Stare Ciągniki Rolnicze: Historia, Użytkowanie i Wartość

Decyzja o remoncie starego ciągnika czy zakupie nowej maszyny jest dla wielu właścicieli wyzwaniem. Należy wziąć pod uwagę szereg czynników, nie tylko ekonomiczne, ponieważ stare ciągniki mogą okazać się tańsze w eksploatacji, a w wielu przypadkach także znacznie bardziej wszechstronne niż współczesne, naszpikowane elektroniką modele. Nie można jednak zaprzeczyć, że to nowe maszyny wygrywają pod względem komfortu użytkowania, dostępnej mocy czy tempa pracy.

Definicja i Popularne Marki Starych Ciągników

Pojęcie "stare ciągniki" jest bardzo obszerne. Dla jednych maszyną starą jest już kilkuletnia, inni użytkują sprzęt przez całe dekady. W polskich gospodarstwach nie są rzadkością ciągniki liczące sobie kilkadziesiąt lat. Przodują tutaj rodzime Ursusy, czeskie Zetory, białoruskie MTZ-y i radzieckie Władimirce.

Po tak długim okresie użytkowania należy oczywiście liczyć się z koniecznością przeprowadzania okresowych remontów. Jeśli maszyna jest w ogólnie zadowalającym stanie technicznym, remont jest zdecydowanie opłacalny. Ciągniki stare zdecydowanie wygrywają z nowymi pod względem dostępności części zapasowych, które na dodatek są tanie i łatwe w wymianie.

Ilustracja przedstawiająca różne modele starych ciągników rolniczych, w tym Ursusa, Zetor i MTZ.

Zalety Posiadania Starego Ciągnika

Warto mieć na uwadze, że stary ciągnik może pełnić w gospodarstwie funkcję pomocniczą. Świetnie nadaje się do wykonywania drobniejszych prac, na przykład gdy prowadzimy testowo nowe uprawy. Dzięki swojej wielozadaniowości przyda się także poza głównym sezonem, jak również poza polem.

Stary ciągnik to również idealny poligon doświadczalny dla młodego rolnika, któremu obawiamy się jeszcze powierzyć drogi, nowoczesny sprzęt. Nowoczesne ciągniki wyposażone są w cały szereg udogodnień. Czym zatem mogą konkurować z nimi kilkudziesięcioletnie egzemplarze?

Niskie Koszty Eksploatacji

Przede wszystkim do głowy przychodzą niskie koszty eksploatacji. Nie tylko nie musimy płacić wysokich sum za nowy ciągnik czy obciążać się kosztami leasingu. Odpadają również duże wydatki na przeglądy w autoryzowanych punktach, decydujące o zachowaniu gwarancji w przypadku nowego sprzętu.

Prostota Obsługi i Wytrzymałość

Podczas gdy nowe traktory są komfortowe i w dużej mierze zautomatyzowane, stare ciągniki rolnicze cechują się wyjątkową prostotą obsługi. Nie ma tu niezliczonych dźwigni i guzików - doskonale wiemy, co do czego służy. Co ciekawe, stare ciągniki wygrywają również pod kątem wytrzymałości. Zwłaszcza te, które powstały w czasach ciągłych braków surowców i części, są zaprojektowane z myślą o niezawodności.

Co kilka lat starszy ciągnik (jak również każdą starą maszynę rolniczą) warto również odmalować.

Średni Wiek Ciągników w Polsce

Mimo obecnej stagnacji w sprzedaży nowych ciągników rolniczych, panuje opinia, że mamy w Polsce za dużo traktorów na gospodarstwo. Czy rzeczywiście polski rolnik jeździ zabytkiem z uporem godnym muzealnika? A może ten obraz to już przeszłość?

Gdyby ciągniki chodziły do szkoły, to większość z nich zdążyłaby już zdać maturę. Z danych GUS, IR/PTIR i analizy rynku wynika, że przeciętny ciągnik w Polsce ma dziś od 11 do 16 lat. W mniejszych gospodarstwach (10-15 ha) ciągniki mają zwykle 18-19 lat, a w dużych, dobrze doinwestowanych - 11-12 lat.

Wiele zależy od areału, profilu gospodarstwa i rodzaju maszyny. Niektórzy dilerzy mówią wręcz, że w dzisiejszych realiach, jeśli traktor nie pracuje 600-700 godzin rocznie, to koszt jego zakupu w ogóle się nie zwraca.

Infografika przedstawiająca średni wiek ciągników rolniczych w Polsce, z podziałem na wielkość gospodarstw.

Żywotność i Okres Użytkowania Ciągników

Polska szkoła eksploatacji maszyn zakłada, że traktor żyje długo. Czasem aż za długo. Zdolność przerobowa standardowego ciągnika to 10 000-15 000 motogodzin. W przeliczeniu na czas - to oznacza optymalny okres użytkowania rzędu 15-20 lat. Po tym czasie zaczynają się schody: kosztowna regeneracja, dostępność części, większe ryzyko awarii w sezonie.

- Po co mi nowy, jak stary jeszcze ciągnie? Zresztą, sami dobrze wiemy - nie każdy rolnik potrzebuje ciągnika nowego jak z folderu. To zależy. Jeśli robisz 200 godzin rocznie na 10 ha i masz Ursusa 3512 z przebiegiem 4000 mth - to nie masz powodu do paniki. Wymaga coraz częstszych napraw oraz już coraz rzadszych, ba! droższych części, to może czas myśleć o zmianie. A jeśli nie - dbaj o niego, ale porządnie.

Historia Rozwoju Ciągników Rolniczych

Rolnictwo od niepamiętnych czasów pełniło szczególną rolę w gospodarce. Do końca XVIII wieku opierało się na pracy człowieka oraz siły pociągowej zwierząt. Maszyny z tego okresu pozwalały na przyspieszenie pracy, ale kluczowe dla osiągnięcia lepszej wydajności okazało się zastąpienie siły zwierząt pociągowych siłą maszyny parowej, która może pracować wiele godzin bez przerwy.

Już ciągnik artyleryjski Cugnota mógł służyć do holowania wozów konnych. Miał jednak inne zadanie - przewozić armaty po polu bitwy, co i tak było dla niego niemożliwym zadaniem. Wersjami rozwojowymi tego wynalazku były lokomobile - przypominały małe lokomotywy dostosowane do jazdy po utwardzonej drodze. Przykładami takich pojazdów były m.in. lokomobila Thomasa Avelinga z 1859 roku oraz mniejsza, przypominająca wyglądem ciągnik rolniczy lokomobila Harrisona z 1882 roku.

Lokomobile były powolne i zużywały dużo węgla. Ich użycie w warunkach polowych nie było możliwe ze względu na żelazne koła i znaczny ciężar. Ciężki mechanizm napędowy nie wytwarzał mocy, która wyciągnęłaby pojazd z podmokłego terenu. Holowanie lekkiego wozu z sianem było możliwe, ale o wyciągnięciu drugiego pojazdu z grząskiego terenu należało zapomnieć. Z tego powodu pojazdy te służyły najczęściej w porze letniej, gdy pole było wysuszone. Wiosenne i jesienne prace wykonywano za pomocą zwierząt.

Wynalazek Silnika Spalinowego i Pierwsze Ciągniki

Wynalazek silnika spalinowego przyczynił się do rozwoju pomysłu konstrukcji ciągnika rolniczego. W założeniach producentów miał to być tani „wół roboczy” korzystający z silnika samochodowego oraz przekładni, która umożliwi przekazanie dużej mocy przy małej prędkości.

Kto zbudował pierwszy ciągnik o napędzie benzynowym? John Froelich, który w 1892 roku w podwozie własnej konstrukcji wmontował silnik spalinowy. Pojazd jednak służył do celów holowania przyczep a jako napęd młockarni. Konstruktor widząc zainteresowanie swoją maszyną wyposażył pojazd w przeniesienie napędu na koła jezdne oraz wyposażył w prosty układ kierowniczy. Koła były żeliwne, ale cała konstrukcja na tyle lekka, że pojazd mógł być wykorzystywany na nieutwardzonej drodze.

Wynalazek Froelicha był słaby i powolny, ale konstruktor zdobył zainteresowanie wielu klientów i potencjalnych inwestorów, którzy spodziewali się zysków z rozpowszechnienia tego pojazdu. Pojazd był rozwijany i niespełna rok później konstruktor założył Waterloo Traction Engine Company z siedzibą w stanie Iowa. Froelich sprzedał interes Johnowi Millerowi, który zmienił nazwę z „Traction Engine” na „Gasoline Engine” i rozpoczął produkcję silników. Miller uznał, że gdy zarobi na sprzedaży silników, wtedy zainwestuje w pojazd rolniczy. Pomysł okazał się słuszny, gdyż pozwoliło to na opracowanie silnika na tyle mocnego, że był w stanie zastąpić zwierzę pociągowe. Silniki produkowano od 1895 do 1911 roku, kiedy to pokazano pierwszy ciągnik dostępny dla przeciętnego klienta. Maszyna nazywała się „Waterloo Boy” i w ciągu dwóch lat sprzedano imponujące… 20 sztuk.

"Z historii polskiego przemysłu ZM Ursus" (1970 r.) /CAŁY FILM/

Ford i Początki Produkcji Seryjnej

W tym czasie Ford miał już gotowy projekt ciągnika rolniczego opartego na częściach modelu T. Projekt był prosty i tani, a jego produkcja była tak szybka jak samochodu. Ford był zmuszony czekać aż 10 lat na rozwój produkcji maszyn rolniczych. Zestaw do przeróbki modelu T na ciągnik rolniczy był gotowy już w 1907 roku (rok przed debiutem rynkowym modelu T), ale dopiero uruchomienie produkcji seryjnej we wszystkich fabrykach uwolniło moce produkcyjne i wtedy na rynek Ford wprowadził „profesjonalny ciągnik rolniczy” jak nazwano jego wynalazek. Był tani, miał żeliwne koła tylne i 22-konny silnik, który przeniesiono z modelu T. Ciągnik Forda był słaby i paliwożerny, ale sprawdzał się jako pojazd pociągowy jak i do „zadań specjalnych”. Nadwozie można było samemu zdemontować i założyć inne, co było niemożliwe u innych producentów.

Ciągnik Forda był chwalony za przeniesienie napędu - nietypowy system Forda doskonale sprawdzał się w warunkach prac polowych, cieszył się niezawodnością i łatwością napraw. Tak oto w ciągu kilku miesięcy dokonano wielu przeróbek dotychczasowej konstrukcji i jeszcze w 1917 roku Ford pokazał pierwszy „pełnoprawny” ciągnik - Fordson F. W przeciwieństwie do modelu T miał nieco słabszy silnik (20 KM), ale był dostosowany do różnego rodzaju paliwa. Fordson miał zupełnie inną przekładnię (3 - biegową) a na twardym podłożu rozpędzał się do 10 km/h. Był zatem znacznie wolniejszy od wcześniejszej konstrukcji, ale miał większy uciąg. Dostępny w cenie 750$ był najtańszą tego typu konstrukcją. Model F był tani i składano go we wszystkich fabrykach Forda do 1928 roku.

Polska Produkcja i Rozwój Rynku

Prosty ciągnik Forda był wzorem dla innych producentów, w tym dla Fiata, który w 1919 roku pokazał ciągnik oznaczony jako „700”. Był to pojazd mniejszy i lżejszy od ważącego 2,8 tony Fordsona. Fiat, podobnie jak Ford, zmechanizował rolnictwo dzięki prostej i taniej konstrukcji.

Taką też miała „Ciągówka” produkcji Ursusa. Ciągnik polskiej produkcji powstawał w latach 1915-1918, ale do produkcji trafił dopiero 4 lata później. „Ciągówka” była wzorowana na amerykańskim ciągniku „Titan”. Miała dwubiegową przekładnię i osiągała około 5 km/h. Dwucylindrowy silnik mógł pracować na każdym rodzaju paliwa. W ciągu 5 lat zamontowano około 100 sztuk (niektóre źródła mówią o 200 sztukach). „Ciągówka” zapoczątkowała popyt na ciągniki rolnicze w Polsce. W latach 20-tych w II Rzeczypospolitej produkowano przeciętnie 100-150 tysięcy maszyn rolniczych rocznie (!).

W tym czasie z dróg powoli znikały lokomobile. Pojawiały się na polu jedynie jako napęd do kombajnu lub młockarni, ale w latach 30-tych były już niepotrzebne. W tym czasie moce ciągników podwoiły się a coraz częściej napęd benzynowy zastępowano dieslem, który zużywał mniej paliwa, choć jego rozruch był trudniejszy (szczególnie podczas mroźnych zim).

Publikacja „Ciągniki na polskich polach w latach 1918-1969” stanowi próbę przybliżenia Czytelnikowi dawnych ciągników rolniczych, które pracowały na naszych polach. Pomijając śladowy import traktorów wczesnego okresu, dopiero od momentu odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku rozwinęło się kilka silnych firm handlowych, prowadzących w okresie międzywojennym bardziej widoczną sprzedaż ciągników rolniczych. Natomiast rok 1969 to umowna data dla najmłodszego ciągnika zabytkowego. Dlatego w niniejszym opracowaniu znalazło się wiele, zarówno archaicznych konstrukcji traktorów, jak również kilka nowszych typów, wciąż powszechnie użytkowanych, aczkolwiek skonstruowanych przed 1969 rokiem.

Produkcja Ursus w latach 1918-1969 obejmowała modele: C-22, C-25/C-325, C-328, C-330, C-335, C-330M/C-335M. Z kolei Traktorenwerk SchöNnenbeck produkowało modele RS-09.

Kolekcjonowanie i Renowacja Starych Ciągników

W ostatnich latach kolekcjonowanie starych ciągników w naszym kraju zyskało na popularności. Miłośnicy retro traktorów przeczesują strony internetowe w poszukiwaniu zabytkowych, wiekowych maszyn. Później spotykają się na zlotach, aby pochwalić się swoimi zdobyczami.

Okazja do takiej prezentacji nadarzyła się pod koniec czerwca br. w Woli Rasztowskiej koło Radzymina za sprawą V Zlotu Starych Ciągników. - W kolekcji posiadam już ponad 20 starych ciągników. Pierwszy zakupiłem jakieś piętnaście lat temu. Nie jestem w stanie powiedzieć, który jest dla mnie najcenniejszy, bo każdy opowiada jakąś historię - mówi Andrzej Mirowski, mieszkaniec wsi Krosnowa (Łódzkie).

- Przykładowo, ten traktor udało mi się kupić w okolicach Radomska. To 26-konny Steyr 180 z 1949 roku. Był kompletny, co ma duże znacznie, ale jego stan pozostawiał wiele do życzenia. Co prawda był na chodzie, ale gdy rozebrałem jego silnik okazało się, że ma zamontowane (uwaga) dwa różne tłoki i dwa różne cylindry. Jeden nie miał prawa pracować, bo tłok podchodził prawie pod głowicę. Na szczęście udało mi się dokupić zestaw naprawczy i go wymienić.

Andrzej Mirowski przywiózł na zlot cztery traktory. Z dumą prezentuje pieczołowicie odrestaurowanego Porsche Diesel Super 308 z 1959 roku. Wyjaśnia, że ten traktor posiada trzycylindrowy silnik chłodzony powietrzem o pojemności skokowej 2467 cm3, który generuje 38 koni. Nietypowe jest w nim to, że dwa cylindry obsługuje jedna podwójna pompa, a trzeci jest zasilany z oddzielnej pojedynczej pompy. Skrzynia biegów oferuje 5 biegów do przodu i ma 1 bieg wsteczny. Maszyna osiąga prędkość do 20 km/h. Porsche ma wyprowadzone z tyłu dwa wałki WOM. Posiada również przedni wałek.

- Kupiłem go w okolicach Kalisza bezpośrednio z gospodarstwa rolnego. Przez wiele lat intensywnie wykonywał prace z ładowaczem czołowym i był przez to dosyć mocno zużyty. Musiałem sporo pracy w niego włożyć, aby przywrócić go do takiego stanu jak teraz - opowiada Andrzej Mirowski. - Wymieniłem w nim m.in. tłumik i aluminiowe elementy, na których trzyma się układ kierowniczy. Konieczne było też rozebranie i uszczelnienie półosi. Traktor posiadał nieoryginalną pompę paliwa od RS-a, którą wymieniłem. Potem musiałem ustawić dawkę. To była droga przez mękę, bo szereg razy musiałem pompę zdejmować, aby przekręcić śrubę regulacyjną, a potem po jej założeniu łapałem paliwo do menzurki obracając trzydzieści razy wałem silnika.

Kolekcjoner z Krosnowej zaprezentował w Woli Rasztowskiej również Lanza Bulldoga D 2806 ściągniętego z Danii dziesięć lat temu. Ten traktor dysponuje mocą 28 koni. Ma jeden cylinder o średnicy 150 mm, w którym porusza się tłok wykonujący skok 210 mm. Aparatura paliwowa w tym modelu z lat 50. pochodzi z firmy Bosch. - Kupiłem go od handlarza z województwa łódzkiego. Był w świetnym stanie i wystarczyło wymienić jedno łożysko, aby był w pełni sprawny.

Stanisław Pijewski to mieszkaniec Jawornicy położonej koło Lublińca (Śląskie). Przyjechał na zlot pokonując aż 300 kilometrów. Kolekcjonuje wyłącznie Ursusy, bo jak mówi, tę markę darzy szczególną sympatią, bo produkowała twarde i mocne ciągniki, które można było naprawić samemu. Posiada cztery takie traktory.

- To jest jeden z ostatnich wyprodukowanych Ursusów C-4011, bo właśnie w 1970 roku zaprzestano produkcji tego traktora na rzecz Ursusa C-355. - Gdy go znalazłem u rolnik na Śląsku był w opłakanym stanie, bowiem przez kilka lata stał nieużywany w stodole. Największym problemem przy remoncie był zakup oryginalnych części do przedniego zawieszenia i układu kierowniczego. Długo nie mogłem też dostać oryginalnego siedzenia. W traktorze musiałem również naprawić hamulce, pompę wtryskową i wymienić całą kolumnę kierowniczą.

Jeszcze dłużej, bo rok, był remontowany Ursus C-325 z 1962 roku. - Ten traktor już w latach 80. był rozebrany, a wszystkie jego części były porozrzucane po całym podwórzu jednego z gospodarstw. Maska leżała w zbożu, silnik w trocinach, a obciążniki były pozakładane na maszyny rolnicze. Gdy się o nim dowiedziałem, pojechałem do gospodarstwa i kupiłem od rolnika wszystkie te części. Zebrałem je na przyczepkę i powoli zacząłem składać. I w tym przypadku - jak wspomina kolekcjoner - nie obyło się bez problemów, bo trudno było dostać na przykład części do silnika. Ale po roku maszyna była gotowa i chyba wszystko zostało wykonane zgodnie ze sztuką, wszak ten traktor otrzymał nagrodę za najlepiej odrestaurowany traktor Ursusa.

Staramy się prezentować go w wielu miejscach, pokazując młodzieży, jakie traktory były produkowane w Polsce. Byliśmy nim m.in.

Aktualnie Stanisław Pijewski remontuje Ursusa C-328 z roku 1963.

Zdjęcie odrestaurowanego Ursusa C-325, laureata konkursu.

Statystyki Ciągników w Polsce na Podstawie Bazy CEPiK

Napędzają maszyny, ciągną przyczepy i urządzenia rolnicze. Niemal każdy marzył, by choć raz usiąść za ich kierownicą. O czym mowa? O ciągnikach. Specjalnie dla Was sprawdziliśmy, co też można o nich wyciągnąć z bazy CEPiK...

Ciągnik rolniczy. Jak wygląda - każdy to wie. Nie każdy za to pewnie wie, że według Ustawy Prawo o ruchu drogowym, to „pojazd silnikowy, którego konstrukcja umożliwia rozwijanie prędkości nie mniejszej niż 6 km/h, skonstruowany do używania łącznie ze sprzętem do prac rolnych, leśnych lub ogrodniczych; ciągnik taki może być również przystosowany do ciągnięcia przyczep oraz do prac ziemnych”.

Najwięcej Ciągników w Stolicach

Gdzie najczęściej występują ciągniki? Ostrzegamy, dzisiaj Wasze przekonania na ten temat legną w gruzach. Skąd to wiemy? Kolejny raz przewertowaliśmy Centralną Ewidencję Pojazdów i Kierowców (CEPiK), czyli kopalnię wiedzy o pojazdach wszelkiej maści. Na cel wzięliśmy właśnie ciągniki. Interesowały nas i nowe traktory, i te używane, które sprowadzono do Polski, a wcześniej zarejestrowano w innym kraju. Łącznie przeanalizowaliśmy blisko 270 tysięcy pojazdów.

Pierwsze wnioski - najwięcej ciągników rolniczych zarejestrowano w... Warszawie! Znaleźliśmy ich tam aż 3180. Na podium uplasowały się również Poznań (1705) i Lublin (920). Kolejne miejsca zajmują: Wrocław (862), Kraków (713), Łódź (595) i Białystok (583). Dopiero na ósmym miejscu znalazła się pierwsza z mniejszych miejscowości. To Sokółka (557 zarejestrowanych ciągników).

Znawcy tematu doskonale wiedzą, że właśnie tam produkuje się ciągniki marki Farmer, ale to nie wszystko.

Skąd Pochodzą Używane Ciągniki?

Podczas rejestracji pojazdu do bazy CEPiK trafia również informacja o tym, z jakiego kraju pochodzi nabyty ciągnik. Ta rubryka wypełniana jest zazwyczaj wtedy, kiedy pojazd jest używany i pierwszy raz rejestruje się go w naszym kraju. Wszyscy wiemy, że najwięcej używanych samochodów osobowych kupujemy u naszych zachodnich sąsiadów - Niemców. Z ciągnikami jest zupełnie inaczej. Skąd je zatem ściągamy najczęściej? Przez ostatnie 10 lat do Polski trafiło stamtąd ponad 40 tysięcy tego typu maszyn.

Importerzy traktorów wybierali również bardziej egzotyczne kierunki. W CEPiK znaleźliśmy pojedyncze ciągniki z Kamerunu, Gambii, Panamy i Arabii Saudyjskiej.

Mapa Polski z zaznaczonymi miastami z największą liczbą zarejestrowanych ciągników.

Marki i Typy Ciągników

Choć dla wielu Polaków nazwa Ursus jest synonimem słowa ciągnik, to nie jest to wcale najpopularniejsza marka traktorów w naszym kraju. Pod tym względem liderem jest czeski Zetor.

Ciągniki dzielimy na kołowe i gąsienicowe. Tych pierwszych naliczyliśmy w CEPiKu 256 900, tych drugich - tylko 46. Ciekawostka - w naszej bazie 57 pojazdów opisano jako „ciągnik rolniczy - kolejka turystyczna”.

Najstarsze i Najnowsze Ciągniki w Bazie CEPiK

Tak jak wspominaliśmy - CEPiK to skarbnica wiedzy o zarejestrowanych w Polsce pojazdach. Choćby w trakcie analizy, wydawać by się mogło zwykłych, traktorów można znaleźć prawdziwe perełki. Gdybyście byli ciekawi jak wygląda - maszynę tego samego modelu - tyle, że z 1944 r. - można obejrzeć np. W naszej bazie znaleźliśmy też m.in. ciągnik Fordson E27N Major z 1949 r.

Wśród najstarszych ciągników w CEPiKu królują też nasze poczciwe Ursusy. W naszej bazie znaleźliśmy 45 egzemplarzy z zabytkowymi tablicami. Najwięcej, bo aż 11 z nich to model C 328. Ten lekki ciągnik rolniczy był produkowany od 1963 r. - oczywiście przez Zakłady Mechaniczne Ursus. Jego produkcję zakończono w lipcu 1968 r. Ogółem z fabrycznej taśmy zjechało nieco ponad 75 tysięcy egzemplarzy.

O ile zabytkowe pojazdy cieszą oczy odwiedzających muzea, festyny i garaże prywatnych kolekcjonerów, o tyle na polskich polach jeżdżą zdecydowanie młodsze ciągniki. Najwięcej jest tych z 2012 r. - 24 728, niewiele mniej z 2011 r. - 21 504 i z 2010 r. - 18 978.

- Przy zakupie jakiegokolwiek używanego pojazdu, w tym nawet ciągnika, warto skorzystać z naszej e-usługi Historia Pojazdu - mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski. - Wystarczy wejść na stronę www.HistoriaPojazdu.gov.pl i podać numer rejestracyjny, numer VIN i datę pierwszej rejestracji maszyny. Dzięki temu w kilka chwil upewnimy się m.in. czy pojazd ma ważne obowiązkowe badania techniczne, ubezpieczenie OC, a nawet czy nie był wyrejestrowany lub kradziony.

Uwaga! Informacje zaprezentowane w opracowaniu pochodzą z Centralnej Ewidencji Pojazdów. Dane te zostały wprowadzone do ewidencji przez urzędy i zostały poddane subiektywnym metodom doboru statystycznego. Oznacza to, że mogą nie uwzględniać wszystkich poprawek naniesionych przez urzędników po publikacji. Raport dotyczy pojazdów po raz pierwszy zarejestrowanych na terytorium Polski (a wcześniej zarejestrowanych również w innych krajach) od stycznia 2009 roku do lipca 2019 roku.

Eksportowe Wersje Ursusa - Ciekawostki

Na pierwszy rzut oka to zwykłe ogłoszenie z Grecji: trzy stare Ursusy wystawione na sprzedaż. Jeden z nich to jednak prawdziwa ciekawostka dla fanów marki. Chodzi o eksportowego Ursusa C-345 z fabrycznie montowanym silnikiem Perkinsa, model, którego nie oferowano w polskiej dystrybucji.

Na pierwszy rzut oka to zwykłe ogłoszenie z Grecji: trzy stare Ursusy wystawione na sprzedaż. Jeden z nich to jednak prawdziwa ciekawostka dla fanów marki. Na początku chcieliśmy podziękować Pawłowi, który znalazł to ogłoszenie. Na pierwszy rzut oka rolnik z Grecji sprzedaje trzy stare, zużyte ciągniki. W ogłoszeniu widzimy Ursusa 2812, eksportowego Ursusa C-360 z fabrycznym wspomaganiem, ale przede wszystkim wyjątkowego Ursusa C-345 z 3-cylindrowym silnikiem Perkinsa.

W latach działalności Ursusa eksportowaliśmy ciągniki do kilku krajów europejskich, a także na inne kontynenty. Każdy kraj charakteryzował się innymi realiami w rolnictwie. Aby zwiększyć eksport, zarząd firmy starał się dostosować do wymagań zagranicznych odbiorców. Nierzadko tworzono specjalne wersje i eksportowano ciągniki różniące się od tych sprzedawanych w kraju. Tak było w przypadku Grecji i modelu C-345, do którego montowano 3-cylindrowy silnik Perkinsa (Perkins AD3.152). Nasz rozmówca, Dimitris, oczekuje za maszynę widoczną na zdjęciach 3500 euro, czyli „równe” 15 000 zł. Niemniej jest skłonny do negocjacji, zwłaszcza jeśli ktoś wziąłby od razu 2812 i „sześćdziesiątkę”. Z drugiej strony takich maszyn jest w Polsce niewiele. Znajdziemy je w muzeach motoryzacji i u kolekcjonerów. Jednak zdecydowana większość z nich przybyła do Polski po latach pracy w Grecji. Jak wspomnieliśmy, model nie był dostępny w polskiej dystrybucji w latach produkcji C-330.

Zdjęcie eksportowego Ursusa C-345 z silnikiem Perkinsa.

tags: #kurwa #pizda #chuj #przejebane #stary #ciagnik