Ostatnie lata przyniosły serię tragicznych zdarzeń w ośrodkach narciarskich i na terenach górskich, gdzie mężczyźni ginęli lub odnosili poważne obrażenia w wyniku wypadków związanych z wyciągami krzesełkowymi oraz pojazdami ratrak. Poniżej przedstawiamy szczegóły tych incydentów, analizując przyczyny i konsekwencje dla bezpieczeństwa turystów i pracowników.
Tragiczny wypadek na wyciągu w Savin Kuk, Czarnogóra
Przebieg zdarzenia i akcja ratunkowa
W Savin Kuk, popularnym ośrodku narciarskim w czarnogórskich górach Durmitor, doszło do śmiertelnego w skutkach wypadku. Na stromym odcinku dwuosobowej kolei krzesełkowej jedno z krzesełek zaczęło zsuwać się po linie nośnej, aż doszło do zderzenia z kolejną kanapą. W wyniku gwałtownego uderzenia 34-letni turysta z Niemiec spadł z wysokości około 70 metrów do skalistego żlebu i zginął na miejscu na oczach swojej żony.
Jego 30-letnia żona, która jechała na tym samym krzesełku, zdołała utrzymać się na siedzisku, ale odniosła poważne obrażenia, w tym złamanie nogi, zostając uwięziona w uszkodzonym urządzeniu. Na czas akcji ratunkowej i czynności śledczych wyciąg został zatrzymany, co spowodowało, że kilku innych turystów pozostawało przez kilka godzin uwięzionych na krzesłach w niskich temperaturach.

Akcję ratunkową prowadziły lokalne służby górskie GSS Montenegro, którym ostatecznie udało się ewakuować wszystkich poszkodowanych z wyciągu i przetransportować ranną kobietę do szpitala. Akcja ratunkowa była niezwykle trudna ze względu na wysokość i specyfikę górskiego terenu.
Śledztwo i pytania o stan techniczny
Prokuratura w Czarnogórze wszczęła formalne postępowanie i zarządziła natychmiastowe zatrzymanie pracy wyciągu. Do zadań powołanego biegłego z zakresu mechaniki i urządzeń transportu linowego należy ustalenie kluczowych kwestii:
- co spowodowało poślizg krzesła na linie nośnej;
- czy elementy chwytów i układ hamulcowy działały prawidłowo;
- czy dokumentacja techniczna oraz przeglądy przed sezonem zimowym były wykonane rzetelnie i na czas.
Operator ośrodka zapewnia, że wyciąg posiadał ważne dopuszczenia techniczne i przeszedł wymagane kontrole przed sezonem. Z kolei krytycy i część lokalnych polityków mówią o „wieloletnich zaniedbaniach inwestycyjnych” i braku systemowej modernizacji infrastruktury w Savin Kuk. Mimo wszczętego dochodzenia, 35-letni wyciąg został ponownie uruchomiony następnego dnia po tragicznym zdarzeniu.
Reakcje władz lokalnych i szerszy kontekst
Burmistrz Žabljaka, najbliższego miasta i głównego ośrodka turystycznego regionu, przekazał kondolencje rodzinie ofiary i zapowiedział pełną współpracę z organami ścigania. Podkreślił konieczność transparentnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności zdarzenia oraz wyciągnięcia konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych, jeżeli potwierdzą to wyniki ekspertyz. W tle tych deklaracji słychać jednak coraz głośniejszy głos opinii publicznej, domagającej się nie tylko jednorazowego śledztwa, ale też szerszego programu odnowy infrastruktury turystycznej w całym regionie.
Wypadek w Savin Kuk wpisuje się w serię głośnych incydentów na wyciągach w różnych częściach świata w niedawnym czasie, choć w każdym przypadku przyczyny techniczne były inne. Dla kurortów narciarskich - zwłaszcza tych w krajach rozwijających turystykę zimową - każde takie zdarzenie ma nie tylko wymiar ludzki, ale także ogromny wpływ na wizerunek i zaufanie gości.
Wypadek na wyciągu krzesełkowym w Wiśle, Polska
Incydent z pracownikami wyciągu
16 lutego w ośrodku narciarskim Soszów w Wiśle doszło do nieszczęśliwego wypadku, w którym dwaj pracownicy stacji narciarskiej, w wieku 30 i 55 lat, spadli z dużej wysokości z kolei krzesełkowej. Obaj zostali ciężko ranni; jeden z nich był nieprzytomny. Ze wstępnych ustaleń policjantów z komisariatu w Wiśle wynika, że do wypadku doszło chwilę po ruszeniu z dolnej stacji.
Na kanapie siedzieli trzej pracownicy stacji narciarskiej, którzy mieli wykonać tzw. przejazd kontrolny. W pewnym momencie wyciąg krzesełkowy zaczepił o specjalną siatkę zabezpieczającą, znajdującą się przy dolnej stacji. Siatka ta była podniesiona na czas przejazdu ratraków śnieżnych i nie została opuszczona przed uruchomieniem wyciągu. Dwóch mężczyzn spadło z wysokości około 10 metrów. Jeden zdołał utrzymać się na kanapie i wezwał pogotowie.

Akcja ratunkowa i kontekst lokalny
Do akcji ratunkowej zostali skierowani ratownicy GOPR z grupy beskidzkiej oraz pogotowie. Po udzieleniu pierwszej pomocy poszkodowani mężczyźni zostali przetransportowani śmigłowcami Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z Gliwic i Krakowa do szpitali w Bielsku-Białej i Sosnowcu. Okoliczności zdarzenia wyjaśniają policjanci z wiślańskiego komisariatu.
Był to kolejny nieszczęśliwy wypadek w Wiśle tej zimy. W połowie stycznia 9-letni narciarz spadł z wyciągu krzesełkowego w ośrodku Klepki z wysokości 10 metrów. Na szczęście nic mu się nie stało, gdyż upadek zamortyzowała gruba warstwa śniegu.
Śmiertelne zagrożenie ze strony pojazdów ratrak
Tragiczny wypadek z ratrakiem w Hniszowie, Polska
Mieszkańcy maleńkiego Hniszowa, leżącego tuż pod granicą z Ukrainą, są wstrząśnięci koszmarnym wypadkiem, do którego doszło w ich wsi. Środkowej nocy metalowa gąsienica ratraka przejechała po jednym z mężczyzn. Karol Sz., który nie miał stałej pracy i imał się dorywczych zajęć, stał na tylnym podeście pojazdu ratrak, należącego do jednego z bogatszych gospodarzy z sąsiedniej wsi.
Pojazd ten, zakupiony kilka lat temu, nie był wykorzystywany zgodnie ze swoim przeznaczeniem do ubijania śniegu na stokach (w okolicy nie ma górek), lecz do koszenia podmokłych łąk nad Bugiem. W noc wypadku, pięciu mężczyzn, w tym Karol Sz., jechało do Hniszowa. Dwóch z nich, właściciel ratraka Waldemar B. i Adam Sz., siedziało w kabinie, a trzech, w tym Karol Sz., stało na zewnątrz.
W pewnym momencie Karol Sz. musiał się zachwiać i spaść na gąsienicę. Ratrak przejechał po nim, powodując straszliwe obrażenia. Pozostali pasażerowie pojazdu nie zauważyli wypadku i pojechali dalej. Kiedy kilka minut później dowiedzieli się o wszystkim, po prostu uciekli. Mieszkańcy mieszkający przy drodze wezwali pogotowie do zmiażdżonego Karola Sz., który trafił na oddział intensywnej terapii szpitala w Chełmie i walczył o życie. Do aresztu trafiło dwóch siedzących w kabinie mężczyzn, w tym brat rannego.

Wypadek z liną ratraka w Krynicy-Zdroju, Polska
W Krynicy-Zdroju doszło do tragicznego wypadku, w którym śmierć poniósł 14-letni chłopiec. Pod koniec stycznia, wraz z dwoma starszymi kolegami (17 i 18 lat), dostał się na wyłączoną z użytku trasę. W tym czasie prowadzono tam prace z udziałem ratraka, który był przypięty do stalowej liny, aby nie zsunął się po śniegu.
Dwójka najstarszych nastolatków ominęła zagrożenie, ale 14-latek uderzył prosto w linę. Chłopiec stracił funkcje życiowe, które przywrócono mu po reanimacji, i trafił do szpitala. Zmarł w nocy z piątku na sobotę, 3 lutego. Prokuratura w Muszynie wszczęła śledztwo i powołała biegłego z zakresu narciarstwa, który ma wyjaśnić okoliczności śmierci 14-latka.
Śledczy będą m.in. wyjaśniać, czy trasa, z której chłopak korzystał, była zabezpieczona i czy w widoczny sposób komunikowano narciarzom, że w momencie wypadku była zamknięta. Ośrodek zapewnia, że oznakowania zakazu wjazdu na trasę oraz informacje o prowadzonym ratrakowaniu i jej zamknięciu widoczne są w wielu miejscach na stoku - zarówno po bokach trasy, jak i od góry.
JAK BEZPIECZNIE JEŹDZIĆ NA NARTACH | niewypowiedziane zasady ośrodków narciarskich
Ostrzeżenie przed ratrakami poza godzinami pracy ośrodka
Wypadki z ratrakami mogą mieć fatalne konsekwencje, szczególnie gdy narciarze zjeżdżają ze stoków po zakończeniu godzin pracy ośrodka. Na Słowacji, w Wielki Czwartek, w godzinach popołudniowych doszło do wypadku, w którym 36-letni narciarz został poszkodowany. Pogotowie Górskie apeluje do odwiedzających ośrodki narciarskie, aby nie wjeżdżali na stoki po zakończeniu dnia pracy, gdy na stoki wyjeżdżają ratraki, które są często ciągnięte na linie. Narciarz zjeżdżając nie ma szans zobaczyć takiej liny, a taki wypadek może mieć fatalne konsekwencje.
Szerszy kontekst i wnioski dla bezpieczeństwa
Z perspektywy branży i świadomych narciarzy kluczowe staje się kilka kwestii, które mogą zapobiec podobnym tragediom w przyszłości:
- regularne, udokumentowane przeglądy techniczne oraz modernizacje starszych urządzeń transportu linowego;
- jasna komunikacja operatorów z klientami w przypadku awarii czy incydentów;
- przejrzyste procedury ewakuacji i szkoleń załóg obsługujących wyciągi;
- zapewnienie odpowiedniego zabezpieczenia tras, zwłaszcza tych zamkniętych lub na których prowadzone są prace z użyciem ratraków.
Narciarze z Polski i krajów ościennych coraz częściej wybierają Bałkany jako alternatywę dla Alp - zachęcają ich ceny, klimat i „dzikość” gór. Wypadek w Savin Kuk przypomina jednak, że przed wyborem ośrodka warto zwrócić uwagę nie tylko na długość tras i cenę skipassa, ale również na:
- wiek i typ urządzeń transportu linowego;
- reputację ośrodka pod kątem bezpieczeństwa;
- sposób, w jaki kurort reagował w przeszłości na awarie czy trudne warunki pogodowe.
Dla branży to bolesny sygnał ostrzegawczy, że inwestowanie w nowoczesne, dobrze utrzymane wyciągi i profesjonalne procedury bezpieczeństwa nie jest „dodatkiem marketingowym”, lecz absolutną podstawą funkcjonowania odpowiedzialnego ośrodka narciarskiego.