Ładowacz Cyklop to maszyna, która na stałe wpisała się w krajobraz polskiej wsi. Przez dziesięciolecia ułatwiał pracę w wielu gospodarstwach, stając się podstawowym narzędziem do załadunku obornika, liści buraczanych, ziemi, piasku, nawozów mineralnych, słomy czy siana. Trudno dziś znaleźć osobę na polskiej wsi, która choć raz nie siedziała za sterami tej maszyny.

Historia produkcji i pierwsze modele
Produkcja ładowacza Cyklop rozpoczęła się oficjalnie w 1969 roku, choć prototyp był prezentowany już rok wcześniej na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Wczesne wersje maszyny charakteryzowały się kilkoma unikalnymi cechami konstrukcyjnymi:
- Skrzynia przeciwwagi: w pierwszych modelach miała kształt półokrągły.
- Podwozie: charakteryzowało się dużą długością.
- Chwytak: posiadał siłownik umieszczony centralnie.
Z czasem konstrukcja przechodziła modernizacje. Pierwszą istotną zmianą było wprowadzenie kwadratowej skrzyni przeciwwagi (choć pojawiła się ona na targach już w 1969 roku, do produkcji seryjnej weszła nieco później). Kolejne etapy rozwoju obejmowały wymianę chwytaka na model z siłownikiem bocznym, skrócenie podwozia oraz zmianę oznaczenia modelu na T-214/1.
Warto zwrócić uwagę na detale konstrukcyjne starszych egzemplarzy: w modelach z lat 70. rama często wystawała poza oś, a dyszel wykonany był z profili hutniczych. Późniejsze wersje posiadały już ramę kończącą się na wysokości osi oraz dodatkowe uchwyty pod kabinę.
Cyklop w relacji do gospodarki lat 70.
Wprowadzenie Cyklopa na rynek było przełomem, ponieważ wcześniej większość prac przeładunkowych w rolnictwie wykonywano ręcznie przy użyciu wideł, co generowało ogromne zapotrzebowanie na siłę roboczą. Według „Informatora Agromy” z 1979 roku, cena podstawowego ładowacza wynosiła 102 tys. zł. Do kosztów należało doliczyć opcjonalne wyposażenie:
| Element wyposażenia | Cena (w zł) |
|---|---|
| Chwytak do okopowych | 4 400 |
| Chwytak do materiałów słomiastych | 3 100 |
| Wysięgnik do stertowania | 6 000 |
Dla porównania, w tym samym okresie za ciągnik Ursus C-330 trzeba było zapłacić 145 tys. zł, za Ursusa C-360 - 200 tys. zł, a popularny Bizon Z056 kosztował 750 tys. zł. Ceny te należy odnieść do realiów rynkowych: za tonę pszenicy rolnik otrzymywał wówczas około 5200 zł, a kilogram żywca wieprzowego skupowano średnio po 44,90 zł.

Konkurencja z bloku wschodniego
W omawianym okresie polscy rolnicy mogli również korzystać z maszyn importowanych, z których najpopularniejsze były czechosłowackie ładowacze serii UNHZ. Oferta z 1979 roku obejmowała dwa modele:
- UNHZ 500: uniwersalny ładowacz o udźwigu nieco mniejszym niż polski Cyklop.
- UNHZ 750: maszyna o znacznie większym udźwigu, oferująca większą wydajność przeładunkową.
tags: #ladowacz #cyklop #swietokrzyskie