W ostatnich latach w Polsce odnotowano szereg nietypowych zdarzeń związanych z kradzieżami i odzyskiwaniem maszyn rolniczych. Historie te, często angażujące zarówno służby ratunkowe, policję, jak i biura detektywistyczne, pokazują determinację właścicieli w poszukiwaniu cennego sprzętu oraz zaskakujące okoliczności jego odnajdywania.
Przypadkowe odkrycia w lesie
Ciągnik John Deere odnaleziony podczas poszukiwań zaginionej osoby
W piątek, 8 czerwca, strażacy z OSP Zbąszyń i OSP Łomnica przeczesywali lasy na pograniczu województw wielkopolskiego i lubuskiego w poszukiwaniu zaginionej osoby. Jednak w zaroślach druhowie odnaleźli coś zupełnie niespodziewanego: ciągnik John Deere 6930 z 2011 roku, który pod koniec maja został skradziony z gospodarstwa w Rogozińcu (gmina Zbąszynek, powiat świebodziński). Traktor o wartości około 200 tys. złotych już wrócił do właściciela. Przypadek ten nie był odosobniony. Gazeta Lubuska jako pierwsza informowała o tej sprawie. Na nagraniach z monitoringu widać, jak złodzieje uciekają pasem zieleni wzdłuż autostrady A2 w stronę Poznania, a następnie wjeżdżają do miejscowości Trzciel, gdzie trop się urywa.

Massey Ferguson ukryty w lesie w 2017 roku
Do podobnego zdarzenia doszło w marcu 2017 roku, kiedy to funkcjonariusze Straży Leśnej z Nadleśnictwa Brzózka (województwo lubuskie) odnaleźli w lesie ciągnik Massey Ferguson, który wraz z osprzętem wart był około 200 tys. zł.
Porzucony Deutz-Fahr w Ochotnicy Dolnej
Nietypowe odkrycie miało miejsce także w Ochotnicy Dolnej, gdzie w zaroślach przy jednej z lokalnych dróg znaleziono porzucony ciągnik rolniczy marki Deutz-Fahr. Zgłoszenie przekazał przypadkowy świadek. Policjanci ze Szczawnicy szybko ustalili właściciela pojazdu. Kontakt z serwisem ujawnił, że maszyna została skradziona, zanim ktokolwiek zauważył jej brak. Dzięki czujności mieszkańca i szybkiej reakcji funkcjonariuszy, ciągnik szybko wrócił do prawowitego właściciela.
Nagroda za odnalezienie ciągnika z Prudnika
W sobotę mieszkaniec województwa dolnośląskiego, spacerując w lesie koło Ząbkowic Śląskich, spostrzegł ciągnik rolniczy ukryty w zaroślach. Mężczyzna skojarzył to z informacjami, które czytał w mediach społecznościowych o ciągniku skradzionym 2 lutego z terenu budowy w Prudniku. Właściciel skradzionego pojazdu ufundował nagrodę w wysokości 30 tysięcy złotych za pomoc w odzyskaniu maszyny wartej 240 tysięcy. Informacja ta szybko rozniosła się w mediach. Jeszcze tego samego dnia nieuszkodzony pojazd wrócił do właściciela, a przypadkowy spacerowicz odebrał nagrodę.
Detektywistyczne poszukiwania i zaskakujące zwroty akcji
Poszukiwania ciągnika John Deere przez Leszka Dydynę
Znany w regionie rolnik Leszek Dydyna z Darłowa poszukuje swojego ciągnika John Deere typu 8520, który wyjechał z darłowskiej bazy w ostatni piątek wieczorem, między godziną 18:50 a 19:10. Sprzęt ten, o wartości 400-500 tys. złotych (w zależności od rocznika), miał dodatkowo naklejone charakterystyczne nalepki z logo firmy Agromix. Rolnik, będąc zdesperowany, wynajął do sprawy firmę detektywistyczną Krzysztofa Rutkowskiego i obiecał nagrodę w wysokości 20 tys. złotych za skuteczną pomoc. Leszek Dydyna wspomina, że 11 lat temu skradziono mu podobny ciągnik, wtedy zgodził się na jego wykup, ale teraz nie ma mowy o żadnych warunkach czy wykupie. Wierzy, że jego ciągnik jest cały czas w kraju i w końcu się znajdzie. Właściciel ciągnika gotów jest dać 100 tysięcy złotych za pomoc w jego odnalezieniu, mając nadzieję, że nagroda przyciągnie samych złodziei, którzy "może poróżnią się między sobą i jeden wyda drugiego dla nagrody". Numer rejestracyjny ciągnika to FSW 1Y09. Wszyscy, którzy mają informację na temat skradzionego ciągnika, powinni kontaktować się z policją w Świebodzinie bądź bezpośrednio z właścicielem maszyny pod numerem 512 428 156 lub z biurem Rutkowskiego pod numer 600 007 007.
Policja poszukuje skradzionego traktora
Ciągnik, który wrócił do właściciela w lepszym stanie
Złodziej z Dolnego Śląska dokonał kradzieży ciągnika, który wędrował z rąk do rąk, by w końcu wrócić do prawowitego właściciela w zaskakująco lepszym stanie. Policjanci w Ścinawie poszukiwali przywłaszczonego ciągnika rolniczego. Podejrzanym w sprawie okazał się 25-latek, u którego znaleziono zaginiony pojazd. Jednak podczas oględzin i po sprawdzeniu w policyjnych systemach wyszło na jaw, że traktor ten został skradziony w 2019 roku z terenu gminy Rudna. Okazało się, że osoba podająca się za właściciela ukradzionego traktora wcale nim nie była i prawdopodobnie będzie odpowiadała za paserstwo. Prawdziwy właściciel, który po czterech latach odzyskał ciągnik, nie krył wzruszenia, bo pojazd wrócił do niego w lepszym stanie niż przed kradzieżą. Funkcjonariusze zabezpieczyli procesowo ciągnik, a następnie pojechali na kolejne przeszukanie do rzekomego pokrzywdzonego i ujawnili u niego w garażu tablice rejestracyjne z odzyskanego pojazdu.
Statystyki i specyfika kradzieży maszyn rolniczych
Przemysław Kimon, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie, informuje, że tego rodzaju sprzęt nie ginie aż tak często. W ostatnich trzech latach było dziesięć takich przypadków, a niektóre z tych ciągników zostały odzyskane. Zdarzało się również, że sami zgłaszający, którzy mieli pojazdy w leasingu, upłynniali je. Z gospodarstw w województwie giną nie tylko ciągniki, ale też np. koparki i ładowarki. Firmy detektywistyczne często otrzymują zlecenia na poszukiwanie tego rodzaju sprzętu, ponieważ "on wcale nie jest tani" - mówi detektyw z biura Rutkowskiego. Ciągniki takie jak John Deere bardzo często trafiają za wschodnią granicę, na Ukrainę albo na Białoruś, ale zdarza się też, że są wywożone do gospodarstw w innym województwie, np. na drugi koniec Polski.
Tragiczne wypadki z udziałem ciągników rolniczych
Do tragedii doszło w środę w Iskani w gminie Dubiecko na Podkarpaciu, gdzie 59-letni mężczyzna wyjechał do prac polowych swoim Ursusem. Teren, po którym się poruszał, był górzysty i bardzo trudny do operowania maszyną. Na stromym wzniesieniu traktor przewrócił się, a pod nim znaleziono 59-latka. Po kilku godzinach rodzina zaniepokoiła się brakiem powrotu mężczyzny do domu i ruszyła na poszukiwania. W końcu dotarli na miejsce tragedii i natychmiast wezwali pomoc. Zmarły pan Ryszard mieszkał z rodzicami, opiekował się nimi i był dla nich wielką podporą.