
Co zrobić po kolizji lub wypadku?
Jeśli mimo ostrożnej jazdy dojdzie do kolizji lub auto wypadnie z drogi, najważniejsze jest zachowanie spokoju i działanie według prostego planu.
Zabezpieczenie miejsca zdarzenia
Najpierw trzeba ocenić sytuację i włączyć światła awaryjne. Jeśli samochód stoi w niebezpiecznym miejscu, na przykład na pasie ruchu lub tuż za zakrętem, nie należy od razu wyskakiwać na jezdnię. Zanim ktokolwiek opuści pojazd, wszyscy powinni założyć kamizelki odblaskowe, najlepiej trzymane w kabinie, a nie w bagażniku. Jeśli mimo ostrożności dojdzie do kolizji albo wypadnięcia z drogi, najpierw trzeba zabezpieczyć miejsce zdarzenia.
Wezwanie służb i pomoc drogowa
Kolejny krok to decyzja, czy wzywamy służby ratunkowe. Gdy ktoś jest ranny, nie ma wątpliwości, że trzeba natychmiast zadzwonić pod numer 112 i spokojnie opisać miejsce zdarzenia oraz liczbę poszkodowanych. Warto wezwać policję także wtedy, gdy sprawca uciekł, istnieje podejrzenie, że któryś z uczestników jest pod wpływem alkoholu albo uszkodzone auta blokują ruch i stwarzają dodatkowe zagrożenie.
W wielu sytuacjach, szczególnie gdy auto utknęło w rowie, na skarpie lub w głębokim śniegu, potrzebna będzie profesjonalna pomoc drogowa. Próby samodzielnego wyciągania pojazdu, na przykład przy pomocy znajomego samochodu i liny, często kończą się dodatkowymi uszkodzeniami zderzaków, układu wydechowego czy zawieszenia. Jeżeli uszkodzenia samochodu są na tyle poważne, że dalsza jazda nie wchodzi w grę, potrzebny jest transport na lawecie. Dotyczy to na przykład zniszczonego zawieszenia, wyciekającej chłodnicy, uszkodzonej opony bez zapasu czy problemów z układem kierowniczym. W takich sytuacjach nasza firma organizuje transport nie tylko aut osobowych, ale też pojazdów dostawczych i cięższego sprzętu na terenie całego województwa pomorskiego.
Formalności po zdarzeniu
Po zabezpieczeniu miejsca i wezwaniu odpowiednich służb przychodzi czas na formalności. Jeśli nie ma osób rannych i policja nie jest konieczna, uczestnicy zdarzenia mogą spisać wspólne oświadczenie z danymi, opisem sytuacji i szkicem. Warto zrobić zdjęcia ustawienia pojazdów, uszkodzeń oraz otoczenia, co ułatwi późniejsze zgłoszenie szkody do ubezpieczyciela.
Mity i fakty o jeździe zimą
Wokół zimowej jazdy narosło wiele przekonań, które brzmią rozsądnie, ale w praktyce są wręcz niebezpieczne. Część z nich wynika z wiary w możliwości nowoczesnych systemów, inne z nadmiernej pewności siebie.
Napęd na cztery koła
Bardzo popularny jest mit, że napęd na cztery koła gwarantuje bezpieczeństwo na lodzie. Rzeczywiście pomaga on przy ruszaniu i przyspieszaniu na śliskiej nawierzchni, bo moment obrotowy rozkłada się na wszystkie koła. Niestety nie ma żadnego wpływu na drogę hamowania ani na zachowanie auta w zakręcie.
Systemy ABS i ESP
Kolejne błędne przekonanie dotyczy systemu ABS. Wielu kierowców myśli, że zawsze skraca on drogę hamowania, niezależnie od warunków. W rzeczywistości jego główną zaletą jest utrzymanie sterowności podczas ostrego hamowania. Podobnie jest z systemem ESP, który często traktujemy jak elektronicznego anioła stróża. Ten układ potrafi wiele, bo przyhamowuje wybrane koła i zmniejsza moc silnika, żeby skorygować tor jazdy, gdy auto zaczyna się obracać. Trzeba jednak pamiętać, że ESP działa tylko w granicach dostępnej przyczepności.
"Testowanie przyczepności"
Bardzo ryzykownym nawykiem jest tak zwane testowanie przyczepności poprzez gwałtowne hamowanie czy szarpnięcie kierownicą na prostej drodze. Taki manewr, wykonany w złym miejscu lub w chwili, gdy za nami jedzie inny samochód, może sam w sobie wywołać poślizg i doprowadzić do stłuczki.