Kradzieże i kontrowersje związane z ciągnikami rolniczymi to niestety częsty problem w Polsce. Przedstawiamy kilka historii, w których chłopi odzyskali swoje maszyny - czasem w niespodziewanych okolicznościach, a czasem dzięki interwencji służb lub pomocy publicznej.
Przypadkowe znalezienie skradzionego ciągnika w Prudniku
Szczęśliwy spacerowicz i nagroda
2 lutego z terenu budowy w Prudniku skradziono ciągnik rolniczy. Właściciel pojazdu ufundował nagrodę w wysokości 30 tysięcy złotych za pomoc w odzyskaniu maszyny wartej 240 tysięcy. Informacja ta błyskawicznie rozniosła się w mediach tradycyjnych i społecznościowych.
W sobotę mieszkaniec województwa dolnośląskiego, spacerując w lesie koło Ząbkowic Śląskich, spostrzegł ciągnik rolniczy ukryty w zaroślach. W pobliżu nie było żadnych ludzi. Mężczyzna skojarzył to z informacjami, jakie czytał w mediach społecznościowych o skradzionym traktorze. Znalazł numer telefonu właściciela i zadzwonił.
Jeszcze tego samego dnia nieuszkodzony pojazd wrócił do właściciela. Przypadkowy spacerowicz już odebrał nagrodę. Złodziej przejechał traktorem około 80 kilometrów, prawdopodobnie w ciągu jednej nocy, tuż po kradzieży. Ukrył maszynę w lesie, być może z powodu kończącego się paliwa i nadchodzącego świtu, a z niejasnych powodów już po swój łup nie wrócił. Możliwe, że przestraszył się medialnego szumu wokół kradzieży.

Walka rolników z BGŻ BNP PARIBAS o skonfiskowane maszyny
Interwencja Prezesa PiS i zwrot maszyn
Rolnicy z polskiej grupy producenckiej przez wiele tygodni walczyli o odzyskanie maszyn rolniczych skonfiskowanych przez bank BGŻ BNP PARIBAS. Mimo spłaty całej zaległości w wysokości 200 000 zł, rolnikom nadal naliczano gigantyczne odsetki, kary i opłaty. Jak twierdzi jeden z rolników, system bankowy jest "bardzo podstępny" - przez pierwsze lata bank łagodnie podchodzi do problemów ze spłatami, ale gdy sprzęt jest już w dużej części spłacony, bank dąży do jego przejęcia, by sprzedać na licytacji za niską cenę.
Sprawą zainteresował się Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, do którego rolnicy zwrócili się z prośbą o interwencję. Piotr Wicki zapowiedział przygotowanie profesjonalnej dokumentacji dla Prezesa PiS i Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, uważając, że problem dotyczy tysięcy rolników i wymaga nagłośnienia. Dzięki interwencji Prezesa PiS, nastąpił przełom. Po zamieszaniu pod centralą banku w Warszawie i utrudnieniach dla telewizji, szefowie parkingu otrzymali telefoniczną zgodę na wydanie rolnikom pojazdów.
Mniejszy traktor i ładowarka trafiły na lawetę i wyruszyły na Kaszuby. Niestety, sprzęt został okradziony z akumulatora i uszkodzony. Profesjonalni serwisanci firmy John Deere musieli zjechać na ulicę Torową w Warszawie, aby uruchomić systemy elektroniczne ciągnika.
Protest rolników w Warszawie - manifestacja jest pod KPRM | Farmer.pl
Komornicza pomyłka - traktor zabrany niewinnemu rolnikowi
Absurdalne działania komornika i walka o sprawiedliwość
W 2014 roku pracownik łódzkiego komornika, Jarosława K., we wsi Kulany pod Mławą zarekwirował ciągnik rolniczy warty ponad 100 tysięcy złotych. Problem polegał na tym, że maszyna została zabrana nie dłużnikowi, a jego sąsiadowi, Radosławowi Zarębie, który mieszkał pod innym numerem posesji (dłużnik pod 42a, Zaręba pod 42).
Faktury zakupu ciągnika ani dowód rejestracyjny, wskazujące na prawowitego właściciela, nie przekonały komornika. Świadkowie twierdzili, że asesor posługiwał się mapką wydrukowaną z popularnej wyszukiwarki internetowej, ignorując oficjalne dane z Geoportalu, które wyraźnie pokazywały granice działek i ogrodzenie. Co więcej, traktor zamiast trafić na licytację komorniczą, został sprzedany w komisie za zaledwie 40 tysięcy złotych, podczas gdy jego wartość rynkowa wynosiła prawie 100 tysięcy złotych.
Lech Obara, radca prawny ze stowarzyszenia "Stop Wyzyskowi", nazwał to "rozbojem w biały dzień". Po skardze Zaręby sąd wstrzymał egzekucję i zakazał sprzedaży ciągnika, ale niestety decyzja ta zapadła dzień po faktycznej transakcji sprzedaży. Okazało się również, że w dniu egzekucji i sprzedaży komornik Jarosław K. był na urlopie, a w jego imieniu działali asesorzy. W 2014 roku na działania tego komornika wpłynęło 8 skarg, co świadczy o skali problemu.
Pan Radosław Zaręba nadal walczy o odzyskanie swojej własności, a sprawa wywołała oburzenie opinii publicznej i prawników. Wskazuje to na poważne luki w procedurach egzekucyjnych i potrzebę ochrony rolników przed nieuczciwymi praktykami.

Niespodziewany powrót odrestaurowanego ciągnika
Złodziej jako mimowolny "serwisant"
W Ścinawie na Dolnym Śląsku doszło do niezwykłej historii. Policja poszukiwała przywłaszczonego ciągnika rolniczego. Podejrzanym okazał się 25-latek, u którego znaleziono zaginiony pojazd. Początkowo sądzono, że to on jest ofiarą kradzieży, ale w toku śledztwa okazało się, że to on sam dokonał kradzieży tego ciągnika w 2019 roku z terenu gminy Rudna. Co więcej, aby właściciel nie mógł rozpoznać zguby, 25-latek wyremontował maszynę.
Prawdziwy właściciel, który po czterech latach odzyskał ciągnik, nie krył wzruszenia. Asp. szt. Sylwia Serafin, Oficer Prasowy KPP w Lubinie, przekazała, że rolnik ze Ścinawy nie mógł uwierzyć we własne szczęście, bo pojazd wrócił do niego w lepszym stanie niż przed kradzieżą. Rolnik nie spodziewał się, że jeszcze kiedykolwiek ujrzy swój traktor.
Policjanci ze Ścinawy rozwiązali skomplikowaną sprawę, w której "rzekomo pokrzywdzony" sam okazał się złodziejem i paserem. Funkcjonariusze zabezpieczyli procesowo ciągnik, a następnie w garażu 25-latka ujawnili tablice rejestracyjne z odzyskanego pojazdu. Ciągnik powrócił do prawowitego właściciela, który docenił niespodziewaną "naprawę" wykonaną przez złodzieja.

Próba kradzieży ciągnika w Zambrowie
Szybka reakcja właściciela i policji
W Zambrowie (woj. podlaskie) dyżurny Komendy Powiatowej Policji otrzymał zgłoszenie o mężczyźnie, który miał ukraść ciągnik rolniczy i poruszać się nim po okolicy. Funkcjonariusze ustalili, że do zdarzenia doszło na jednej z posesji na terenie gminy Zambrów. Właściciel ciągnika przebywał akurat u sąsiadów, gdy zauważył, jak jego pojazd wyjeżdża z posesji.
Sprawca, 20-letni mieszkaniec Zambrowa, najprawdopodobniej dostał się do wnętrza ciągnika przez uchyloną tylną szybę i uruchomił go bez użycia kluczyka. Początkowo nie chciał opuścić pojazdu i próbował nim odjechać, jednak uniemożliwił mu to właściciel. Kiedy funkcjonariusze zauważyli 20-latka, ten zaczął uciekać. Wyszło też na jaw, że podczas jazdy ciągnikiem wjechał w jedną z bram na terenie miasta.
Finalnie mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania kradzieży, za co grozi mu do 5 lat więzienia. Ta sprawa jest kolejnym przykładem na to, że maszyny rolnicze są łakomym kąskiem dla złodziei ze względu na ich dużą wartość.

tags: #czy #chlopodzyskal #ciagnik