Historia i fenomen ciągników SAM w Polsce

W czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, gdy dostępność fabrycznego sprzętu rolniczego była mocno ograniczona, a składnice rolnicze świeciły pustkami, wielu polskich rolników wzięło sprawy w swoje ręce. Z dostępnych części, często pochodzących z zupełnie innych maszyn, budowali własne ciągniki, znane jako SAM-y.

Geneza i potrzeby

Potrzeba posiadania maszyny zdolnej odciążyć pracę była naturalna. Gospodarstwa się rozrastały, praca ręczna stawała się nie do ogarnięcia, a zdobycie nowego Ursusa graniczyło z cudem. W latach 70. czy 80. rolnicy, szczególnie ci z zacięciem mechanicznym, wpadali więc na prosty pomysł: "Zrobię sobie traktor sam". Nie był to kaprys ani hobby, tylko realna potrzeba. SAM miał orać, przewozić, kosić - ale nie musiał wyglądać.

Czasy PRL to czas wiecznego niedoboru. Na Ursusa C-330 czekało się latami. Kiedy pojawiał się w sprzedaży, zapotrzebowanie przekraczało podaż dziesięciokrotnie. Rolnicy z mniejszych gospodarstw byli na końcu kolejki - duże PGR-y i spółdzielnie miały pierwszeństwo. Trzeba było sobie radzić. Dla wielu wiejskich majsterkowiczów budowa własnego ciągnika była jedyną drogą do mechanizacji gospodarstwa.

zdjęcie starego ciągnika SAM w pracy polowej

Źródła części i komponentów

Główne źródło części to demobil wojskowy, złomowiska, a także stare samochody ciężarowe, motocykle i maszyny przemysłowe.

  • Silniki: Najczęściej stosowano silniki z Żuków, Nys, a nawet z pomp stacjonarnych (diesel lub benzyna). Popularny był także motor S60 o mocy 11-12 KM, a także jednostki o oznaczeniu S15, S320, S321, S322 o mocach od 15 do 36 KM z Andrychowa, zwane "esiokami". Zdarzały się również pojazdy wykorzystujące silnik S301D (zwane także S7) o mocy zaledwie kilku KM. Szczególnie starsze konstrukcje wykorzystywały wiele elementów z samochodów terenowych typu Wyllis MB, Dodge czy GAZ 67B. Zdarzały się także konstrukcje wykorzystujące silniki Syreny, elementy napędowe z Warszawy, Stara czy innych pojazdów.
  • Skrzynie biegów: Popularna była skrzynia z Żuka, Warszawy albo GAZ-a 51.
  • Rama: Czasem spawana od podstaw z ceowników, czasem przerobiona z lekkiej ciężarówki.
  • Koła: Gdy brakowało typowych opon rolniczych, montowano np. wojskowe.

Budowa takiego ciągnika to nie było sklecenie byle czego. Dobry SAM miał przemyślaną konstrukcję, odpowiednie przełożenia i często autorskie rozwiązania.

"Z historii polskiego przemysłu ZM Ursus" (1970 r.) /CAŁY FILM/

Nazewnictwo i definicja

Ciągniki rolnicze skonstruowane przez domorosłych mechaników, zbudowane z wykorzystaniem części, które akurat były pod ręką, to jeden z ciekawszych epizodów historii mechanizacji w Polsce. Najbardziej ogólnym i najczęściej używanym słowem w stosunku do traktorów skonstruowanych w jednym egzemplarzu w sposób amatorski lub rzemieślniczy to SAM. Ale w zależności od regionu nazywano je także papajami, esiokami, pukocami czy unochodami. Niektóre z tych nazw pochodzą od dźwięków jakie generowały, silników jakie zazwyczaj używały albo odnosiły się do pewnej grupy pojazdów.

Nazwa SAM odnosi się nie tylko do traktorów i pojazdów rolniczych, ale także do własnoręcznie zbudowanych samochodów osobowych i w ogóle wszelkich pojazdów wykonanych w sposób amatorski. Wbrew pozorom nazwa SAM to nie skrót wyrażenia: „sam go zbudowałem” lub czegoś podobnego. Dziennikarze "Motoru" zauważyli, że na rynku pojawiło się mnóstwo samochodów wykonanych własnoręcznie przez ich właścicieli z wykorzystaniem części dostępnych na rynku. Jedne były ładniejsze, inne nieco brzydsze, ale każdy był oryginalny, nietypowy i ciekawy. W Polsce pojazd marki „SAM” w myśl ustawy Prawo o ruchu drogowym jest pojazdem zbudowanym przy wykorzystaniu nadwozia, podwozia lub ramy, konstrukcji własnej.

rysunek techniczny przekroju ciągnika SAM

SAM-y poza rolnictwem

Samochody osobowe SAM

Po wojnie w Polsce brakowało samochodów prywatnych. Wiele osób używało przedwojennych aut, zarówno tych, które jeszcze zostały z polskiej dystrybucji, jak i te, które pozostały po Niemcach. Niestety samochody bez serwisu i części zamiennych dość szybko się psuły, a nowych aut po prostu nie było. Takie działania jak zakaz rejestracji i eksploatacji pojazdów pow. 2 l pojemności skokowej z 1951 r. były jednym z przejawów ograniczania swobody poruszania się samochodami. W pierwszych latach po wojnie w kraju pojawiło się sporo nowych pojazdów, ale zazwyczaj były to samochody dla urzędów, wojska, przedsiębiorstw i innych instytucji.

Wiele z tych pojazdów wykorzystywało silniki motocyklowe albo z przedwojennych wozów, takich jak dwusuwowe DKW. Najczęściej były to pojazdy małe, bardzo często kabriolety, o ciekawych i nietypowych liniach nadwozia.

zdjęcie SAM z lat 50. z kolekcji Muzeum Motoryzacji w Otrębusach

Przykłady wyjątkowych konstrukcji

Adam Słodowy, słynny telewizyjny majsterkowicz, autor wydanej w 1958 r. wspominał: „W 1946 roku w składnicy złomu znalazłem nieuszkodzony reflektor samochodowy i powiedziałem żonie, że skoro mam dobry reflektor, to żadna sztuka dorobić doń… resztę samochodu. Pracując przez kilka miesięcy, zbudowałem użytkowy samochodzik. Miał silnik dwusuwowy, jednocylindrowy i rozwijał maksymalną prędkość 40 km/godz., ale jeździł sprawnie i bezpiecznie…”

Jednym z przykładów takich samochodów jest SAM Okarmus skonstruowany w latach 60. przez inż. Władysława Okarmusa, specjalisty z branży lotniczej. Ten sprawny inżynier zbudował niesamowity pojazd bazujący na DKW F8 z nadwoziem wyklejonym i narysowanym przez twórcę. Oczywiście znajdziemy w nim elementy z innych pojazdów, takich jak światła ze Skody Octavii czy szyby z Syreny. Problemem przez lata był silnik, gdyż jednostka z DKW była za słaba. Na szczęście w późniejszych latach kolega Okarmusa ze Szwecji przysłał mu dwusuwowy, trzycylindrowy motor z Saaba 96. W tej wariacji pojazd jeździ znakomicie do tej pory i jest w tej chwili na sprzedaż za kwotę ok. 100 tysięcy złotych.

zdjęcie SAM Okarmus z silnikiem Saaba 96

Słynnych SAM-ów było więcej. Tadlor z Lanckorony cały czas przebywa w Willi Tadeusz, czyli tam, gdzie został skonstruowany.

W latach 80. i 90. fantazja konstruktorów ograniczyła się do budowania replik Ferrari, Lamborghini i Porsche oraz wariacji na temat pojazdów terenowych z bardziej luksusowym nadwoziem. Czasem wychodziło to lepiej, czasem gorzej. Zazwyczaj były one budowane na bazie mniej szlachetnych pojazdów, takich jak Polonez, Ford Sierra czy Pontiac Fiero.

Klasyfikacja i rozmieszczenie

W Muzeum Wsi Radomskiej, które posiada największą kolekcję pojazdów typu SAM, kustosz wystawy Tomasz Dzikowski w 2008 r. podzielił konstrukcje na cztery podstawowe grupy:

  1. Pojazdy, w których wykorzystano podzespoły innych konstrukcji (najczęściej samochodów osobowych), które następnie zaadaptowano na jakąś ramę. Konstrukcje z tej grupy mają często ciekawe rozwiązania, takie jak reduktor czy odwrócony o 180 stopni most napędowy.
  2. SAM-y zbudowane na podstawie elementów z innych ciągników rolniczych.
  3. Wszelkie pojazdy skonstruowane na bazie motocykli i silników z motocykli. Zazwyczaj wykorzystywano do takich konstrukcji przód motocykla z ramą i dobudowywano do nich specjalną pakę.
  4. Pojazdy o osiowym położeniu silnika - wówczas silnik jest połączony bezpośrednio ze sprzęgłem i skrzynią biegów (oś wału korbowego pokrywa się z osią sprzęgła i skrzyni biegów). Innym typem jest silnik o układzie równoległym, gdzie połączenie ze sprzęgłem i skrzynią biegów wymaga dodatkowej przekładni działającej w jednej płaszczyźnie (oś wału korbowego jest w tym wypadku równoległa do osi skrzyni biegów).

Według szacunków dostępnych w Radomiu na terenie Polski udokumentowano 12 974 szt. ciągników typu SAM. Ponad 6,6 tys. z nich jeździ lub jeździło w woj. małopolskim, śląskim i podkarpackim. Najmniejsze zagęszczenie "papajów" występuje w woj. zachodniopomorskim, lubuskim i kujawsko-pomorskim. Utarło się, że najwięcej takich pojazdów wciąż jest użytkowanych w Bieszczadach oraz na południe od Krakowa, Nowego Sącza czy Tarnowa. Rozkład zjawiska eksploatacji SAM-ów na mapie Polski pokrywa się z obszarami o najbardziej rozdrobnionym rolnictwie. Najwięcej eksploatowano ich na południu kraju, a zwłaszcza na podgórzach, a najmniej w Polsce zachodniej (miejscami było to zjawisko tam nieznane). Regionami o znacznym wykorzystaniu samopałów były Małopolska i Polska centralna, w tym Radomskie.

mapa Polski z zaznaczonymi obszarami największego występowania ciągników SAM

Współczesność i wartość

Chęć konstruowania przez domorosłych mechaników traktorów nie umarła wraz z przejściem polskiej gospodarki z centralnie planowanej do rynkowej. Najpopularniejszym napędem wśród wszystkich polskich ciągników domowych są oczywiście „esioki”, czyli pojazdy wykorzystujące motory małej mocy z Andrychowa. Jednostki o oznaczeniu S15, S320, S321, S322 stały się podstawą do konstruowania własnych ciągników. Dziś ciągniki SAM to prawdziwe perełki.

zdjęcie pracującego

Wycena takiej jednostkowej produkcji jest bardzo trudna, ponieważ ktoś włożył w nią dziesiątki godzin pracy, zapału i serca. Jednak na portalach pojawiają się takie ciągniki, choć ich ceny są zróżnicowane. Przykładowe ceny z ogłoszeń:

  • SAM z silnikiem S-15 Andrychów (1981 r.): ok. 11 500 zł.
  • SAM z silnikiem od motopompy (1967 r., moc 10 KM): ok. 1000 - 1500 zł.

Obecnie ciągniki „SAM” są wykorzystywane głównie w rolnictwie i ogrodnictwie, najczęściej bez homologacji i rejestracji - stąd nie są dopuszczone do ruchu drogowego po drogach publicznych. Rejestracja pojazdu wymaga badań technicznych. W Polsce zakres badań umożliwiających dopuszczenie do ruchu określa rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 22 października 2004 r.

zdjęcie Super SAM 18 KM z silnikiem od RS 09

Przykłady z muzeów i kolekcji

Niektóre konstrukcje były tak udane, że przechodziły z ojca na syna, a potem jeszcze na wnuka. Jeden z 300 ciągników zbudowanych w warsztacie Tadeusza Ząbka w Łącku, z silnikiem 1HC102 (S-15, 15 KM), stanowi przykład masowej, choć rzemieślniczej produkcji.

Niezwykle ciekawy jest pojazd nazwany Super SAM 18 KM zbudowany w 1991 r. przez Benedykta Sielatyckiego w Zduńskiej Woli. Ciągnik jest niezwykle dopracowany. Do napędu posłużył silnik typu 2KVD 9SVL o mocy 18 KM znany z nośnika narzędzi RS-09 produkcji NRD. Posiadał skrzynię biegów własnego projektu i wykonania, 6-przełożeniową z reduktorem, podobnie most napędowy ze zwolnicami na końcach półosi. Super SAM 18 KM był na tyle niesamowity, że w 1992 r. zdobył I nagrodę w ogólnopolskim konkursie na racjonalizatorów rolnictwa.

Muzeum Wsi Radomskiej posiada największą kolekcję SAM-ów rolniczych, która powstała już w 1990 r. kiedy to do placówki trafił pierwszy SAM z Mąkos Nowych. Praktycznie każde muzeum zajmujące się rolnictwem lub motoryzacją posiada jeden lub więcej pojazdów tego typu. Ciekawe pojazdy tego typu trafiły jakiś czas temu do Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie. Jednym z nich jest motocykl WSK, nazywany przez twórców placówki Polski Kład, w którym pomysłowy rolnik założył cztery koła od motocykla. Drugim pojazdem z Oławy jest specyficzny traktor skonstruowany całkiem niedawno przez nastolatka o imieniu Adam. Pojazd z silnikiem Fiata 126p, skrzynią biegów z Żuka i zwężonym tylnym mostem od Fiata 125p wyglądał całkiem nieźle. Szczególne wrażenie robi spora kabina z kamerą cofania, radiem, podłokietnikiem i innymi bajerami.

tags: #ciagnik #sam #zarki