GAZ-63 jako ciągnik rolniczy – zastosowanie i historia

W polskiej wsi Bukowina Tatrzańska do dziś zachowała się oryginalna radziecka ciężarówka GAZ-63. Pojazd ten, który ma już blisko 70 lat, został zakupiony przez Stanisława Babiarza 38 lat temu i od tego czasu służy jego rodzinie, udowadniając swoją niezwykłą trwałość i wszechstronność.

radziecka ciężarówka GAZ-63 w Bukowinie Tatrzańskiej

GAZ-63 - charakterystyka i historia modelu

GAZ-63 to radziecka, dwutonowa ciężarówka z napędem 4x4, produkowana w latach 1948-1968 w zakładach przemysłowych Gorkowskij Awtomobilnyj Zawod (GAZ). Konstrukcja ta bazowała na popularnej ciężarówce GAZ-51, dzieląc z nią wiele wspólnych cech, w tym parametry techniczne i pojemność silnika. Jedna z takich ciężarówek, wyprodukowana w połowie lat 50. XX wieku, znajduje się właśnie w Bukowinie Tatrzańskiej.

Historia rodzinna i adaptacja GAZ-a 63

Stanisław Babiarz kupił swojego GAZ-a 63 po ślubie w 1985 roku. W tamtych czasach posiadał gospodarstwo rolne, a wszystkie prace wykonywano przy pomocy konia. Nowe traktory były wówczas trudno dostępne i drogie, nie każdy mógł sobie na nie pozwolić. Pan Stanisław natrafił na ogłoszenie o sprzedaży GAZ-a 63 w Nadleśnictwie Łosie koło Gorlic. Wraz z żoną wybrali się tam, aby nabyć ciężarówkę.

Oryginalny, benzynowy silnik ciężarówki nie był zbyt ekonomiczny. Z tego powodu Stanisław Babiarz zakupił silnik z popularnej „trzydziestki” (prawdopodobnie chodzi o ciągnik rolniczy Ursus C-330) i zamontował go w GAZ-ie. Oryginalny, radziecki silnik trafił do Ochotniczej Straży Pożarnej w Bukowinie Tatrzańskiej, gdzie został zamontowany w samochodzie Dodge, który dziś pełni funkcję pojazdu reprezentacyjnego jednostki.

Teść Stanisława, Władysław, nadał ciężarówce przydomek „autotraktor”, który jest używany do dziś.

GAZ-63 jako „autotraktor” - przewagi nad tradycyjnym rozwiązaniem

Żona Stanisława, Zofia Babiarz, wspomina z sentymentem, jak GAZ diametralnie zmienił pracę w gospodarstwie. „Koniem trzeba było cztery razy jechać na jedno pole po siano. A GAZ-em przywieźliśmy wszystko za jednym razem. Mieściło się siano nawet z 40 kop” - opowiada.

Wspomina również wyjazdy na jarmark do Nowego Targu, gdzie jazda traktorem nikogo nie dziwiła. GAZ z zamontowanym silnikiem z „trzydziestki” rozwijał nieco wyższą prędkość niż zwykły traktor. Ciężarówka służyła do wszystkich prac polowych, podobnie jak tradycyjne traktory.

Kluczową przewagą GAZ-a 63 nad ówczesnymi ciągnikami rolniczymi, takimi jak Ursus, był napęd na cztery koła. Dzięki temu „autotraktor” świetnie radził sobie na stromych, górskich łąkach i trudnych dojazdach do pól. Był wykorzystywany do przewozu siana, piasku, kamieni i drewna, nie tylko dla własnych potrzeb, ale także dla sąsiadów, którzy nie posiadali własnego traktora.

Stanisław Babiarz podkreśla: „Jeździło się wszędzie, po polach, po kamieńcu. Znajomemu nawoziłem kamieni na cały dom”.

GAZ-63 z zamontowanym wyciągiem i platformą ładunkową

Komfort i wszechstronność „autotraktora”

„Autotraktor” charakteryzował się wygodną, trzyosobową kanapą w kabinie, co stanowiło luksus w tamtych czasach. Stanisław Babiarz dobudował na podwoziu specjalne osłony, umożliwiające przewóz kruszywa lub siana.

Mimo upływu lat, pojazd jest w pełni sprawny. Choć Stanisław Babiarz nie prowadzi już gospodarstwa rolnego, GAZ nadal służy do przewożenia drewna i innych ciężkich materiałów. Co niezwykłe, oprócz silnika, większość elementów pojazdu jest oryginalna z lat 50. XX wieku - rama, resory, zaczep, wyposażenie kabiny, a nawet opony.

Stanisław Babiarz zauważa, że współczesne maszyny rzadko wytrzymują w tak dobrym stanie przez 70 lat. GAZ-63 przetrwał nawet słynne gradobicie w Bukowinie Tatrzańskiej w 2013 roku, podczas którego spadł grad wielkości kurzych jaj, a szyby pojazdu pozostały nieuszkodzone. Syn Stanisława, Krzysztof, żartobliwie sugeruje, że mogły być kuloodporne.

Warto wspomnieć, że model ciężarówki GAZ-63 pojawił się również w polskim serialu „Czterej pancerni i pies”, gdzie w 14. odcinku widzimy go w roli sanitarki szpitalnej.

Alternatywne źródła zasilania: gazogeneratory w rolnictwie

W kontekście historii pojazdów, w tym ciągników rolniczych, warto przyjrzeć się technologii gazogeneratorów, czyli zasilania pojazdów gazem drzewnym (niem. Holzgas). Była to jedna z alternatywnych metod napędu, stosowana szczególnie w okresach kryzysu paliwowego i wojennych.

Historia i zasada działania gazogeneratorów

Gaz drzewny był wykorzystywany już od XIX wieku do celów grzewczych i oświetleniowych. Pierwsze próby napędzania silników spalinowych gazem podjęto około 1881 roku, a układy te stały się popularne w latach 20. XX wieku.

Konstruktorzy ciągników rolniczych początkowo nie widzieli potrzeby instalowania ciężkich układów wytwarzających gaz. Jednak w ZSRR, ze względu na nierównomierne rozmieszczenie złóż ropy naftowej, poszukiwano alternatywnych rozwiązań. GAZogeneratory pozwalały na wykorzystanie dostępnych paliw stałych, takich jak drewno, węgiel drzewny i kamienny, koks czy torf, czyniąc ciągnik niezależnym od dostaw paliw płynnych, zwłaszcza w trudno dostępnych rejonach.

Proces zgazowania polega na spalaniu paliwa stałego przy ograniczonym dostępie powietrza, w wyniku czego powstaje palny tlenek węgla (czad). Generator gazu, często montowany na ciągniku, był szczelnie zamkniętym piecem. Paliwo ładowano u góry, a powietrze doprowadzano przez dysze do paleniska z rozżarzonym węglem drzewnym. Układ pracował na podciśnieniu wytwarzanym przez silnik.

Jak działa układ gąsienicowy ciągnika ?

Oczyszczanie gazu i modyfikacje silnika

Wytworzony gaz był wstępnie oczyszczany w odpylaczach, a po schłodzeniu w chłodnicy, przechodził dalsze oczyszczanie. Czystość gazu była kluczowa - pył mógł powodować rysowanie cylindrów, a smoła blokować zawory. Temperatura gazu po schłodzeniu wynosiła około 50-60°C.

Zastosowanie gazogeneratora wiązało się ze spadkiem mocy silnika o około 30% z powodu wyższej temperatury zapłonu i mniejszych skłonności do spalania detonacyjnego. Rosyjscy konstruktorzy wprowadzili modyfikacje, takie jak inna głowica z dodatkową komorą wirową i wyższym stopniem sprężania (8,5:1). Usunięto podgrzewacze mieszanki, a powiększono średnice rur ssących i wydechowych. Skrócono czas spalania dzięki zastosowaniu dwóch świec zapłonowych.

Wyzwania związane z rozruchem i eksploatacją

Najpoważniejszą wadą układów gazogeneratorowych był kłopotliwy rozruch. Proces ten przypominał ceremonię: należało oczyścić popielnik, napełnić palenisko węglem drzewnym i kocioł drewnem. Do wytworzenia ciągu powietrza niezbędnego do rozpalenia generatora używano wentylatora (elektrycznego lub ręcznego) lub uruchamiano silnik na benzynie.

Po wytworzeniu podciśnienia i rozpaleniu węgla, należało poczekać na pojawienie się gazu. Jego zapłon od zapałki świadczył o prawidłowym działaniu. Uruchamianie silnika na benzynie było alternatywą, ale wymagało wprawy w operowaniu przepustnicami i sprawdzaniu, czy silnik pracuje na „podwójnym gazie”.

W silnikach przystosowanych do pracy na gazie, zamykano dodatkową komorę benzynową, zwiększając stopień sprężania. Jeśli rozruch odbywał się za pomocą wentylatora, po włączeniu zapłonu należało zamknąć przepustnicę mieszanki i powietrza, lekko uchylić przepustnicę mieszalnika, a następnie uruchomić rozrusznik, stopniowo zwiększając otwarcie przepustnicy powietrza.

Jeśli silnik gasł i był słaby, mogło to oznaczać niedostateczne rozpalenie wytwornicy, nieszczelność lub zanieczyszczenie instalacji.

Wadami tego typu układów były nie tylko kłopotliwy rozruch, ale także utrzymanie ich w działaniu, co wymagało od kierowcy dużej wprawy.

Alternatywne paliwa w historii motoryzacji

Od dziesięcioleci naukowcy ostrzegają przed wyczerpaniem się zasobów ropy naftowej. W przeszłości, gdy motoryzacja dynamicznie się rozwijała, a ciągniki rolnicze dopiero wchodziły do użytku, poszukiwano różnych źródeł zasilania.

Silniki wysokoprężne (Diesla) istniały już wtedy, ale były duże i ciężkie, znajdując zastosowanie głównie stacjonarne lub militarne. W ówczesnych ciągnikach stosowano silniki benzynowe oraz średnioprężne diesle z tzw. „gruszką żarową”. Włoski inżynier Giovanni Landini znacząco ulepszył konstrukcję tych silników.

Maszyny te mogły być zasilane różnymi paliwami płynnymi: spirytusem, benzyną, naftą, olejem napędowym, a nawet parafiną i mazutem. Wszystkie te paliwa, z wyjątkiem spirytusu, pochodzą z rafinacji ropy naftowej, co stwarzało problem w przypadku jej niedoborów.

Benzyna syntetyczna i gaz drzewny jako rozwiązania

Już sto lat temu zdawano sobie sprawę z potencjalnych niedoborów ropy. Pojawiły się pomysły na alternatywne źródła zasilania. Jednym z nich było wytwarzanie benzyny z węgla kamiennego - technologia ta została rozwinięta w latach 30. XX wieku. Produkcja przemysłowa była jednak droga w porównaniu do benzyny z ropy. W Niemczech, w czasie wojny, gdy brakowało ropy, wznowiono produkcję benzyny syntetycznej na skalę przemysłową w zakładach w Policach koło Szczecina.

Drugim pomysłem było wykorzystanie gazu drzewnego. W czasie II wojny światowej, gdy dostępność paliw płynnych była mocno ograniczona na potrzeby cywilne i rolnicze, opracowano „małe” przewoźne gazogeneratory. Choć pojazdy z takim urządzeniem wyglądały pokracznie, pozwalały na poruszanie się dzięki wytwarzanemu gazowi.

Gazogenerator ładowano kostkami drewna, najlepiej liściastego, które w procesie spalania przy ograniczonym dostępie tlenu wytwarzało palne gazy: wodór, tlenek węgla i metan. Po oczyszczeniu i schłodzeniu, mieszanina ta stanowiła paliwo dla silnika.

Lanz Bulldog z 1942 roku z fabrycznym gazogeneratorem

Przykładem takiego rozwiązania jest Lanz Bulldog z 1942 roku, który fabrycznie posiadał instalację do wytwarzania gazu drzewnego. Gaz generowany z drewna nie mógł być przechowywany ani sprężany, co ograniczało użyteczność takich pojazdów.

Choć forma gazogeneratorów, jaką znamy z przeszłości, prawdopodobnie nie wróci do łask, idea samowystarczalności maszyn rolniczych i poszukiwania alternatywnych źródeł energii pozostaje aktualna.

tags: #gaz63 #jako #ciagnik #rolniczy