Wozidło WNB Ostrowek i Retro Traktory: Historia Polskich Maszyn Rolniczych i Budowlanych

Historia polskiego przemysłu maszynowego, szczególnie w dziedzinie rolnictwa i budownictwa, obfituje w innowacyjne rozwiązania i wyzwania technologiczne. Lata 50. i 70. XX wieku były okresem intensywnego rozwoju, narodzin nowych konstrukcji oraz prób sprostania potrzebom rozwijającej się gospodarki. Wśród tych maszyn na szczególną uwagę zasługują wozidła transportowe, koparko-ładowarki oraz inne urządzenia, które znacząco wpłynęły na mechanizację pracy w Polsce. Klub RetroTRAKTOR, często prezentuje historię rozwoju narzędzi i maszyn żniwnych, podkreślając ich znaczenie dla dziedzictwa technicznego.

Zestawienie historycznych maszyn rolniczych i budowlanych, w tym wozidła i retro traktory

Narodziny Polskiego Przemysłu Maszynowego po 1956 roku

W 1956 roku, gdy zelżał terror, a kraj pogrążony był w kryzysie gospodarczym, władze pozwoliły na oddolne inicjatywy zakładów. To właśnie wtedy narodził się mały samochodzik Mikrus, dostawczy Żuk oraz dostosowany wielkością do potrzeb indywidualnych gospodarstw rolnych ciągnik Ursus C-325. Także budownictwo otrzymało niewielkie maszyny, w tym wózek transportowy. Projekt techniczny przygotowało Centralne Biuro Konstrukcyjne Urządzeń Budowlanych, powołane w 1951 roku zarządzeniem Ministerstwa Przemysłu Ciężkiego. Inżynierowie, twórcy wózka, nie mieli wielkiego wyboru, ponieważ przemysł motoryzacyjny nie mógł zaoferować im wielu komponentów. FSO dopiero kończyła uruchamianie produkcji Warszawy. Nikt nie produkował odpowiednich osi, układu kierowniczego, hamulców. Konstrukcja musiała być zatem prosta, aby obejść trudności technologiczne. Projektanci zdecydowali się na pojazd 3-kołowy, w którym dwa koła z przodu podtrzymywały ciężar wywrotnej skrzyni, zaś pojedyncze tylne koło było skręcane i napędzane. Projektanci wybrali produkowany przez Wytwórnię Sprzętu Mechanicznego w Bielsku-Białej dwusuwowy, jednocylindrowy, chłodzony powietrzem silnik gaźnikowy S261 w wersji C, który osiągał 8 KM przy 2.400 obr/min. Na pierwszym biegu wózek rozpędzał się do 4 km/h, zaś na drugim do 10 km/h. Wychylny pojemnik o pojemności 450 litrów miał punkt ciężkości przed osią podparcia i wywracał się pod własnym ciężarem. Pojazd o masie własnej 630 kg miał tonę ładowności i był bardzo zwrotny: przy długości całkowitej 2,7 m zewnętrzny promień zawracania wynosił 2,1 m. Zjednoczenie Maszyn Budowlanych wybrało na producenta Fabrykę Urządzeń Technicznych w Ostrówku Węgrowskim.

Rozwój wózków transportowych w Ostrówku

Istniejący od 1873 roku zakład w Ostrówku został rozbudowany w latach 1955-1959, a powierzchnia hal podwoiła się, pojawiło się nowe wyposażenie. Dokumentację techniczną przystosowało do możliwości technologicznych fabryki przyzakładowe biuro konstrukcyjne, kierowane przez Stefana Koneckiego. Jednym z dwóch podwładnych był Maksymilian Woronin, absolwent inowrocławskiego technikum maszyn rolniczych.

- Produkcję bez większych zmian konstrukcji uruchomiliśmy około 1959 roku - wspomina M. Woronin. - W zakładzie używaliśmy pojazdu do przewożenia węgla i czasem sam siedziałem za kierownicą. Właśnie podczas jednego z kursów, na zakręcie wózek stracił stateczność i wywrócił się. Skromne 3-osobowe (Konecki, Woronin i Michej) biuro konstrukcyjne wykonało rekonstrukcję własnymi siłami. Tak powstał 4-kołowy wózek transportowy WT.

Pojemnik nie zmienił się, choć konstruktorzy zaproponowali użytkownikom także zakup wersji skrzyniowej, z platformą i niezbyt wysokimi burtami. Nowa była rama, do której z tyłu przymocowana została wahliwie tylna oś zakończona zwrotnicami. Masa wózka wzrosła o 90 kg do 720 kg. Konstruktorzy pozostawili rozmiar opon z przodu (zastosowali tylko bieżnik terenowy), zaś z tyłu wybrali mniejsze opony 5,20 x 12. Prędkość maksymalna na drugim biegu wzrosła do 15 km/h i wózek otrzymał hamulce hydrauliczne oraz hamulec ręczny. Asortyment zakładu decyzją zjednoczenia był wielokrotnie zmieniany, jednak cały czas rosła produkcja wózków transportowych.

Wozidło WNB-2312 w akcji, prezentujące jego zwrotność i solidną konstrukcję

Era Gierka i modernizacja wózków WNB

W 1971 roku zjednoczenie połączyło FUT Ostrówek z odległą o 6 km Fabryką Maszyn Budowlanych „Proma” w Łochowie (nazywaną też fabryką w Baczkach), tworząc Zakłady Urządzeń Technicznych „Bumar” w Ostrówku Węgrowskim. Zmiany organizacyjne nie przyniosły oczekiwanych skutków, bo wydajność na jednego zatrudnionego nie wzrosła. Pomimo niechcianego połączenia początek dekady gierkowskiego boomu zapisał się rekordem produkcji wózków: z fabryki wyjechało ich 1.505 sztuk! Kolejne zmiany organizacyjne nastąpiły 1 czerwca 1973 roku, gdy zjednoczenie włączyło zakłady w skład Warszawskich Zakładów Maszyn Budowlanych im. L. Ostrówek produkował wózki, słynne koparkoładowarki i przede wszystkim osprzęt do wytwarzanych w Warszawie przy ul.

W latach siedemdziesiątych wózki zostały poważnie zmodernizowane i otrzymały oznaczenie WNB-2312. Pojazd rozpędzał się do 20 km/h i chociaż należał do wolnobieżnych, otrzymał dopuszczenie do poruszania się po drogach publicznych. Inwestycje epoki Gierka nie ominęły Ostrówka. W ich efekcie na początku lat 80. Z woli załogi, decyzją Ministerstwa Przemysłu Maszynowego zakład 1 stycznia 1981 roku odzyskał samodzielność. Na przeszkodzie stanął nie tyle brak rąk do pracy (wózki produkowali uczniowie szkoły zawodowej i technikum), ale braki w zaopatrzeniu. Przemysł motoryzacyjny nie był w stanie zapewnić dostaw niezbędnych części, brakowało także opon. W rezultacie produkcja wózków zmalała do pół tysiąca rocznie.

Ulepszenia konstrukcyjne wózków

Konstruktorzy ulepszali pojazd. Pochodzący od Żuka most napędowy miał obciążone półosie. - Pracujące na dwóch łożyskach łamały się, więc we własnym zakresie przerobiliśmy konstrukcję na odciążone. Kolejnym krokiem była wymiana żukowskiego mechanizmu kierowniczego. Jego producent, Szczecińska Fabryka Mechanizmów Samochodowych, niechętnie sprzedawał do Ostrówka wyroby. - Wiedziałem, że sami nie zrobimy tego precyzyjnego mechanizmu i musimy dopasować coś już istniejącego - tłumaczy Woronin. Akurat podobny był mechanizm kierowniczy nowych, licencyjnych ciągników Ursus. - W tamtym zakładzie pracowali koledzy i udostępnili mi dokumentację. Natomiast Rybicki dorzuca, że z Ursusem kooperowało się doskonale. Pod koniec lat 80. w fabryka Ostrówku wydzieliła zakład innowacyjno-wdrożeniowy, którego zadaniem było opracowanie wózka napędzanego silnikiem wysokoprężnym. - To był 2-cylindrowy diesel, dobrze znany z Multicara, który otrzymywaliśmy w zamian za eksport gotowych wózków do NRD - tłumaczy Rybicki.

Koparko-ładowarki z Ostrówka: Ewolucja i popularność

Jedną z najpopularniejszych maszyn budowlanych jest koparko-spycharka na podwoziu ciągnikowym. Prekursorem tego typu w Polsce jest KSH-45, koparko-spycharka skonstruowana pod koniec lat 60. przez zespół inżynierów ze zjednoczenia ZREMB. Konstruktorzy zamontowali osprzęt na ciągniku Ursus C-4011, a następnie C-350 z silnikiem o mocy 42 KM, wyposażonym z 5-stopniową przekładnię i reduktor. W obszernej kabinie mieściły się dwa fotele: z niższego przebiegało sterowanie jazdą i lemieszem, z wyższego koparką i podporami. Maszyna otrzymała z przodu lemiesz spycharkowy, z tyłu, na specjalnej ramie, przesuwne ramię koparki z łyżką o pojemności podstawowej 0,18 m3. Wielkość łyżek zależała od zwięzłości gruntów, ale moduły osprzętu dobrane zostały do wymiarów typowych robót fundamentowych i kablowych. Z kolei przesuwne ramię ułatwiało wykonywanie wąskich rowów wzdłuż murów lub ogrodzeń. Ta stosunkowo tania i łatwa w użytkowaniu hydrauliczna maszyna okazała się bardzo popularna. Tylne podpory wysuwały się hydraulicznie na zadaną wysokość i poziomowały koparkę nawet na zboczu o nachyleniu poprzecznym 10 stopni. Ciężar całości sięgał 4823 kg, w tym na osprzęt przypadało 1206 kg.

Produkcja i modernizacja koparko-ładowarek

Do produkcji koparko-spycharki władze wyznaczyły Fabrykę Maszyn Budowlanych Proma, przejętą w 1968 roku przez Zjednoczenie Bumar. W Łochowie w dwóch halach po 10 tys. m kw. każda znajdowała się odlewnia żeliwa i montaż. W Ostrówku zakład produkował osprzęt do koparek Waryńskiego: łyżki, wysięgniki, ramiona żurawi. Władze podporządkowały w 1968 roku fabrykę przedsiębiorstwu wielozakładowemu Warszawskie Zakłady Maszyn Budowlanych im. L. W 1973 roku WZMB miały sześć zakładów i zatrudniały łącznie 5 tys. ludzi. Proma otrzymała oznaczenie Zakład nr 5, a jego pełna nazwa brzmiała: Fabryka Maszyn Budowlanych Bumar Proma w Ostrówku Węgrowskim. Był to największy zakład przemysłowy w okolicy. W 1974 roku do produkcji weszła nowa wersja KSH-45 oznaczona K-161. Ciągnik bazowy pozostał ten sam (choć zmodernizowany, z mocą podniesioną do 45 KM), natomiast z przodu zamiast lemiesza spycharki pojawiła się łyżka ładowarki o pojemności 0,4 m3. Ramię wykonywało obrót o 180 stopni, gdy w KSH-45 obracało się o 170 stopni. Stanisław Reterski, jeden z pracowników Zakładu nr 5 wspominał, że hydraulikę Ostrówek otrzymywał ze znajdującego się w Warszawie Zakładu nr 2. Części i podzespoły spawane wytwarzał wydział konstrukcyjno-spawalniczy. Pracowało tam ok. 530 spawaczy z uprawnieniami UDT. Wydział mechaniczny (ok. 230 pracowników), wykonywał części toczone, frezowane (sworznie do Waryńskiego).

Prezentacja Ostrówka K 162 ☆ Polska Koparko-Ładowarka ☆

Rekordy produkcyjne i dalszy rozwój

Władze miały wielkie plany dla zjednoczenia Bumar, rozbudowywały także Zakład nr 5. W dobrych latach przy zatrudnieniu 3 tys. osób Zakład nr 5 budował do 1200 koparko-ładowarek K-161 i K-162. Różnice między nimi były niewielkie, obie wykorzystywały jako podwozie ciągnik C-360. Ostatnią wersją koparko-ładowarki z Ostrówka była NK 0451B na ciągniku Ursus 3512, czyli konstrukcji licencyjnej. Projektantami tej maszyny byli konstruktorzy Ostrówka. Mieli nie tylko własny dział konstrukcyjny, ale i prototypownię. Komisja Planowania przy Radzie Ministrów przygotowywała rozdzielnik i tylko według tego dokumentu fabryka mogła sprzedawać swoją produkcję. Pod koniec lat 80. zjednoczenie zezwoliło na sprzedaż do 3 proc. produkcji poza planem. Następna wersja koparko-ładowarki otrzymała jako nośnik ciągnik Ursus 5314 z 4-cylindrowym silnikiem i te zyskały lepszą ocenę użytkowników. Gdzieś w 1996 lub 1997 roku miała miejsce uroczystość wyprodukowania 20-tysięcznej koparko-ładowarki K-161/162. Wtedy w zakładzie pracowało ok.

Wozidło WNB Ostrowek - atuty i zastosowanie

Ostrówek to bardzo dobry sprzęt do pracy z przednią łyżką. Koparka tylna to raczej porażka (awaryjna). Przerabiając już MF, JCB, i Ostrówek wychodzi najkorzystniej. Pali bez najmniejszych problemów. Ma dużą przestronną kabinę, która mimo słabego szklenia jest bardzo ciepła (-22 stopnie na zewnątrz, a w kabinie około 15). Bardzo dobrze jest rozwiązana konstrukcja (mimo dużych gabarytów i jednoosiowego napędu) radzi sobie doskonale przy mieszaniu piachu z solą na RDP. Jest oszczędniejszy w spalaniu od JCB, o eksploatacji typu części, oleje filtry nie wspominając. W dużej mierze jest to zasługa sprawdzonego silnika i odpowiedniego rozkładu mas. Na ciągnik moim zdaniem się nie opłaca ze względu na cenę. Za zwłoki Ostrówka (chyba ze względu na wzmożoną masę) trzeba dać sporo grosza. Ostrówki już starzeją się, choć jeszcze 3 lata temu była to jedna z najbardziej poszukiwanych koparko-ładowarek na Allegro. Ciągniki Ursus C-360 nadal są popularne, co świadczy o jakości konstrukcji i wykonania. Części dostępne są cały czas i po niskich cenach - niektóre kosztują 10 proc. tego, co do zachodnich ciągników.

Trudności i upadek fabryki w Ostrówku

Choć konstrukcja została unowocześniona, to jednak wolnorynkowe przemiany podkopały istnienie fabryki. - Na początku przemian inflacja sięgała kilkudziesięciu proc. miesięcznie i była szalejąca. Nie dało się tak pracować i dobrze, że Balcerowicz ją zdusił. Jednak w 1994 roku zakład był poważnie zadłużony - wspomina dyrektor Ostrówka w latach 1994-1998 Krzysztof Rybicki. Nowy dyrektor przygotował przekształcenie firmy w spółkę prawa handlowego, w której udziały otrzymać mieli wierzyciele. Wszyscy przystali na to rozwiązanie. W latach 90. zakład próbował ratować się. Postawił na współpracę z Case z Francji, gdzie był zakład o podobnym profilu produkcji. Reprezentacja polskiego zakładu trafiła do niemieckiej firmy Windhof. Produkuje ona różne maszyny dla kolejnictwa, lotnictwa (rękawy lotniskowe, wózki lotniskowe itp.), ładowarki dla rolnictwa pod marką Gehl. - Przez kilka godzin rozmów nie dostaliśmy nawet szklanki wody, a rozmowy przypominały przesłuchanie. Mimo to fabryka zdobyła mały kontrakt, a każde kolejne rozmowy były lepsze i stosunki normowały się. - Po dwóch latach współpracy, gdy robiliśmy materiałochłonne podnośniki dla metra pekińskiego i gdy zadzwoniłem, że potrzebuję 200 tys. - W niemieckiej fabryce szef kontroli powiedział, że to co przychodzi z Ostrówka, bez kontroli idzie od razu na montaż - przypomina dyrektor. - Współpraca ładnie rozwijała się i bardzo zależało mi na niej. Pozwoliła stanąć nam na nogi. Wartość zamówień ciągle rosła. Gdy bliski był koniec przekształceń własnościowych, wojewoda siedlecki odwołał dyrektora. Rada Pracownicza nie chciała zgodzić się na jego odwołanie, więc wojewoda powołał zarząd komisaryczny. Windhof wycofał się ze współpracy z Ostrówkiem. Zakład jako spółka z o.o. działał 2 lata. Zanim spółka padła, sprzedała Ostrówek i przeniosła się do Łochowa. Odlewnia została zlikwidowana ok.

Archiwalne zdjęcie fabryki w Ostrówku, ukazujące skalę jej działania w latach świetności

tags: #wozidlo #wnb #ostrowek #retro #traktor