Wypadki i incydenty śmiertelne z udziałem wózków widłowych w Polsce

Wózki widłowe, choć są nieocenionymi narzędziami w logistyce i przemyśle, mogą stanowić poważne zagrożenie, jeśli zasady bezpieczeństwa nie są rygorystycznie przestrzegane. Polska stała się miejscem dwóch tragicznych wydarzeń z ich udziałem, które wstrząsnęły opinią publiczną: jeden z nich, początkowo uznany za nieszczęśliwy wypadek, okazał się celowym zabójstwem.

Tragiczny wypadek w Korytach: Śmierć pracownika Izby Weterynaryjnej

Zdjęcie wózka widłowego w środowisku magazynowym lub produkcyjnym

W poniedziałek 11 kwietnia 2024 roku w Wojewódzkim Wielospecjalistycznym Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika w Łodzi zmarła 48-letnia kobieta, która tydzień wcześniej, 4 kwietnia, wpadła pod wózek widłowy. Do zdarzenia doszło w godzinach popołudniowych w zakładzie produkcyjnym Animex Foods w Korytach (gm. Daszyna).

Okoliczności zdarzenia

Poszkodowana, będąca pracownikiem Izby Weterynaryjnej, prawdopodobnie sprawdzała dokumentację, idąc w kierunku miejsca składowania klatek z kurczakami. W tym samym czasie 22-letni operator wózka widłowego rozładowywał samochód ciężarowy z klatkami. Mężczyzna, nie zauważywszy kobiety, uderzył ją przewożonymi klatkami. Po wypadku kobieta została przewieziona śmigłowcem LPR do szpitala w Łodzi, gdzie niestety zmarła.

Działania prokuratury

Prokuratura zleciła przeprowadzenie sekcji zwłok w celu ustalenia sposobu powstania obrażeń oraz przyczyny zgonu. Postępowanie jest prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pod postacią choroby realnie zagrażającej życiu.

Zabójstwo w Gdańsku: Wózek widłowy jako narzędzie zbrodni

Symulacja rozprawy karnej przeprowadzona przez studentów #WSPiA

Drugi incydent, który początkowo zakwalifikowano jako nieszczęśliwy wypadek, szybko ujawnił swoje mroczne tło. Dramat rozegrał się 15 kwietnia 2024 roku na terenie firmy stoczniowej przy ul. Przetocznej w gdańskiej dzielnicy Przeróbka.

Początkowe ustalenia i wątpliwości śledczych

Wcześnie rano w poniedziałek 15 kwietnia 2024 roku, jak informowali funkcjonariusze bazując na wstępnych ustaleniach, dojść miało do „wypadku ze skutkiem śmiertelnym”. 37-letni obywatel Gruzji, potrącony przez wózek widłowy, zginął na miejscu. Operator pojazdu, Dariusz K., był trzeźwy. Początkowo sądzono, że śmierć mężczyzny była wynikiem nieszczęśliwego wypadku, jednak już od początku śledczy mieli wątpliwości co do tej wersji wydarzeń.

Przebieg zdarzenia i tło konfliktu

Ofiara, 37-letni Eduardo, były pracownik firmy, przyszedł odebrać zaległą wypłatę. Na tym tle między nim a 49-letnim wówczas Dariuszem K., byłym szefem, doszło do kłótni. Nagrania z monitoringu wykazały, że chwilę wcześniej między mężczyznami doszło do wymiany zdań. Śledczy ustalili, że Dariusz K. po sprzeczce z byłym pracownikiem, celowo wjechał w niego wózkiem widłowym i przygniótł go do ściany, używając tylnej części pojazdu do przyparcia mężczyzny do konstrukcji hali. Autopsja wykazała, że mężczyzna zginął, doznając rozległego urazu zmiażdżeniowego, a bezpośrednią przyczyną zgonu był wstrząs urazowy.

Śledztwo i dowody

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku poinformowała, że zdarzenie to nie było przypadkowe, lecz było zabójstwem. Prokurator zarzucił Dariuszowi K. popełnienie przestępstwa zabójstwa w zamiarze ewentualnym. Zabezpieczono i przeanalizowano nagrania monitoringu, które okazały się kluczowym dowodem. Kamery zarejestrowały okoliczności tragicznego przyparcia oraz działania oskarżonego, wskazując, że jego zachowanie „nie było przypadkowe”.

Proces sądowy i wyrok

Dariusz K. od początku nie przyznawał się do zarzucanego czynu, twierdząc, że zdarzenie stanowiło „czysty przypadek”, a potrącony mężczyzna był pod wpływem amfetaminy i mefedronu. Jego wyjaśnienia były jednak w sprzeczności z materiałem dowodowym. Słowa 51-letniego Dariusza K. nie przekonały sądu o jego niewinności, co skutkowało tymczasowym aresztowaniem do czasu procesu.

We wtorek 14 kwietnia 2026 roku, Sąd Okręgowy w Gdańsku ogłosił wyrok w tej sprawie. Sąd uznał winę oskarżonego Dariusza K. i skazał go na 11 lat więzienia. W poczet kary wliczono dwa lata, które oskarżony już spędził w areszcie. Ponadto, zobowiązał go do zapłaty 510 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz członków najbliższej rodziny zabitego Gruzina oraz do poniesienia 74 tys. zł kosztów postępowania sądowego.

Uzasadnienie wyroku

Infografika przedstawiająca dowody z monitoringu lub schemat zdarzenia

Sędzia Andrzej Haliński uzasadniając wyrok, podkreślił, że w sprawie było bardzo dużo dowodów, a dowód o szczególnym znaczeniu stanowił zapis z monitoringu z dwóch ujęć, a także zapis poprzedzający. Sędzia zaznaczył, że ten dowód „ma szczególnie istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy z uwagi na swój obiektywny charakter i na to, że na jego podstawie można ocenić, jak dokładnie przebiegało przedmiotowe zdarzenie”.

Sąd wskazał, że zeznania świadków oraz wyjaśnienia oskarżonego podlegały ocenie ich zgodności z zapisem z monitoringu, który był „fundamentem rozstrzygnięcia”. Sędzia opisał, że sam przebieg zdarzenia i jego skutki nie budziły większych wątpliwości. Z zapisu wynikało, że oskarżony jeździł wózkiem w linii prostej, a zmiana kierunku nastąpiła podczas najechania wózkiem widłowym na pokrzywdzonego. W ocenie sądu Dariusz K. celowo najechał na pokrzywdzonego podczas cofania.

Sąd uznał, że specyfika kluczowej fazy zdarzenia nie pozwala na inne logiczne wytłumaczenie, niż to, że oskarżony „z uwagi na złość w stosunku do pokrzywdzonego, narastającą w trakcie tego zdarzenia [...] postanowił mu zrobić krzywdę. Postanowił dać mu nauczkę [za to], że przyszedł, że żądał pieniędzy, że nie chciał słuchać poleceń oskarżonego nakazujących mu opuszczenie hali produkcyjnej i przyjść po te pieniądze później w inne miejsce”.

Sąd powołał się na zeznania jednego ze świadków, który zeznał, że K. na kilka sekund przed nieszczęściem słownie ostrzegał Eduarda, że może zostać potrącony, jeśli nie ruszy się z miejsca. Na podstawie zeznań współpracowników wskazano, że dzisiejszy 51-latek „potrafił być w pracy osobą impulsywną, działającą pod wpływem emocji, wulgarną w stosunku do swoich pracowników”.

Czynniki wpływające na wyrok

Na względną łagodność kary (wobec możliwego dożywotniego więzienia) wpłynął brak wcześniejszego planowania zbrodni i spontaniczność działania sprawcy, który miał kierować się „zamiarem nagłym”. Wpływ miała również wcześniejsza niekaralność Dariusza K. oraz to, że prowadził ustabilizowane życie rodzinne i zawodowe. Wózek widłowy został uznany za „narzędzie zbrodni” i orzeczono jego przepadek na rzecz Skarbu Państwa.

Reakcje prokuratury i dalsze kroki

Prokurator Michał Rączkiewicz, który domagał się 15 lat pozbawienia wolności, wyraził satysfakcję z wyroku. Stwierdził: „Sąd w zasadzie w całości podzielił te ustalenia faktyczne, ocenę dowodów i ocenę prawdy tego zdarzenia, jakie zaprezentowane w akcji oskarżenia”. Wyrok nie jest prawomocny, a apelacja obrony jest niemal pewna. Po ogłoszeniu orzeczenia sąd przedłużył oskarżonemu areszt o kolejne trzy miesiące i nie zgodził się na kaucję oraz wolnościowe środki zapobiegawcze.

tags: #wozek #widlowy #wypadek #1 #11