W 2019 roku, w obliczu amerykańsko-izraelskich ataków i wielkiej polityki, pojawiła się historia, która pokazała, że zwykli ludzie potrafią działać ponad podziałami. Jest to opowieść o irańskim kierowcy ciężarówki, Fardinie Kazimim, który zaskarbił sobie serca Polaków i stał się symbolem bezinteresownej pomocy.

Awaria ciężarówki i początek problemów
Fardin Kazemi, 52-letni kierowca ciężarówki z miasta Choj w północno-zachodniej części Iranu, pracował w swoim zawodzie od 28 lat. Przez ten czas przemierzył trasę Iran - Turcja - Bułgaria - Serbia - Węgry - Słowacja - Czechy - Polska, odwiedzając Polskę ponad 40 razy. Na początku grudnia 2019 roku, jego zasłużona ciężarówka - wyprodukowany w 1988 roku amerykański International 9670 - uległa awarii na drodze krajowej nr 1 w Koziegłowach pod Częstochową. Kazemi jechał wówczas po nowy ładunek do Czech, po rozładowaniu w Polsce transportu rodzynek.
Wstępne podejrzenia, że problem dotyczy jedynie rozrusznika, szybko się rozwiały. Po ściągnięciu pojazdu do warsztatu okazało się, że woda z układu chłodniczego zmieszała się z olejem, a w samym oleju znaleziono ślady drobnych elementów metalowych, co wskazywało na zatarcie silnika. Naprawa 31-letniego pojazdu okazała się nieopłacalna, a nawet wstawienie sprawnego rozrusznika nie gwarantowałoby dojazdu do Iranu. Irański kierowca, dla którego ciężarówka była całym majątkiem i źródłem utrzymania rodziny (ma żonę, 18-letnią córkę i 13-letniego syna), początkowo nie chciał opuszczać zepsutego samochodu.

Fala solidarności i zbiórka Polaków
Dwa dni po awarii, losem stojącego na parkingu nietypowego pojazdu zainteresowali się inni kierowcy. Wkrótce w sieci zaczęło pojawiać się coraz więcej informacji o problemach Fardina, a do pomocy przyłączyli się nieznający się ludzie z różnych części kraju - przypadkowi kierowcy, warsztaty samochodowe, okoliczni mieszkańcy, osoby związane z Iranem, ogólnokrajowa telewizja, a nawet firmy transportowe. Mężczyźnie zapewniono nocleg i wyżywienie w domu Tomasza Dońca z Częstochowy, jednego ze współorganizatorów akcji.
Gdy 11 grudnia ściągnięta ze stacji benzynowej ciężarówka okazała się silnie uszkodzona, podjęto decyzję o rozpoczęciu zbiórki na zakup nowego wozu i remont starego. Zbiórka na portalu zrzutka.pl, początkowo z celem 99 tys. zł, szybko przekroczyła wszelkie oczekiwania. W 22 godziny zebrano początkową kwotę, a po czterech dniach na koncie było już ponad 206 tys. zł. Do świąt zebrano ponad 240 tys. zł. Ostatecznie, 6319 osób wpłaciło łącznie ponad 272 tys. zł. Wśród darczyńców były osoby prywatne, firmy i organizacje. Wiele firm pomogło, dając znaczne upusty na potrzebny sprzęt.
Fardin Kazemi, odbierając kluczyki do nowej ciężarówki, dziękował po persku i po polsku: „Bez znaczenia, czy ktoś nie dał nic, czy przekazał grosz, złotówkę, sto złotych, czy pięć tysięcy, z całego serca dziękuję wszystkim ludziom, całemu polskiemu narodowi, za zainteresowanie akcją. Dziękuję, dziękuję, dziękuję”. Tomasz Doniec, jeden z organizatorów pomocy, podsumował to wydarzenie słowami: „Trochę poza naszą kontrolą akcja pomocy przerodziła się w międzynarodowy pomost społeczny pomiędzy Polską a Iranem. Bez polityki, międzynarodowy, międzykulturowy i ponadreligijny dar przedświąteczny ludzi dla człowieka, który miał problemy”.
Wyzwania i wybór nowej ciężarówki
Zakup odpowiedniego pojazdu dla Fardina okazał się bardziej skomplikowany niż początkowo zakładano. Na przeszkodzie stanęły m.in. amerykańskie sankcje wobec Iranu oraz irańskie przepisy. W Iranie cła na auta z Europy wynoszą 130% na osobowe i 75% na ciężarowe, a kraj ten wprowadził embargo na wwóz towarów z Unii. Ponadto, aby ciężarówka mogła zostać wpuszczona do Iranu, nie mogła być starsza niż trzy lata, musiała mieć zapewniony serwis od firmy z prawami do tego typu usług i spełniać ściśle określone wymagania dotyczące ochrony środowiska. Teheran niechętnie widzi u siebie maszyny obcej produkcji.
Początkowo planowano zakup DAF-a XF 106 z 2017 roku. Przelew na zakup tego fantastycznego ciągnika z 460-konnym silnikiem nawet poszedł, a firma DBK Group z Olsztyna oferowała rabaty i pakiet startowy. Niestety, sprzedawca DAF-a wycofał się z transakcji, ponieważ właścicielem marki Paccar jest amerykańska firma, co uniemożliwiało sprzedaż ciężarówki do Iranu ze względu na sankcje.
W sprawę zaangażowano lokalnego polityka z regionu Fardina oraz konsula Iranu, który obiecał pomoc. Zorganizowano nawet petycję do prezydenta Islamskiej Republiki Iranu o odstąpienie od opłat celnych. Ostatecznie, po licznych konsultacjach ze stroną irańską, organizatorzy znaleźli odpowiedni pojazd. Była to Scania R500 Topline z 2013 roku, wyposażona w silnik V8, zgodna z normą emisji spalin Euro 5 i mająca przejechane około 600 tys. km. Ciężarówkę kupiono w firmie Kobalt z Radzynia Podlaskiego. Naczepę za symboliczną kwotę sprzedała i odnowiła firma Sachs Trans z Radlina.

e-Doręczenia: jak odpowiedzieć na wiadomość i przekazać ją dalej
Długa droga do Iranu i problemy z legalizacją
Fardin Kazemi wrócił do Iranu 22 grudnia 2019 roku samolotem przez Wiedeń. Co ciekawe, współorganizator zbiórki, Tomasz Doniec, zdradził, że Irańczyk mógł lecieć ukraińskim samolotem, który został zestrzelony w Iranie 8 stycznia 2020 roku. Na szczęście w ostatnim momencie zmieniono zdanie, a Fardin przyleciał do Warszawy 7 stycznia, również przez Wiedeń, aby obejrzeć nową Scanię. „Bóg nad nim czuwa cały czas” - napisał Doniec.
Po zakupie Scania przeszła gruntowne przygotowania techniczne w Polsce, kabina otrzymała pamiątkowe malunki, m.in. flagi Polski i Iranu połączone złotym sercem. Fardin Kazemi miał ruszyć w trasę do Iranu wkrótce po odbiorze pojazdu. Jednak proces legalizowania ciężarówki w Iranie okazał się niezwykle długi i skomplikowany. W Iranie takich pojazdów nie rejestruje się samodzielnie; cały zestaw zostawia się w serwisie, który dopełnia formalności.
Proces trwał aż 22 miesiące. Przez rok ciężarówka spędziła w urzędzie celnym, a kolejne miesiące upłynęły na dalszych procedurach formalnych, takich jak organizacja dokumentów niezbędnych do wykonywania przewozów czy wymiana tachografu na irański. Dopiero w grudniu 2021 roku Scania podjęła pierwszy zarobkowy ładunek, a na międzynarodowe drogi wyjechała na początku 2022 roku.
Symbol pomocy i nowe misje
Fardin Kazemi wielokrotnie podkreślał, że „W każdy dzień, gdy ten samochód będzie jeździł po Europie czy po Iranie lub Turcji - zawsze będzie żywym potwierdzeniem pomocy od Polaków”. Jego stara ciężarówka International również zostanie odnowiona i otrzyma sprawny silnik dzięki wsparciu, m.in. voucherowi na 20 tys. zł od firmy DBK. Remont ma zająć dwa-trzy miesiące, a Fardin ma po nią przyjechać wraz z kolejnym kursem swoją nową Scanią, by wrócić do Iranu na dwa zestawy.
Historia Fardina stała się nie tylko opowieścią o pomocy, ale także o jego zaangażowaniu w inne szlachetne cele. Przed powrotem do domu obiecał przejażdżkę ciężarówką ze zwycięzcą licytacji na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, dzięki czemu na rzecz WOŚP trafiło 1,3 tys. zł.
Obecnie Fardin Kazemi, posiadający nową Scanię, postanowił sam nieść pomoc. Wykorzystał swój ciągnik, aby zawieźć wsparcie do Ukrainy, która walczy z Rosją. Kierowca ma zamiar dostarczyć środki opatrunkowe dla wojskowego szpitala oraz karmę dla zwierząt z 11 schronisk, jadąc przez Olsztyn, Warszawę, Lublin, Rzeszów i Korczową do Winnicy. Na trasie transportu, w miejscach postoju, każdy może przynieść zakupione artykuły, a dodatkowo ruszyła zbiórka pieniędzy na ten cel.

Cała historia Fardina Kazemiego jest świadectwem bezinteresownej pomocy i jedności, która potrafi przezwyciężać różnice kulturowe i polityczne, przywracając wiarę w ludzkość. Pokazuje także siłę internetu i społeczności, a także to, że Polacy są narodem o wielkim sercu.