„Wielka Improwizacja” to kluczowy fragment III części „Dziadów” Adama Mickiewicza, powstały w 1832 roku w Dreźnie. Jest to monumentalny monolog Konrada, który w zaciszu celi więziennej w wileńskim Klasztorze Bazylianów toczy wewnętrzną walkę i kieruje pełne emocji słowa do Boga. Monolog ten, często nazywany autonomicznym tytułem „Wielka Improwizacja” dla odróżnienia od „Małej Improwizacji” ze sceny I, ukazuje duchowe rozdarcie artysty oraz jego poczucie osamotnienia w obliczu tragizmu życia narodu.
Geneza i kontekst „Dziadów” cz. III
„Dziady” część III powstały w 1832 roku w Dreźnie, stąd też bywają nazywane „Dziadami drezdeńskimi”. Utwór ten jest uważany za ekspiacyjny, stanowi rozrachunek z romantyczną koncepcją artysty i przewodnika narodu po upadku powstania listopadowego.
Sytuacja polityczno-społeczna
Adam Mickiewicz, przebywając poza granicami ziem polskich, opisywał sytuację społeczno-polityczną na ziemiach polskich w czasach trwania akcji utworu. Władzę sprawowali wówczas książę Konstanty i senator Nowosilcow, poddani cara Rosji Aleksandra. Akcja rozgrywa się w celi więziennej w wileńskim Klasztorze Bazylianów, który został zamieniony w carskie więzienie.
Prześladowania Polaków
Około roku 1822 polityka Imperatora Aleksandra, przeciwna wszelkiej wolności, zaczęła się wyjaśniać, gruntować i pewny brać kierunek. W tym czasie podniesiono na cały ród polski prześladowanie powszechne, które coraz stawało się gwałtowniejsze i krwawsze. Senator Nowosilcow, pamiętny w naszych dziejach, jako pierwszy zinstynktowną i zwierzęcą nienawiść rządu rosyjskiego ku Polakom wyrozumował jak zbawienną i polityczną, wziął ją za podstawę swoich działań, a za cel położył zniszczenie polskiej narodowości.
Całą przestrzeń ziemi od Prosny aż do Dniepru i od Galicji do Bałtyckiego morza zamknięto i urządzono jako ogromne więzienie. Nowosilcow systematycznie wziął naprzód na męki dzieci i młodzież, aby nadzieje przyszłych pokoleń w zarodzie samym wytępić. Założył główną kwaterę katowstwa w Wilnie, w stolicy naukowej prowincji litewsko-ruskich. Uwięził kilkaset młodzieży i ustanowił pod swoim wpływem trybunały wojenne na sądzenie studentów. W tajemnej procedurze rosyjskiej oskarżeni nie mieli sposobu bronienia się, bo często nie wiedzieli, o co ich powołano. Skasował kilka szkół w Litwie, z nakazem, aby młodzież do nich uczęszczającą uważano za cywilnie umarłą. Wszyscy pisarze, którzy uczynili wzmiankę o prześladowaniu ówczesnym Litwy, zgadzają się na to, że w sprawie uczniów wileńskich było coś mistycznego i tajemniczego. Dzieje męczeńskiej Polski obejmują wiele pokoleń i niezliczone mnóstwo ofiar; krwawe sceny toczą się po wszystkich stronach ziemi naszej i po obcych krajach.
Konrad - ewolucja bohatera i monolog
W celi więziennej dokonuje się przemiana romantycznego kochanka Gustawa z IV części w Konrada - bojownika o wolność. Na ścianie celi widnieje napis: „tutaj umarł Gustaw, tutaj narodził się Konrad”, symbolizujący odrzucenie miłości osobistej na rzecz bezgranicznego oddania ojczyźnie. Monolog Konrada w scenie II „Dziadów” nazywany jest Wielką Improwizacją. Improwizacja oznacza tworzenie dzieła - tu: wypowiedzi, monologu bohatera - bez przygotowania, „na żywo”. Jest to eksplozja myśli i uczuć kłębiących się w poecie, którym w noc wigilijną daje on upust.
Samotność i poczucie niezrozumienia
Monolog Konrada zaczyna się od refleksji na temat samotności poety-śpiewaka, który, mimo że jest otoczony przez ludzi, pozostaje sam i niezrozumiany. Poeta głosi, iż tylko człowiek samotny może dokładnie wsłuchać się w swoje myśli i je zrozumieć, bowiem żadne słowa nie oddadzą tego, co chcieliśmy powiedzieć, zatracając czasem nawet cały sens myśli: „Myśl z duszy leci bystro, Nim się w słowach złamie.” Konrad uważa, że słowa często nie potrafią wyrazić uczuć, dlatego zmieniają ich sens. Odbiorcy jego poezji mogą ją czytać, ale nie zrozumieją jej prawdziwego znaczenia. Swoją pieśń (poezję) porównuje do gwiazdy na niebie, niedostrzegalnej dla ludzi, ponieważ „nie potrzebuje ludzkiej aprobaty”.
Pycha i boskie atrybuty
Takie rozważania o swojej wielkości prowadzą Konrada do nazwania siebie mistrzem, kreatorem nowych światów. Dalej bohater porównuje swoje pieśni do wichru, siły nadprzyrodzonej, pełnej żywiołów. Poeta dosięga szczytu własnej pychy, twierdząc, że jego poezja tworzy wymiar nieśmiertelności: „Taka pieśń jest nieśmiertelność.” Przez to zaczyna uważać się za równego Bogu. Dochodzi do apogeum swojej wypowiedzi, uważa się za najwyższego z wszystkich twórców, depcząc innych poetów, proroków i mędrców: „Depcę was, wszyscy poeci, Wszyscy mędrce i proroki, Których wielbił świat szeroki.” Konrad jest przekonany, że całe dobro ziemskie skupiło się właśnie na nim, tylko on jest godny nazywać się poetą, mędrcem, prorokiem, a wręcz - Bogiem. Ujawnia w tym uniwersalną tezę o człowieku, który zawsze dążył i będzie dążyć do wywyższenia siebie oraz do władzy.
18. Dziady cz. III Opracowanie - Mała improwizacja | Audiobook PL
Prometeizm i lucyferyczny bunt
Konrad kieruje gorące słowa ku Bogu, domagając się od Niego władzy nad ludzkimi duszami. Jest przekonany, że może lepiej pokierować losami świata, że ma wszystkie moce wrodzone, dlatego chce mieć władzę nad wszystkimi ludźmi - równą samemu Bogu. W postawie pełnej pychy woła do Boga: „Daj mi rząd dusz!” Jest to pojedynek z Bogiem. Konrad zarzuca Stwórcy, że przedkłada mądrość nad miłość. Oskarża, szydzi, bluźni, czuje się równy Bogu. To bunt prometejski - jak Prometeusz sprzeciwia się Bogu w imię dobra ludzkości. Widoczny jest tu kryzys postawy romantycznej; indywidualizm i poczucie bycia wybranym nie wystarczają, by stał się wybawicielem narodu.
W szaleńczym uniesieniu, rozwścieczony brakiem odpowiedzi Boga, prawie nazywa Go carem. To słowo dopowiada Diabeł, co ostatecznie przypieczętowuje jego moralny upadek i niemożność dokończenia buntu w imię własnych sił. Bunt Konrada, choć heroiczny, jest także naznaczony niedojrzałością i brakiem pokory, co prowadzi do moralnej klęski. Początkowo Konrad, w swoim heroizmie i cierpieniu za naród, przypomina postać Prometeusza. Jednak w miarę eskalacji jego buntu i rosnącej pychy, zaczyna zbliżać się do postawy Lucyfera - istoty, która ośmieliła się kwestionować boską wszechmoc i odmawiać Bogu boskości.
Walka o duszę Konrada
Milczenie Boga i brak spełniania przez Niego żądań Konrada, zapatrzony w siebie bohater interpretuje jako brak miłości Stwórcy. Zarzuca Bogu, że nie jest miłością, tylko rozumem. Wyszydza życie człowieka, dzieje świata i śmierć, umniejsza ich znaczenie. Jest coraz bardziej nerwowy, wciąż wyzywa Boga do walki. W tym momencie jego improwizacji włączają się głosy: z lewej i z prawej strony. Ten z lewej, reprezentujący siły zła, tylko czyha na duszę zagubionego Konrada. Ten z prawej broni bohatera. W tle trwa walka duchów o duszę Konrada, który jest w jeszcze większym transie. „Wielka Improwizacja” pokazuje, że wszelka walka człowieka osadzona jest także w wymiarze duchowym.
Monolog osiąga swój tragiczny punkt kulminacyjny, gdy Konrad, na granicy wypowiedzenia ostatecznego bluźnierstwa, traci głos. Ostatnie słowo, „carem”, wypowiada za niego Lucyfer, zaraz później Konrad pada zemdlony. Na tym kończy się jego monolog, ale nie cała scena. Pojawiają się bowiem wokół bohatera złe duchy i nad nim krążą. Nie mają jednak przystępu do Konrada, bo przed ich siłą chronią go modlitwy za jego duszę. Ksiądz Piotr ratuje obolałą duszę Konrada, odprawia egzorcyzmy i wypędza siły nieczyste. Modli się za Konrada i poleca mu, by prosił Boga o wybaczenie.
Motywy i symbolika
W „Wielkiej Improwizacji” Adama Mickiewicza pojawiają się różnorodne motywy, które nadają utworowi głęboki i refleksyjny charakter. Na pierwszy plan wysuwa się poczucie osamotnienia twórcy. Jednym z centralnych tematów jest bunt przeciwko Bogu. Konrad wyraża swoje niezadowolenie z boskiego porządku świata. Jego prometejski bunt symbolizuje chęć zdobycia boskich atrybutów, co uwydatnia konflikt między emocjami a rozumem w jego wnętrzu.

Kolejnym istotnym aspektem jest miłość do narodu. Konrad pragnie wolności dla swojego ludu i postrzega poezję jako narzędzie osiągnięcia tego celu. Nieśmiertelność poezji przewija się przez cały utwór, pokazując sztukę jako sposób na zachowanie idei ponad czasem. Wątki te mają konfesyjny charakter wypowiedzi - jest to swoista poetycka spowiedź, której odbiorcą jest nie tylko czytelnik, ale również sam Bóg.
Styl i środki stylistyczne
Monolog Konrada to esencja natury poety-wieszcza romantycznego. Apogeum twórczości i myśli romantycznej jednocześnie zmienia się w krytykę tej epoki i koncepcji poezji. Widoczne jest to także w sprzeczności Konrada: chce on zjednać się z narodem, ale jednocześnie domaga się od Boga władzy nad tym narodem. Bohater ujawnia swoją samotność, wewnętrzną walkę i poczucie niezrozumienia. Działa pod wpływem natchnienia i daje się ponieść wewnętrznej wenie.
W monologu Konrada występują różne środki stylistyczne typowe dla poezji:
- Apostrofy, czyli bezpośrednie zwroty do odbiorcy, które charakteryzuje podniosły styl, np. „Ty Boże, ty naturo!”.
- Porównania, np. „Uczucie krąży w duszy, rozpala się, żarzy, / Jak krew po swych głębokich, niewidomych cieśniach”.
- Epitety, które uplastyczniają wypowiedź bohatera, czynią ją bardziej dynamiczną, np. „strumienie podziemne, gwiazdy nadniebne”.
- Pytania retoryczne, które Konrad kieruje do Boga. Nie oczekuje odpowiedzi, podkreśla nimi wagę własnego argumentowania, np. „Ja czuję nieśmiertelność, nieśmiertelność tworzę, / Cóż Ty większego mogłeś zrobić - Boże?”.
- Liczne metafory, które uwypuklają przenośny, a nie dosłowny charakter całej wypowiedzi, np. „Depcę was, wszyscy poeci, Wszyscy mędrcy i proroki, / Których wielbił świat szeroki” czy „objąłem w ramiona dusznych / Wszystkie przeszłe i przyszłe jego pokolenia, / Przycisnąłem tu do łona (…)”.
Widzenie księdza Piotra i Ewy
Ksiądz Piotr, po uwolnieniu Konrada, zasypia i ma widzenie. Całość wizji jest romantyczną realizacją hasła mesjanizmu narodowego „Polska Chrystusem narodów”. Główną treścią widzenia księdza Piotra jest idea zmartwychwstania Polski. Polska - przyrównana do Chrystusa - dzięki męczeństwu, przez które przechodzi, staje się narodem wybranym. Przyniesie wolność nie tylko sobie, ale także innym narodom ujarzmionym (idea mesjanizmu).
Ewa również modli się za ojczyznę, za więźniów na Litwie, a także za Konrada, którego poezję czytała. Ewa zasypia i ma widzenie: kwiatami przystroiła obraz Matki Boskiej, która ożywa, bierze wianek, daje go Jezusowi, a ten ofiarowuje Ewie kwiaty. Róża prosi, by Ewa wzięła ją na serce - to metafora odrodzenia duchowego Konrada (róża jest „wyjęta z rodzinnej trawki”).
Scena VII - Salon Warszawski
Mickiewicz przedstawia tu obraz polskiego społeczeństwa i jego skrajnie różne postawy względem zaborców. Salon warszawski wyraźnie został podzielony na dwie grupy osób. Przy stoliku w centrum salonu siedzi arystokratyczna elita, towarzyska śmietanka lojalna wobec caratu. Przy drzwiach stoją młodzi patrioci. Patrioci omawiają sytuację polityczną na Litwie i w Polsce - wywózki, przesłuchania, rozmawiają o tragicznej historii Cichowskiego. Elita przy stoliku narzeka na słabą jakość balu, żałując wyjazdu Nowosilcowa. Damy pogardzają polską literaturą, zachwycając się francuską, natomiast patrioci uważają, że poezja powinna zajmować się historią i tragicznymi dziejami narodu.
Scena ta pokazuje kontrast społeczeństwa, obrazowo podsumowuje tę ocenę wypowiedź Wysockiego: „Nasz naród jak lawa / Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, / Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi.” Wierzch lawy to ci, którzy stoją na czele narodu, zaprzedali się zaborcy, nie interesują ich losy narodu.
tags: #dziady #cz #iii #wielka #improwizacja #kultywator