Nowe ciągniki Ursus: Informacje, opinie i perspektywy powrotu legendy

Marka Ursus, symbol polskiego rolnictwa, przechodziła przez burzliwe czasy, pełne ambitnych planów, ale i trudności finansowych. Po okresie produkcji pod zarządem Pol-Motu, upadłości i niepewności, firma zapowiada powrót na rynek z nowymi modelami ciągników. Jakie są doświadczenia rolników z nowszymi modelami Ursusa i czego możemy spodziewać się po reaktywowanej marce?

Historia i powrót marki Ursus

Okres pod zarządem Pol-Motu (2011-2022)

W 2011 roku Pol-Mot przejął nazwę i prawa do technologii Ursusa, obiecując „Polską moc” oraz eksport. Do mniej więcej 2022 roku produkowano ciągniki, które, choć różnie oceniane, z pewnością zadowoliły wielu rolników. Niektóre z nich bazowały na technologiach tureckich marek, inne były bardziej autorskie.

Ilustracja przedstawiająca logo Ursus na tle fabryki lub pola

Wyzwania i upadłość

Kłopoty Ursusa rozpoczęły się pod koniec drugiej dekady XXI wieku. Jeszcze w 2019 roku w firmie pojawił się komornik, sprzedano fabrykę w Opalenicy i próbowano sprzedać zakład w Dobrym Mieście. W efekcie, firma ogłosiła upadłość w 2021 roku. Wcześniej, aby funkcjonować, postanowiono oferować produkty niekoniecznie wyprodukowane we własnych zakładach, co oznaczało, że niektóre modele miały wspólne z polską marką jedynie naklejki.

Nowy rozdział pod M.I. Crow

Spółka M.I. Crow jest dziś głównym właścicielem Ursusa. Za 74 miliony złotych przejęła zakłady produkcyjne w Dobrym Mieście i Lublinie oraz ponad 4-hektarowe nieruchomości w Biedaszkach Małych w gminie Kętrzyn. Dziś, po kilku latach wyzwań, Ursus zaczyna nowy rozdział, a nowa spółka działająca już pod nazwą Ursus Industries zapowiada powrót ciągników pod legendarną nazwą.

AGRO SHOW 2025- relacje z wystawy

Traktory Ursus z okresu Pol-Motu - model C-380

Mimo że w swoim czasie Ursus zarządzany przez Pol-Mot Warfamę sprzedawał całkiem sporo ciągników, to nie ma ich zbyt wiele na rynku wtórnym. Może to oznaczać, że rolnicy są z nich zadowoleni i po prostu nadal nimi pracują, a jeśli sprzedają, to bez ogłoszeń - sąsiadom, mechanikom, zaprzyjaźnionym firmom.

C-380 - hit sprzedaży

Na przełomie 2014 i 2015 roku na rynek trafił Ursus C-380. Wystarczyły niecałe dwa lata, aby traktor stał się hitem sprzedaży wśród ciągników wszystkich marek, wygrywając statystyki. Strzałem w dziesiątkę z pewnością było nawiązanie nazwy modelu do przeszłości. Ursus C-380 stał się najchętniej wybieranym ciągnikiem m.in. w 2016 i 2017 roku, wyprzedzając takich konkurentów jak Zetor Major 80 czy New Holland TD 5.85.

Kluczowym czynnikiem była korzystna cena. Przy ówczesnych katalogowych 99,6 tys. zł (netto) konkurencja z zachodu nie miała szans. Dealerzy polskiej marki oferowali w tym okresie promocję z fabrycznym ładowaczem czołowym za około 110 tys. zł.

Silnik i układ napędowy

Kolejnym argumentem, który kusił klientów, był dobry i sprawdzony silnik. Rolnicy chwalili dużą pojemność i brak potencjalnie awaryjnych oraz kosztownych w serwisowaniu „ekododatków”.

  • W tym okresie Ursusa C-380 zasilał 4-cylindrowy, turbodoładowany motor Perkinsa oznaczony symbolem 1104D IIIA o pojemności 4,4 litra.
  • To bardzo znana jednostka napędowa, z której korzystały także inne firmy, np. Farmtrac czy Basak.
  • Silnik montowany w C-380 osiągał moc 75 KM przy 2200 obr./min i generował maksymalny moment obrotowy na poziomie 307 Nm przy 1400 obr./min.
  • Atutem był brak DPF, DOC czy układu SCR - zasilała go zwykła, rotacyjna pompa wtryskowa.

Za przeniesienie napędu na koła w Ursusie odpowiadała przekładnia 12/12 marki Carraro, która oferowała 4 biegi główne w trzech zakresach oraz zmianę kierunku jazdy za pomocą dźwigni rewersu umieszczonej z lewej strony kierownicy. Napęd na przednie koła był załączany mechanicznie - dźwignią umieszczoną przed siedzeniem. Użytkownicy chwalili skrzynię za płynną pracę i dobrze zestopniowane przełożenia, których nie brakuje przy typowych prędkościach dla prac polowych.

Sercem układu hydraulicznego Ursusa była pompa o wydajności 50 l/min, a udźwig tylnego TUZ-a określono na 2,6 tony. Użytecznym dodatkiem była dźwignia sterowania podnośnikiem, umieszczona z tyłu, przy prawym błotniku.

Schemat silnika Perkins 1104D IIIA lub przekładni Carraro

Komfort pracy i serwisowanie

Ciągnik rozpoczął swoją karierę w 2015 roku, w okresie, gdy użytkownicy poszukiwali sprzętu komfortowego. W tym wypadku C-380 nie wypadał źle, użytkownicy chwalili miejsce pracy operatora. Do dyspozycji była obszerna, 4-słupkowa kabina, z wykończeniem na poprawnym poziomie, choć zauważano, że twarde tworzywo sztuczne potrafi odrobinę trzeszczeć na nierównościach.

Rolnicy nie mieli większych uwag do układu klimatyzacji, który działał sprawnie. Komputerek pokładowy umożliwiał sprawdzenie czasów pracy maszyny oraz służył do załączania oświetlenia roboczego. Jednocześnie, niektórzy użytkownicy sugerowali, że panel z włącznikami świateł mógłby być umieszczony w innym, bardziej ergonomicznym miejscu kabiny.

Serwisowanie ciągnika było generalnie proste. Maska unosiła się wysoko, zapewniając łatwy dostęp do chłodnic i filtra powietrza. Dostęp do filtra oleju silnikowego był nieco utrudniony przy zainstalowanej ramie ładowacza czołowego, ale nadal możliwy do wykonania.

Opinie użytkowników i usterki

Rolnicy, którzy rozmawiali z dziennikarzami, byli raczej zadowoleni z ciągnika. Chwalili elastyczny silnik i niewielkie spalanie (około 6 litrów na godzinę lekkiej pracy, do 10 litrów przy ciężkiej orce). Wielu podkreślało prostotę konstrukcji jako zaletę: „Można powiedzieć, że tutaj nie ma co się zepsuć. Na razie w ciągniku obyło się bez awarii”.

Nie obyło się jednak bez drobnych wpadek. Jeden z użytkowników zgłosił do serwisu nieprawidłowo podłączone przewody ładowacza oraz szwankujące głośniki radia. Inny rolnik po roku użytkowania miał pierwszą awarię cięgna, którą szybko naprawił samodzielnie. Podkreślano, że prostota konstrukcji Ursusa sprawia, że serwis i koszty napraw nie są kosztowne, w przeciwieństwie do bardziej skomplikowanych maszyn zachodnich.

Ewolucja modelu C-380 i zmiany silników

Wraz z postępem produkcji, Ursus wprowadzał zmiany konstrukcyjne, co nie zawsze spotykało się z aprobatą rolników, którzy cenili początkową prostotę. Największą zmianą było stosowanie nowych silników, co wymusiły kolejne normy czystości spalin.

  • Wraz z wejściem normy Stage 3B (od 2017 r.) w ofercie pojawił się silnik Deutza, z którego jednak potem się wycofano, oferując go bardzo krótko.
  • Pod koniec 2018 roku cena katalogowa wersji podstawowej Ursusa C-380 z silnikiem Kohlera wynosiła już 110,9 tys. zł. Nowa jednostka o oznaczeniu KDI 2504 TCR dysponowała mocą maksymalną 74 KM i momentem obrotowym na poziomie 300 Nm, co było parametrami zbliżonymi do Perkinsa. Kohler miał jednak lepszą elastyczność i mniejszą pojemność (2,5 l).
  • W 2018 roku normy wymusiły stosowanie DPF w Perkinsie, zaś Kohler takiego układu jeszcze nie miał. W obu jednostkach stosowano już EGR.

Inne modele i współpraca w okresie Pol-Motu

W okresie chwiejności finansowej Ursus postanowił oferować produkty niekoniecznie wyprodukowane we własnych zakładach.

  • W połowie 2019 roku zaprezentowano Ursusa C-375 z 4-cylindrowym silnikiem D3400TCI1 firmy Branson, spełniającym normę Stage IIIB, z elektrohydraulicznym rewersem i biegami pełzającymi. Był to wynik współpracy z koreańską firmą Branson.
  • Prawdziwym następcą C-380 stał się model C-380K, pokazany po raz pierwszy na targach Agrotech w 2019 roku. Pod maską nadal pracował Kohler bez DPF, ale przekładnia 16x16 z rewersem była już w pełni turecką konstrukcją. Zwiększono także udźwig podnośnika (do 3 ton), wprowadzono blokadę elektrohydrauliczną osi przedniej oraz funkcję Auto Lift. Nowe Ursusy wyróżniały się odmienną stylistyką.
  • W 2020 i 2021 roku, kiedy trwało postępowanie restrukturyzacyjne, a potem upadłościowe, w ofercie marki było aż 13 modeli (przynajmniej w katalogu), w tym także modele z polską marką miały wspólne tylko naklejki.

Rynek wtórny Ursusów C-380

O Ursusach z czasów Pol-Motu krążą różne opinie, ale model C-380 dobrze zniósł próbę czasu. Ma dobre opinie zarówno jako nowy, jak i starszy ciągnik. Rolnicy użytkujący model C-380, szczególnie wersję z silnikiem 4,4l Perkinsa z pierwszej fazy produkcji, chwalą ten pojazd. Nie ma także problemu z częściami, które są dostępne do tego modelu. Podaż używanych Ursusów C-380 nie jest duża, a egzemplarze trafiające na sprzedaż są zazwyczaj zadbane i w dobrym stanie.

Przykładowe oferty używanych Ursusów C-380

  • Egzemplarz z 2016 roku z silnikiem Perkinsa 4,4l (bez DPF) z 1090 mth, zakupiony w polskim salonie w 2017 roku, oferowany w woj. świętokrzyskim za 125 tys. zł.
  • Ursus C-380 z 2017 roku, sprowadzony z Niemiec, z Perkinsem Stage IIIB (3,4l z DPF), ok. 3,5 tys. mth, klimatyzacją i oryginalnym ładowaczem czołowym, oferowany w Kielcach. Cena w Niemczech była niemal taka sama jak w Polsce, czyli 110 tys. zł.
  • Model C-380 z 2018 roku, sprowadzony z Francji, z ładowaczem czołowym, ok. 850 mth, w bardzo ładnym stanie, oferowany w woj. lubelskim za 125 tys. zł.
  • Model C-380K z 2020 roku, z czasów współpracy z Tümosanem, z silnikiem Kohlera bez DPF i AdBlue, z 1,3 tys. mth, oferowany w okolicy Jedwabnego za 100 tys. zł.

Naszym zdaniem, Ursus C-380 z czasów Pol-Motu to całkiem niezły wybór na używany ciągnik o mocy ok. 75 KM. Opinie ma niezłe, części są dostępne, koszt eksploatacji (szczególnie modelu z silnikiem Perkinsa Stage IIIA) niewielki. Należy omijać wersje z silnikiem Deutz, które produkowano bardzo krótko.

Zdjęcie używanego Ursusa C-380 w dobrym stanie

Nowy Ursus: Reaktywacja i przyszłość

Polscy rolnicy z pewnością czekali na te wieści. Ursus powrócił na Agro Show w Bednarach, prezentując całą gamę swoich maszyn. Kultowa marka pojawiła się na dużych targach, powracając nie tylko ze swoją gamą maszyn, które, co warto podkreślić, były cały czas produkowane w fabrykach - nawet w tym najtrudniejszym dla Ursusa okresie, czyli w czasie upadłości - ale także z zapowiedzią nowego ciągnika.

Premiera nowych modeli i plany rozwoju

Przedstawiciele polskiej marki mówili, że powrót ciągników pod legendarną nazwą stanie się w miarę szybko. Opracowanie nowych modeli musi trochę potrwać, dlatego na razie o ciągnikach z logotypem Ursus jest cicho. Z tego, co wiemy, nowe ciągniki będą czerpać z dokonań Ursusa.

Nowy etap działalności Ursusa zostanie zaprezentowany podczas targów AgroTech w Kielcach, które startują 13 marca 2026 roku. Tam polski producent pokaże pięć nowych ciągników rolniczych. Według informacji podawanych przez Interię, nowe ciągniki zaoferują moc od 60 do 150 koni mechanicznych - segment idealny dla małych i średnich gospodarstw. Według zapowiedzi na rynek wprowadzone zostaną modele o mocy od 80 do 120 KM - czyli tych najbardziej pożądanych w większości polskich gospodarstw.

Firma zapowiada poważne inwestycje w rozwój technologiczny i zaplecze badawcze. W planach jest także wejście w segment nowoczesnych narzędzi rolniczych, jak drony do monitorowania upraw.

Oferta maszyn towarzyszących

Na Agro Show Ursus zaprezentował swoje maszyny, m.in. 14-tonową przyczepę skorupową, której konstruowanie rozpoczęło się jeszcze w okresie upadłości. Na stoisku można było zobaczyć 7-tonowy rozrzutnik N218 oraz prasę rolującą Z543. Ponadto, w katalogu pojawiają się także maszyny dla dużych gospodarstw, takie jak:

  • 24-metrowa brona sprężynowa
  • kultywator międzyrzędowy o wydajności 12 ha/h
  • przyczepa leśna z własnym żurawiem (ładowność: 15 ton, ogumienie: 550/45-22,5, obsługa sortymentu drewna do 6 m, manipulator DL 60 L - wysięg: 7,2 m, udźwig: 720 kg, chwytak DL C4.U, własny układ hydrauliczny, pneumatyczne hamulce na 4 półosie, pełne oświetlenie elektryczne).

Ursus S.A. po raz pierwszy w swojej najnowszej historii zdecydował się wejść w segment bron talerzowych (seria HF-2500). Wszystkie modele (od HF-2523 do HF-2529) pracują na talerzach o średnicy 568 mm, ustawionych w dwóch rzędach, osiągają prędkości robocze do 20 km/h, mają zakres głębokości pracy: 3-12 cm (zawieszane) i 3-15 cm (ciągnione/półzawieszane). To klasyczne talerzówki do ścierniska, mieszania resztek czy szybkiej uprawy pożniwnej.

Wśród nowości znajdziemy także kultywator międzyrzędowy HF-2159/16, maszynę zdecydowanie pod duże gospodarstwa: szerokość robocza: 12,4 m, 16 rzędów (70 cm) i wydajność: do 12 ha/h. Elementy robocze to redlice sprężynowe 32×12 mm i gęsiostopki. Opcjonalnie dostępny jest system aplikacji nawozów płynnych czy środków ochrony roślin ze zbiornikiem do 1000 litrów.

Ursus C-325 w przedsprzedaży

Mimo ogłoszonej upadłości, produkcja nowych ciągników dalej trwa, a do przedsprzedaży trafił Ursus C-325. Pierwsze egzemplarze mają trafić do klientów najprawdopodobniej po żniwach. Koszt zakupu nowego Ursusa C-325 wynosi 47 tys. zł netto w wersji podstawowej, czyli ok. 58 tys. zł brutto.

Warto wspomnieć, że jeden z nowych silników oferowanych przez Ursusa jest produkowany przez indyjską firmę Sonalika (znaną również jako Solis w Polsce), będącą jednym z potentatów w produkcji ciągników w Azji. Silnik ten jest rozwinięciem sprawdzonej konstrukcji Zetora z modelu 5211.

Zdjęcie nowego modelu ciągnika Ursus (np. zapowiedź C-325 lub wizualizacja)

Opinie i oczekiwania wobec nowych modeli Ursusa

Zainteresowanie Ursusem podczas powrotu na targach w Bednarach było ogromne - i to nie tylko wśród rolników, ale nawet dealerów. Ci, którzy byli z Ursusem w trudniejszych momentach, nadal z nim współpracują, a wielu dealerów zgłasza się ponownie.

Niektórzy użytkownicy wyrażali obawy dotyczące ergonomii i estetyki niektórych rozwiązań, jak np. nieuporządkowane przewody z przodu ciągnika czy umiejscowienie paneli sterowania w kabinie. Postulowano również o większą pompę do hydrauliki (zwiększono do 40 l) oraz rozwój modeli sadowniczych, oferujących szerszy wybór konfiguracji. Inni rolnicy, którzy użytkują aktualne modele, zwracają uwagę, że mimo pewnych wad, takich jak spalanie czy głośność na zewnątrz, wnętrze jest komfortowe, a maszyny dobrze sobie radzą w pracy. Kluczowe jest dla nich również to, że Ursus nie ma „niewiadomo ile elektroniki”, co przekłada się na prostotę i niższe koszty serwisowania.

tags: #ciagnik #ursus #nowy #opinie