Późnowiosenną przygodę z Bieszczadami w 2023 roku rozpoczęto w Baligrodzie (Балигород). Tym razem przyjazd nastąpił autobusem, a nie autostopem, co było uzasadnione brakiem konieczności kombinowania dla niewielkich oszczędności. Na przystanku, w oczekiwaniu na autobus szkolny, można było zaobserwować grupę dzieci.

Baligród: Ślady Historii i Wielokulturowości
Podczas poprzedniej wizyty w Baligrodzie istniała "spelunka", jednak obecnie nic takiego już nie funkcjonuje. Wczesna pora dnia (ósma rano) skłoniła do zwiedzania. Podjęto decyzję o sprawdzeniu zmian na miejscowym cmentarzu żydowskim, lecz okazało się, że nic się nie zmieniło - nadal wymagał on wspinaczki po śliskiej ścieżce i przechodzenia przez głęboką trawę.
Przeszłość Etniczna i Konsekwencje Konfliktów
Przed wojną Baligród był wsią żydowsko-polsko-ukraińską (ewentualnie bojkowską). Ta etniczna mieszanka miała tragiczne konsekwencje. Żydów wymordowali Niemcy zarówno w Baligrodzie, jak i w innych miejscach. Ukraińcy z UPA zabijali Polaków, a po wojnie Polacy deportowali Ukraińców - najpierw na Ukrainę, a następnie na zachód. W rezultacie Baligród ma dziś trzykrotnie mniej mieszkańców niż dawniej. Po społeczności żydowskiej pozostał jedynie cmentarz, gdyż synagogę rozebrano w czasach komunizmu. O Ukraińcach przypomina murowana cerkiew, która została odnowiona, lecz prawdopodobnie bez regularnych nabożeństw.

Miejsca Pamięci i Zapomniane Ślady
W dalszej części wędrówki celem stały się ruiny mostu nad Hoczewką. Brak jakichkolwiek informacji na jego temat sugeruje, że mógł ulec zniszczeniu podczas wojny, a następnie zmieniono przebieg niektórych dróg. Opuszczając centrum, kierując się na południe ulicą Bieszczadzką, ponownie pojawiła się rzeka Hoczewka, a obok niej kapliczka Królowej Nieba. Według tablicy informacyjnej, została ona postawiona w 1918 roku jako upamiętnienie członka rodziny zabitego w Wielkiej Wojnie. W 1944 roku w czasie tzw.
Kawałek dalej natrafiono na kolejny znak krwawej przeszłości - pomnik żołnierzy poległych w 1947 roku podczas walk z UPA. Pomnik ten był przedmiotem sporu z IPN-em, który uznał go za propagujący komunizm. Zdemontowano z niego tablice, odznaczenie Krzyża Grunwaldu i orła bez korony. Niedawno władze gminy ponownie przymocowały tablicę z nazwiskami ofiar, mimo sprzeciwu IPN-u, oraz orła, któremu dodano niepasującą do reszty koronę.

Dalsza Podróż: Od Dzidowej do Huczowic
Za zakrętem wyłonił się szczyt o nazwie Dzidowa z wyciągiem narciarskim. Następnie podróżujący wszedł na teren Bystrego (Бистре), niegdyś niewielkiej ukraińskiej wioski, gdzie obecnie działa ośrodek wypoczynkowy. Zamiast iść drogą, którą regularnie przewalają się ciężarówki z kamieniołomu, wybrano ścieżkę dydaktyczną wzdłuż Rabiańskiego Potoku. Krótki odpoczynek zrobiono na ławeczce na skraju polany.
Huczwice: Zniknięta Wieś i Kamieniołom
Wioska Huczwice (Гучвиці) obecnie nie istnieje; w 1946 roku cała jej ludność została wywieziona na Ukrainę. Znajdowała się ona przy drodze do Bobrowego Jeziorka, lecz jej nazwę przyjął Zakład Górniczy Huczwice, czyli wspomniany kamieniołom. Ścieżka edukacyjna zmieniała swój bieg z lewej na prawą stronę drogi, a pojawiły się nowe drewniane mostki nad potokiem. Wspomniano, że w 2016 roku znajdowało się tam źródło mineralne, jednak obecnie spotkano jedynie pustą obudowę z dziurą w środku.

Zaginiona Wieś Rabe: Historia i Zmiany Nazewnictwa
Najbardziej położoną na zachód miejscowością w dolinie było Rabe (Рябі), przez pewien czas Huczwice były jej przysiółkiem. Rabe przestało istnieć w 1946 roku; akcja "Wisła" nie musiała być tam przeprowadzana, gdyż i tak nikt już w nim nie mieszkał, a Wojsko Polskie deportowało mieszkańców za granicę. Wcześniej banderowcy zamordowali w okrutny sposób (spalenie żywcem) kilkudziesięciu swoich rodaków za pomoc Polakom. Następnie spalili opuszczoną wieś, z której nie pozostało niemal nic. Jedną z nielicznych pamiątek jest kapliczka Synarewo nad rozdrożem dróg w kierunku Rabego i Huczwic. Została ona wybudowana w XIX wieku nad źródełkiem, które miało leczyć choroby oczu.
Karolów: Kontrowersyjna Zmiana Nazwy
Wieś Rabe zyskała "zaszczyt" zmiany nazwy: 1 kwietnia 1977 roku została oficjalnie nazwana Karolowem. Nie był to prima aprilis, lecz uhonorowanie Karola Świerczewskiego. Kilka miesięcy później przemianowano ponad setkę miejscowości, tym razem bez szukania pretekstów, po prostu starano się zatrzeć ukraińskie lub rusińskie brzmienie, co wskazuje, że wypędzenie mieszkańców i burzenie budynków uznano za niewystarczające. Akcja ta, rzadko spotykana wśród komunistycznych władz, spotkała się z głośnym sprzeciwem, a później prawie wszystkie oryginalne nazwy zostały przywrócone. Karolów również powrócił do nazwy Rabe, jednak dwa lata później niż pozostałe wioski (w 1983 roku). Mimo to, przystanek autobusowy nazywał się "Karolów" jeszcze w obecnym stuleciu, co budziło refleksje nad przestarzałością PKS-u.

Baza Namiotowa i Dawne Centrum Wsi
Przy chatce studenckiej "Huczwice" zrobiło się nagle ruchliwie - stało tam kilka samochodów, a wszyscy zmierzali w stronę Jeziorka Bobrowego. Drogowskazy wskazywały na bazę namiotową oddaloną o cztery kilometry oraz... godzinę i trzy kwadranse, co wydawało się absurdalnym czasem przejścia po niemal płaskim terenie. Po pół godzinie dotarto do miejsca, gdzie kiedyś znajdowało się centrum wsi. Rabiańska (Rabska?) cerkiew była drewniana i dość młoda, bo z 1926 roku. Nie ma po niej nawet podmurówki, a przynajmniej nie znaleziono. Zniknął również dawny cmentarz - obok pomnikowego drzewa uchował się jedynie jeden grób rodziny Michalczak, z napisami po polsku. Po kolejnych trzydziestu minutach osiągnięto bazę Rabe, co zajęło cztery kwadranse zamiast siedmiu. Rozważano nawet nocowanie tam, lecz baza miała być rozstawiana dopiero za półtora tygodnia. W domku spotkano parę z Mazowsza, która przyszła z Cisnej i zamierzała spać na bazie. W środku było zimno, zimniej niż na zewnątrz, gdzie termometr wskazał dwanaście stopni. Zjadzono kanapkę i zmieniono spoconą koszulkę, a przy okazji zostawiam...
Wspinaczka na Przełęcz Żebrak i Zmienna Pogoda
Po godzinnej przerwie podjęto wędrówkę na Przełęcz Żebrak, położoną na wysokości 816 metrów nad poziomem morza. Drogowskaz sugerował czterdzieści pięć minut podejścia, jednak skrócono je do trzydziestu. Podczas wspinaczki minął rowerzysta, a w pewnym momencie zaczął padać deszcz. Z każdym krokiem jego intensywność wzrastała, a na samej przełęczy rozpadało się już porządnie. Wiatra okazała się bardzo przydatna, a w środku znaleziono nawet parasol.
Rozmowa z napotkanym kierowcą terenówki, zaskoczonym deszczem, ujawniła jego obawy przed "czymś strasznym" nadciągającym ze Słowacji, widocznym na mapach pogodowych. Mimo narzekania na uzależnienie od techniki, kierowca opowiadał o tęsknocie za dawnym klimatem "Chatki Puchatka" i wizycie niedźwiedzia w jego ogródku w Woli Michowej. Odradzał dalszą wędrówkę w deszczu, jednak prognoza z telefonu mówiła co innego. Finalnie kierowca twierdził, że nic złego już się nie wydarzy, a deszcz nie powróci.
Złapany w ulewnym deszczu – schroniłem się w opuszczonej chacie – cały film
Wola Michowa: Cmentarz Żydowski i Wąskotorówka
Poproszono o wysadzenie przy drogowskazie na kirkut. Wola Michowa (Воля Мигова) została założona jako wieś królewska. Nigdy nie była specjalnie ludna, liczba mieszkańców nigdy nie zbliżyła się do tysiąca. Dominowali Ukraińcy/Rusini, ale sporo żyło tu Żydów. Niestety, z przeszłości nie pozostało pod względem architektonicznym niemal nic: domy spalono (częściowo przez UPA), zniszczono dwie synagogi i cerkiew, zniknęły nawet dawne ulice. Przetrwał położony w oddaleniu cmentarz żydowski, znajdujący się na zalesionym wzgórzu. Przez dekady zapomniany, z utrudnionym dostępem, teraz prowadzi do niego ścieżka, a część krzaków została wycięta.

Losy Wąskotorówki
Następnie zajrzano na pobliski przejazd wąskotorówki. Tablica unijna, głosząca o remoncie torowiska, wyglądała zabawnie, gdyż tory ginęły w trawie. Po remoncie pociągi jeździły do Smolnika tylko przez kilka lat, potem skrócono kursy do Balnicy, co w efekcie sprawiło, że pieniądze zostały wyrzucone w błoto.
Łupków: Lokalne Rozmowy, Plany Kolejowe i Niespodzianki
Ledwo usiadłszy pod sklepem, znowu zaczęło padać. To potwierdziło przewidywania techniki, a pan z terenówki minął się ze swoją teorią. Schowany pod dachem, przez ponad godzinę obserwowano mokry świat. Kiedy deszcz się skończył, wyszło się na asfalt, aby złapać autostop. Zatrzymano pierwsze auto z rzeszowskimi tablicami. Kierowca pracował w Krośnie, również lubił Bieszczady, ale zwiedzał je "zza okien".
Wizyta w Łupkowie i Lokalne Historie
...Nowego Łupkowa. W Łupkowie kiedyś istniał bar, ale już nie działa, prawdopodobnie zniszczył go pożar. Jego rolę przejął jedyny sklep, więc podróżujący usiadł w drewnianej wiacie. Wkrótce pojawili się miejscowi - kilka osób, w tym imiennik autora. Szybko nawiązano rozmowy na dziesiątki tematów. Większość chłopaków to drwale, co nie dziwi w tych rejonach. Narzekali na swoich szefów, ale nie na brak pracy. Przez dłuższy czas przewijał się temat pewnego księdza z okolicy, który miał być "niezłym gnojem" - nie molestował dzieci, ale był bardzo łasy na pieniądze i miał w sobie dużo "genów tyrana". Sakramentów nie dawał pod byle pretekstem, na pogrzebie regularnie wytykał rodzinie, że zmarły rzadko chodził do kościoła, a starsze kobiety potrafił opieprzyć za to, że dawno ich nie widział w spowiedzi. Ta opowieść przypominała czasy, kiedy kościół "trząsł całą wsią", co w wielu miejscach pozostaje aktualne do dziś. W międzyczasie ponownie zaczęło padać, tym razem była to mocna ulewa.
Plany Wąskotorówki i Ostatnie Wydarzenia
Z innej tematyki dowiedziano się, że w Łupkowie pojawiły się drezyny i zaczyna się coś dziać w kwestii kolejnictwa. Ponoć są poważne plany na przywrócenie kursów wąskotorówki. Mieszkańcy Łupkowa przekonywali, że "ruszą już od lipca!", jednak dopytywano, którego roku. Przyznawali, że "kupa z tym będzie roboty". Rozmowa miała miejsce w czerwcu, a opisuje się ją w lipcu, i oczywiście wąskotorówka nadal jeździ jedynie do Balnicy, lecz może rzeczywiście w przyszłości coś się w tej kwestii zacznie zmieniać. Pojawił się nowy gracz na rynku, ten, który uruchomił drezyny w Nowym Łupkowie, podobno dogaduje się z innymi i wspólnymi siłami będą działać. Deszcz, z mniejszym lub większym natężeniem, nie odpuszczał przez cztery godziny! Na końcu pozostał imiennik, który proponował poranną podwózkę, co jednak było dla autora zbyt wcześnie.

Niespodziewana Wywrotka i Zakończenie Wyprawy
Od ostatniej wizyty w 2019 roku w (Starym) Łupkowie (Лупків) trochę się pozmieniało, m.in. kopano tam gazociąg. Po drodze widziano infrastrukturę z nim związaną, przy cerkwisku wszystko tonęło w błocie i przy okazji zaliczono wywrotkę. Następnie popełniono błąd, skręcając źle - zamiast szlakiem, poszło się szerszą drogą, która wyprowadziła na pola. Po powrocie na właściwą drogę i dotarciu do werandy Chatki na Końcu Świata stwierdzono, że... z torby fotograficznej wypadł zegarek! Rozzłoszczony autor ściągnął plecak i pośpiesznie ruszył na poszukiwania zguby, lecz czołówka zgasła w mroku. Rozżalony, po raz drugi udał się do chatki, krótko porozmawiał z gospodarzami, wypił przygotowaną herbatę i położył się spać.