Historia wsi Bukowno i wyzwania zaopatrzenia w wodę

W ramach cyklu artykułów poświęconych historii gminy Olsztyn, powstałych w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, przedstawiamy tekst Marka Romańskiego, nauczyciela historii Szkoły Podstawowej w Kusiętach, zatytułowany „Z dziejów Bukowna”. Wszystkie materiały z tego cyklu są również dostępne w zakładce Dokumentacja dziejów na naszej stronie internetowej.

Historia wsi Bukowno

Lokacja i wczesne dzieje

Bukowno to wieś sołecka, przez którą przebiega linia kolejowa Częstochowa - Kielce. Wieś została lokowana na prawie niemieckim na podstawie przywileju księcia Władysława Opolczyka z 1384 roku i przez cały okres I Rzeczypospolitej pozostawała w posiadaniu monarchy. Nazwa miejscowości pojawia się w źródłach historycznych w różnych formach, m.in. w 1384 roku jako Bukowno, w latach 1430 i 1564 jako Bucowno, a także jako Bukownya i Bukowa. Według przywileju z 1384 roku, kmiecie płacili podatek po 36 groszy, oddawali po 2 kury, po 20 jajek, po serze i po korcu owsa. Przynależność wsi do starostwa olsztyńskiego potwierdzono w 1458 roku, kiedy to znalazła się w wykazie wsi tego zamku skazanych na karę 14 grzywien.

Starosta Paweł Olsztyński ze Szczekocin wielokrotnie zaciągał pożyczki, zastawiając tę wieś. Bukowno znalazło się wśród osad, którymi Paweł Olsztyński ręczył, że m.in. wypłaci Piotrowi Potockiemu w terminie 400 grzywien posagu za swoją siostrę Zofię oraz 30 grzywien długu. W 1470 roku Paweł Olsztyński zastawił za 300 florenów Piotrowi Tralowi z Gunic (woj. kaliskie) swoje wsie, w tym Bukowno. Zastawił również za 100 florenów węgierskich Piotrowi Tralowi wsie Wiercicę i Bukowno. W 1475 roku tenże Paweł zastawił za 160 grzywien krakowskich Mikołajowi i Stanisławowi z Kłobukowic.

Sołectwo w Bukownie

We wsi znajdowało się sołectwo, co jest potwierdzone pośrednio, nie licząc przywileju lokacyjnego z 1384 roku księcia Władysława Opolczyka, który nadaje przywilej na sołectwo w Bukownie. Sołtys dysponował 2 wolnymi łanami, karczmą, szóstym denarem z czynszu i trzecim z karczmy, a także miał obowiązek służby wojskowej na koniu z kuszą wartą 2 grzywny. W 1418 roku wzmiankowany jest szlachcic Marcisz, sołtys z Bucowna, który sprzedaje Przybysławowi ze Strzelec wieś Lusławice. W 1430 roku wspomniany jest Mikołaj, sołtys z Bukowna, i jego żona Anna, córka Jaszka z Boryszowic. W 1462 roku funkcję sołtysa pełnił Stanisław Rększowski z Bukowna. W 1502 roku wzmiankowany został szlachcic Marcin, sołtys z Bukowna. W 1530 roku sołtys Bukowna płacił 12 groszy poboru. W 1533 roku sołectwo istniało na 2 łanach. W 1540 roku Baltazar Małuski zrezygnował na rzecz Baltazara, sołtysa z Bukowna, z 3 wolnych łanów, 4 sadzawek i młyna we wsi Rekszowice. W 1551 roku sołtys pobierał od 2 kmieci 2 korce owsa, 2 kury i 40 jaj, miał też karczmarza. W 1564 roku sołtys okazał lustratorom przywilej Władysława Opolczyka z 1384 roku, potwierdzający sołectwo z 2 łanami i karczmą. W 1502 roku prepozyt mstowski wystąpił przeciwko szlachcicowi Marcinowi, sołtysowi z Bukowna, o dziesięcinę snopową.

Do Bukowna należało w latach 1532-1534 11 łanów, a osiedlonych było tam 6 kmieci: Lazek na 1 łanie, Myaskowycz, Głąb, Kaczorek, Karkowszka i Bartek na 2 łanach. Płacili oni czynsz i dawali daniny. W 1551 roku 11 kmieci na 11 łanach płaciło czynsz i wiecne [obiedne] oraz dawało daniny, z tym, że od 2 daniny pobierał sołtys. W 1564 roku 11 kmieci na tyluż łanach płaciło czynsz po 1 florenie i 6 groszy, dawało sep w owsie miary mstowskiej po 1 1/2 korca, po 2 kury i po 20 jajek, a sera nie dawali. Na stację królewską dawali po 1 korcu owsa i 1 kurze, a wspólnie z wsiami Kusięta i Przymiłowice 1 wołu, płacąc po 2 grosze wiecnego. Jeden zagrodnik z 10 stajniami roli płacił 8 groszy czynszu.

Mapa historyczna okolic Olsztyna z zaznaczoną wsią Bukowno

Właściciele i dzierżawcy

Sołectwo w Bukownie, jak wspomniano, znalazło się wraz z wsią w rękach szlacheckich jako tenuta. Od pierwszej połowy XVI wieku sołectwo to było w posiadaniu rodziny Bukowieńskich, począwszy od Baltazara Bukowieńskiego, poświadczonego w latach 1540-1569. Co najmniej od początku XVII wieku w rękach Bukowieńskich znalazła się również cała wieś. Jako tenutariusz Bukowna w 1609 roku poświadczony został Jan Bukowieński. Po 1609 roku Bukowno, zapewne wraz z sołectwem, znalazło się w posiadaniu dworzanina królewskiego Wojciecha Baranowskiego, który w 1613 roku dokonał cesji swojego dożywotniego prawa do tej wsi na rzecz małżonków Marcina Silnickiego i Zofii Gniewoszówny z Siedlca. Transakcja ta została zatwierdzona przez króla Zygmunta III w 1615 roku. Wspomniani małżonkowie przejęli Bukowno wraz z istniejącym folwarkiem, który został założony na opustoszałych gruntach kmiecych, a ponadto włączono do niego grunty po wykupionym sołectwie w tej wsi. Prawdopodobnie utworzenie folwarku, jak również włączenie do niego sołectwa dokonało się, gdy tenutariuszem Bukowna był Jan Bukowieński, być może jeszcze pod koniec XVI wieku. Po śmierci Marcina Silnickiego (przed 1623 r.) Zofia wyszła ponownie za mąż za Albrechta Gniewosza, a w 1623 roku uzyskała prawo do przeniesienia na swego małżonka praw do wsi i sołectwa. W 1631 roku oboje małżonkowie otrzymali od króla Zygmunta III prawo dożywocia do Bukowna. Na podstawie rewizji z 1631 roku można wnioskować, że to właśnie Gniewosz dokonał rozbudowy bukowieńskiego dworu. Folwark ten w 1620 roku liczył 4 łany ziemi.

Ważnym elementem historii miejscowości są spory proboszczów olsztyńskich z właścicielami i dzierżawcami majątku Bukowno. W 1686 roku proboszcz olsztyński Jan Mężeński ostrzegał Mikołaja Lachowskiego, dzierżawcę królewskiej wsi Bukowno, aby nie ważył się sprzątać zboża z pola, dopóki nie odda zaległych dziesięcin. W latach 1688-1689 wzmianka o proboszczu Franciszku Zakrzewskim wiąże się ze sporem o dziesięciny z dzierżawcą Michałem Tęgoborskim. W 1688 roku o dziesięciny z Bukowna dla proboszcza olsztyńskiego upominał się ks. Franciszek Leśniewicz, protonotariusz apostolski, prepozyt Pilicy. W 1713 roku dzierżawcą Bukowna został Jan Gołuchowski i zobowiązał się oddać sporne dziesięciny proboszczowi olsztyńskiemu. W 1759 roku szynk w Bukownie prowadził Żyd, który opłacał należność z jego dzierżawy ks. Janowi Kantemu Pawełczyńskiemu. Klasztor mstowski ściągał należne dziesięciny z Bukowna i oddawał je księdzu.

W posiadaniu wsi i wójtostwa Bukowno od 1759 roku byli Antoni i Franciszka z Żarskich Klimkiewiczowie. Ponieważ jednak posiadali przywilej tylko na wójtostwo we wsi Bukowno, a nie na samą wieś, w marcu 1769 roku przywilej na wójtostwo w Bukownie otrzymał Andrzej Bogusławski. Następnie, 30 kwietnia 1769 roku król Stanisław August Poniatowski wydał przywilej na wieś Bukowno Konstantemu Jankowskiemu. Antoni Klimkiewicz, zagrożony w posiadaniu wsi, starał się o przywilej również na wieś, który otrzymał 28 lipca 1769 roku. Równocześnie złożył w Krakowie manifestację przeciwko lustratorom z powodu opuszczenia w czasie lustracji z 1765 roku wójtostwa w Bukownie. W 1780 roku lustracja starostwa olsztyńskiego wspominała: „Od granicy Turowa młode zarośla dębowe i laskowe ciągną się pod Bukowno, do którego należy kawałek lasu sosnowego.” W 1789 roku lustratorzy powiatu lelowskiego wymienili również wieś Bukowno.

Bukowno w okresie zaborów i dwudziestolecia międzywojennego

Bukowno w okresie I Rzeczypospolitej było własnością królewską, czyli królewszczyzną, wchodzącą w skład starostwa w Olsztynie. W czasie zaborów początkowo wieś i folwark Bukowno weszły w skład Dóbr Narodowych Olsztyn. W 1827 roku było tu 23 domy i 189 mieszkańców. Około 1870 roku Bukowno należało administracyjnie do guberni piotrkowskiej, powiatu częstochowskiego, gminy i parafii Olsztyn. Sąd Pokoju dla mieszkańców mieścił się wtedy w Żarkach, a poczta w Częstochowie. Gdy na terenie Królestwa Polskiego pojawiły się majątki z nadań carskich, tzw. majoraty, nadawane przez cara wysokiej rangi oficerom za zasługi dla Rosji, jednym z nich był Turów Olsztyński, w skład którego wszedł folwark Bukowno, liczący w 1870 roku 372 morgi i 180 prętów. Majorat Turów Olsztyński otrzymał Generał Reinhold Moller, a po jego śmierci władze przekazały majorat Aleksandrowi Sztadenowi w 1874 roku. Jego syn Ryszard Sztaden przejął ten majorat w 1896 roku.

Folwark Bukowno był dzierżawiony od właściciela majoratu jeszcze przed I wojną światową, np. od połowy 1877 do połowy 1879 roku przez Stanisława Stojowskiego, syna Ferdynanda, właściciela folwarku Zarębice. Przez wiele lat Bukowno dzierżawił Ludwik Czermiński, urodzony w 1846 roku. Jego rodzina miała w kilku pokoleniach tradycje walk niepodległościowych. Dziadek Ludwik Pobóg-Kosobucki był z mianowania księcia Józefa Poniatowskiego podporucznikiem 4. Pułku Ułanów Księstwa Warszawskiego, z którym brał udział w kampanii moskiewskiej, a po upadku Napoleona w kolejnym zrywie narodowowyzwoleńczym, Powstaniu Listopadowym. Jego córka Wiktoria wyszła za mąż za Aleksandra Czermińskiego, również powstańca z 1831 roku. Ludwik Czermiński w wieku 17 lat, na wieść o zbrojnym wystąpieniu przeciwko Rosji, porzucił szkołę i ruszył do walki w Powstaniu Styczniowym. Po upadku powstania udało mu się uniknąć represji i zaczął gospodarowanie w rodzinnym majątku Krojczyn w powiecie płockim, a następnie w otrzymanym w posagu majątku Przeciszewo. Tam był m.in. właścicielem browaru. Po stracie Przeciszewa przez Ludwika Czermińskiego browar został prawdopodobnie zamknięty i po 1884 roku już na pewno nie funkcjonował. Po utracie kolejnych dwóch majątków (Pogorszego, Kręczki), Ludwik Czermiński ostatecznie osiadł w Bukownie w powiecie częstochowskim, koło Olsztyna. Doczekał się córki i czterech synów. Zmarł 22 czerwca 1917 roku i został pochowany na cmentarzu parafialnym w Olsztynie 25 czerwca tegoż roku.

Dzierżawę folwarku Bukowno 22 czerwca 1917 roku przejął jego syn, Aleksander Czermiński. 14 grudnia 1922 roku zawarto kolejną umowę dzierżawną pomiędzy Skarbem Państwa a Aleksandrem Czermińskim. Dzierżawa miała trwać od 1 października 1922 roku do 1 czerwca 1934 roku bez możliwości przedłużenia. W 1923 roku powierzchnię folwarku Bukowno obliczono na 206,4666 ha. Na terenie folwarku znajdowały się zabudowania oraz dwór z kamienia kryty gontem. 19 kwietnia 1929 roku ośrodek majątku Bukowno o powierzchni 83,5285 ha został ostatecznie przekazany na cele parcelacji. Pozostały obszar folwarku miał być rozparcelowany już w 1922 roku. Na terenie ośrodka znajdował się dwór z kamienia kryty papą i słomą, sześciorak z kamienia kryty słomą, obora z kamienia kryta słomą, stajnia z kamienia kryta słomą, stodoła drewniana z filarami z kamienia kryta słomą, studnia z drzewa, płoty w złym stanie i mury z kamienia. Władze wyraziły zgodę, aby 20 ha z ośrodka wraz z zabudowaniami folwarcznymi nabył jego dzierżawca Aleksander Czermiński za 20 000 zł. Aleksander Czermiński zmarł 4 października 1937 roku w wieku 69 lat. Po nim jako właściciel pojawia się Roman Treutler.

Córka Romana Treutlera, Hanna Lesisz, wspominała po latach: "Na obrzeżach dóbr Pana Karola Steinhagena 4 km. od Zagórza był zaniedbany stary dworek we wsi Bukowno. Ojciec mój chciał mieć już własne gospodarstwo, więc odkupił dworek od właściciela wraz z przylegającymi włościami. W porównaniu z dobrami Pana Steinhagena był to niewielki 40 hektarowy skrawek ziemi. Przebudował dworek przy ogromnej pomocy kuzyna z Krakowa Stefana Treutlera, który był budowlańcem. Wybudował zabudowania gospodarcze. Doprowadził linię elektryczną nie tylko do dworu, ale też do wsi. Wybudował porządne czworaki dla fornali. Zasadził 20-to hektarowy sad. Powstała jego własna siedziba - wymarzony nowoczesny dworek Bukowno. Dworek zbudowany był na wzgórzu z przepięknym widokiem na wieś i w dalszej perspektywie na lasy ciągnące się przez Złoty Potok aż po Kielce. Wokół posiadłości był sad, który na wiosnę pokrywał się kwieciem i wyglądał jak ogromny bukiet. Dworek jak na tamte czasy był nowoczesny z piękną oszkloną werandą, siedmioma pokojami, dużą kuchnią i spiżarnią, dwoma wykafelkowanymi łazienkami, w których nigdy nie było wody. Nie zdążono wykopać studni, ani doprowadzić wody pitnej do dworu. Wodę przywoziło się beczkowozami i wlewało w zbiorniki na poddaszu. Bardzo szanowano taką wodę. W ubikacjach stały dzbany z deszczówką do zlewania nieczystości. Do mycia używało się też deszczówki. Na czterech rogach domu były betonowe zbiorniki na wodę deszczową spływającą z rynien. Woda ta była bardzo przydatna do mycia ciągle brudnych naszych kończyn. Pamiętam, że w okresie wakacji już w późniejszym okresie ciągnęliśmy losy, kto będzie pierwszy się mył w jednej miednicy po kolei. Przed gankiem rosły dwa duże jesiony okolone klombem z podjazdem pod sam dom. Na ganku czekał na gospodarzy ukochany pies Ojca, bernardyn Reks, który w czasie wejścia wojsk radzieckich zginął od zbłąkanej kuli. W Bukownie we wrześniu 1939 roku nic nie ucierpiało. Zaczęła się okupacja niemiecka. Do Bukowna pod opiekuńcze skrzydła mojego taty zaczęła napływać bliższa i dalsza rodzina, przyjaciele, wdowy wojenne z dziećmi. Do Bukowna przybył z Krakowa siostrzeniec Ojca, Tadeusz Wójcik, który uciekł z niewoli niemieckiej i ukrywał się pod pseudonimem Antoni Jucha. Należał do partyzantów AK, równocześnie pełnił rolę rządcy w Bukownie. Dwór w Bukownie mimo okupacji niemieckiej był już gotów do zamieszkania. W oborach pojawiły się krowy, konie, trzoda chlewna i drób. Zakupiono bryczki i sprzęt rolniczy, łącznie z nowoczesną młockarnią. Ogromna stodoła czekała na zbiory. Do czworaków sprowadziły się dwie rodziny fornali. Byli to bracia Weratowie. Młodszy z nich miał dość liczną gromadkę dzieci i mieliśmy z kim się bawić. Starszy miał tylko żonę. W roku 1942 przeprowadziliśmy się z Zagórza do własnego dworku w Bukownie, tak wymarzonego przez ojca. Wprawdzie jeszcze dom nie był do końca wykończony, ale był nasz. Naturalnie wraz z nami przeprowadzili się nasi wojenni goście: przyjaciółka mamy Wanda Pawlakowa (moja matka chrzestna) wraz córką Dusią, Ferensowie z synem Jurkiem, przyjaciele z Częstochowy, którzy ze względu na żydowskie pochodzenie woleli być niewidoczni, siostry mamy Helena i Władka, brat mamy Tadeusz Bieliński z żoną Reginą i synami Andrzejem i Stasiem oraz inni członkowie rodziny. Ojciec był doskonałym gospodarzem i miał talent do interesów. Bukowno kwitło. Często późnym wieczorem przychodzili partyzanci z lasu po prowiant, szczególnie po świniobiciu. W mej pamięci utkwił taki wieczór. Tadeusz Wójcik, Hania i Reks szykowaliśmy się do snu. Staś Bieliński, mój kuzyn, wyskoczył jeszcze do ogrodu w krzaczki. Natychmiast wrócił, krzycząc do mojej mamy: Ciociu, Indianie, Indianie w krzakach. Byli to partyzanci AK, którzy czekali, aby we dworze nastała nocna cisza, a przyszli po prowiant. Wtedy ich zobaczyłam, bo się ujawnili. Nie zawsze byli to przyjaźni partyzanci AK. Nieraz przychodzili zwykli bandyci lub partyzanci AL. Grabili, co było pod ręką. Tak mój ojciec stracił sygnet rodowy, a nawet obrączkę ślubną. Robiło się coraz bardziej niebezpiecznie. Pod koniec roku 1943 Rodzice wynajęli mieszkanie w Częstochowie. Tam przeniosła się cała rodzina. W Bukownie pozostał Tadeusz Wójcik. Ojciec dojeżdżał, aby doglądać gospodarstwo. Niestety, w 1944 roku Roman Treutler zmarł w wyniku powikłań po wypadku motocyklowym. W 1945 roku nastały rządy komunistyczne. Reforma rolna nie zabrała nam Bukowna. Był dwór, ale areał ziemi nie przekraczał 50 hektarów. Część ziemi rozparcelowano."

Zrekonstruowany dworek w Bukownie z sadem

Współczesna awaria wodociągowa w Otwocku i Karczewie

Skala problemu i działania zaradcze

Mieszkańcy Otwocka i Karczewa w okolicach Warszawy otrzymali alert RCB informujący o tym, że woda w ich miejscowościach jest niezdatna do spożycia i celów sanitarnych. Gmina zapewniła wodę butelkowaną oraz dostawy z beczkowozów, jednocześnie apelując o śledzenie lokalnych komunikatów. Skutki awarii dotknęły około 50 tys. osób w Otwocku oraz 10 tys. mieszkańców Karczewa. Prezydent Otwocka, Jarosław Margielski, określił to jako "najpoważniejszą awarię od kilkudziesięciu lat". W związku z tym mieszkańcy ruszyli do urzędu miasta, gdzie rozdawano butelki z wodą.

Jak podała TVN24, mieszkańcy Otwocka zgłaszali, że w kranach pojawiła się woda, ale nie wszędzie była czysta i jej ciśnienie się zmieniało. Otwocki ratusz poinformował, że "2 kwietnia po godzinie 19.00 Otwockie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji zaczęło puszczać surową wodę (nieuzdatnioną) do miejskiej sieci wodociągowej". Podkreślono, że woda ta ma niskie ciśnienie i nadal nie nadaje się do spożycia nawet po przegotowaniu, mogąc być jedynie używaną do spłukiwania toalet. Trwa płukanie sieci oraz filtrów uzdatniających wodę.

W komunikacie zaznaczono, że "po zakończeniu procesu płukania i dezynfekcji planowane jest wykonanie badań, które potwierdzą, czy woda nadaje się już do spożycia. Woda będzie badana jednocześnie przez laboratorium OPWiK oraz laboratorium Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. O terminie i wynikach badań będziemy informować na bieżąco".

Wpływ na instytucje publiczne

Szkoły podstawowe, przedszkola i żłobek miejski zostały zaopatrzone w wodę pitną, a zajęcia w tych placówkach odbywały się planowo. Starosta otwocki, Tomasz Laskus, przekazał, że w związku z informacją od OPWiK o dostępności wody do celów gospodarczych w sieci budynków szkół ponadpodstawowych, nie planowano odwoływania zajęć. Zapewniono również środki do dezynfekcji oraz wodę do celów spożywczych i sanitarnych w każdej szkole.

Powiatowe Centrum Zdrowia w Otwocku poinformowało, że ze względu na awarię musiało czasowo wstrzymać przyjęcia planowe oraz realizację zaplanowanych zabiegów i operacji. Zaapelowano również, by osoby posiadające skierowanie do szpitala lub planujące wizytę w przychodni, w miarę możliwości przełożyły ją. W sytuacjach nagłych i zagrażających życiu szpital działał normalnie.

tags: #beczkowoz #liga #mistrzow #dziewczyny #dziewczyny