Ładowacz Troll to wszechstronne urządzenie rolnicze, które dzięki dostępnym częściom w ofercie firm, takich jak Akmet, umożliwia wykonywanie szerokiego zakresu prac ziemnych i przeładunkowych. Jego konstrukcja i wyposażenie sprawiają, że jest niezastąpiony w wielu gospodarstwach.

Zastosowania Ładowacza Troll
Ładowacz Troll może być wykorzystywany do różnorodnych zadań, co czyni go cennym aktywem w każdym gospodarstwie rolnym:
- Kopanie niewielkich rowów i wykopów fundamentowych: Z wykorzystaniem łyżki podsiębiernej, Troll doskonale sprawdza się przy precyzyjnych pracach ziemnych.
- Prace w lżejszych materiałach: Do kopania w piasku czy wzruszonej ziemi można używać specjalnych łyżek do materiałów sypkich.
- Roboty przeładunkowe: Łyżka do materiałów sypkich jest również idealna do przesypywania żwiru, piasku czy ziarna, a także do ładowania nawozów czy zielonek.
- Gospodarka leśna: Części do ładowacza Troll, takie jak uchwyty widłowe do chwytaka, są powszechnie stosowane w pracach leśnych. Umożliwiają one przenoszenie ściętych pni drzew czy ładowanie pociętych fragmentów na przyczepy transportowe, wykorzystując jedynie ciągnik rolniczy.
Ładowacze z minionej epoki: Porównanie z Cyklopem i UNHZ
W kontekście historii polskiego rolnictwa, ładowacz Troll często bywa porównywany do innych legendarnych maszyn. Warto przyjrzeć się ładowaczowi Cyklop, który swego czasu pracował w wielu polskich gospodarstwach, ułatwiając ładowanie obornika, liści buraczanych, ziemi, piasku czy nawozów.
NIE RÓBCIE TEGO W DOMU!!! Czyli jak złamać cyklop.
Wydanie „Informatora Agromy” z 1979 r. podało cenę 102 tys. złotych za ładowacz Cyklop, do tego chwytak do okopowych za 4,4 tys. zł, chwytak do materiałów słomiastych za 3,1 tys. zł i wysięgnik do stertowania za 6 tys. zł, co łącznie dawało 115,5 tys. zł. Dla porównania, w tym czasie Ursus 1204 kosztował 500 tys. zł, Ursus C-385 odpowiednio 350 tys. zł, a cena Ursusa C-385A zaczynała się od 416 tys. zł. Bizon Z056 kosztował wtedy 750 tys. zł za podstawowym wyposażeniem, Ursus C-360 200 tys. zł, Ursus C-330 również bez dodatkowego wyposażenia 145 tys. zł. Ceny samochodów osobowych były następujące: Fiat 126p około 90 tys. zł, Fiat 125p 170 tys. zł, a zaprezentowany rok wcześniej Polonez w wersji z silnikiem 1.3 - aż 250 tys. zł.
Jeśli chodzi o produkty pierwszej potrzeby w 1979 r., bochenek chleba kosztował 4 zł, cukier 10,5 zł/kg, a wódka 100 zł/0,5 l.
Konkurencja z Czechosłowacji
Ciekawą ofertę ładowaczy o konstrukcji zbliżonej do Cyklopa miała Czechosłowacja. „Informator Agromy” z 1979 roku prezentował dwa modele: UNHZ 500 i UNHZ 750. Pierwszy z nich miał nieco mniejszy udźwig niż polski odpowiednik, natomiast drugi o połowę większy. Ładowacz uniwersalny UNHZ 500 był przeznaczony do prac przeładunkowych w gospodarstwie rolnym.

Przed wprowadzeniem tego typu maszyn, wymienione prace zazwyczaj były wykonywane ręcznie, co oznaczało ogromne zapotrzebowanie na siłę roboczą w rolnictwie. Dziś trudno sobie wyobrazić, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu obornik ładowano widłami na wozy konne, a następnie na polu również ręcznie, przy pomocy wideł, był on rozrzucany.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 1979 r. pszenica była skupowana średnio po 5200 zł/t, żyto po około 4350 zł/t, jęczmień odpowiednio 5650 zł/t, a owies około 3850 zł/t. Żywiec wołowy skupowany był średnio po 31,30 zł/kg, cielęcy około 36,30 zł/kg, a wieprzowy średnio 44,90 zł/kg.
Ładowacz Troll na współczesnym rynku
Współcześnie ładowacze Troll, w tym modele takie jak Troll 350 czy Troll T274, są nadal poszukiwane na rynku wtórnym. Często oferowane są w bardzo dobrym stanie, po sporadycznym użytkowaniu w małych gospodarstwach. Dostępne oferty sprzedaży obejmują ładowacze z różnym wyposażeniem, takim jak łyżki do materiałów sypkich, łyżki do kopania oraz widły. Sprzedawcy podkreślają ich sprawność i gotowość do pracy.