W dzisiejszym artykule przyjrzymy się niezwykłej konstrukcji, która łączyła w sobie nietypowe rozwiązania techniczne i imponujące gabaryty. Mowa o ciągniku siodłowym Sterling T26, największej ciężarówce opracowanej w czasie II wojny światowej, która choć nie zdążyła wziąć udziału w konflikcie, zrewolucjonizowała transport ciężkich ładunków.

Geneza powstania i potrzeba transportu ciężkich czołgów
W czasie drugiej wojny światowej armia amerykańska dysponowała całym szeregiem 3-osiowych ciężkich ciągników, przeznaczonych głównie do transportu dużych pojazdów pancernych, w tym czołgów. Do gamy największych siłaczy należał między innymi niezwykły M25 Dragon Wagon, który mógł przewozić 45-tonowe ładunki i został solidnie opancerzony. Pojazd ten zaprojektowano głównie z myślą o transporcie czołgów M4 Sherman, będących w tym czasie trzonem sił pancernych USA.
Pomimo 30 ton masy własnej, Sherman był klasyfikowany jako czołg średni, czyli pojazd przeznaczony raczej do wsparcia piechoty niż do walki z innymi pojazdami pancernymi. Dlatego też od 1942 roku Amerykanie zaczęli rozwijać lepiej opancerzony czołg M26 Pershing, który określano już mianem ciężkiego. I choć jego masa na poziomie 41 ton teoretycznie mieściła się w transportowych możliwościach M25, ostatecznie zdecydowano się opracować nową, znacznie cięższą i bardziej dzielną terenowo ciężarówkę.
W ten oto sposób, już w październiku 1943 roku, z ramienia Komitetu Uzbrojenia przedstawiono specyfikację techniczną pojazdu, który określono mianem T26. Według wstępnych założeń, konstrukcja miała posiadać napęd 8×8 oraz 12 ton masy własnej, a jej opracowanie ostatecznie zlecono marce Sterling Motors Corp. z Milwaukee w stanie Wisconsin.
Sterling T26: Innowacyjne rozwiązania techniczne
Sterling T26 był konstrukcją nietypową pod naprawdę wieloma względami. Tak jak wspomniano, ciężarówka posiadała napęd 8×8, co w ówczesnej amerykańskiej armii stanowiło swego rodzaju nowość. Do tego wszystkie osie, w tym także te przednie, wyposażono w bliźniacze ogumienie. Taki układ miał zapewniać lepsze rozłożenie masy, a co za tym idzie, także zapobiegać zapadaniu się ciężarówki na grząskim gruncie.

Ciekawie rozwiązano również kwestię skręcania, bowiem dwie przednie osie zamontowano na specjalnym, obrotowym wózku, przypominającym wózki kolejowe. Innym ciekawym rozwiązaniem był układ napędowy pozbawiony jakiegokolwiek wału napędowego. Zamiast niego zastosowano… łańcuch, wówczas będący już naprawdę rzadko spotykanym, przestarzałym rozwiązaniem. Według jego projektanta, Steve’a Hodgesa, było to spowodowane dosyć niską jakością ówczesnej stali.
Jednostka napędowa i skrzynia biegów
W pierwszym prototypie zastosowano benzynowe V12 American LaFrance 300E, które z pojemności 12,4 litra generowało 280 KM mocy oraz 702 Nm momentu obrotowego. Sterling T26 do tego wszystkiego posiadał skrzynię biegów z aż trzema zakresami, które łącznie oferowały dwadzieścia biegów do przodu oraz trzy biegi wsteczne.
Rama i ergonomia
Wśród innych ciekawych rozwiązań warto także wymienić „wygiętą” ramę, która „opadała” w dół tuż za kabiną kierowcy. Miało to zmniejszyć próg załadunkowy, ułatwiając operacje logistyczne.
Konfiguracje i zastosowanie
Pierwotnie Sterling T26 testowany był w dwóch konfiguracjach. W pierwszej posiadał standardowe nadwozie skrzyniowe z plandeką i w tej wersji miał służyć jako balastowy ciągnik artyleryjski, przeznaczony do holowania armat.
W drugiej natomiast T26 przebudowano na ciągnik siodłowy, do którego podpięto eksperymentalną naczepę niskopodwoziową T58E1 o ładowności 45 ton, zaprojektowaną specjalnie na potrzeby czołgów M26 Pershing. Z podpiętą naczepą oraz Pershingiem „na plecach” cały zestaw ważył aż 81,7 tony, co także mocno odbijało się na spalaniu benzynowego V12. Potrafiło ono zużyć 100 litrów paliwa na 100 kilometrów.
Dalszy rozwój i wyzwania
Choć Sterling T26 był konstrukcją niezwykle obiecującą, przeciągające się testy sprawiły, iż nie zdążył wziąć udziału w II wojnie światowej. Mimo to postanowiono dalej rozwijać całą konstrukcję i w 1947 roku wypuszczono kolejną, ulepszoną serię prototypów.
Główną różnicą była w tym przypadku nowa, odstająca do przodu osłona silnika, która skrywała większą i mocniejszą jednostkę napędową. Mowa tu konkretnie o 18-litrowej 32-zaworowej benzynowej „V-ósemce” Ford GAA, którą przeniesiono wprost z czołgu M4 Sherman. Motor ten, wykonany z aluminium i posiadający rozrząd DOHC, generował 500 KM mocy oraz 1424 Nm momentu obrotowego, co dawało naprawdę spore możliwości transportowe i zwiększyło prędkość maksymalną do 67 km/h. Oprócz tego opracowano nowe wersje specjalistyczne. W ten oto sposób powstał m.in. wariant T26E2 przeznaczony do roli ciężkiego holownika pomocy technicznej.
Choć Sterling T26 wydawał się być konstrukcją niezwykle obiecującą, na początku lat 50-tych siły zbrojne USA postanowiły postawić na mniejsze, ale bardziej uniwersalne ciężarówki. Tym samym koncepcja budowy ogromnych, a przy tym także kosztownych transporterów czołgów została zarzucona, tym bardziej, iż Stany Zjednoczone w tym czasie przeznaczały ogromne pieniądze na trwającą wówczas wojnę koreańską.