Wspomnienia z Rokitna Szlacheckiego: Dzieciństwo i Okupacja

Niniejsza opowieść stanowi fragmenty wspomnień spisanych przez Tadeusza Czopa, syna Antoniego i Heleny Czop, urodzonego w Rokitnie Szlacheckim w 1936 roku. Dzieło to, oparte na dokumentach, przekazach rodzinnych i osobistych doświadczeniach, przybliża realia życia w okresie wojny i okupacji, a także ukazuje korzenie rodzinne.

Geneza i Struktura Wspomnień

Książka "Wspomnienia" została opracowana na podstawie zebranych dokumentów, przekazów ustnych członków rodziny oraz wydarzeń z życia autora. Wspomnienia podzielono na kilkanaście okresów, obejmujących czas od dzieciństwa do dziesięciolecia małżeństwa. Autor zadedykował swoje dzieło żonie Urszuli, a pierwszą część ukończył w grudniu 2007 roku.

Dla lepszego zrozumienia rodzinnych stron, dołączono mapę okolic Rokitna Szlacheckiego, krótki zarys powstania miejscowości oraz zdjęcia ilustrujące fragmenty wspomnień. Autor podkreśla swoje intencje ukazania okrucieństwa II wojny światowej, która odebrała jemu i jego siostrze dzieciństwo.

Rodowód i Rodzina Czopów

Tadeusz Czop urodził się 21/22 listopada 1936 roku w Rokitnie Szlacheckim, przy ulicy Długiej, jako drugie dziecko Antoniego i Heleny Czop (z domu Ciupa). Starszą siostrą była Stanisława, urodzona 21 sierpnia 1934 roku. Imię Tadeusz zostało nadane przez matkę, podczas gdy ojciec preferował imię Michał, które Tadeusz przyjął później podczas bierzmowania. Rodzicami chrzestnymi byli ciocia Zosia i kuzyn Stanisław Wróbel. Ze względu na to, że księgę urodzin prowadziła parafia, data chrztu została wpisana jako data urodzenia, co spowodowało, że autor jest o dwa miesiące młodszy.

Dziadek Piotr Czop i jego potomstwo

Ojciec autora, Antoni Czop, urodził się 27 lipca 1910 roku w Rokitnie Szlacheckim. Był trzecim dzieckiem Piotra i Rozalii Czop (z domu Popczyk). Starsza siostra Antoniego, Władysława, zmarła w wieku 16 lat na tyfus. Brat, Jan Czop, urodzony w 1907 roku, ożenił się z Władysławą Golą, z którą miał dwie córki.

Dalsze pokrewieństwo

Stryjeczna siostra, Janina, wyszła za mąż za Kazimierza Siewnika, z którym miała troje dzieci: dwóch synów (Marek, który ożenił się i mieszka w Łazach, oraz Czesław, który zginął tragicznie) i córkę Jadwigę, która poślubiła Włodzimierza Ciupę. Druga stryjeczna siostra, Alina, zawarła związek ze Stefanem Ziają, z którym ma dwie córki.

Przodkowie ze strony matki: Ciupowie i Kokoszka

Babcia Franciszka Kokoszka, córka Konstantego, wyszła za mąż za Wincentego Ciupę. Z tego związku, 18 lutego 1915 roku, urodziła się Helena Czop, matka autora. Po trzech latach małżeństwa zmarł dziadek Wincenty.

Historia pradziadka Konstantego Kokoszki

Pradziadek Konstanty Kokoszka był nieślubnym dzieckiem szlachcica o nieznanym nazwisku. Jego matką była córka młynarza Kokoszki z Kazimierzówki. Szlachcic, choć nie mógł oficjalnie uznać Konstantego za syna, zapewnił mu edukację i zatrudnienie w swoim dworze w Rokitnie Szlacheckim. Konstanty posiadał wiedzę z zakresu ziołolecznictwa, weterynarii i stolarstwa, pracował również na Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Zgromadził znaczący majątek i wybudował swoim dzieciom trzy domy. Pod koniec życia, z powodu braku opieki, zamieszkał u swoich dzieci, a następnie u rodziców autora, gdzie przebywał przez pół roku, zanim zabrał go syn Ignacy. Konstanty Kokoszka zmarł w wieku 87 lat i jest pochowany na cmentarzu parafialnym w Łazach.

Dalsze losy rodziny Kokoszka i Wróbel

Babcia Franciszka, jako młoda wdowa, ponownie wyszła za mąż za Seweryna Wróbla. Z tego związku urodziła się córka Zofia (późniejsza Sowula), która miała trzech synów. Kolejna córka, Maria, poślubiła Witolda Balika i ma trzy córki. Józefa wyszła za mąż za Stanisława Kopcia i ma syna Włodzimierza. Czwarta córka, Pelagia, zmarła w wieku 7 lat na zapalenie opon mózgowych. Babcia Franciszka zmarła w wieku 76 lat.

Drzewo genealogiczne rodziny Czop i Ciupa z uwzględnieniem pokrewieństwa z Siewnikami

Seweryn Wróbel po śmierci babci tułał się po świecie, mieszkając u córek, a także krótko u mamy autora. Ostatnie dni spędził w Pruszkowie, gdzie zmarł w wieku 78 lat i został pochowany na cmentarzu parafialnym w Łazach.

Młodość Rodziców i Początki Rodziny

Rodzice autora, Antoni i Helena Czop, pobrali się w 1930 roku. Mama miała wówczas 15 lat, a tata 20. Nie posiadając własnego mieszkania, wynajmowali lokum u gospodarzy. Ojczym Seweryn i babcia Franciszka nie wyrazili zgody na zamieszkanie młodej pary w ich domu, mimo że istniały wolne mieszkania. Obietnica dana mamie przez matkę i ojczyma o mieszkaniu na facjacie po wybudowaniu domu nie została dotrzymana, pomimo jej zaangażowania w budowę. Budowa domu była w dużej mierze finansowana z odszkodowania za spalony dom Wincentego Ciupy, dziadka autora.

Pożar w Rokitnie Szlacheckim

W 1925 roku w Rokitnie Szlacheckim wybuchł pożar, który strawił niemal całą wieś, ocalały jedynie budynki murowane i zabudowania dworskie.

Okupacja i II Wojna Światowa

Wybuch II wojny światowej 1 września 1939 roku zastał dwuletniego Tadeusza Czopa wraz z rodziną mieszkającego w nowo wybudowanym domu przy ulicy Zielonej 4. Jedno pomieszczenie służyło za kuchnię, spiżarnię i sypialnię, reszta została wykończona po powrocie ojca z wojny.

Mobilizacja i losy ojca Antoniego Czopa

Ojciec, Antoni Czop, pracownik Urzędu Gminnego w Rokitnie Szlacheckim (z siedzibą w Łazach), został zmobilizowany w sierpniu i wcielony do Armii „Kraków”. Zanim wyruszył na front, mama zdążyła zrobić mu zdjęcie u fotografa Sroki. Ojciec, dowódca plutonu obsługi karabinów maszynowych, ukończył szkołę podoficerską w Lublińcu. Szlakiem bojowym dotarł do granicy rumuńskiej. Po nieudanej próbie przedostania się do Rumunii, okrążony przez wojska sowieckie, po walkach wydostał się z okrążenia i trafił do niewoli niemieckiej w okolicach Ustrzyk, a następnie został przewieziony do Łańcuta.

Dzięki staraniom hrabiego Potockiego, jeńcy polscy zostali zwolnieni do domów. Podczas transportu do Krakowa, samochód, w którym jechał ojciec, uległ awarii w Bochni. Jeńcy zostali przetransportowani do stalagu w Niemczech. Koledzy ojca powrócili do domów, informując mamę o jego zaginięciu w Bochni. Mama, mimo chęci poszukiwań, została odradzona przez innych.

Autor wspomina polskie wojsko stacjonujące w ich ogrodzie, konie przywiązane do płotu i odpoczywających pod drzewem żołnierzy, którzy następnie udali się w stronę Krakowa.

Niemiecka okupacja Rokitna Szlacheckiego

Niemcy zdobyli Rokitno bez walki i natychmiast przystąpili do organizacji władzy. Miejscowość została wcielona do Generalnej Guberni, a granica przebiegała zaledwie 8 km od Rokitna. Okres okupacji charakteryzował się dotkliwym głodem. Władze niemieckie odebrały mieszkańcom pola, łąki i inwentarz żywy. Każda rodzina musiała pracować w majątku, który został odebrany rodzinie Poleskiej i oddany niemieckiemu „bauerowi”.

Praca przymusowa i walka o przetrwanie

Mama autentycznie pracowała w majątku, wykonując różne prace, w tym omłoty zboża. Ukradkiem przynosiła do domu ziarna żyta, które rozcierała w ukrytej w piwnicy maszynce do mięsa i piekła na płycie kuchennej placki. Do wypieku wykorzystywano dostępne produkty, takie jak marchew, buraki, ziemniaki. Ulubioną zupą była „wodzianka” - usmażona cebula z drobno pokrojonymi skórkami chleba, zalana wrzątkiem, do której dodawano prażuchy (mąka żytnia zalana gorącą wodą).

Za pracę w majątku mama otrzymywała kartki żywnościowe, które pozwalały na zakup jednego chleba, 25 dag margaryny, niewielkiej ilości marmolady i sacharyny raz w miesiącu. Oprócz pracy przymusowej, mama starała się zabezpieczyć minimum egzystencji, pracując u rodzin niemieckich oraz u zamożniejszych Polaków. Zajęcie przemytników i handlarzy było ryzykowne, o czym świadczył przypadek młodego człowieka zastrzelonego przez policjanta za posiadanie „rąbanki”.

Zdjęcie przedstawiające wiejskie życie podczas okupacji, z elementami symbolizującymi głód i trudne warunki

Zimowe miesiące i brak Mikołaja

Najtrudniejszy był okres zimowy. Dzieci spędzały większość czasu w domu, pod pierzynami. W dniu świętego Mikołaja, znalezione pod poduszką połówki jabłka były jedynym znakiem jego obecności. Mama żartowała, że Niemcy wzięli Mikołaja do niewoli. Do domu powrócił dopiero po wojnie, przynosząc cukierki i chałkę.

Domowe sposoby na słodkości

Podczas okupacji, autor wraz z siostrą produkował cukierki z buraków cukrowych. Pokrojone w grube plastry buraki z wydrążonym otworem, podgrzewane na płycie kuchennej, wydzielały słodki syrop, który był dla nich wielkim przysmakiem.

Brak pomocy ze strony rodziny

W okresie okupacji rodzina nie otrzymywała żadnej pomocy. Brat ojca, Władysław, mieszkający w Łazach i pracujący w Parowozowni, tłumaczył się trudną sytuacją materialną i brakiem zainteresowania losem rodziny.

Choroba i śmierć dziadka Piotra Czopa

Dziadek Piotr Czop poważnie zachorował, odnowiły mu się rany z wojny krymskiej (1904) oraz doznał gangreny w kolanie. Zmarł 9 sierpnia 1942 roku, w wieku 6 lat autora. Autor wspomina zdjęcie grupowe z dziadkiem w trumnie, wykonane przez fotografa Srokę z Łaz, który przyjął od mamy zapłatę w postaci ziemniaków.

Powrót ojca i propozycje podziemia

Mama Helena uzyskała od Czerwonego Krzyża i władz okupacyjnych przepustkę dla ojca od bauera. Ojciec przyjechał na pogrzeb ojca z tygodniowym opóźnieniem. W tym czasie odwiedzili go przedstawiciele podziemia, proponując pozostanie w kraju i wstąpienie do partyzantki. Ojciec odmówił, obawiając się represji wobec rodziny ze strony Niemców, zobowiązany był do powrotu do pracy w Niemczech.

Działania Seweryna Wróbla i szarwark

Ojczym mamy, Seweryn Wróbel, pracował na kolei w Łazach i wykarczył na pastwisku krzaki, gdzie uprawiał ziemiopłody i zboże. Prace te, w które zaangażowana była cała rodzina, w tym mama, siostra i autor, przynosiły niewielkie korzyści ze względu na szkody wyrządzane przez dziki i sarny, a także na organizowane przez Niemców polowania. Mimo obietnicy podzielenia się plonami, nic z tego nie wynikło.

Zbieranie runa leśnego i kara

Jesień była porą przymusowego zbierania runa leśnego przez dzieci. Zebrane grzyby, jagody, poziomki i orzechy laskowe musiały być oddawane nadzorującym Niemcom. Za „podjadanie” groziły kary cielesne. Dzikie gruszki „ulęgałki” również były spożywane, choć w ograniczonych ilościach.

Pacyfikacja Rokitna Szlacheckiego i odwet partyzancki

Na wiosnę 1943 roku wojsko niemieckie otoczyło Rokitno Szlacheckie. Mieszkańcy zostali zgromadzeni na placu szkolnym. Osoba, która ukryła się na strychu, została odnaleziona i rozstrzelana. Sołtys Paweł Popczyk, skorumpowany z Niemcami, sprawdzał tożsamość zgromadzonych, podejrzanych wysyłano do Rzeszy lub obozów koncentracyjnych. Partyzanci dokonali odwetu, obrzucając dom sołtysa granatami. Sołtys ukrył się u siostry i uniknął śmierci. Po wojnie został skazany na 25 lat pozbawienia wolności, a w więzieniu nauczył się fryzjerstwa.

Kontakt z ojcem i paczki od bauera

Mama nawiązała kontakt z ojcem przez Czerwony Krzyż. Ojciec tęsknił za rodziną. Regularnie robiono zdjęcia, które mama wysyłała do Niemiec, do bauera, u którego ojciec pracował jako jeniec wojenny. Bauer, którego syn zginął na froncie wschodnim, był wrogo nastawiony do Hitlera. Na Boże Narodzenie bauer przysłał rodzinie paczkę ze słodyczami i zabawkami, w tym figurkę dwóch fajansowych kotków, która przez 30 lat stała w kredensie.

Historia... ocalona, okupacja niemiecka polskiej wsi podczas II Wojny Światowej, wspomnienia świadka

tags: #siewnik #rokitno #szlacheckie