Nasz poprzedni wpis dotyczący przedwojennego sadownictwa spotkał się z nadzwyczaj szerokim odbiorem, dlatego też postanowiliśmy rozszerzyć tę tematykę i przygotować cały cykl artykułów. W najbliższym czasie ukaże się również tekst prezentujący ofertę przedwojennych preparatów do zwalczania chorób i szkodników roślin sadowniczych (co bardzo ciekawe, wiele z nich stosujemy w sadownictwie z powodzeniem po dziś dzień) oraz artykuł pokazujący rozwój ciągników rolniczych - od maszyn parowych z XIX wieku po nowoczesne Ursusy z lat 70. ubiegłego wieku. Artykuły powstały dzięki udostępnieniu zbiorów przez Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno - Spożywczego w Szreniawie i będą bogato ilustrowane.

Przedwojenne rozwiązania w ochronie roślin sadowniczych
Przedwojenne rozwiązania technologiczne oraz postępy w dziedzinie chemii i biologii umożliwiały bardzo efektywną ochronę roślin sadowniczych. Na rynku dostępnych było wiele preparatów produkcji krajowej lub zagranicznej. Stosowane wówczas substancje aktywne wykazywały przede wszystkim działanie powierzchniowe, miały jednak bardzo istotną zaletę - charakteryzowały się niskim ryzykiem wystąpienia u agrofagów odporności, nawet gdy były stosowane kilkadziesiąt lat pod rząd. Niektóre z nich działały skuteczniej niż wiele z dostępnych dziś na rynku specyfików, ich wielką wadą była natomiast szkodliwość dla zdrowia konsumentów i toksyczny wpływ na środowisko.
Stan polskiego sadownictwa przed II wojną światową
Mimo rozwoju środków ochrony roślin, polskie sadownictwo było zacofane względem innych krajów Europy - Niemiec, Włoch czy Francji. Model dochodowego sadu towarowego praktycznie nie istniał. Podstawę produkcji owoców stanowiły ekstensywne sady chłopskie i dworskie. Drzewa szczepione na silnie rosnących siewkach sadzono w dużym rozstawie. Najczęściej były one niepewne odmianowo. Sadownictwo stanowiło tylko dodatek do innych kierunków produkcji rolniczej, dlatego też w międzyrzędziach uprawiano zboża lub ziemniaki, wysiewano zioła i warzywa, wypasano zwierzęta gospodarskie.
Rzadko stosowano nawozy mineralne, zamiast nich zasilając drzewa obornikiem. W powszechnym użyciu były także nawozy sporządzane z suszonego kału ludzkiego, który mieszano z obornikiem czy pomiotem kurzym. Wiedza ogrodnicza była na niskim poziomie, a nasadzenia utrzymywano w niskiej kulturze. Wielu sadów wcale nie chroniono, zbierając to, co w danym sezonie wyrosło. Konsumenci nie byli zresztą wybredni - szczególnie w miastach owoców było na tyle mało, że jabłka kosztowały nawet kilka razy drożej od kiełbasy.
Narzędzia do aplikacji środków ochrony roślin
Również dostęp do środków ochrony roślin oraz maszyn umożliwiających ich aplikację w sadach był w Polsce znacznie bardziej ograniczony niż na Zachodzie. Nie oznacza to jednak, że ochrona roślin nie rozwijała się na terenach polskich. W ślad za nią podążała technika sadownicza, bez której nie byłaby możliwa skuteczna aplikacja preparatów. Mieliśmy dużo własnych bądź importowanych rozwiązań, które wykorzystywali światli, zamożni ogrodnicy okresu przedwojennego. Wszystkim tym rozwiązaniom z okresu przedwojennego zawdzięczamy dzisiejszy rozwój techniki.
Ręczne opryskiwacze przenośne
Najtańszym i najprostszym rozwiązaniem były ręczne opryskiwacze przenośne. Wyrzucały ciecz roboczą pod ciśnieniem, co umożliwiała zamontowana w nich pompka. Opryskiwanie ogrodów z ich pomocą było bardzo czasochłonne. Rozpylacze należało kierować bezpośrednio na gałęzie. Aby dosięgnąć wyżej położonych gałęzi, konieczne było wspinanie się na drabinę.

Opryskiwacze plecakowe
Znacznie wydajniejszą pracę umożliwiały opryskiwacze plecakowe. Miały większą pojemność zbiorników - przeważnie do 20 litrów. Ciecz roboczą w zbiorniku należało co pewien czas wstrząsać, gdyż nie było tam mieszadła. Ze zbiornikiem opryskiwacza łączyła się giętkim wężykiem lanca. Dopływ cieczy do lancy regulował zawór. Taki opryskiwacz umożliwiał precyzyjne kierowanie cieczy roboczej w wybrane miejsce.

Rozwiązania jezdne
W wielkoobszarowych sadach najlepiej sprawdzały się rozwiązania jezdne. Wyposażone były w jedno bądź kilka kół, dzięki którym możliwe było ich ciągnięcie wzdłuż rzędów drzew. Maszyny te były opryskiwaczami motorowymi, napędzanymi silnikiem spalinowym. W mniejszych wytwarzano ciśnienie przy pomocy ręcznej pompki. Nie stosowano jednak wentylatorów, lecz długie lance wypryskujące ciecz pod ciśnieniem, dzięki którym było możliwe skierowanie strumienia aerozolu pod sam czubek wysokich koron drzew. Lancę obsługiwał pracownik.

Opryskiwacze taczkowe i konne
Najprostsze rozwiązania z kołem jezdnym to opryskiwacze taczkowe, które były ciągnięte przez pracownika sadu. W większych gospodarstwach wykorzystywano opryskiwacze konne. To właśnie konie były najpowszechniejszą siłą pociągową.

Opylacze - alternatywna forma aplikacji środków ochrony roślin
Osobną grupę narzędzi i maszyn do aplikacji środków ochrony roślin stanowią opylacze. W tamtych czasach proszek do rozpylania był popularną formą środków ochrony roślin. Najprostsze opylacze bazowały na dyszy (podobnie jak odymiacze pasieczne).

Opylacz piersiowy wentylatorowy był bardziej zaawansowanym urządzeniem. Taka forma aplikacji preparatów chemicznych była szczególnie groźna dla pracowników sadu, gdyż wyrzucane w powietrze pyły osiadały w ich drogach oddechowych. Zabiegi wykonywano zatem w specjalnych kombinezonach, które chroniły przed wdychaniem trującego proszku.

Aplikacja do gleby
Niektóre substancje, na przykład trucizny przeciwko gryzoniom czy szkodnikom glebowym, aplikowano wprost do gleby.

Przedstawione narzędzia, choć dziś mogą wydawać się prymitywne, stanowiły ważny krok w rozwoju techniki sadowniczej i ochrony roślin. Stanowiły one fundament dla nowoczesnych rozwiązań, które są stosowane współcześnie.
tags: #stare #narzedzia #fryzjerskie #opryskiwacze