Zastanawiasz się, ile motogodzin powinien wytrzymać silnik w Twoim ciągniku i kiedy zacząć obawiać się remontu generalnego? Widzisz w ogłoszeniach traktory z przebiegiem 6, 10 czy 15 tys. mth i trudno Ci ocenić, co to realnie znaczy. Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ponieważ żywotność ciągnika zależy od różnych czynników, takich jak jakość konstrukcji, marka, warunki pracy oraz regularne serwisowanie.

Czym jest motogodzina i jak jest naliczana?
Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się oczywista: motogodzina to godzina pracy silnika. W praktyce bywa inaczej, bo sposób naliczania zależy od rodzaju licznika, obrotów silnika oraz tego, jak producent zaprogramował układ. W starszych maszynach pracują liczniki mechaniczne, które reagują na obroty silnika. W nowszych ciągnikach czas liczy elektronika powiązana ze sterownikiem ECU.
Liczniki mechaniczne
W starszych konstrukcjach, takich jak MTZ czy Zetor, liczniki mechaniczne są powiązane z obrotami silnika. Przy licznikach mechanicznych jedna motogodzina nie zawsze odpowiada godzinie zegarowej. Urządzenie przelicza czas pracy w zależności od obrotów silnika i ustawień fabrycznych.
- Jeśli ciągnik pracuje przy orce na 1800 obr./min, a obroty znamionowe silnika to 2200 obr./min, po godzinie realnej pracy na liczniku pojawi się około 0,81 mth.
- W innym modelu, z obrotami znamionowymi 2000 obr./min, w tych samych warunkach dojdzie już około 0,9 mth.
Dlatego dwie maszyny z licznikiem mechanicznym, nawet z tej samej serii, mogą naliczać przebieg w różnym tempie. Ciągnik często katowany na wysokich obrotach szybciej „robi” motogodziny, mimo że kalendarzowo pracuje tyle samo. W niskoobrotowych silnikach typu MTZ czy Zetor motogodziny naliczają się inaczej niż w nowoczesnych jednostkach wysokoprężnych o wyższych obrotach.
Liczniki elektroniczne
Nowocześniejsze maszyny, często z silnikami sterowanymi przez ECU, mają już liczniki elektroniczne. W wielu modelach liczone są realne godziny zegarowe pracy silnika. Sterownik wysyła sygnał, że jednostka napędowa pracuje i od tego momentu nalicza się przebieg.

Zdarzają się jednak ciągniki z wcześniejszego okresu elektroniki, gdzie licznik dostaje prąd już po przekręceniu stacyjki. Wtedy motogodziny mogą „lecieć” nawet przy postoju na zapłonie. We współczesnych konstrukcjach sprawa motogodzin jest łatwiejsza do obliczenia i zrozumienia, bowiem liczniki elektroniczne mierzą czas pracy silnika w godzinach zegarowych.
Średni przebieg ciągnika w Polsce i Europie Zachodniej
Żeby odpowiedzieć na pytanie, ile motogodzin może wytrzymać silnik, trzeba wiedzieć, jaką pracę ciągnik wykonuje w ciągu roku. Raport firmy Petronas pokazał, że przeciętny ciągnik w Polsce pracuje około 700-800 mth rocznie. Z tego na szczyt sezonu przypada mniej więcej 250-300 mth.
- Petronas szacuje, że po 10 latach ciągnik powinien mieć około 7,5 tys. mth.
- Po 20 latach powinien osiągnąć około 15 tys. mth.
Niekiedy starsza maszyna trafia do małego gospodarstwa, gdzie rocznie dokłada już tylko sto czy dwieście godzin. Dlatego 20-letni ciągnik z przebiegiem 9 tys. mth nie musi być „od razu podejrzany”, a 10-letni z 5 tys.
Większość używanych ciągników w polskich ogłoszeniach pochodzi z Francji, Anglii, Niemiec, Holandii czy Belgii. W dużych zachodnich gospodarstwach maszyny zazwyczaj pracują intensywniej niż w Polsce, zwłaszcza te o większej mocy.
- Dla ciągników do 100 KM z Francji czy Niemiec realny roczny przebieg to często 1,5-2 tys. mth.
- W przedziale 100-200 KM bywa to już 2-2,5 tys. mth rocznie.
- Nieco mniejsze wartości notuje się w Holandii i Belgii, gdzie gospodarstwa są zwykle mniejsze.
Jeśli więc 25-letni ciągnik o mocy 250 KM przybywa do Polski z przebiegiem 6 tys. mth, może to świadczyć o nieuczciwości sprzedawcy, ponieważ takie maszyny w zachodnich gospodarstwach osiągają znacznie wyższe przebiegi. Niskie wskazania licznika budzą większe podejrzenia niż przebieg 12 tys. mth.
Czynniki wpływające na trwałość silnika ciągnika
Trwałość silnika zależy od sposobu eksploatacji traktora, typu silnika, dbałości o serwis (regularna wymiana oleju, filtrów), oraz od warunków i sposobu pracy. Nie da się wskazać jednej granicy, po której każdy silnik wymaga remontu generalnego.
Marka i model silnika
Duże znaczenie mają także marka i konkretna seria ciągnika. Silniki John Deere, AGCO Power czy Perkins znane są z tego, że przy bardzo dobrym serwisie potrafią przejść znacznie ponad 20 tys. motogodzin bez remontu. Markowe traktory, utrzymywane z należytą starannością, potrafią spokojnie przepracować około 20 tys. mth i więcej bez dużej ingerencji w jednostkę napędową. Wiele z tych firm ma długą historię i doświadczenie w branży, co pozwala im na opracowywanie bardziej niezawodnych i wydajnych maszyn.
Regularny serwis i konserwacja
Regularna obsługa serwisowa to jeden z najważniejszych warunków długiej pracy silnika. Raport Petronas i zalecenia producentów z grupy CNH wskazują wymianę oleju co około 400-500 mth. Przy typowym polskim przebiegu daje to co najmniej dwa przeglądy olejowe na rok. Interwały wymiany płynów przekładniowych, UTTO czy hydraulicznych to zwykle około 1000 mth. W długiej perspektywie właśnie regularna wymiana oleju, filtrów i kontrola wycieków decydują, czy silnik spokojnie dojdzie do 15-20 tys. mth, czy zacznie słabnąć już przy 7-8 tys.
WYMIANA FILTRÓW I OLEJU W CIĄGNIKU - SF FILTER |AgroLovers
Zaleca się, aby właściciele ciągników wymieniali olej co 200-250 motogodzin w starszych modelach, a w nowszych co 400-500 motogodzin. Ponadto, regularne przeglądy techniczne oraz kontrola poziomu płynów, filtrów i innych istotnych komponentów, mogą znacznie wpłynąć na wydajność maszyny.
Warunki i styl pracy
Silnik pracujący większość czasu w transporcie po asfalcie starzeje się inaczej niż jednostka, która non stop ciągnie ciężki pług w twardej, gliniastej ziemi. Wysokie, długotrwałe obciążenia przy małej prędkości jazdy to trudne warunki. Znaczenie ma też styl jazdy operatora. Ktoś, kto nagminnie „dusi” silnik na zbyt wysokim biegu, nie pilnuje temperatury czy wchodzi od razu na maksymalne obroty tuż po odpaleniu, mocno skraca życie jednostki. Lepiej radzi sobie traktor eksploatowany z głową, nawet jeśli robi rocznie więcej motogodzin. Większym problemem jest długotrwała jazda „na zaduszenie”, gdy operator wrzuca za wysoki bieg i ciągnik męczy się poniżej zakresu mocy maksymalnej.
Przegrzewanie silnika i gwałtowne zmiany obciążenia
Drugi groźny scenariusz to notoryczne przegrzewanie. Zabrudzona chłodnica, niedziałający wentylator czy zbyt mała ilość płynu chłodniczego szybko odbijają się na życiu silnika. Do tego dochodzą gwałtowne zmiany obciążenia podczas pracy z ciężkimi maszynami uprawowymi. Jeśli ktoś „wiesza” na jednym traktorze agregat na granicy możliwości, nie ma co liczyć na 20 tys. mth bez remontu.
Ocena stanu ciągnika poza motogodzinami
Motogodziny z licznika są potrzebne, ale nie wystarczą do oceny stanu silnika. Wielu doświadczonych użytkowników najpierw patrzy na to, jak silnik odpala, jak pracuje na zimno i na ciepło, czy nie dymi nadmiernie i jak trzyma obroty pod obciążeniem. Przy poważniejszym podejrzeniu zużycia warto wykonać pomiar kompresji i ocenić tak zwaną „górę silnika”. Proste testy w gospodarstwie czy serwisie pomagają zorientować się, ile życia zostało jednostce napędowej.

Oznaki zużycia silnika
W praktyce o decyzji remontu często decydują nie liczby, tylko objawy:
- spadek mocy
- problem z odpalaniem
- nadmierne branie oleju
- wyraźny spadek kompresji
Gdy silnik gorzej odpala na zimno, wyraźnie kopci pod obciążeniem, a oleju ubywa nagle więcej niż dotychczas, pora na dokładną diagnostykę. Wtedy badanie kompresji, analiza spalin i przegląd układu wtryskowego powiedzą więcej niż kolejne dyskusje o tym, czy 12 czy 15 tys. mth.
Wskaźniki stanu technicznego maszyny
Poza licznikiem warto ocenić stan kabiny (zużycie pedałów, gałek, fotela, tapicerki), stan opon (uważając na świeżo założone, tańsze ogumienie), oraz wygląd elementów zewnętrznych (np. wypalona rura wydechowa, luzy na cięgłach, świeży lakier). Mocno wytarte pedały, luźna kierownica i zniszczony fotel pasują raczej do wysokich przebiegów. Jeśli w takim ciągniku widzisz na liczniku 6 tys. mth, prawdopodobnie licznik został cofnięty.
WYMIANA FILTRÓW I OLEJU W CIĄGNIKU - SF FILTER |AgroLovers
Mit o barierze 10 tysięcy motogodzin
Wiele osób traktuje 10 tys. mth jako barierę psychologiczną przy zakupie używanego ciągnika, podobnie jak 200 tys. km w samochodach. Tymczasem markowe traktory, utrzymywane z należytą starannością, potrafią spokojnie przepracować około 20 tys. mth i więcej bez dużej ingerencji w jednostkę napędową. Dla wielu użytkowników to właśnie okolice 10 tys. mth jest granicą psychologiczną, powyżej której nie kupią żadnego ciągnika. Ale wydaje się, że podstawą jest w tym wypadku dbałość o sprzęt i regularny serwis, a nie tylko motogodziny.
Często spotykamy wśród klientów sytuacje, iż mimo że traktor jest dobrze utrzymany, nikt nie chce go kupić, bo ma np. 10,5 tys. godzin. Dla profesjonalnych rolników jest oczywistym, że w dużych gospodarstwach muszą się pojawić wysokie przebiegi. Zdarza się, że maszyna z 15 tys. mth jest w lepszym stanie niż inna z 10 tys. mth.
Realne granice trwałości silnika
Nie da się wskazać jednej granicy, po której każdy silnik „musi” iść na stół. Można jednak podać przedziały, które powtarzają się w praktyce warsztatów i dużych gospodarstw.
- W okolicach 4-5 tys. mth każdy silnik renomowanej firmy powinien być niemal jak nowy.
- Po przekroczeniu 10 tys. mth maszyna będzie już mocno wyeksploatowana, ale nie oznacza to rychłego remontu jednostki napędowej. Jest to raczej moment, kiedy warto częściej kontrolować kompresję, zużycie oleju czy stan wtryskiwaczy.
- Znamy silniki John Deere, AGCO Power czy Perkins, które wytrzymały znacznie ponad 20 tys. mth bez większej ingerencji.
Zdarza się, że użytkownik robi częściowy remont „góry” po 8 tys. mth, bo maszyna ciężko pracowała całe życie. Bywa też odwrotnie: jednostka John Deere czy Perkins przy lekkiej pracy i dobrych olejach bez problemu dobija do 20 tys. mth.
Przykład New Holland T5050: Ponad 15 tys. mth bez większych awarii
Piotr Doligalski, prezes Zakładu Produkcji Rolnej w Kowrozie, poszukiwał ciągnika do wozu paszowego. Wybrali New Hollanda T5050, który pasował gabarytowo. Z perspektywy czasu okazało się, że była to dobra inwestycja. Ciągnik nakręcił ponad 15 tys. motogodzin i to praktycznie bez większych awarii. Pracował codziennie, wjeżdżał do obór i zmagał się ze zmienną temperaturą i wilgocią. Sukces tej maszyny wynika z tego, że jest to bardzo prosty technicznie ciągnik pozbawiony elektroniki, która w takim środowisku pracy bywa zawodna.

New Holland T5050 jest jedną z maszyn serii T5000 oferowanej na polskim rynku w latach 2008-2012. Do napędu ciągników wykorzystano silniki NEF produkcji FPT (Fiat Powertrain Technology). Są to czterocylindrowe dwuzaworowe jednostki o pojemności 4,5 litra z turbosprężarką i chłodnicą międzystopniową. W prezentowanej maszynie zamontowano najprostszą 12-biegową skrzynię z mechanicznym rewersem.
Dopiero przy około 7 tys. motogodzin trzeba było wymienić w ciągniku sprzęgło. Awaria była efektem specyfiki pracy zestawu, bowiem nie raz trzeba było podjeżdżać ciągnikiem na półsprzęgle, cofając paszowozem do pryzmy czy rozsypując paszę w oborze. Właściciel gospodarstwa pozostał przy pierwszej propozycji przeglądów co 500 motogodzin, z tym że bezwzględnie utrzymywany był reżim przeglądów technicznych. Pod koniec roku ciągnik przeszedł ogólny przegląd m.in. układu paliwowego, wodnego czy elektrycznego. Dzisiaj rusza tylko do lżejszych prac.