Blenders: Ikona Trójmiasta, Historia i Dynamiczny Powrót

Nazwa tej formacji nie jest przypadkowa. Trójmiejskim muzykom z grupy Blenders od początku zależało bowiem na tym, żeby ich muzyka była wypadkową różnych stylów i gatunków. Grupa Blenders to kapela z krwi i kości z Trójmiasta, o której dużo się w Polsce i poza nią pisało, która grała na masie wydarzeń telewizyjnych, gościła na wielu studenckich juwenaliach i najważniejszych krajowych festiwalach. Zespół Blenders zadebiutował na scenie trzydzieści trzy lata temu i już wówczas wymykał się wszelkim próbom zaszufladkowania.

Korzenie i Wizja Muzyczna

Grupa Blenders została założona w Trójmieście na początku lat 90. przez gitarzystę Szymona Kobylińskiego i wokalistę Marcela Adamowicza. Już od pierwszej płyty mieszali ze sobą rapcore, funk, disco, pop, rock i kaszubski folklor, wszystko to podlewając wykonawczym luzem i tekstami pisanymi z dużym przymrużeniem oka. Blendersi szybko znaleźli sposób na zinterpretowanie różnych gatunków muzycznych w swoim własnym stylu, stąd ich muzyka zawiera elementy zadziornego rocka, tanecznego disco i elektryzującego funku, do tego chwytliwe, czasem wręcz popowe refreny. Już w latach 90. zespół wyróżniał się ironicznymi, humorystycznymi tekstami oraz zgrabnym wplataniem „makaronizmów” z języka angielskiego.

Początek lat dziewięćdziesiątych w Polsce był dziwnym czasem. Z jednej strony kraj wydostał się zza żelaznej kurtyny i dało się poczuć powiew szeroko rozumianej wolności. Z drugiej jednak ludzie nie do końca byli gotowi na tak duże zmiany, bezrobocie było ogromne, inflację liczono w setkach procentów, a do tego szerzyło się bezprawie. Muzycznie było podobnie. Dominowały raczej grunge'owe i postpunkowe klimaty - smutne teksty, ciemne ubrania i ogólnie dość depresyjne klimaty. Na tym tle wyróżniali się Blenders.

Blenders zadebiutowali przed szerszą publicznością koncertem na festiwalu Yach Film w roku 1991. Występ został przyjęty z ogromnym entuzjazmem publiczności. Kolorowe ubrania, zwariowana warstwa liryczna i brzmienie, którego wcześniej w Polsce było jak na lekarstwo, natychmiast przyciągnęły uwagę. Skład zespołu na samym początku tworzyli: Marcel Adamowicz (wokal), Szymon Kobyliński (śpiew i gitara) oraz Sławomir (bas) i Tomasz Urbańscy (gitara). Młodzi chłopcy grali razem już na długo przed pierwszym występem. Próby miały miejsce w piwnicy domu Szymona, którą zresztą sami odpowiednio wyposażyli. Ogromnym problemem było znalezienie odpowiedniego perkusisty. Nie jest tajemnicą, że styl muzyczny obrany przez zespół wymagał niemałych umiejętności od osoby grającej na bębnach. Podobno dopiero 34. przesłuchiwany bębniarz zaprezentował odpowiedni poziom.

Droga do Sławy: Od "Kaszëbë" do "Ciągnika"

Udane koncerty, sympatyczny image i przede wszystkim dobra, interesująca muzyka zaowocowały podpisaniem w 1995 roku kontraktu z wytwórnią Warner Music Poland. Jeszcze tego samego roku wydany został pierwszy pełnoprawny album zespołu - „Kaszëbë”. Wydanie odniosło spory sukces i przyniosło chłopakom z Gdańska jedno z najważniejszych wyróżnień, jakie muzyk może dostać w Polsce. Nieczęsto zdarza się, by młode zespoły już na początku swojej drogi odnosiły tak wiele sukcesów, ale czasy mocno sprzyjały Blendersom.

Okładka albumu Blenders

W połowie lat 90. dużą popularność zaczęła zyskiwać kultura i muzyka hip hop oraz wszelkie jej mieszanki z gitarowym brzmieniem. To wtedy za oceanem tryumfy święciły kapele takie jak KoRn, Linkin Park czy Slipknot, które obracały się właśnie w kręgach nu-metalu i rapcore'u. Nie inaczej było z bohaterami tekstu. W ten sposób, w 1996 roku, na rynek trafił album „Fankomat”. Znakomicie przyjęte przez krytyków oraz publikę (osiągnął status złotej płyty) nagranie, na którym znalazł się najbardziej znany kawałek zespołu - „Ciągnik”. To właśnie ono przyniosło kolejną nagrodę - nagrodę Music Box w kategorii „Przebój Roku 1996”.

Ciągła Ewolucja i Koncerty

Następne wydanie trafiło w ręce odbiorców (a raczej w ich uszy) w 1997 roku i nazwane zostało „Fankofil”. Tym razem zespół spróbował nieco innego smaku - zamiast brzmień rapcore'owych, więcej było popu i disco. Nie oznacza to jednak, że nagranie było słabsze od pozostałych - na tym właśnie polegał fenomen grupy. Ciągły rozwój i krążenie między różnymi stylami muzycznymi. Zespół w tamtym czasie zagrał około 700 koncertów, na których pojawiły się niezliczone tłumy. Według różnych źródeł, mówi się o około 200 000 sprzedanych nagrań w całej karierze zespołu.

Jednym z najbardziej pamiętnych wydarzeń był występ na Przystanku Woodstock w Żarach w 1999 roku przed niemal trzystutysięczną publiką. Wielu dziennikarzy oraz sam organizator - Jurek Owsiak - uznali występ Gdańszczan za zdecydowanie najlepszy na całym festiwalu.

Domowe Melodie – Grażka / 21. Przystanek Woodstock 2015

Po wydaniu krążka zatytułowanego „Fankofil”, zespół długo kazał czekać fanom na kolejne nagranie. Te zadebiutowało po czterech długich latach - w roku 2001. „Kuciland” - bo tak brzmiała nazwa - określany jest jako najbardziej dojrzały i bogaty muzycznie, a przy tym najbardziej zróżnicowany stylistycznie. Jak zwykle, kapela sprezentowała słuchaczom całą kanonadę dźwięków - oprócz tego, co już wszyscy znali, pojawiły się sekcja dęta, sporo elektroniki, a nawet kobiecy wokal w jednym z kawałków. Mimo naprawdę dużego sukcesu - zarówno komercyjnego, jak i artystycznego - zespół poprzestał na czterech krążkach studyjnych.

Okres Zmian i Próby Powrotu

W kolejnych latach nadal grane były koncerty, ale pojawiło się sporo zmian w zespole, przede wszystkim zmieniał się dość mocno skład. W międzyczasie diametralnie zmienił się skład zespołu - dziś nie gra w nim już nikt z założycieli. Po ośmioletnim milczeniu muzycy postanowili jednak przygotować nowy materiał. Pilotował go wspomniany przebój „Kasia”, który całkiem dobrze radził sobie w dwójkowym „Hit Generatorze”. I choć ich piosenka „Kasia” przepadła w konkursowych zmaganiach na Sopot Hit Festiwalu, to ten prosty, typowo imprezowy utwór ma już bez wątpienia status przeboju. Na swojej stronie muzycy zamieścili jeszcze dwa inne premierowe utwory, które dawały podstawy do tego, by czekać na płytę.

Wielki Powrót w Legendarnym Składzie (2022-2023)

Szczęśliwie, trwająca wiele lat cisza nareszcie została przerwana! Blenders wrócili do starego składu i tym samym - ponownie nagrywają. W kwietniu 2022 roku muzycy przypomnieli o sobie, udostępniając w serwisach streamingowych swój archiwalny teledysk do jednego z pierwszych hitów - „Za Pokojem”.

W 2022 roku, w związku z powrotem zespołu na scenę w legendarnym składzie, Blenders zagrali na dwóch dużych i ważnych festiwalach na festiwalowej mapie Polski, tj. Pol’and’Rock Festival i CieszFanów Festiwal. Zagrali też na powitanie z fanami koncert u siebie w domu, w Trójmieście, w wypełnionym po brzegi Teatrze Szekspirowskim.

"Live in Koziny": Powrót do Korzeni i Nowe Brzmienie

Stodoła we wsi Koziny w województwie warmińsko-mazurskim to szczególne miejsce dla grupy Blenders. To właśnie tam blisko trzydzieści lat temu zespół napisał takie hity jak „Ciągnik”, „Biribomba” czy „Mała Obawa”. Po reaktywacji w swoim najsilniejszym składzie, Blendersi powrócili do Kozin latem 2023 roku, by nagrać na żywo pod czujnym okiem i uchem Adama Toczko powyższe i inne ważne piosenki. Piętnaście utworów, które tworzą album „Live in Koziny” to takie best of zespołu.

Scena zespołu Blenders podczas nagrania albumu

Najwięcej numerów w ilości sześciu sztuk pochodzi z albumu „Fankomat”, ale to nic dziwnego - to chyba najpopularniejsza płyta Blenders z kultowym „Ciągnikiem” na czele. Poza tym program „Live in Koziny” tworzą trzy piosenki z debiutanckiego „Kaszëbë”, cztery z „Fankofila” i dwie z ostatniego do tej pory krążka „Kuciland” wydanego w 2001 roku. Dzięki temu, że zespół nie wypuścił typowego best of będącego zbieraniną starych nagrań, to całość jest bardzo spójna. Wystarczy porównać ostre i surowe, metalowe wręcz brzmienie debiutu z popowym „Kucilandem”, żeby poczuć ogromną różnicę. Spójne brzmienie to jedna rzecz, ale ważne jest też to, że „Live in Koziny” pokazuje zespół w wyśmienitej formie. Blendersi po latach powrócili pełni pasji i głodu gry swoich kawałków, słychać, że im się po prostu chce, czuć radość i napędzającą ich energię. Panowie grają jak najbliżej oryginałów i dobrze. „Live in Koziny” spełnia doskonale funkcję przypominającą. Blendersi powrócili, są w formie i brzmią świetnie.

Nowy Rozdział: Singiel "O to chodzi"

Nowy singiel twórców „Ciągnika”, „Owcy”, „Czuję, że ja muszę” i innych mega hitów z lat 90. z pewnością wzruszy starych fanów, a może też sprawić spore zamieszanie wśród młodszych miłośników gitarowego grania z oldschoolowym pazurem. Singiel „O to chodzi”, zarejestrowany w oryginalnym, starym składzie to sentymentalna podróż do brzmień i klimatów z lat 90., „podrasowany” o nowoczesną jakość i świeżość. „O to chodzi” śmiało udowadnia, że zespół nie zapomniał o co w tym wszystkim chodzi i że rockowa muzyka to nie jest coś, co nawet po latach ot tak, z człowieka sobie wychodzi i już nie wraca.

Domowe Melodie – Grażka / 21. Przystanek Woodstock 2015

Najnowszemu utworowi Blenders towarzyszy - a jakże - także klip. Teledysk nawiązuje do klimatów z lat 90. i proponuje odbycie głośnej, acz intensywnej „podróży w czasie”. Fabuła przenosi widza do świata ciasnych, zadymionych klubów, 8-bitowych zabawek, sprzęgających wzmacniaczy, odrapanych gitar - w towarzystwie prawdziwych, żywych gwiazd rocka - tych znanych ze sceny, ale też z wygniecionych plakatów, pokątnych nagrań na kasetach czy porysowanych, trzeszczących płyt winylowych. Wszyscy uczestnicy tego koncertu w pewnym momencie przechodzą metamorfozę odmładzającą, a to, według Blendersów, to zjawisko, które obserwują na każdym swoim koncercie zarówno u siebie, jak i wśród publiczności. Singlem „O to chodzi” Blendersi powracają po długiej przerwie w swoim najbardziej wystrzałowym, oryginalnym składzie: z Marcelem Adamowiczem, Glennem Meyerem, Tomaszem Urbańskim, Szymonem Kobylińskim, Sławomirem Urbańskim i Mariuszem Noskowiakiem na pokładzie.

Blenders: Ikona polskiej Sceny Muzycznej

Popularność Blenders odbiła się głośnym echem, a dowodem na to jest fakt, że do dziś na wielu wydarzeniach można usłyszeć największe hity zespołu, takie jak „Ciągnik”, „Biribomba”, „Punkt G”, „Czuję, że ja muszę”, „Włos to Włos”, „Poniedziałek”, „Owca,” „Za pokojem”, czy „Mała obawa”. Ich powrót ma nie tylko charakter kombatancki, nie zebrali się tylko po to, by odcinać kupony. Grupa ma w planie wydać płytę z premierowym materiałem, co z pewnością ucieszy zarówno starych, jak i nowych fanów.

tags: #glenn #ciagnik #blenders