Najszybsze polskie ciągniki: Osiągnięcia i innowacje

Pojęcie „najszybszego polskiego ciągnika” jest złożone i może odnosić się do różnych aspektów - od historycznych innowacji, przez seryjnie produkowane maszyny o zwiększonej mocy, po specjalnie modyfikowane pojazdy przeznaczone do bicia rekordów prędkości na torach. Ten artykuł przybliża zarówno światowe osiągnięcia w tej dziedzinie, jak i prezentuje polskie konstrukcje, które wyróżniały się pod kątem szybkości i możliwości technicznych.

Światowe rekordy prędkości ciągników rolniczych - punkt odniesienia

Globalne dążenie do osiągania coraz wyższych prędkości ciągnikami rolniczymi zaowocowało kilkoma spektakularnymi rekordami, które stanowią tło dla analizy polskich maszyn.

JCB Fastrac: Od seryjnego do rekordowego

JCB Fastrac 8330: Najszybszy seryjnie produkowany ciągnik świata

Model JCB Fastrac 8330 nosi miano najszybszego na świecie produkowanego seryjnie ciągnika. Ciągniki rolnicze brytyjskiego producenta JCB od samego początku produkowane były z myślą o szybkim przemieszczaniu się po drogach. Pierwsze Fastrac’i zostały wyprodukowane w roku 1991 i mogły osiągać prędkość 40 km/h, 65 km/h oraz 80 km/h. Maksymalna moc modelu 8330 wynosi 348 KM, a silnik osiąga 1440 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Nawet podczas jazdy po drogach publicznych, wrażenia z jazdy tym ciągnikiem są niesamowite, a zawieszenie ciągnika, amortyzowane hydraulicznie, sprawia wrażenie, że maszyna "płynie" po nierównościach.

Zdjęcie ciągnika JCB Fastrac 8330, najszybszego seryjnego ciągnika na świecie

JCB Fastrac Two: Absolutny rekordzista prędkości

23 października 2019 roku na lotnisku Elvington w Wielkiej Brytanii, brytyjski mechanik, motocyklista i prezenter telewizyjny Guy Martin pobił rekord Guinnessa w kategorii „Najszybszy traktor”. Rekordowy pojazd bazował na seryjnym JCB Fastrac, choć był to model zmodyfikowany, nie do kupienia przez zwykłego rolnika. Baza komercyjnie dostępnego JCB Fastrac 8000 została jednak znacząco przebudowana: zmieniono kabinę, wzmocniono i dodatkowo zamortyzowano zawieszenie, a silnik został przerobiony. Rekordzista skrywał pod maską specjalną wersję JBC Dieselmax - 6-cylindrowego silnika z trybem turbo i dodatkowym intercoolerem (chłodnicą) o mocy ponad 1000 koni mechanicznych. Zainstalowano zmodyfikowany, 6-cylindrowy silnik JCB Dieselmax o pojemności 7,2 litra, generujący ponad 1000 koni mechanicznych i 2500 Nm momentu obrotowego. Traktor wyposażono także w specjalne opony, o odpowiedniej przyczepności i zdolne do wytrzymania tak dużej prędkości. Mimo trudnych warunków pogodowych - sporej wilgotności i niskiej temperatury - JCB Fastrac Two dopiął swego. W szczytowym punkcie osiągnął aż 247 km/h, ale zgodnie z zasadami pomiarów prędkości liczona jest średnia z dwóch przejazdów, w księgach rekordów zapisano więc uśrednione i niemniej imponujące 217,5 kilometra na godzinę. Kabina została zmniejszona, a jej kształt przerobiono na maksymalnie opływowy. Konstrukcja była o 10% lżejsza od wcześniejszego prototypu Fastrac One, co umożliwiło osiągnięcie jeszcze większych prędkości. Ważącego ponad 8500 kg Fastraca odchudzono do 5000 kg, dzięki zastosowaniu aluminium i włókien węglowych oraz szklanych. Zainstalowano zatwierdzoną przez FIA klatkę bezpieczeństwa oraz fotel z sześciopunktowymi pasami. Pierwsza próba bicia rekordu odbyła się w czerwcu 2019 roku - wtedy Guy Martin osiągnął 166,79 km/h, co już było nowym rekordem. Projekt Fastrac Two był efektem pracy młodego zespołu inżynierów z JCB w Staffordshire. Guy Martin stwierdził, że "nie odczuwa się tego jak jazdy traktorem. Z zewnątrz wygląda jak traktor, ale w środku i podczas jazdy to zupełnie inne doświadczenie."

Infografika: Najszybszy traktor JCB Fastrac Two i jego rekord prędkości

Valtra T234 i „Trac-tor” od Top Gear: Poprzednie rekordy prędkości

Wcześniejszy rekord prędkości ciągnika należał do Valtry T234. Traktor, za którego sterami zasiadł Juha Kankkunen, fiński kierowca rajdowy, rozpędził się do ponad 130 km/h. Do ustanowienia tego rekordu doszło 9 lutego 2015 roku na zamkniętym odcinku autostrady (obecnie awaryjnym pasie lądowania) w miejscowości Vuojärvi k. Rovaniemi w Laponii. Aby ustanowić rekord, traktor musiał dwukrotnie przejechać 50-metrowy odcinek oblodzonej i zaśnieżonej trasy. O pobiciu rekordu przesądziła średnia wyników z obu przejazdów. Ostatecznie do księgi rekordów Guinnessa wpisano prędkość 87,27 mil/h, czyli 140,45 km/h. Do jazdy po lodzie użyto ciągnika z nowej serii T, który ma za sobą ponad 40 tysięcy godzin testów. Na ciągniku zamontowane zostały specjalnie wyprodukowane opony zimowe przeznaczone do traktorów przez firmę Nokian - model Hakkapeliitta TRI. Ten model opon został specjalnie zaprojektowany do warunków, jakie panowały podczas próby bicia rekordu, czyli zaśnieżonej i oblodzonej nawierzchni.

Zdjęcie ciągnika Valtra T234 na oblodzonej trasie podczas bicia rekordu

Inny znaczący rekord prędkości ustanowiła ekipa programu telewizyjnego „Top Gear” ze specjalnie przygotowanym ciągnikiem nazwanym „Trac-tor”. Maszyna z silnikiem V8 o pojemności 5,7 litra i mocy 500 KM rozpędziła się do ponad 140 km/h, co było o ponad 10 km/h szybciej niż ówczesny rekord Valtry. Rekord został pobity na torze przygotowanym na byłym lotnisku wojskowym w Leicestershire w Wielkiej Brytanii. Podczas pierwszego przejazdu ciągnik uzyskał prędkość 144,929 km/h. Mimo że maszyna rolnicza została znacznie przerobiona, to jest także dopuszczona do publicznego ruchu.

Polskie ciągniki: Moc, innowacje i sportowe ambicje

Polska ma swoją historię i osiągnięcia w dziedzinie ciągników, które w różnych kontekstach można uznać za "najszybsze" lub wyróżniające się swoimi możliwościami.

Ślązak 8190: Zapomniany polski ciągnik o dużej mocy

Ślązak 8190 to nieco już zapomniany polski ciągnik, który pojawił się na rynku w niewielkich liczbach. Produkowane maszyny marki Ślązak w dużej mierze bazowały na ukraińskim HTZ 16131. Wytwarzano je w Skarbimierzu w pierwszej dekadzie XXI wieku, najprawdopodobniej między 2002 a 2008 rokiem. Głównym konstruktorem i wykonawcą Ślązaków był Radosław Rychter, który zaprzestał produkcji ze względu na trudności ze strony polskich urzędów. Ze względu na ukraińską bazę, wiele osób kwestionuje pełne polskie pochodzenie tego ciągnika, choć zawierał on wiele krajowych komponentów. Ślązak 8190 z numerem 001, który był wystawiony na sprzedaż, ma nieco więcej elementów z HTZ niż późniejsze egzemplarze.

Konstrukcja i silnik Ślązaka

Polskie elementy w większości Ślązaków to m.in. sześciocylindrowy silnik Andoria 6CT107-3 o mocy 190 KM przy 2200 obr./min. Motor posiada pojemność skokową 6540 cm³, stopień sprężania 16,5:1, maksymalny moment obrotowy na poziomie 760 Nm przy 1400-1600 obr./min. Wersja mocno zmodernizowana 6CT107-3 została wyposażona w turbosprężarkę B4A (obecnie niedostępną w sklepach), inną podstawę filtra oleju, a także posiada czeski osprzęt, np. pompę wtryskową firmy MotoPAL. Andrychowski motor wywodzi się wprost z serii silników SW 400 produkowanych od lat 60. na licencji Leylanda. Inne elementy z napisem „made in Poland” to niektóre elementy zawieszenia, kabina operatora czy kokpit z licznikami i kierownicą (choć nie w każdym egzemplarzu). Ciągnik wyposażono w WOM 540/1000 i dwa siłowniki podnośnika o udźwigu 6 ton. Reszta Ślązaka to w większości standardowy HTZ. Konstrukcja nie należy jednak do rewolucyjnych i nowoczesnych; ukraińska baza czerpie jeszcze z klasycznego HTZ T150K, pamiętającego lata 70. XX wieku. Z jednej strony ułatwia to dostęp do części, z drugiej strony komfort pracy przypomina lata 80. i początek 90.

Zdjęcie polskiego ciągnika Ślązak 8190 z silnikiem Andoria

Doświadczenia użytkowników i dostępność na rynku

Spośród około dwudziestu kilku wyprodukowanych Ślązaków większość jest jeszcze użytkowana i pełni rolę głównych ciągników rolniczych w gospodarstwach. Silnik o mocy 190 KM i spore możliwości pociągowe oraz terenowe pojazdu sprawiają, że ciągnik radzi sobie wyśmienicie. Ślązak 8190 z woj. pomorskiego pracował głównie z prasą Krone. Właściciele, tacy jak pan Wojciech Jastrzębski, często chwalą jego wydajność, podkreślając, że "na Ślązaka nie można narzekać." Przy pracy z trzymetrowym agregatem uprawiano ziemię na 30 cm przy prędkości 8 km/h. Mimo krajowego rodowodu, Ślązak jest mało znanym ciągnikiem w Polsce. W czasie trzyletniej pracy obecny właściciel nie miał większych problemów z pojazdem, a awarii praktycznie nie było. Jedyną większą naprawą okazała się wymiana łożyska w przednim kole. Silnik o mocy 190 KM ma swoje problemy, których nabawił się w fazie projektu w fabryce. Przy podnoszeniu mocy okazało się, że Andoria „zjada” nieco więcej oleju; podobno ten typ tak ma, a wersja stosowana w autobusach także ma większy apetyt na olej. Wersja z numerem 001 różni się od późniejszych Ślązaków. Egzemplarz z Pomorza ma dołożoną klimatyzację postojową z ciężarówki. W chwili obecnej w sprzedaży znajduje się również drugi Ślązak 8190, tym razem znajdujący się w woj. opolskim. Ten ciągnik także posiada oryginalny silnik 6CT107-3/C2 o mocy 190 KM, ale sprzedawca proponuje możliwość przesterowania na 220 KM. Przebieg wynosi zaledwie niecałe 1,5 tys. mth, a pojazd jest po przeglądzie technicznym i modernizacji w 2021 roku dokonanej u producenta, na którą jest pisemna gwarancja na sześć miesięcy. W tym egzemplarzu także dołożono klimatyzację oraz założono przedni TUZ i tylny (3 i 2 kategorii pasujący pod wszystkie standardowe maszyny). Cena tego egzemplarza wynosi 130 tys. zł.

Ursus C-325: Protoplasta polskiej rodziny traktorów

W drugiej połowie lat pięćdziesiątych gwałtownie rosło zapotrzebowanie na ciągniki w Polsce. W 1955 roku Ministerstwo Przemysłu powierzyło realizację tego zadania dwóm niezależnym zespołom. W efekcie powstały dwa prototypy: Ursus 25 i Rola 25. Po fazie testów porównawczych zdecydowano się skupić na dopracowaniu Ursusa, a w 1960 roku rozpoczęto jego seryjną produkcję z oznaczeniem C-325.

Technologia i wyzwania początków

Do napędzenia Ursusa C-325 skonstruowano dwucylindrowy, czterosuwowy, wysokoprężny silnik S-312 o pojemności 1810 cm³, który generował moc 25 koni mechanicznych. Do przeniesienia napędu na tylne koła opracowano skrzynię przekładniową z sześcioma biegami do przodu i dwoma wstecznymi. Konstrukcja i rozwiązania zastosowane w modelu C-325 nie ustępowały produkowanym wówczas ciągnikom innych marek. Do agregowania maszyn wykorzystano zestandaryzowany trójpunktowy układ zawieszenia (TUZ) o udźwigu do 750 kg. W „dwudziestce piątce” wprowadzono również wałek odbioru mocy (WOM), który służył do przenoszenia napędu z silnika do maszyny zagregowanej z ciągnikiem. Wałek mógł pracować zależnie i niezależnie od skrzyni biegów. Komfort pracy operatora, w porównaniu do C-45, znacznie się poprawił.

Historyczne zdjęcie ciągnika Ursus C-325 na tle polskiego krajobrazu

W początkowym okresie eksploatacji C-325 borykał się z kilkoma problemami. W 200 egzemplarzach zatarły się mechanizmy różnicowe - był to błąd konstrukcyjny. Częstszymi przypadkami były awarie zawinione przez użytkowników, wynikające ze skromnej wiedzy i słabego wyszkolenia operatorów. Nagminnie zdarzały się zatarcia silników, spowodowane zaniedbywaniem stanu oleju. Do tego doszedł jeszcze jeden aspekt, znacznie mniej techniczny. Wśród ludności wiejskiej pojawiło się kilka przesądów związanych z ciągnikiem, które prowadziły do tego, że chłopi celowo niszczyli ciągniki. Sytuacja stała się krytyczna po wizytacji I sekretarza KC PZPR, Władysława Gomułki, na zebraniu jednego z kółek rolniczych, na którym „dwudziestka piątka” została mocno skrytykowana. Wszystkie wymienione czynniki doprowadziły do tego, że nad Ursusem zawisło widmo przerwania produkcji autorskiego ciągnika. Załoga ZM Ursus dołożyła wszelkich starań, żeby wyeliminować usterki i nie dopuścić do przerwania produkcji jedynego w pełni polskiego ciągnika rolniczego. Mimo że „dwudziestka piątka” miała trudne początki, to stała się ona protoplastką polskiej rodziny traktorów. Kolejne modele Ursusów (C-328, C-330, C-330M, C-335, C-335M) były w gruncie rzeczy kolejnymi modernizacjami C-325 i produkowano je aż do roku 1993. Łącznie z taśm montażowych zjechało ich ponad 400 tysięcy. Egzemplarze tych ciągników można obejrzeć m.in. w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu, które posiada największe w Polsce kolekcje zabytkowych lokomobili, ciągówek i ciągników.

Nowoczesne Ursusy: Moc i szybkość dla wydajności

Firma Ursus w swojej nowszej historii również stworzyła maszyny, które wyróżniały się mocą i prędkością, często z myślą o specyficznych zastosowaniach.

Ursus 250 KM: Najszybszy opracowany przez firmę Ursus

To najmocniejszy, a zarazem najszybszy ciągnik opracowany przez firmę Ursus. Posiada turbodoładowany silnik Deutz o mocy 250 KM i automatyczną skrzynię biegów, która pozwala rozpędzić go do prędkości nawet powyżej 50 km/h. Wszystko po to, aby usprawnić transport trzciny cukrowej z afrykańskich pól, do którego ma być przeznaczony. To, co nie udało się warszawskiej fabryce Ursusa, dokonali inżynierowie z Lublina przy współpracy z firmą Deutz, ZF i Carraro. Powstanie tej maszyny, jak również identycznego konstrukcyjnie, ale słabszego 200-konnego modelu 20014, trwało zaledwie kilka tygodni.

Zdjęcie nowoczesnego ciągnika Ursus 250 KM w dynamicznym ujęciu

Ursus 1212/1614: Sportowe emocje na torze

Na Kujawsko-Pałuckich Wyścigach Traktorów w miejscowości Wielowieś koło Pakości, entuzjaści klasycznych ciągników prezentują swoje umiejętności i osiągnięcia. Jedną z takich osób jest Pan Mariusz Mierzwicki, który zbudował Ursusa na wyścigi. Fabrycznie był to Ursus 1212, który został przerobiony na model 1614. Ciągnik przeszedł gruntowny remont, a co za tym idzie, trafiło wiele nowych części, w tym takie, które poprawiły jego osiągi. Silnik został wyposażony w turbosprężarkę, duży intercooler oraz dodatkowo zostało zamontowane nowe sprzęgło od Ursusa 1614. Do silnika trafiła również nowa pompa paliwowa, która pochodzi z jednostki napędowej Martin, montowanej w kombajnach do zbioru zbóż Bizon BS. Pozwoliło to osiągnąć moc ok. 175 KM. Oryginalna skrzynia biegów z Ursusa 1212 bądź 1224 została odpowiednio zmodyfikowana, aby osiągać jak największe prędkości. Ciągnik został pomalowany w żółte intensywne barwy oraz otrzymał sportowe napisy oraz podobiznę niedźwiedzia na przedniej części maski. Prędkość maksymalna, jaką udało się osiągnąć Panu Mariuszowi, wynosiła 49,5 km/h. Jest to niesamowity wynik w tak wiekowym ciągniku, który fabrycznie osiągał prędkość na poziomie ok. 30 km/h. Ciągnik można podziwiać na Kujawsko-Pałuckich Wyścigach Traktorów, gdzie bierze udział w zawodach.

Zdjęcie zmodyfikowanego ciągnika Ursus 1212/1614 podczas wyścigów

Podsumowując, choć Polska nie ma ciągników bijących światowe rekordy prędkości w kategoriach absolutnych, to jednak polskie konstrukcje takie jak Ślązak 8190, nowoczesne Ursusy o mocy 250 KM czy sportowe modyfikacje klasycznych Ursusów 1212/1614 pokazują znaczący potencjał i inżynieryjne ambicje w dziedzinie szybkiego i wydajnego rolnictwa. Każdy z tych ciągników wnosi coś unikalnego do historii polskiej mechanizacji rolnictwa, świadcząc o zdolnościach do tworzenia maszyn odpowiadających na specyficzne potrzeby i wyzwania.

tags: #najszybszy #polski #ciagnik