Wypadek Jeremy'ego Rennera: pług śnieżny i walka o życie

Informacja o tym, że pług śnieżny przejechał 60 km i zakończył odśnieżanie, nie odnosi się do realnego zdarzenia, lecz jest zniekształceniem informacji o tragicznym wypadku, jakiemu uległ znany amerykański aktor Jeremy Renner. W Nowy Rok 2023 roku Renner został przejechany przez ważący 6,5 tony (lub 7 ton, według innych źródeł) pług śnieżny marki PistenBully, podczas gdy próbował odśnieżyć drogę i uratować swojego siostrzeńca. To wydarzenie niemal kosztowało go życie i zapoczątkowało długą i intensywną walkę o powrót do zdrowia.

pług śnieżny PistenBully, podobny do tego, który brał udział w wypadku

Okoliczności i przebieg wypadku

1 stycznia 2023 roku Jeremy Renner, znany miłośnikom kina na całym globie z roli Clinta Bartona w "Avengersach" oraz nominacji do Oscarów za role w "Hurt Locker" i "Mieście złodziei", uległ poważnemu wypadkowi. Wypoczywający w Reno w stanie Nevada aktor postanowił odśnieżyć mocno zasypaną drogę w hrabstwie Washoe, gdzie mieszka, po tym, jak nawiedziły je śnieżyce.

Jak wynika z ustaleń śledczych i relacji samego aktora, próbował on odholować samochód terenowy swojego siostrzeńca, który stał na kursie kolizyjnym z pługiem śnieżnym. W pewnym momencie Renner wysiadł na chwilę z pojazdu, aby upewnić się, że jego 27-letniemu krewnemu nie zagraża niebezpieczeństwo. Wówczas pług zaczął staczać się z góry. Aktor usiłował na niego wskoczyć i zatrzymać maszynę, ale wypadł z kabiny i znalazł się pod jej gąsienicami. Szeryf hrabstwa Washoe, Darin Balaam, wyjaśnił, że to właśnie w tym momencie Renner został przejechany przez maszynę.

Pierwsze chwile po wypadku i akcja ratunkowa

Jeremy Renner w stanie krytycznym trafił do szpitala. Gwiazdor był połamany, miał obrażenia klatki piersiowej i mocno krwawił. Przeżył dzięki szybkiej interwencji sąsiada, który jest lekarzem. Sąsiad udzielił mu pierwszej pomocy, zakładając opaskę uciskową na mocno krwawiącą nogę, i wezwał odpowiednie służby. Aktor został przetransportowany do szpitala drogą powietrzną. Agent Rennera poinformował, że aktor był "w stanie krytycznym, ale stabilnym".

W sieci pojawiło się nagranie z kamery funkcjonariusza policji biorącego udział w interwencji. Film zarejestrowany na mundurze jednego z policjantów ukazuje dramatyczny obraz: miejsce wypadku, ludzi pomagających ratować Rennera, oraz ślady krwi. Na nagraniu widać maszynę, która przejechała po Jeremym, i plamy krwi, gdy aktora zabrało pogotowie. Twarze medyków i policjantów zostały zasłonięte, a czarny prostokąt przysłania również ciało aktora.

Walka o życie i rekonwalescencja

Pobyt w szpitalu i świadomość zagrożenia

Podczas pobytu w szpitalu Jeremy Renner zmagał się z poważnymi obrażeniami. Po wypadku poinformował na Instagramie, że połamał 30 kości. W rozmowie z brytyjskim programem "The One Show" wspominał, że "czuł, jakby jego ciało jednocześnie płonęło, było rażone prądem i topniało". W stanie krytycznym Renner spodziewał się najgorszego. Jak ujawnił w telewizyjnym wywiadzie udzielonym Diane Sawyer, zaczął już nawet pisać list pożegnalny w notatniku w telefonie, w którym prosił bliskich o odłączenie go od aparatury podtrzymującej życie. "Byłem świadom każdego momentu" - wspominał.

Kluczowym elementem jego przetrwania było skupienie się na oddychaniu. Renner przypomniał sobie techniki oddechowe, których nauczył się jako dwunastolatek. "To ironiczne, ale te ćwiczenia dały mi pewność, że mogę kontrolować ból za pomocą oddechu" - wyjaśnił. W swojej książce "My Next Breath" aktor szczegółowo opisuje, jak leżąc w śniegu, zmusił się do walki o każdy kolejny oddech.

zdjęcie Jeremy'ego Rennera podczas rehabilitacji, np. na bieżni antygrawitacyjnej

Powrót do zdrowia i rehabilitacja

17 stycznia Renner wyszedł ze szpitala. Od tamtej pory aktor przechodził intensywną rehabilitację, dzięki której w niespotykanie szybkim tempie odzyskał sprawność. Rekonwalescencję gwiazdora pilnie śledziły na Instagramie miliony jego fanów. Renner co jakiś czas dzielił się z odbiorcami szczegółami rehabilitacji, która bardzo szybko zaczęła przynosić efekty. Po zaledwie trzech miesiącach od tragicznego wypadku aktor pochwalił się, jak ćwiczy na bieżni antygrawitacyjnej. W komentarzach fani nie kryli podziwu dla wytrwałości aktora.

W podsumowaniu swojej 10-miesięcznej podróży ku odzyskaniu sprawności, Renner wyjawił, że próbował każdego rodzaju leczenia: "Mam za sobą niezliczone godziny fizjoterapii, przyjmowanie zastrzyków peptydowych, kroplówek dożylnych, komórek macierzystych, terapie z wykorzystaniem podczerwieni, komory hiperbarycznej i lodowatych kąpieli. Ta lista w zasadzie się nie kończy". Jednak podkreślił, że największy wpływ na jego powrót do zdrowia miała wola przetrwania. "Najwspanialszą terapią okazał się mój umysł i pragnienie, by pozostać tutaj i wyzdrowieć, stać się lepszym. Czuję, że to wręcz mój obowiązek, aby nie zmarnować życia, które mi oszczędzono i móc odwdzięczyć się rodzinie, przyjaciołom i wam wszystkim. Daliście mi siłę, by przetrwać."

Refleksje i kontrowersje

Mimo pozytywnego odzewu, w komentarzach pojawiły się też słowa krytyki. Niektórzy internauci zwrócili uwagę na fakt, iż Renner zlekceważył wysiłki opiekujących się nim specjalistów i to, że jako zarabiający miliony dolarów gwiazdor kina miał możliwość skorzystania z najnowocześniejszych metod leczenia. Renner odpowiedział na te komentarze, pozostając przy swoim stanowisku, że "terapie, którym się poddałem - mimo że jestem za nie wdzięczny - miały niewiele lub nic wspólnego z moim powrotem do zdrowia. Miłość i wsparcie - oto, czego teraz potrzebuję".

Wypadek zmienił nie tylko fizyczne, ale i emocjonalne podejście Rennera do życia. Aktor przyznał, że wcześniej unikał rozpoznawalności, a teraz ceni sobie ludzką życzliwość. "Ludzie podchodzą do mnie i mówią: »Cieszę się, że żyję«. To znaczy dla mnie więcej niż selfie" - powiedział w jednym z wywiadów. Renner podkreśla, że przeżycie tak traumatycznego wydarzenia było dla niego punktem zwrotnym. "To, że przeżyłem, jest darem" - podsumował.

W serii pytań i odpowiedzi po premierze dokumentu "Rennervations", aktor zdradził, że nie zamierza sprzedawać pługu, który go przygniótł, mimo że jego mama chciała go "podpalić". Stwierdził: "Ta rzecz jest świetna".

tags: #plug #sniezny #przejechal #60 #km #i