Moździerz 220 mm wz. 1932 i Ciągnik Artyleryjski C7P: Historia i Dane Techniczne

W połowie lat dwudziestych XX wieku, w obliczu modernizacji fortyfikacji granicznych przez Republikę Weimarską, polskie dowództwo wojskowo-polityczne dostrzegło potrzebę pozyskania potężnych systemów artyleryjskich. Miały one być zdolne do neutralizacji niemieckich umocnień, szczególnie w kontekście planów ewentualnej wojny ofensywnej z Niemcami, przewidujących zdobycie Prus Wschodnich i Pomorza Zachodniego, a następnie atak na Berlin. Wojsko Polskie posiadało już doświadczenie z ciężką bronią - w 1920 roku zakupiono we Włoszech moździerze kalibru 210 mm, które brały udział w walkach o Grodno. Jednakże, istniejące moździerze uznano za niewystarczające i wymagające wymiany.

Moździerz 220 mm wz. 1932: Geneza i Zakup

Długotrwałe poszukiwania nowego systemu artyleryjskiego wynikały początkowo z innych zmartwień młodego państwa polskiego. Dopiero wzmocnienie wschodnich granic Niemiec skłoniło kierownictwo II Rzeczypospolitej do szukania odpowiedniej odpowiedzi. Proces selekcji i zakupu broni przebiegał powoli. W 1927 roku Sztab Generalny WP podjął decyzję o przyjęciu dział wielkokalibrowych zdolnych do niszczenia umocnień. Ponieważ polski przemysł nie był w stanie produkować takich systemów, wybór padł na czechosłowacką firmę Škoda, cieszącą się renomą w tej dziedzinie.

W październiku 1929 roku polska komisja wojskowa pod przewodnictwem pułkownika dyplomowanego Emila Krukowicza-Przedrzymirskiego, szefa Departamentu Artylerii Ministerstwa Spraw Wojskowych, odwiedziła poligon Malacky pod Bratysławą. Tam obserwowała testy moździerza 220 mm ON, który wywarł pozytywne wrażenie. Komisja zaleciła jego przyjęcie do użytku, z zastrzeżeniem wymiany klinowego zamka na system tłokowy (system Schneidera), uznawany za bardziej odpowiedni dla ciężkich systemów artyleryjskich. Wymóg ten stał się przeszkodą, ponieważ Škoda broniła swojego projektu w niezmienionej formie. Rozmowy były również zawieszone z powodu Wielkiego Kryzysu i braku funduszy.

Dopiero w 1931 roku stronom udało się dojść do porozumienia, a polski rząd zatwierdził plan zakupu czterdziestu 220-mm moździerzy w dwóch partiach. W drugiej połowie 1932 roku departamenty uzbrojenia i artylerii Ministerstwa Spraw Wojskowych przygotowały wymagania techniczne dla moździerza. 7 marca 1933 roku podpisano ostatecznie kontrakt na pierwszą partię - 27 moździerzy oraz 2700 pocisków przeciwpancernych (plan pozyskania drugiej partii nigdy nie został zrealizowany). Koszt jednego moździerza ustalono na 700 tys. zł, a zapłatę dokonano w naturze - dostawą polskiego węgla.

Tematyczne zdjęcie moździerza 220 mm wz. 1932

Produkcja moździerzy dla Polski napotkała na szereg problemów, w tym błędy projektowe powodujące odrzucenie pierwszych ośmiu lawet, kłopoty z obróbką luf oraz problem zbyt szybkiego zamiedzania się luf i odkręcania się trzonu zamkowego. Czesi nie poradzili sobie ze zmianą zamka z klinowego na śrubowy, dlatego wykonawcą tego elementu został francuski Schneider.

Do grudnia 1935 roku dostarczono Wojsku Polskiemu łącznie 27 moździerzy, które otrzymały oznaczenie 220 mm możdzierz wielkiej mocy wz. 32 (nazwa handlowa - ONa). Jeden egzemplarz jugosłowiańskiego moździerza M 28 (z zasuwą klinową) został czasowo użyczony przez Škodę w celu zapoznania personelu 1. Superciężkiego Pułku Artylerii z nowymi systemami. Do końca września 1934 roku personel pułku przeszedł szkolenie. W listopadzie przeprowadzono jazdę próbną, która wykazała szereg wad wózków transportowych, m.in. nieudaną konstrukcję hamulca, słabe mocowanie lufy oraz odkręcanie się śrub i nitów. Transport załogi na wózkach uznano za niebezpieczny. Zalecano wymianę stalowych opon na pneumatyczne.

Charakterystyka Konstrukcyjna Moździerza 220 mm wz. 1932

Moździerz wz. 32 miał lufę autofrettowaną kalibru 15,5 z zamkiem tłokowym systemu Schneider. Lufa wraz z zamkiem ważyła 4350 kg. Hamulec odrzutu był hydrauliczny, a powrotnik pneumatyczny. Konstrukcja armaty zapewniała okrągły ogień poziomy i była zoptymalizowana do strzelania pod dużymi kątami elewacji.

Lufę pistoletu instalowano w kołysce, która była przymocowana do maszyny za pomocą czopów. Maszyna spoczywała na platformie bazowej dzięki okrągłemu pasowi na ramię. Regulowane ramy, montowane na rogach platformy, zwiększały stabilność działa podczas strzelania. Końce łoża spoczywały na łożyskach redlic ze śrubami z kulkami.

Moździerz przewożony był trzema jednostkami marszowymi (wagonami transportowymi), co było standardem dla ciężkiej artylerii tego typu:

  • Wagon lufowy (masa własna - 8090 kg), transportujący lufę i oporopowrotnik. Składał się z dwóch wózków z kołami pustakowymi, połączonych kratownicowym łożem. Przedni wózek był skrętny, a tylny posiadał hamulec i dwa siedzenia dla obsługi, choć rzadko używane ze względu na bezpieczeństwo i komfort.
  • Wagon lawetowy (masa własna - 8110 kg), transportujący kołyskę, maszynę i mechanizmy. Również składał się z dwóch wózków, a sama kołyska była podnoszona i opuszczana za pomocą czterech lewarów hydraulicznych.
  • Wagon podstawowy (masa własna - 8950 kg), transportujący platformę bazową. Składał się z dwóch wózków połączonych kratową ramą.

Dopuszczalna prędkość holowania na autostradzie wynosiła 30 km/h. Do zamontowania armaty na miejscu konieczne było przygotowanie wykopu o wymiarach 3 x 4 m i głębokości 0,5 m. Zgodnie z instrukcją cała operacja montażu pistoletu, przeprowadzona przez 17-osobową załogę, trwała pięć i pół godziny, choć przeszkolony personel radził sobie z nią z reguły szybciej. Demontaż broni trwał dwie i pół godziny.

Schemat budowy moździerza 220 mm wz. 1932

Amunicja i Problemy z Efektywnością

Moździerz ładowano pod stałym kątem elewacji +10°. Pocisk podawany był do armaty przez czterech nośników (w sumie było ich ośmiu) na wózku lub noszach. Amunicja moździerza obejmowała początkowo jedyny rodzaj pocisku - półprzeciwpancerny o masie 128 kg, wyposażony w ładunek TNT o masie 7,33 kg. Do wyboru było sześć ładunków miotających o wadze od 3,78 do 8,92 kg, co zapewniało donośność do 13,5 km.

Od listopada 1936 roku Polacy samodzielnie opracowali pocisk odłamkowo-burzący, który wyróżniał się większym zasięgiem ognia i zwiększonym ładunkiem wybuchowym, ale cieńszymi ściankami. Zakładano, że może być używany nie tylko przeciwko fortyfikacjom, ale także przeciwko celom polowym. Testy pierwszych próbek pocisku odłamkowo-burzącego wykazały ich słabą stabilność i znaczne rozproszenie. Problem został rozwiązany do 1939 roku, a dostawę partii przemysłowej zaplanowano na 1940 rok, co jednak nigdy nie nastąpiło.

W grudniu 1936 roku odbyły się próby strzelania amunicją przeciwbetonową do schronu fortyfikacji stałej w Modlinie, które okazały się całkowicie nieudane. Próby poligonowe prowadzone w 1938 roku potwierdziły zdecydowaną nieprzydatność moździerza do przewidywanych celów. Moździerz posiadał zbyt mały kaliber, za małą siłę rażenia i był zbyt mało precyzyjny, aby skutecznie niszczyć nowoczesne schrony bojowe. Przykładowo, na sto wystrzelonych pocisków, tylko jeden trafiał bezpośrednio w schron polowy z odległości 4 kilometrów, nie powodując poważnych uszkodzeń. Szybkostrzelność, planowana na 20 strzałów na godzinę, a według czeskiej instrukcji na 15, również była mocno niezadowalająca. Aby zaoszczędzić drogie importowane pociski i wydłużyć żywotność lufy podczas ćwiczeń, Škoda dostarczyła Polsce dwie luźne lufy do moździerzy 220 mm, które umożliwiały ostrzał pociskami 100 mm haubicy wz. 14/19.

Ciągnik Artyleryjski C7P: Projekt i Rozwój

Od 1931 roku Wojsko Polskie poszukiwało odpowiedniego ciągnika do nowych ciężkich moździerzy. W tym czasie II Rzeczpospolita dysponowała pojedynczymi, przestarzałymi ciągnikami do holowania dział ciężkich, takimi jak Holt 75. W 1934 roku wybór padł na ciągnik gąsienicowy C7P, opracowany w przedsiębiorstwie państwowym „Państwowe Zakłady Inżynierii” (PZInż) w oparciu o projekt Vickersa. Jego konstrukcja była silnie zunifikowana z czołgiem lekkim 7TP.

Początek powstania polskich ciągników gąsienicowych C7P wiązał się z decyzją o całkowitej motoryzacji 1. Pułku Artylerii Najcięższej po zakupie czechosłowackich moździerzy. We wrześniu 1931 roku w Warszawie podpisano umowę z angielską firmą Vickers Armstrong Co. na dostawę 38 czołgów lekkich Vickers E i licencji na ich produkcję w Polsce. Niemal natychmiast po zakupie licencji, w Wojskowym Instytucie Badań Inżynierii (późniejsze Biuro Badań Technicznych Broni Pancernych), rozpoczęto prace projektowe nad nowym czołgiem VAU-33, wzorowanym na Vickers E, ale z nowym silnikiem wysokoprężnym Saurer BLDb (PZInż 235). Równocześnie rozpoczęto prace nad skonstruowaniem nowego, ciężkiego ciągnika artyleryjskiego.

Prace konstrukcyjne nad ciągnikiem C7P prowadzono w Biurze Studiów PZInż. pod kierownictwem inżyniera Witolda Jakusza. W celu unifikacji części pomiędzy czołgiem 7TP i ciągnikiem C7P, projekt na bieżąco konsultowano z Biurem Konstrukcyjnym Broni Pancernej WIBI. Pierwsze dwa prototypy (oznaczone jako C6P i C6T) zmontowano w 1933 roku w Warsztatach Doświadczalnych przy PZInż. w Ursusie.

W lutym i marcu 1934 roku oba prototypy poddano testom podczas rajdu kontrolnego o długości ponad tysiąca kilometrów. W wyniku doświadczeń prototypy poddano dalszym modyfikacjom: C6T przebudowano do standardu C6P (C6P/II), a drugi prototyp C6P oznaczono jako C7P/I „Felek”. W późniejszym czasie podobne zmiany zastosowano wobec pierwszego prototypu, oznaczając go C7P/II. Z czasem zbudowano także trzeci model prototypowy, oznaczony jako C7P/III. Prototypy te stały się pierwowzorem seryjnych C7P. Prototyp C7P/I „Felek” uznano za model wzorcowy i pozostał w Biurze Badań Technicznych Broni Pancernych na stałe, aż do 1939 roku. Ciągnik C7P zatwierdzono do produkcji i przyjęto na wyposażenie Wojska Polskiego w 1934 roku.

Zdjęcie ciągnika C7P z przyczepą do moździerza

C7P: Produkcja i Dane Techniczne

W początkowym okresie fabryka Ursus miała bardzo małe zdolności produkcyjne, co uniemożliwiało jednoczesną produkcję czołgów 7TP i ciągników C7P. Pojazdy produkowano na przemian, zaczynając od ciągników. W latach 1937-1938 nastąpiła rozbudowa fabryki, co umożliwiło produkcję czołgów i ciągników na dwóch równoległych liniach. W latach 1934-1939 zbudowano około 151 egzemplarzy ciągników. Zgodnie z zamówieniami, w latach 1939-1941 miało powstać kolejne 72 egzemplarze. Przeciętna cena jednego ciągnika artyleryjskiego C7P wynosiła około 100 000 zł.

Konstrukcyjnie, ciągnik gąsienicowy C7P wykorzystywał wiele elementów czołgu lekkiego 7TP, w tym kadłub, układ jezdny, zawieszenie, przeniesienie napędu i silnik. Zastosowany silnik wysokoprężny, 6-cylindrowy PZInż. 235 o pojemności 8550 cm³ i mocy maksymalnej 115 KM (86,6 kW) przy 1800 obr./min, był produkowaną w Polsce lżejszą odmianą szwajcarskiego licencyjnego silnika Saurer BLDb. Podstawową zmianą było zastosowanie korpusu silnika wykonanego ze stopu alpaksu (88% aluminium, 12% krzem) z mokrymi, żeliwnymi tulejami cylindrowymi. Silnik ten był również stosowany w produkowanych w Polsce licencyjnych autobusach i ciężarówkach Saurer.

W prototypowych ciągnikach (C6P i C6T) silnik wraz z chłodnicą był umiejscowiony z przodu kadłuba. Później zdecydowano się na umieszczenie silnika w tylnej części kadłuba (tak jak w czołgu 7TP), co poprawiło rozkład obciążeń.

Właściwości jezdne ciągnika C7P odpowiadały właściwościom czołgu lekkiego 7TP. Był zdolny do pokonywania wzniesień o kącie do 36 stopni, rowów/okopów o szerokości do 1800 mm i brodów o głębokości do 1000 mm. Nacisk jednostkowy na grunt ciągnika wynosił 54 kPa. Prędkość maksymalna osiągała 26 km/h, a promień skrętu 2500 mm. Ciągnik miał zbiornik paliwa o pojemności 160 litrów i zasięg około 150 kilometrów. Wyposażony był we wciągarkę linową zasilaną z silnika oraz hak holowniczy z samoczynną blokadą, z uciągiem 5000 kgw. C7P holował etatowo przyczepy z elementami moździerza ciężkiego 220 mm o masie do 8950 kg lub uszkodzone czołgi lekkie 7TP o masie 9,9 t.

W 1936 roku w Zakładach Cegielskiego w Poznaniu powstał prototyp specjalnej prowadnicy kolejowej dla ciągnika C7P, będący rodzajem wagonu zaopatrzonego w najazd czołgowy, napędzany od silnika ciągnika za pomocą specjalnej przekładni.

Infografika z danymi technicznymi ciągnika C7P

Wykorzystanie Służbowe i Bojowe

Organizacja Przedwojenna

Gąsienicowe ciągniki artyleryjskie C7P oficjalnie wprowadzono na wyposażenie Wojska Polskiego 12 czerwca 1934 roku. Ich podstawowym przeznaczeniem było holowanie ciężkich dział artyleryjskich. Ministerstwo Spraw Wojskowych pozyskało niezbędny sprzęt i środki trakcyjne dla trzech dywizji moździerzy 220 mm, z których każda składała się z trzech baterii dwudziałowych. Budżet na 1940 rok przewidywał zakup traktorów dla czwartej dywizji, ale na razie przeznaczone dla niej działa znajdowały się w Głównym Składnicy Uzbrojenia nr 2 w Stawach koło Dęblina.

Zgodnie z planem obrony „Z”, 1. Pułk Artylerii Superciężkiej zmobilizował w sierpniu 1939 roku trzy dywizje:

  • 11. Dywizjon Artylerii Najcięższej pod dowództwem mjr. Kazimierza Firli.
  • 12. Dywizjon Artylerii Najcięższej pod dowództwem mjr. Aleksandra Toczyńskiego.
  • 13. Dywizjon Artylerii Najcięższej pod dowództwem mjr. Husajna Kumaza.

Etat każdego dywizjonu przewidywał, że będzie miał w swoim składzie trzy baterie, a każda bateria dwa moździerze i 11 ciągników (sześć ciągników do holowania członów moździerzy, cztery ciągniki do przyczep amunicyjnych i jeden ciągnik jako zapasowy), co dawało 6 moździerzy i 33 ciągniki na dywizjon. Dodatkowe ciągniki holowały przyczepy amunicyjno-sprzętowe typu „R” (masa własna - 8000 kg), których do każdego działa przydzielano po dwie. Produkcja ciągników C7P była jednak powolna, dlatego jako tymczasowy zamiennik wykorzystywano ciężarówki Polski Fiat 621.

TVP Gorzów: Polsko-brytyjskie ćwiczenia na gąsienicach

Kampania Wrześniowa 1939

Wszystkie trzy dywizje moździerzy przeznaczone były dla Armii „Prusy”, ale ze względu na szybki postęp wojsk niemieckich nie zdołały dotrzeć do dyspozycji jej dowódcy. W bitwach kampanii wrześniowej 1939 roku polskie moździerze 220 mm musiały rozwiązywać zupełnie inne zadania, niż te, do których zostały pozyskane. Zamiast szturmować niemieckie fortyfikacje, działała superciężka artyleria w bitwach polowych, gdzie była mało przydatna.

Mobilizacja 1. Pułku Artylerii Najcięższej rozpoczęła się 1 września 1939 roku w garnizonie Góra Kalwaria. Sprzęt pobierano ze składnicy w Moczydłowie, a rezerwistów kierowano do lasów chojnowskich pod Zalesiem. Utworzono również kolumnę samochodów ciężarowych Polski Fiat 621L, która wahadłowo przewoziła pociski, zapalniki i ładunki miotające z Palmir. Już 1 września kolumna ta poniosła pierwsze straty bojowe pod Młocinami, zaatakowana przez niemieckie samoloty.

Z osiemnastu zmobilizowanych dział, tylko sześć moździerzy 11. Dywizjonu wzięło rzeczywisty udział w bitwie. Po mobilizacji zakończonej 4 września, dywizjon został skierowany do Twierdzy Modlin. W marszu i na stanowiskach wielokrotnie atakowały go niemieckie samoloty. Po szeregu przemarszów, 22 i 23 września dywizjon wspierał polską piechotę w rejonie Tomaszowa Lubelskiego (pod Werechaniami). Skuteczność użycia pocisków przeciwpancernych w bitwie polowej była niska - 128-kilogramowa amunicja tworzyła ogromne kratery, ale produkowała niewielką ilość odłamków. Bardziej znaczący okazał się efekt psychologiczny, gdyż pod ostrzałem polskich moździerzy jednostki niemieckiej 28. Dywizji Piechoty dwukrotnie opuszczały zajmowane pozycje. Pod koniec 23 września, po wystrzeleniu całej dostępnej amunicji, moździerze zostały zniszczone na stanowiskach w pobliżu leśnictwa Maziarnia. 24 września dywizjon maszerował w rejon Krasnobrodu, odpierając ataki, a 27 września w Majdanie Kasztelańskim podjęto decyzję o próbie wydostania się z okrążenia w małych grupach.

12. Dywizjon, który zakończył mobilizację 6 września, pod dowództwem mjr. Aleksandra Toczyńskiego (w składzie 1. Baterii kpt. Leszek Juszczyk, 2. Baterii kpt. Mieczysław Strzemień, zamordowany w Katyniu, 3. Baterii por. Zygmunt Peitler), maszerował w kierunku Rembertowa i Kurowa. Wieczorem 7 września w Kurowie doszło do spotkania z 13. Dywizjonem i ataku niemieckich samolotów, powodującego straty. Oba dywizjony otrzymały rozkaz dalszego marszu do Wąwolnicy, a następnie do Tomaszowa Lubelskiego. 16 września dotarły do Dubna, co wiązało się z koncepcją obrony „rumuńskiego przedmościa”. 17 września, w wyniku agresji ZSRR na Polskę, dywizjon został otoczony przez Armię Czerwoną na południe od Dołhobyczowa (niedaleko Hrubieszowa). Polakom udało się zniszczyć broń przed jej przejęciem.

13. Dywizjon, podobnie jak 12., nie oddał ani jednego strzału. 13 września znalazł się w Bereżanach, gdzie został zaatakowany przez grupę bojową OUN. Następnie został otoczony przez oddziały Armii Czerwonej w okolicach Kałusza i poddał się. Jego moździerze stały się sowieckimi trofeami, choć ich dalszy los pozostaje nieznany.

Jeden z dziewięciu pozostałych moździerzy 220 mm znajdował się w Centrum Badań Balistycznych w Zeleńcu i został wysadzony w powietrze przed nadejściem Niemców. Kolejne działo w Zapasowym Centrum Artylerii Zmotoryzowanej w Górze Kalwarii wpadło w ręce wroga nienaruszone 10 września. Siedem moździerzy przechowywanych w magazynie w Stawach również zostało zdobytych przez nazistów. Niemieckie źródła podają, że Wehrmacht zdobył w Polsce czternaście moździerzy 220 mm.

Moździerze 220 mm wz. 1932 w Służbie Niemieckiej i Powojennej

W Wehrmachcie moździerze wz. 32 otrzymały oznaczenie 22 cm Mrs(p). Siedem z nich zostało przetransportowanych do Norwegii w latach 1941-1942 i zainstalowanych na bateriach przybrzeżnych w Kroken, Hetlefloten, Kling i Reitan. Los pozostałych siedmiu pozostaje nieznany. Co ciekawe, niektóre działa, które dotarły do Norwegii, służyły przez pewien czas w jej artylerii przybrzeżnej także po wojnie. Montaż lufy na wózku moździerzowym wz. 32 był skomplikowanym zadaniem nawet dla wyszkolonego personelu.

Zdjęcie moździerza 220 mm na niemieckiej baterii przybrzeżnej w Norwegii

W 2014 roku w norweskim jeziorze Évre-Jernavannet odnaleziono wozy moździerzy 220 mm.

Ciągniki C7P w Służbie Obcych Armii i Współcześnie

Po ataku na Polskę, III Rzesza Niemiecka zdobyła pewną liczbę ciągników gąsienicowych C7P. Niemcy ulokowali swój centralny punkt naprawy uszkodzonych czołgów 7TP i ciągników C7P w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie kierowano wszystkie holowane z pobojowisk wozy oraz zdobyte podzespoły z fabryki PZInż. Wyremontowane ciągniki, oznaczane jako C7P(p), były wykorzystywane przez niemieckie oddziały służby technicznej do ściągania ciężkiego sprzętu z pól bitew. Niektóre z nich, z zamontowanymi pługami, były używane zimą 1939/1940 do odśnieżania dróg w Generalnym Gubernatorstwie (m.in. droga Warszawa-Kraków).

Po agresji Związku Radzieckiego na Polskę 17 września 1939 roku, Armia Czerwona również zdobyła pewną liczbę ciągników C7P. W większości były to pojazdy niekompletne i uszkodzone, jednak podjęto decyzję o ich remoncie, co świadczy o uznaniu ich wartości. Remonty przeprowadzano m.in. w Bazie Remontowej nr 7 w Kijowie. W 1940 roku jeden egzemplarz ciągnika C7P (nr 1153) poddano próbom na Naukowo-Badawczym Poligonie Broni Pancernej w Kubince. Potwierdzone informacje wskazują, że zarówno czołgi 7TP, jak i ciągniki C7P były używane przez Armię Czerwoną podczas tzw. wojny niemiecko-radzieckiej w czerwcu i lipcu 1941 roku.

Niewiele pozostało pamiątek po tym wozie, dlatego dużym osiągnięciem jest odbudowywany, choć jeszcze niekompletny, ciągnik C7P znajdujący się w Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej na Czerniakowie w Warszawie. Dzięki staraniom Pana Grzegorza Klimczaka, znanego z rekonstrukcji czołgu 7TP, udało się pozyskać wiele podzespołów, co pozwoliło w 2012 roku na rozpoczęcie wstępnych prac rekonstrukcyjnych.

Zdjęcie rekonstruowanego ciągnika C7P w muzeum

tags: #mozdzierz #220 #mm #wz #1932 #oraz