Artur Nogal to czołowy polski panczenista, którego kariera sportowa jest pełna zarówno sukcesów na arenach międzynarodowych, jak i dramatycznych momentów, które na stałe zapisały się w historii polskich występów olimpijskich. Sportowa przygoda zawodnika rozpoczęła się w szkole podstawowej w Słomczynie, gdzie w klubie sportowym Zryw stawiał pierwsze kroki na łyżwach i rolkach.

Droga do profesjonalizmu i sukcesy
Z biegiem lat pasja do łyżwiarstwa szybkiego przerodziła się w poważne treningi. W liceum Nogal trafił do klubu Marymont, gdzie pod okiem trenera Andrzeja Święcickiego zaczął odnosić pierwsze znaczące sukcesy na zawodach krajowych i zagranicznych. Do jego najważniejszych osiągnięć należą:
- Złoty medal na Mistrzostwach Świata Juniorów w Moskwie (pierwszy rok studiów).
- Wielokrotne sukcesy na Mistrzostwach Polski na dystansach (w tym medale w 2018 i 2019 roku).
- Brązowy medal Mistrzostw Europy w sprincie drużynowym w Kołomnie (2018 r.).
Od 2010 roku Artur Nogal jest stałym członkiem kadry narodowej, regularnie reprezentując kraj w zawodach Pucharu Świata oraz Mistrzostwach Świata. Zawodnik podkreśla, że większość roku spędza za granicą, intensywnie trenując, aby dorównać światowej czołówce.
Występy na Igrzyskach Olimpijskich
Szczytem ambicji każdego sportowca są Igrzyska Olimpijskie. Artur Nogal dwukrotnie reprezentował Polskę na tej najważniejszej imprezie czterolecia.
Soczi 2014
W 2014 roku panczenista zdobył kwalifikację na Igrzyska w Soczi. Jak sam przyznaje, było to niesamowite przeżycie, które pozwoliło mu stanąć wśród największych herosów sportów zimowych. Choć nie udało mu się wówczas stanąć na podium, start ten stał się dla niego motywacją do jeszcze cięższej pracy.
Pjongczang 2018: Dramat na lodzie
Występ w Pjongczangu stał się jednym z najbardziej komentowanych momentów w karierze zawodnika. W rywalizacji na dystansie 500 metrów, w której wiązano z nim duże nadzieje, doszło do nieszczęśliwego wypadku. Nogal potknął się i upadł zaraz po starcie.

W konkurencji, w której liczą się setne części sekundy, upadek ten definitywnie pogrzebał szanse na medal. Podłamany zawodnik z trudem podniósł się z lodu i w wolnym tempie dojechał do mety, kończąc rywalizację na 36. miejscu. Dla wielu komentatorów i internautów ten niefortunny incydent stał się symbolem pechowych startów, jednak dla samego sportowca był to przede wszystkim trudny moment, który nie przekreślił jego dalszej determinacji do rywalizacji na najwyższym poziomie.