Historia powstania przędzalni czesankowej w Lublińcu na początku XX wieku ma swoje korzenie w połowie XIX wieku, kiedy to w Królestwie Polskim nastąpiły istotne zmiany gospodarcze. W 1851 roku zniesiono granicę celną między Rosją a Królestwem Polskim, co umożliwiło swobodną konkurencję towarów produkowanych w Królestwie na rynku rosyjskim. Ta liberalna polityka celna zakończyła się w 1877 roku, gdy Rosja zaczęła podnosić cła na produkty importowane.
W połowie XIX wieku przemysł włókienniczy przechodził intensywną modernizację i rozwój. Na rynku rosyjskim istniało ogromne zapotrzebowanie na przędzę czesankową i jutową, podczas gdy w Królestwie Polskim brakowało zakładów produkujących te wyroby. Sytuacja zaczęła zmieniać się w 1879 roku.
Francuskie inwestycje w przędzalnictwie Królestwa Polskiego
W 1879 roku francuska firma L. Miejsca, w których powstały przędzalnie - Sosnowiec i Łódź - zostały wybrane celowo, z uwagi na ich położenie tuż przy granicy, co ułatwiało dowóz wełny, głównie koleją, minimalizując wpływ rosyjskich taryf kolejowych na koszty produkcji. W 1887 roku uruchomiono pierwszą przędzalnię, a dwa lata później, w 1889 roku, powstała kolejna w Częstochowie, która rok później uruchomiła drugą czesalnię wełny i przędzalnię. Zakłady "Motte" składały się z sortowni, pralni wełny, przygotowalni i właściwej przędzalni.
Francuskie zakłady w Królestwie Polskim funkcjonowały jako filie zakładów macierzystych we Francji, gdzie zazwyczaj mieszkali ich właściciele, delegując do Królestwa dyrektorów i personel zarządzający.
W 1900 roku przemysłowcy z Roubaix, w tym Eugène Motte, Albert Motte, Etienne Motte, André i Jean Meillassoux oraz Achilles Delacutre i Mourice Caulliez z Tourcoing, a także Jean Baptiste z Lille, utworzyli Towarzystwo Przędzalnicze "Częstochowianka" ("La Czenstochovienne"). Spółka ta odkupiła od firmy Hille i Dietrich fabrykę wyrobów lnianych i jutowych w Częstochowie.
W 1907 roku spółka „Motte, Meillassoux, Caulliez” (posiadająca przędzalnię w Częstochowie) przejęła przędzalnię w Łodzi po Desurmoncie, co umocniło dominującą pozycję przemysłowców z Roubaix w przędzalnictwie czesankowym w Królestwie Polskim. W zakładach przez nich zarządzanych w 1913 roku produkcja osiągnęła znaczące rozmiary.
Przeniesienie przędzalni do Lublińca
W 1910 roku bracia Motte przejęli przędzalnię i tkalnię juty w Odessie. Jednakże kluczowym momentem było przeniesienie przędzalni z Częstochowy do Lublińca. Główną przyczyną tej decyzji były najprawdopodobniej niekorzystne warunki umów zbiorowych z robotnikami w Królestwie Polskim, szczegółowo określające warunki płacy za pracę.
Pod koniec 1910 roku, na potrzeby nowego zakładu w Lublińcu, założono nową spółkę: "Kammgarnspinnerei Lublinitz Motte, Meillassoux Sohne & Co" (Filature de Laines Peigness: Les Fils de Motte, Meillassoux & Cie - Przędzalnia wełny czesankowej - synowie de Motte, Meillassoux i spółka) z kapitałem 2,5 miliona franków.

Zakup terenu i budowa
17 stycznia 1911 roku spółka francuska zakupiła od miasta 50 hektarów terenu (wcześniej należącego do parafii katolickiej w Lublińcu, która otrzymała w zamian grunt przy szosie do Częstochowy) położonego między doliną Lublinicy a drogą z Lublińca do Sadowa.
Wiosną 1911 roku rozpoczęto prace budowlane. Kierownikiem budowy został Jules Lemaitre, mistrz murarski, który w 1912 roku założył w Lublińcu własną firmę budowlaną, działającą do 1939 roku. Prawdopodobnie wybudowano wtedy główną halę przędzalni, kotłownię, ceglany komin oraz wodociągową wieżę ciśnień.
18 września 1911 roku oddano do użytku bocznicę kolejową prowadzącą od dworca na teren fabryki, co było kluczowe dla transportu surowców i produktów. W 1913 roku wybudowano dwa domy mieszkalne oraz zabudowania gospodarcze dla fachowców zatrudnionych w przędzalni. Postawiono je na zachód od fabryki na 21 hektarach zakupionych od młynarza Augustyna Dudy. Dla kierownictwa wzniesiono budynek zwany Villą Motte, ogrodzony wysokim płotem z desek.
Pierwszym dyrektorem przędzalni został Cesar Paven (poprzednio dyrektor fabryki w Częstochowie), którego szybko zastąpił Camillo Geis (prawdopodobnie z Lipska), zaś pełnomocnikiem właścicieli został Karl Sitting.
Regulamin i wyzwania początkowe
Zakład był gotowy do uruchomienia wiosną 1912 roku (planowo miał zostać oddany do użytku jesienią tego roku). W październiku 1911 roku, jeszcze przed uruchomieniem, opracowano regulamin zakładu (skorygowany we wrześniu 1912 roku), który przewidywał pracę od 6:00 do 17:30 w dni powszednie (z przerwą 12:00-13:00) oraz od 6:00 do 15:30 w soboty. Czas pracy kontrolowano specjalnym zegarem, a wynagrodzenie wypłacano co sobotę.
Już w 1912 roku pomysł przeniesienia fabryki z Częstochowy do Lublińca okazał się trudny do zrealizowania, głównie z powodu problemów z pracownikami. W maju 1912 roku zatrudnionych było 200 osób (w tym około 170 robotników, głównie kobiet), choć pierwotne plany zakładały tysiąc pracowników w pierwszym roku, a dwa tysiące po pięciu latach. Przeszkodą były prawdopodobnie władze niemieckie, które nie zgadzały się na zatrudnianie pracowników spoza Cesarstwa Niemieckiego, a praca w przędzalni wymagała wyspecjalizowanych kadr.
W efekcie trudności z zatrudnieniem, spółka postanowiła rozbudować przędzalnię w Częstochowie, a nawet rozważała sprzedaż lublinieckiego zakładu. Potwierdza to plotka z 1913 roku, która krążyła w przędzalni, powodując odejścia wielu pracowników. Firma była zmuszona prostować te informacje za pośrednictwem adwokata Bernarda w lokalnej prasie. Perturbacje informacyjne doprowadziły do spadku liczby pracowników do 185 osób (w tym 160 robotników) w 1914 roku.
Technologia i proces produkcji (stan na 1938 r.)
Proces produkcji w przędzalni w Lublińcu był wieloetapowy i wykorzystywał zaawansowane maszyny, głównie francuskiej produkcji.
Przygotowalnia
Surowe przędziwo trafiało najpierw do Przygotowalni. W tej sekcji, w procesie zwanym "przędzeniem przygotowawczym", przędziwo zmieniano na niedoprzęd poprzez rozciąganie i słabe skręcanie.
Przetwarzanie na czesankę
Kolejnym krokiem było przetworzenie niedoprzędu na czesankę. Do tego celu używano:
- Ciągarek walcowych z grzebieniami (iglarki)
- Ciągarek wałkujących z wałkiem iglastym (jeżakiem) pomiędzy wałkami wyciągowymi
- Przyrządów wałkujących nadających czesance nibyskręt
- Nawijadeł nawijających niedoprzęd na cewki
W lublinieckiej przędzalni do tych procesów wykorzystywano 44 francuskie maszyny firm Société Alsacienne de Constructions Mécaniques (S.A.C.M) i NSC Schlumberger.
Przędzalnia właściwa
Następnie odbywało się przędzenie cienkie lub właściwe, którego celem było wytworzenie przędzy z niedoprzędu. Proces ten miał miejsce w Przędzalni i wykorzystywano do niego 24 samoprząśnice wózkowe (tzw. selfaktory), również pochodzące z S.A.C.M. Ruchoma część selfaktorów składała się z wózka z szeregiem bębnów blaszanych, wprawiających wrzeciona w ruch za pomocą sznurków i krążków wrzecionowych.
Parownia
Przędza trafiała następnie do Parowni. Tutaj była nawilżana, a potem umieszczana w kotłach zwanych parnikami (lubliniecka przędzalnia posiadała ich 5), gdzie poddawana była parowaniu w celu wyprostowania włókien.
Niciarnia
Po wysuszeniu i wyprasowaniu przędzę przenoszono do Niciarni. W tym dziale przewijano przędzę z kopek i pasm na drewniane lub papierowe cewki za pomocą 19 cewiarek. Niciarnia zajmowała się również nitkowaniem, czyli skręcaniem dwóch lub więcej nitek przędzy pojedynczej w nić. Do tego służyło prawie 40 niciarków: skrzydełkowych, obrączkowych i wózkowych. W Niciarni odbywało się także motanie, czyli przewijanie pojedynczej i nitkowanej przędzy w pasma za pomocą 29 motaków. Tuż obok Niciarni znajdował się magazyn części zapasowych.
Zasilanie energetyczne
Działanie wszystkich tych urządzeń wymagało energii, którą zapewniała maszyna parowa o mocy 1000 kW, wyprodukowana, podobnie jak większość maszyn, przez francuską firmę Dujardin & Cie z Lille. Para do maszyny parowej pochodziła z Kotłowni, w której znajdowały się cztery kotły płomiennorurowe obmurowane, a konkretnie kotły z 2 rurami, tzw. lankaszyrskie z ekonomizerami, wyprodukowane w fabryce "Spółka Akcyjna W." na pograniczu Środuli i Konstantynowa.
Kotłownia, wraz z wieżą wodną, jest jedyną częścią przędzalni, która zachowała się do dziś w niemal niezmienionej formie. Przędzalnia była również wyposażona w warsztatownię, składającą się z warsztatu mechanicznego, stolarskiego oraz cylindrowni, a także dwie hale linowe.

I wojna światowa i powojenne losy
W lipcu 1914 roku wybuchła I wojna światowa, a 3 sierpnia Niemcy wypowiedziały wojnę Francji, co spowodowało wstrzymanie pracy w lublinieckiej przędzalni. Dyrektor Geis został wcielony do armii, a następnie zwolniony ze względu na zły stan zdrowia. Sittig rozchorował się w grudniu 1914 roku i trafił do szpitala we Wrocławiu. W przeciwieństwie do przędzalni Mottów w Częstochowie (gdzie park maszynowy został zrabowany, choć część maszyn udało się ukryć zarządcy Henrykowi Stalensowi), lubliniecki zakład nie ucierpiał, a sprzęt i około 40 ton wełny pozostały na miejscu.
Pojawił się pomysł wykorzystania przędzalni do produkcji sukna na mundury wojskowe. Zarząd komisaryczny objął burmistrz Lublińca, dr Gunst, a nadzór nad przędzalnią powierzono Arturowi Lutringerowi. Księgowość prowadził Oscar Lecoutre. Po wyczerpaniu zapasów wełny produkcję wstrzymano, a pomieszczenia fabryczne wynajęto na magazyn zbiorczy odzieży zagarniętej podczas wojny w Łodzi i Białymstoku, zatrudniając do tej pracy 110 osób.
W maju 1916 roku, po wstąpieniu burmistrza Gunsta do wojska, zarządcą komisarycznym został sędzia Sądu Rejonowego w Lublińcu, Konrad Rensch, który pełnił tę funkcję do 4 kwietnia 1917 roku, kiedy to podjęto decyzję o likwidacji przędzalni.
Okres powojenny i powrót do francuskich właścicieli
W kwietniu 1919 roku firmy, które zakupiły likwidowaną przędzalnię, zawiązały spółkę "Schlesische Akt.-Ges. fur Spinnerei und Weberei in Lublinitz", o czym informowała lokalna prasa w maju tego roku. Jednak już w 1920 roku sytuacja uległa zmianie, a przędzalnia w Lublińcu wróciła do spółki francuskiej. Prawdopodobnie było to związane z objęciem w styczniu 1920 roku władzy na terenie objętym Plebiscytem przez Międzysojuszniczą Komisję Rządzącą i Plebiscytową, której przewodniczył francuski generał.
W 1922 roku kierownictwo nad przędzalnią przejął od Stalensa Artur Lutringer, który zarządzał nią podczas wojny. Stalens natomiast został mianowany dyrektorem fabryki Motte w Częstochowie.
Artur Lutringer ciężko zachorował w 1926 roku i zmarł 8 lutego 1927 roku. Już wcześniej, wiosną 1926 roku, sytuacja zakładu była trudna.
Trudności w II Rzeczypospolitej i zmiany w zarządzaniu
Pierwsze lata funkcjonowania przędzalni w Lublińcu po przyłączeniu do II Rzeczypospolitej nie były pomyślne. Galopująca inflacja, spadek koniunktury na przędzę czesankową oraz problemy z dostawami wełny (sprowadzanej z Ameryki Południowej czy Australii) negatywnie wpływały na działalność zakładu. Pracownicy, których w 1922 roku było około 500, byli często zagrożeni zwolnieniami. Przestoje w przędzalni były częste, podobnie jak okresy, w których fabryka działała tylko przez trzy dni w tygodniu (jak w marcu 1923 roku).
Sytuacja stała się na tyle trudna, że w 1926 roku spółka zamierzała zlikwidować przędzalnię. W tym czasie, w sierpniu, w Łodzi powstała Spółka Akcyjna Union Textile. W grudniu 1926 roku Union Textile wydzierżawiła nieruchomości i urządzenia fabryczne od firmy „Motte Meillaussoux et Caulier” w Częstochowie i zreorganizowała zakład (składający się wówczas z czesalni, przędzalni, skręcalni i farbiarni). Produkcja ruszyła dopiero w lutym 1927 roku, a władze spółki przeniosły się do Częstochowy. Na ich czele stanął Henri Stalens, a w skład zarządu weszli Eugeniusz Motte, Fernand Motte, Edmund Meillasoux i Edmund Bianc. Zmiany w zarządzaniu spółkami i powstanie Union Textile mogły mieć wpływ na problemy w lublinieckiej przędzalni.
PRZESTĘPCZOŚĆ 1 dokument pl
Nowe kierownictwo i kryzys gospodarczy
W 1928 roku nowym dyrektorem przędzalni w Lublińcu został Edmund Meillassoux, mąż Alfonsyny, córki Henriego Stalensa. W Lublińcu urodziły się ich dzieci: Andree Jeanne Marie i Colleta Henryka. Edmund Meillassoux pełnił funkcję dyrektora do nieokreślonego roku. Od 1928 roku wspierał go Karol Monmouton (Monmonton), prokurent w przędzalni. Monmouton poślubił Marię Luizę Gascuel z Paryża w 1937 roku i prawdopodobnie wtedy otrzymał nominację na stanowisko dyrektora. Ewakuował się z rodziną z Lublińca pod koniec sierpnia 1939 roku. Kolejną osobą zarządzającą przędzalnią w tym okresie był Włodzimierz Landschek, pełniący funkcję kierownika przędzalni od 1927 do 1939 roku. Urodził się w 1892 roku (prawdopodobnie w Częstochowie) i przeprowadził się do Lublińca w 1921 roku, być może z bratem Waldemarem Landschekiem, technikiem w przędzalni.
W grudniu 1930 roku Union Textile wydzierżawiła zakład „Paul Desurmont, Motte i S-ka w Roubaix” oraz lubliniecką przędzalnię Les Fils de Motte Meillasoux et Cie. W tym momencie spółka Union Textile zarządzała trzema zakładami: w Łodzi, Częstochowie i Lublińcu. Mimo różnych działań mających na celu ratowanie przemysłu czesankowego, zapotrzebowanie na przędzę czesankową po 1914 roku nie było tak duże jak wcześniej. Jeszcze w 1930 roku w lublinieckiej przędzalni pracowano sześć dni w tygodniu, ale już w grudniu 1931 roku tylko cztery dni. Dodatkowo zmniejszono wypłaty pracownikom o 4%.