Harry A. Johnson, urodzony w 1874 roku, był kowalem, który przybył na Alaskę z Erie w Pensylwanii w 1904 roku. Jego historia to opowieść o wytrwałości, walce o przetrwanie i życiu w surowych warunkach alaskańskiej dziczy.

Początki na Alasce i Praca dla Kolei
Johnson początkowo pracował dla Alaska Central Railway jako łowca mięsa. W tym okresie, w 1904 roku, przybył do Seward. Mimo że Alaska Central zbankrutowała w 1908 roku, a jej następca, Alaska Northern, w 1911 roku, Johnson pozostał na Alasce.
W 1908 roku, gdy koleje bankrutowały, Johnson pracował w obozie drwali w Bird Creek. Zajmował się również zastawianiem pułapek, sprzedażą futer i poszukiwaniem złota.
Incydent z Niedźwiedziem Grizzly
20 lipca 1908 roku, podczas poszukiwania złota na wzgórzu, Johnson natknął się na dwa młode niedźwiadki brunatne. Zauważył je w kępie olch, zaledwie 25 stóp od siebie. Zachował spokój i rozejrzał się, ale nie dostrzegł dorosłego niedźwiedzia. Zastanawiał się, gdzie jest matka grizzly. Był sam i nieuzbrojony, w ręku trzymał tylko łopatę.

Nagle, przed nim pojawiła się niedźwiedzica, skupiając na nim wzrok, z szeroko otwartymi oczami i marszczącym się nosem, sygnalizującym alarm. Chwilę później zaatakowała. Johnson krzyknął: „Wracaj!”. Uderzył łopatą w bok głowy niedźwiedzicy, która w odpowiedzi uderzyła go łapą w bok klatki piersiowej.
„Nagle zostawiła mnie i pogalopowała tam, gdzie były młode, piszcząc i warcząc przez cały czas” - napisał Johnson. „(Potem) wróciła znowu, nadal warcząc, i ugryzła mnie jeszcze cztery razy”. Johnson nie zwracał uwagi na zapach. Zamiast tego leżał nieruchomo, oczekując, jak przypuszczał, śmiertelnego ciosu od rozdrażnionego niedźwiedzia.
„Niedźwiedź mnie nie potrząsał i nie zadawał rozrywających ugryzień” - pisał Johnson. „W całej bitwie otrzymałem tylko jedno poważne ugryzienie”. Na szczęście dla Johnsona, szok nie był na tyle silny, aby jego zdrowy rozsądek go opuścił. Po godzinie marszu, aby dotrzeć do obozu w Victory Creek, zbadał swoje rany i zdecydował, że konieczne będą igła i nić lekarza.
Długa Droga po Pomoc i Rekonwalescencja
Johnson musiał przejść 15 z 20 mil do Seward ze swojego obozu górniczego nad Victory Creek, zanim usłyszał nadjeżdżający w jego kierunku drezynę. Ręcznie napędzali ją jego przyjaciele, Fred Beyer i Mat Schlosser. Zahamowali i zatrzymali się obok niego. Johnson powiedział: „Nieważne. Potrzebuję lekarza”. I tak zrobili. Pojechali po torach, wysadzając przyjaciela w Hotelu Sexton, zanim wezwali doktora Johna Baughmana, który przyszedł i „zszył” rany Johnsona.
Życie w Samotności i Działalność Myśliwska
Johnson nie pozwolił, aby atak powstrzymał go przed powrotem w góry. Przez prawie 30 lat mieszkał samotnie w chatce, którą zbudował w 1921 roku. Stamtąd prowadził rozległą linię pułapek, wędrując wiosną do miasta, aby sprzedać futra i kupić zapasy na kolejny rok w górach. Chata Johnsona z pułapkami (Hope & Sunrise Historical Society, Harry A. Johnson i Furs).

Historyk z Hope, Diane Olthuis, która pisała o Johnsonie w „Goldpan, Trapline & Camera”, opisała go jako „małego i żylastego”, być może 5 stóp 6 cali wzrostu i 120 funtów wagi, z ciemnymi włosami i przystojną twarzą, charakteryzującą się szczupłym nosem i wysokimi kośćmi policzkowymi.
Według historyka Fish & Wildlife Service, Gary'ego Titusa, Johnson był jednym z zaledwie 10 mieszkańców Moose Pass w 1920 roku, a w następnym roku zbudował chatę w pobliżu Resurrection Creek, 18 mil na południe od Hope, i tam się przeprowadził. Pięć lat później zbudował chatę pułapkową sześć mil na południowy zachód od swojego domu.
W 1948 roku Johnson wrócił do Moose Pass. Często wracał w góry, aby zastawiać pułapki i robić zdjęcia aż do lat 50. XX wieku.
Ostatnie Lata i Dziedzictwo
Olthuis doniosła, że Johnson, który miał tylko jedno sprawne płuco - być może z powodu choroby z dzieciństwa - poprowadził swojego ostatniego myśliwego w 1955 roku, w wieku 80 lat. W 1961 roku jego ciało nie chciało już współpracować i w końcu musiał szukać pomocy. Zmarł rankiem 14 czerwca 1965 roku, w wieku 90 lat, w skrzydle Pioneer w Szpitalu Seward. Clark Fair, przez całe życie mieszkaniec Alaski, obecnie mieszkający w Homer, wychował się na farmie w rejonie Soldotna.