Ciągnik Ursus C-355 stanowi wersję rozwojową ciągnika Ursus C-4011 i jest poprzednikiem modelu Ursusa C-360. W latach 1966-1968 w Zakładzie Doświadczalnym Ciągników Rolniczych przygotowano konstrukcyjnie I etap modernizacji ciągnika C-4011, co zakończono wyprodukowaniem w IV kwartale 1969 roku 50 sztuk serii informacyjnej C-345. 1 kwietnia 1971 r. podjęto produkcję seryjną pod zmienioną nazwą C-355. Od 1975 r. wprowadzono kolejne zmiany.
Główną zaletą Ursusa C-355/C-360 jest jego prosta konstrukcja, dobra dostępność tanich części (choć nie zawsze dobrych jakościowo) i ogólna użyteczność. Wielu rolników podkreśla, że "siuntka" pracowała u dziadka, potem u ojca, więc da radę i u syna. W niewielkich gospodarstwach musi wystarczyć, ale czasem warto ją podrasować, by pracowało się po prostu lepiej.
Historia i Ewolucja Modelu C-355
W 1971 r. odbyła się studencka wyprawa do tzw. Małej Azji, zorganizowana na dystansie około 10 tys. km, w której wykorzystano przyczepę Jelcz PO-1 przystosowaną do takiej podróży. Trasa prowadziła przez ZSRR, Rumunię, Bułgarię, Turcję, Syrię i Liban, a w drodze powrotnej przez Turcję, Bułgarię, Jugosławię, Węgry i Czechosłowację. W 1972 r. zorganizowano rajd z Warszawy, poprzez Czechosłowację, Austrię, Jugosławię, Grecję, Turcję, Syrię, Liban, Irak do Kuwejtu i z powrotem przez Irak i ZSRR do Polski. Trasa miała długość 14 tys. km.
Podwójny filtr oleju (wstępnego i dokładnego oczyszczania) zastąpiono filtrem odśrodkowym. Wprowadzono pompę wtryskową P24T8-3a. produkcji Zakładu Aparatury Wtryskowej W.S.K.
Remont i Stan Techniczny
Często spotykane jest, że silnik z tylnym mostem w egzemplarzach Ursusa C-355 pochodzi z różnych lat, co świadczy o wcześniejszych naprawach lub wymianach. Przykładowo, zdarza się, że silnik z tylnym mostem pochodzi z 1971 roku, a plecak oraz butla powietrza z 1972. Numer podwozia bywa nabity w dosyć nietypowym miejscu, co może wskazywać na zmienianą obudowę, prawdopodobnie w tym samym czasie co skrzynia. Hak w C-355 nigdy nie występował fabrycznie. Na kronice filmowej z rozpoczęcia produkcji tego modelu widać obciążniki na wsporniku osi, które kolidowałyby z hakiem.
Rusza poważna rozbiórka, często udaje się rozpołowić ciągnik. Na dzień dobry łożysko oporowe jest do wymiany, a sprzęgło najprawdopodobniej również. Rozrząd często wygląda całkiem przyzwoicie, a koła są idealnie spasowane z osiami, bez luzu. Jedynie koło między pompą a wałem może trochę tłuc, ale to najprawdopodobniej przez łożysko. Wiele osób po raz pierwszy samodzielnie składa silnik przy okazji remontu C-355.
Problemy z Chłodzeniem i Uszczelnieniem
O ile blok silnika jest zdrowy, to jeżdżenie na wodzie przez wiele lat (np. 54 lata) może dać się we znaki. Przylgnie, gdzie przychodzą tuleje, są w miarę przyzwoite, jednak w miejscu oringów uszczelniających mogą znajdować się wyżłobienia. Na uszczelnienie tych wżerów poleca się wyczyścić i wygładzić gniazda osadzenia tulei, odtłuścić i posmarować masą poliuretanową Terostat 9220, która jest bardziej odporna na płyn chłodniczy niż masy z Reinza czy Corteco. Ważne jest wyszlifowanie papierem ściernym tak, aby nie było żadnych zadziorów przy montażu tulei.
Wał po szlifierni zazwyczaj bezproblemowo wydaje pierwszy szlif. Pokrywa skrzyni i koła zębate często nie wyglądają na specjalnie umęczone. Warto sprawdzić luz poprzeczny wałka głównego. Przylgnia oringów na 50-letnim sprzęcie może wyglądać zaskakująco dobrze i trzymać szczelność.

Kabiny i Wygląd Zewnętrzny
Wydaje się, że fabrycznie C-360 nie miały w ogóle kabiny, nawet "puszki", określanej w literaturze jako "budka kierowcy". Możliwe, że w Ursusie kabiny były dostarczane na plac i montowane dopiero, gdy klient sobie tego życzył. Z wyglądu kabiny produkowane w Czechach na C-355, C-360, a nawet na C-360 3P bywały określane jako "masakra", i wstydem było nimi jeździć na testy.
Kolory i Malowanie
Farba młotkowa była używana, szczególnie w "bebechach" licznika w postaci tłoczonej blaszki. Obudowa zegarów często miała kolor RAL 7012. Trójwskaźniki były sprowadzane z Czech, produkowane przez firmę PAL Czechoslovakia, a następnie montowane w ciągnikach. Firma PAL nie miała bezpośredniego dostępu do ciągników Zetora/Ursusa, aby dobrać idealny kolor, a dodatkowo, jako mało widoczny element, malowanie pod kolor korpusu byłoby nieopłacalne. Zaobserwowano kilka kolorów obudów, na których często widać czerwoną pieczątkę kontroli jakości, co wykluczałoby teorię malowania tych zegarów w Ursusie pod kolor reszty.
Paleta RAL może służyć jedynie jako punkt odniesienia, rzadko kiedy da się znaleźć idealny odcień. Przykładem jest zielony kolor, którym malowano oblachowanie. Sam kolor korpusów wydaje się niezmienny na przestrzeni lat, a najbliższy oryginałowi był RAL 7037. Kolorów tłoczonej blaszki wewnątrz wskaźnika również było kilka. Niektórzy uważają, że filtry mogły być malowane w Brodnicy, choć wyglądają podobnie.
Doświadczenie z trwałością farby młotkowej bywa marne; na tablicy często nie ma śladu po farbie, za to wspornik do dziś może być zielony. Stare maski mogły nie mieć otworów na śrubki, które pasowałyby idealnie na nowszą maskę z przednią poprzeczką, a tylną bliżej zbiornika paliwa. Ślady zielonej farby od wewnątrz często potwierdzają, że elementy blacharki nie były wymieniane.
Modernizacje i Przeróbki
Ursus C-355 jaki jest, każdy widzi. Czasem jednak należy coś w nim poprawić, by pracować szybciej, wygodniej i lepiej. Na Zlocie Starych Traktorów na Mazowszu jeden z rolników zaprezentował swoją wariację na temat podrasowanego Ursusa C-355. Bordowy ciągnik z 1971 r. zwracał uwagę nie tylko kolorem, ale także nieoryginalną maską w stylu Ursusa C-362 oraz przednim napędem.
Gospodarstwo rolnika spod Stanisławowa, o powierzchni zaledwie 8 ha, wymagało od ciągnika pracy z pługiem czy talerzówką na stosunkowo ciężkich ziemiach. Dlatego po zakupie pan Marek postanowił lekko przerobić ciągnik, by praca szła nieco bardziej gładko. Najpierw założył turbosprężarkę od Iveco, potem dodał intercooler. Oba zabiegi zwiększyły moc traktora. Aby pojazd mógł przenieść zwiększoną moc na podłoże, właściciel Ursusa zamontował przedni napęd zaadoptowany ze Stara 66. Taka akcja wykonywana samodzielnie to nie zestaw "plug & play", zatem rolnik musiał wykonać przystawkę wyprowadzającą napęd ze skrzyni biegów (koła zębate kupił gotowe, obudowę wykonał we własnym warsztacie). Dzięki temu ciągnik dobrze radzi sobie z narzędziami i nie występuje już poślizg kół. Koszt przeróbki przedniego napędu, w którym wiele elementów trzeba było dostosowywać samemu, wyniósł około 3,2 - 3,5 tys. złotych.
Opinie na Temat Stanu Wizualnego
Wielu uważa, że wygląd ciągnika nie powinien być najważniejszy, a kluczowa jest jego sprawność techniczna. Stan wizualny powinien być na drugim miejscu, ponieważ ciągnik ma pracować, a nie wyglądać. Inni z kolei argumentują, że nawet ciągnik świadczy o właścicielu, a "3 puszki farby to nie jest koszt nie wiadomo jaki". Podkreśla się, że nie każdy ma tyle pieniędzy na remonty, a stare ciągniki, nawet w brzydkim stanie, mogą być w pełni sprawne.