Ursus C-325 to jedna z tych maszyn, która w istotny sposób wpłynęła na całe polskie rolnictwo. Ten lekki ciągnik rolniczy stanowił przejaw myśli technicznej PRL końca lat pięćdziesiątych. Użytkowany przez wiele dekad, zwłaszcza w gospodarstwach prywatnych, z czasem popadł w zapomnienie. Dziś jednak, dzięki pasjonatom, wiele egzemplarzy przechodzi proces renowacji, odzyskując dawny blask i sprawność.

Historia i znaczenie Ursusa C-325
Lekki ciągnik rolniczy Ursus C-325 był produkowany w latach 1959-1963, a jego łączna liczba egzemplarzy przekroczyła 26 tys. Na początku lat sześćdziesiątych uchodził za pojazd nowoczesny, wyposażony między innymi w hydraulikę siłową z trzypunktowym układem zawieszenia oraz ośmiobiegową skrzynię (sześć biegów do przodu, dwa wsteczne). Model ten stanowił również bazę do produkcji kolejnych maszyn, takich jak Ursus C-328 (od 1963 r.) oraz, dziś bodaj najsłynniejszy traktor epoki PRL, Ursus C-330 (od 1967 r.). Charakterystyczny kształt obudowy silnika nie pozwala pomylić Ursusa C-325 z żadnym innym polskim ciągnikiem.
Wyjątkowy egzemplarz z Koszalina: Proces renowacji
Jedną z pięknie odrestaurowanych maszyn można podziwiać na Pomorzu Środkowym. Prezentowany egzemplarz, wyprodukowany w 1961 roku, należy do kolekcji Państwa Folmerów z Koszalina.
Historia pozyskania i stan początkowy
Andrzej Folmer, koszalinianin, opowiada: „W naszym regionie o tego rodzaju pojazdy trudno. W licznych na Pomorzu Państwowych Gospodarstwach Rolnych park maszynowy regularnie modernizowano, z rzadka zostawiając starsze egzemplarze pojazdów. Po upatrzony traktor pojechałem aż za Kielce. Tam, w czasach PRL nie brakowało indywidualnych rolników, którzy rzadziej wymieniali swoje wozy”. W ręce obecnych właścicieli traktor trafił w 2016 roku, będąc sprawnym mechanicznie, ale wymagającym znacznych nakładów pracy.

Gruntowny remont i dbałość o oryginalność
Od ponad pięciu lat Andrzej Folmer wraz z żoną Jolantą są szczęśliwymi posiadaczami odrestaurowanego samodzielnie, z dbałością o najmniejsze detale, lekkiego ciągnika rolniczego Ursus C-325. Po sprowadzeniu pojazdu z Kielecczyzny, został on rozebrany na czynniki pierwsze. „Wszystkie elementy osobiście sprawdziłem. Wraz z kolegą zaczęliśmy jego odbudowę” - relacjonuje właściciel. Mimo iż ciągnik przepracował swoje, jednostka napędowa była dobrze utrzymana. Ważnym aspektem z punktu widzenia kolekcjonerskiego jest fakt, że posiadany traktor jest w całości oryginalny i posiada praktycznie wszystkie podzespoły pochodzące właśnie z tego, wyprodukowanego w 1961 r. egzemplarza.
Właściciele początkowo zastanawiali się, czy oryginalną prądnicę wymienić na alternator, jednak zrezygnowali z tego udogodnienia na rzecz wierności historycznej. Kompletność jest o tyle istotna, że Ursusy C-325 często modernizowano do nowszego standardu C-328. „Miałem kiedyś taki właśnie, łączony model: każdy z tych dwóch modeli reprezentował w zasadzie w połowie. W tym przypadku zależało mi, by mieć egzemplarz w pełni jednego typu” - zdradza Folmer.

Renowacja blacharsko-lakiernicza i detale
Więcej energii i czasu właściciele poświęcili zewnętrznej warstwie ciągnika. Stan osłony silnika oraz błotników był typowy dla maszyn z czasów Polski Ludowej, nie brakowało obić czy wgnieceń. Z biegiem czasu odpadły kolejne, drobne, niewpływające na zdolność do pracy części, takie jak klamki, zaczepy czy przednie reflektory. Te elementy musiały zostać odbudowane w całkowitej zgodzie z wariantem fabrycznym. Elementy stalowe poddano piaskowaniu oraz profesjonalnej konserwacji. Podczas odbudowy zadbano także o charakterystyczne tabliczki informacyjne, w tym tabliczkę przymocowaną po wewnętrznej stronie lewego błotnika.
Nieco problematyczny okazał się dobór kolorystyki. Modele C-325 opuszczały zakłady w Ursusie w dwóch barwach: czerwonym i zielonym. Malowanie rozpoczęło się od odnalezienia w pierwotnej substancji wozu wyblakłych śladów fabrycznej farby. Poszukiwania odpowiedniego numeru RAL zaprowadziły właścicieli aż za Atlantyk. Od polskiego kolekcjonera w Stanach Zjednoczonych, posiadającego bogatą dokumentację modelu, dowiedzieli się o właściwym odcieniu czerwieni, którą w USA określa się mianem „Mexican red”. Ten kolor dodaje maszynie uroku i sprawia, że jest ona jednym z ładniejszych ciągników powstałych w Polsce.

Praktyczne zastosowanie i wyróżnienia
Kilkumiesięczny remont zakończył się sukcesem. Ursus C-325 Państwa Folmerów jest w stanie całkowicie użytkowym i posiada dopuszczenie do ruchu jako pojazd zabytkowy. W 2017 roku ciągnik sprawdził się nawet na dłuższej trasie, pokonując ponad 80 km na kołach bez najmniejszych usterek podczas zlotu traktorów w niemieckim mieście Usedom. Od tamtego czasu ten wyjątkowy pojazd jest stałym bywalcem spotkań miłośników dawnej, rolniczej myśli technicznej na Pomorzu i w Wielkopolsce, a także dumnym członkiem ogólnopolskiego Klubu Miłośników Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych „Traktor i Maszyna”.
"Przegląd okresowy ciągnika Ursus C-325" (1960 r.) /CAŁY FILM/
Typowe problemy techniczne i ich naprawa
Renowacja zabytkowego ciągnika często wiąże się z koniecznością rozwiązania wielu problemów technicznych, zwłaszcza gdy maszyna stała nieodpalana przez wiele lat. Poniżej przedstawiamy typowe usterki i sposoby ich diagnozowania oraz naprawy, bazując na doświadczeniach właścicieli Ursusa C-325.
Problemy z układem paliwowym i wtryskiem
Jednym z najczęstszych problemów po długim postoju jest brak dopływu paliwa do wtryskiwaczy, co uniemożliwia uruchomienie silnika. Proces naprawy obejmuje kilka kluczowych kroków:
Odpowietrzanie układu paliwowego
W przypadku problemów z wtryskiem paliwa, pierwszym krokiem jest odpowietrzenie układu. Po poluzowaniu śrub przy filtrach i ręcznym pompowaniu, paliwo powinno wyciekać normalnie. Jeśli jednak po poluzowaniu śruby na pompie wtryskowej nic nie leci, a przewody wtryskowe również są suche, wskazuje to na zablokowanie przepływu.
Diagnostyka filtrów i przewodów
Jak wynika z doświadczeń, przyczyną mogą być zabrudzenia przewodów paliwowych, zaczynając od kranika. Warto sprawdzić stan filtrów paliwa. Mogły skorodować metalowe szklanki filtrów, metalowe pokrywki na wkładach, lub inne elementy mogły ulec zniszczeniu po latach postoju, całkowicie blokując przepływ paliwa. Jeśli paliwo dochodzi do filtrów, a filtry są drożne i wypływa z nich po popuszczeniu odpowietrznika, należy go zakręcić i popuszczać po kolei przewody w kierunku pompy.
W ciągnikach typu C-328 (a często i w modernizowanych C-325) pompa wtryskowa jest zasilana w specyficzny sposób: paliwo pompowane ręczną pompką idzie przez filtry na pompę wtryskową i wraca znów na filtry, bez przelewu bezpośrednio do baku. Mimo to, po odkręceniu śruby na pompie, należałoby pompować aż zacznie lecieć samo paliwo. Jeśli tak się nie dzieje, problem jest głębszy.
Usterki pompy wtryskowej
Jeżeli paliwo nie dociera do cylindrów, a pompa jest zalana, problem może leżeć w sekcjach pompy wtryskowej. Po otwarciu pokrywy sekcji może okazać się, że tłoczki są ciągle na górze, a sprężyny ściśnięte. Gdy silnik kręci, tłoczki z dołu ledwo dochodzą do górnych, ruszając je minimalnie. To wskazuje na zablokowanie sekcji na pompie wtryskowej, co jest główną przyczyną braku wtrysku paliwa.
Demontaż i regeneracja pompy wtryskowej
Aby zdjąć pompę, należy od strony rozrządu odkręcić małą pokrywę, ustawić rozrząd na znak na pompie, wyciągnąć koło, a następnie odkręcić pompę. W ten sposób pompa wyjdzie do tyłu. Koszt remontu pompy zależy od firmy sekcji, na chińskich częściach to około 300-350 zł, na polskich 350-400 zł. Próby samodzielnego wyjmowania sekcji tłoczącej bez zdejmowania pompy, zwłaszcza bez doświadczenia, mogą podnieść koszt jej późniejszej regeneracji. Jeśli pompa jest odpowietrzona, tłoczki pracują, a paliwo nie jest tłoczone, często konieczna jest pomoc profesjonalnej firmy regenerującej pompy.
Po wymianie sekcji, ponownym ustawieniu kąta wtrysku i dokładnym przeczyszczeniu przewodów paliwowych, traktor powinien odpalić i pracować poprawnie. Następnie pozostaje jedynie doregulować dawkę.
Diagnostyka i naprawa rozrusznika
Problemy z rozrusznikiem, takie jak to, że raz kręci dobrze, a raz tylko elektromagnes załącza, bez zauważalnej zależności, są częste. Nawet sprawny akumulator o małej pojemności może niekiedy dawać takie objawy, jednak najczęściej przyczyną jest uszkodzony elektromagnes.
- Zepsuty styk elektromagnesu: Prawdopodobnie styk w elektromagnesie jest skorodowany lub wypalony, co powoduje, że nie łączy za każdym razem. Jeśli to elektromagnes starego typu, da się go rozebrać i pilnikiem wyczyścić styki.
- Testowanie rozrusznika: Jeśli rozrusznik nie kręci przez starter, można spróbować nim zakręcić, zwierając dwie miedziane śruby (zdaje się M10).
- Naprawa elektromagnesu: W większości przypadków wystarczy rozebrać sam elektromagnes. Sytuacja z rozrusznikiem może być gorsza niż początkowo zakładano, jeśli kręci tylko raz na dziesięć prób, a elektromagnes działa zawsze - to potwierdza problem ze stykami.
Kwestie konserwacji i oryginalności
Oprócz kompleksowej renowacji, ważna jest także bieżąca konserwacja i dbałość o detale. W przypadku wspomnianego Ursusa C-325, właściciel planuje wymienić uszczelkę głowicy i miski olejowej, a przy okazji sprawdzić pompę olejową silnika. Elementy takie jak skrzynka narzędziowa, pęknięta od spodu, również wymagają naprawy lub wymiany. W trakcie odbudowy zwraca się również uwagę na kompletność i sprawność elementów deski rozdzielczej, takich jak zegarki, z których niektóre, np. wskaźnik temperatury wody, mogą być trudne do zdobycia ze względu na małą liczbę wyprodukowanych egzemplarzy i ich przejściowy charakter (model z przełomu C-325/C-328).
Charakterystyka techniczna Ursusa C-325
Ursus C-325 to pojazd, którego masa nie przekracza 2 ton. Jest napędzany silnikiem wysokoprężnym S-312A o pojemności 2000 ccm i mocy 25 KM. Jego prędkość maksymalna wynosiła nieco ponad 20 km/h. Zasadniczo traktor użytkowany był bez osłony kabiny, jednak z czasem opracowano dla niego specjalny zestaw zimowy, chroniący kierowcę, w skład którego wchodził brezentowy dach, przednia szyba oraz system ogrzewania z silnika.