Zakup ciągnika to dla wielu rolników kluczowa inwestycja, często wiążąca się z dużymi nakładami finansowymi i nadziejami na rozwój gospodarstwa. Niestety, czasem zdarza się, że zamiast oczekiwanych korzyści, pojawiają się poważne problemy. Niniejsza artykuł przedstawia dwie odrębne, lecz równie skomplikowane sytuacje, w których rolnicy borykają się z kłopotami związanymi z ciągnikami: od bezprawnej egzekucji komorniczej po usterki fabryczne nowego sprzętu.
Przypadek Radosława Zaręby: bezprawne zajęcie ciągnika przez komornika
Głośna sprawa rolnika spod Mławy, Radosława Zaręby, którego ciągnik został bezprawnie zajęty przez komornika, powoli znajduje swoje rozwiązanie. Na początku listopada ubiegłego roku, u rolnika pojawił się komornik w asyście policji, posiadający decyzję o egzekucji długu. Problem polegał na tym, że dług nie dotyczył Radosława Zaręby, lecz jego szwagra. Poszkodowany rolnik zwrócił się w tej sprawie do sądu w Płocku, tłumacząc, że maszyna jest jego własnością, kupioną w salonie i zarejestrowaną na niego. Dodatkowo, traktor znajdował się na jego posesji. W związku z tym, sąd wstrzymał postępowanie egzekucyjne, ale komornik nie zastosował się do tej decyzji. Było już za późno - ciągnik został sprzedany w drodze licytacji za 40 tys. zł.
Odpowiedzialność i konsekwencje dla kancelarii komorniczej
Jarosław Kluczkowski, komornik, w imieniu którego zajęto ciągnik, został przesłuchany w charakterze świadka. Podkreślał, że ubolewa z powodu zaistniałej sytuacji, ale odpowiedzialność za bezprawne zajęcie i sprzedaż maszyny ponosi jego zastępca, asesor Kluczkowski, który przeprowadził egzekucję. Asesor ten w tym czasie przebywał na urlopie.
W ramach rekompensaty za poniesione straty, komornik odkupił ciągnik, który czeka na odbiór. Co istotne, maszyna ma być droższa od zlicytowanego traktora o około 30 tys. zł. Po ujawnieniu tej sprawy, zaczęły zgłaszać się inne osoby, które również poniosły straty w związku z bezprawną działalnością tej samej kancelarii komorniczej. Przykładem jest kobieta, która straciła samochód prywatny i trzy służbowe, mimo że, podobnie jak Zaręba, nie była dłużniczką. Inną ofiarą miał paść Przemysław Stasiniewski, handlujący materiałami budowlanymi.
Minister sprawiedliwości zawiesił asesora, który dokonał egzekucji komorniczej na rolniku spod Mławy. W jego kancelarii trwa kontrola zlecona przez Krajową Radę Komorniczą. Asesor być może zostanie wyrzucony z zawodu. Nie wiadomo jednak, czy komornik, w imieniu którego asesor działał, zostanie ukarany.
Dokument o Krzysztofie Rutkowskim
Interwencja ministra i wsparcie od New Holland
O sprawie Radosława Zaręby dowiedziała się cała Polska, co wywołało szerokie interwencje. Minister rolnictwa, Marek Sawicki, 15 stycznia wystosował list do Prezesa Krajowej Rady Komorniczej, w którym domagał się informacji o działaniach podjętych w celu naprawienia szkody poniesionej przez rolnika oraz wyeliminowania podobnych przypadków w przyszłości. Zwrócił uwagę, że egzekucja i licytacja ciągnika była bezprawna, powołując się na paragraf 1, pkt 4 i 8 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 16 maja 1996 r.
Dodatkowo, dzięki inicjatywie marki New Holland, Radosław Zaręba będzie mógł odetchnąć z ulgą. Przedstawiciele firmy wyrazili zdziwienie i smutek z powodu zaistniałej sytuacji: „Kiedy usłyszeliśmy o sprawie zajęcia ciągnika Pana Zaremby nie do końca byliśmy pewni, czy to nie jest żart. Niestety, późniejsze doniesienia tylko potwierdziły te smutne i absurdalne wiadomości. W naszych głowach od razu zrodził się pomysł pomocy Panu Radosławowi. Naszym priorytetem są rolnicy. To oni są dla nas najważniejsi, dlatego, staramy się ich wspierać na rozmaitych płaszczyznach. Tak jest także w przypadku Pana Zaremby.” Firma zaoferowała rolnikowi użyczenie ciągnika serii TD5, najnowocześniejszej wersji popularnych modeli. Radosław Zaręba z radością skorzystał z tej propozycji, podkreślając, że prawne drogi do odzyskania własności mogłyby trwać miesiące lub nawet lata, a zbliżające się prace w gospodarstwie wymagają sprawnego sprzętu.
Problemy z nowym ciągnikiem Grzegorza Kroma
Inny rolnik, Grzegorz Krom, również boryka się z poważnymi problemami, choć o zupełnie innym charakterze. Kupił on nowy, drogi ciągnik renomowanej firmy. Od 2008 roku prowadzi gospodarstwo, które rozwija, a zakup nowego ciągnika był dla niego kluczowy, by utrzymać rodzinę i dzieci. Miesiąc po zakupie, pan Grzegorz zlecił autoryzowanemu dealerowi zamontowanie w ciągniku podnośnika czołowego. Przez pierwszy miesiąc ciągnik pracował bez zarzutu, przepracowując około 200 godzin. Problemy zaczęły się po montażu ładowacza czołowego.
Nieskuteczne naprawy i niebezpieczeństwo użytkowania
Po pierwszym montażu ładowacza, nie została uruchomiona trzecia sekcja, odpowiedzialna za zamykanie chwytaków i krokodyli. Po drugiej próbie serwisu, ciągnik wrócił również bez uruchomionej trzeciej sekcji, a dodatkowo zaczęły pojawiać się błędy na desce rozdzielczej, w telemetrii i komunikacji CAN. Grzegorz Krom zgłaszał, że nie działały poszczególne elementy, takie jak dźwignia hydrauliczna czy wałek WOM, a w skrajnych przypadkach - skrzynia biegów, co uniemożliwiało jazdę. Dealer próbował dwukrotnie naprawiać ciągnik na podwórzu rolnika, rzekomo wymieniając główny sterownik. Błędy jednak nasilały się, doprowadzając do sytuacji, w której ciągnik przestawał odpalać, paliły się bezpieczniki w silniku.
Ciągnik wielokrotnie trafiał do serwisu w ramach napraw gwarancyjnych, jednak problemów nie udało się wyeliminować. Mechanik producenta zarzucił rolnikowi, że maszyna pracuje w błocie, a zabłocony rozłącznik masy był przyczyną awarii. Pan Grzegorz z oburzeniem pytał, gdzie w takim razie maszyna ma pracować. Sytuacja stała się szczególnie niebezpieczna z powodu problemów z komunikacją CAN. Jak wyjaśnia rolnik: „Te błędy komunikacji CAN, o ile nie działa mi joystick, o ile nie chce mi ruszyć skrzynia, to jest nic złego. Bo ja po prostu ciągnikiem nie pojadę teoretycznie. Ale jeżeli jadę ciągnikiem z pełną prędkością i naciskam hamulec, powinna się załączyć przednia oś, bo to jest dla bezpieczeństwa. Nie załącza się, to jest niebezpieczne dla wszystkich.”
Biegły sądowy i impas w sprawie
Dealer nie chce wymienić ciągnika na nowy, a pan Grzegorz musi spłacać kredyt za maszynę, która stoi i nie zarabia. Pieniądze te mogłyby zostać przeznaczone na rozwój gospodarstwa lub potrzeby rodziny. Sytuacja utknęła w martwym punkcie. Zdaniem rolnika, ciągnika nie da się używać, natomiast zdaniem dealera, winę ponosi sam rolnik.
Grzegorz Krom zlecił wykonanie ekspertyzy biegłemu sądowemu z dziedziny automatyki i mechaniki. Biegły sądowy stwierdził, że maszyna jest niesprawna, a przyczynowo-skutkowym związkiem było nieprawidłowe podłączenie ładowacza czołowego. Przedstawiciel firmy przyznał, że problemy pojawiły się po zamontowaniu ładowacza. Dealer zaproponował zwrot pieniędzy za ciągnik, co jednak dla rolnika, ze względu na kredyt, jest zupełnie nieopłacalne. „Obecnie jesteśmy w dużej kropce. Prawnik nam wyliczył, że samo założenie sprawy w sądzie będzie kosztowało około 100 tysięcy złotych” - podsumował rolnik.
Szkolna Akademia Renowacji: przywracanie życia starym ciągnikom

W kontraście do problemów z nowymi i bezprawnie odebranymi maszynami, istnieje inicjatywa Szkolnej Akademii Renowacji, która zajmuje się przywracaniem do życia starych ciągników. Akademia jest miejscem, gdzie pod okiem najlepszych specjalistów zajmujących się restauracją legendarnych marek ciągników, młodzi pasjonaci techniki rolniczej poznają budowę, zasadę działania i sztukę renowacji.
Proces renowacji na przykładzie Zetora 25K
Młodzież ma trudne zadanie, ponieważ nauka opiera się na ciągniku Zetor 25K. Jak przyznają członkowie Klubu „Traktor i Maszyna”, Akademia realizuje ideę przekazywania wiedzy, umiejętności i kompetencji od starszych kolegów i mistrzów. Kilka lat temu kupiono zdewastowanego Zetora K25, który został całkowicie rozebrany, a wszystkie jego elementy zdemontowane. Akademia działa etapami, a aktualnie realizowana jest trzecia część projektu. Podczas każdego etapu skupiają się na odbudowywaniu innych elementów ciągnika. W pierwszej fazie, kiedy maszyna miała wiele części do odbudowy, skupiono się na uruchomieniu silnika. Ciągnik był prezentowany podczas poznańskich targów Retro Motor Show oraz Międzynarodowego Festiwalu Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych w Wilkowicach. Stan prezentowanego ciągnika pozwalał na jego uruchomienie, a nawet poruszanie się, choć brakowało odnowionych błotników i maski. Obecnie maszyna posiada te elementy, choć nadal nie jest kompletna. Ostatni etap działalności Szkolnej Akademii Renowacji będzie stanowiło skompletowanie układu elektrycznego i uzupełnienie oświetlenia.
Nadrzędnym celem Akademii nie jest pełne odnowienie Zetora, co jest jedynie efektem ubocznym działań. Podstawowym zadaniem jest praktyczne wyszkolenie młodzieży. Uczestnicy Akademii zgłębiają tajniki renowacji i remontu, poznają ciągnik i jego budowę, a proces przekazania wiedzy i kompetencji odbywa się od mistrzów. W Szkolnej Akademii Renowacji bierze udział kilku chłopaków. Uczenie odbywa się poprzez praktykę, bez zajęć teoretycznych. Praca przy ciągniku odbywa się najczęściej w soboty w warsztacie mistrza, członka Klubu „Traktor i Maszyna”.
Wyzwania renowacji i przekaz międzypokoleniowy
Renowacja starych ciągników to proces żmudny i często wymagający dużo cierpliwości. W przeciwieństwie do napraw współczesnych maszyn, części nie można po prostu kupić w najbliższym sklepie z zaopatrzeniem rolniczym. Kolekcjonerzy odbudowujący stare maszyny poświęcają mnóstwo czasu na poszukiwanie potrzebnych elementów. „Czasem dochodzimy do momentu, kiedy brakuje jakiejś specjalnej uszczelki. Bez niej nie możemy prowadzić dalszych czynności związanych z odbudową ciągnika. Musimy czekać i wytrwale poszukiwać do skutku, bo bez uszczelki nie możemy dalej działać.” - podkreślają uczestnicy. Młodzież uczy się, że odbudowa ciągników to nie tylko wiedza na temat ich budowy, ale także pokora, cierpliwość i wytrwałość. Ważne jest, aby nie poddawać się na etapie poszukiwania części.
Proces odbudowy starego ciągnika składa się z kilku części. Kolekcjonerzy zazwyczaj kupują maszyny, które przez dziesiątki lat rdzewiały, zarastając chwastami i krzewami. W skrajnych przypadkach to, co zostało z maszyny, trzeba wręcz wyrywać z ziemi. Na początku ratuje się to, co się da i co w ogóle zostało z maszyny. Wszystkie możliwe do odkręcenia elementy są rozkręcane. Metalowe elementy są następnie piaskowane, uzupełniane i malowane na nowo.
Rozwój Akademii i plany na przyszłość
Szkolna Akademia Renowacji prowadzona jest od 2021 roku. Jak informuje Klub „Traktor i Maszyna”, w pierwszym etapie pod okiem mistrzów Klubu młodzież przeprowadziła demontaż Zetora 25K. Umyto wszystkie elementy oraz odbyły się warsztaty piaskowania i gruntowania. Wykonano również montaż skrzyni biegów i podnośnika, wału korbowego w bloku silnika i zespolono obudowę sprzęgła ze skrzynią biegów, a także podłączono skrzynię z silnikiem. Jednostka napędowa została ostatecznie zamontowana.
W 2024 roku Klub „Traktor i Maszyna” realizował projekt Szkolna Akademia Renowacji 2.0, który był kontynuacją wcześniejszego przedsięwzięcia. Przy Zetorze 25K przeprowadzono kolejne czynności związane z jego odbudową. Zajęcia w Szkolnej Akademii realizowali mistrzowie renowacji zabytkowych ciągników i maszyn rolniczych z klubu „Traktor i Maszyna”: Krzysztof Szymczak, Bernard Stiller i Jan Demczyszak - kolekcjonerzy, mechanicy i wybitni znawcy techniki rolniczej i renowacji. Prace Szkolnej Akademii Renowacji wspomagali także: Jan Wolniewicz, Marcin Parzonka i Adam Derlichowski. Przeprowadzono ponad 100 godzin zajęć dydaktycznych. Klub „Traktor i Maszyna” zapewnia, że zadanie przyczyniło się do rozszerzenia wśród uczestników kompetencji zawodowych w zakresie wiedzy, naprawy i renowacji zabytkowych ciągników rolniczych. Nastąpił międzypokoleniowy przekaz wiedzy i umiejętności, a rezultatem rzeczowym była renowacja Zetora 25K. W 2025 roku Szkolna Akademia Renowacji przeprowadza czynności, które mają doprowadzić do dokończenia renowacji Zetora 25K.