Infrastruktura Sportowa w Polsce: Analiza Potrzeb i Wyzwań

Postęp technologiczny umożliwił rozwój grupy tzw. sportów ekstremalnych. Możliwe stało się stworzenie na przykład roweru, pozwalającego na zjazd z wysoką prędkością po pełnym korzeni i muld szlaku górskim, dzięki amortyzatorom pozwalającym na nieprzerwany kontakt z podłożem nawet na bardzo nierównym terenie. Miasta, które dostrzegły masową zmianę w strukturze sportów uprawianych przez młodzież i dostosowały infrastrukturę sportową do popytu, można policzyć na palcach. Dominuje model, w którym młodzież uprawia sporty ekstremalne, ze swej natury już niebezpieczne, na ulicach pełnych samochodów, lub w miejscach do tego nieprzystosowanych: poręczach i schodach w pełnych przechodniów miejscach publicznych. Prowadzi to do wzrostu liczby wypadków. Często sporty te uprawiane są w miejscach wypoczynku innych osób.

Skateparki - Rozwój i Stan w Polsce

Najpopularniejszym typem infrastruktury dla uprawiania nowych sportów masowych są skateparki. Pierwszy skatepark powstał w roku 1967 w Carlsbadzie w Kalifornii, regionie, który jest kolebką tego sportu. Mit głosi, że około 1958 roku to właśnie kalifornijscy surferzy, zdesperowani bezwietrzną pogodą, dodali do swoich desek spody od wrotek i jeździli nimi po lądzie. Już w 1977 roku zanotowano istnienie 133 skateparków, dziś ich liczba idzie w tysiące, a skatepark działa w praktycznie każdym mieście i miasteczku Europy Zachodniej.

W Polsce sytuacja jest odmienna - tylko nieliczne polskie miasta wyszły naprzeciw oczekiwaniom młodzieży i zdecydowały się na budowę infrastruktury pozwalającej na uprawianie niektórych gatunków sportów. Dwa komunalne skateparki zbudowało miasto Zielona Góra, ponadto komunalne skateparki działają w Nysie, Głuchołazach, Krapkowicach, Puławach, Wolsztynie, Nowinach koło Kielc, Grójcu, Rabce, Tarnowie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Ustce i innych. W skatepark inwestuje między innymi Sosnowiec, Gdańsk, Hajnówka, Łęczna, a do pomysłu przymierzają się samorządy Tomaszowa Mazowieckiego, Zawiercia, Krotoszyna. W Wałbrzychu młodzież sama pracuje nad budową skateparku, podobnie jest w Nowej Soli, gdzie młodzież wystąpiła do prezydenta miasta z prośbą o udostępnienie placu, a urządzenia sportowe chce wykonać we własnym zakresie.

Wydaje się, że dla biedniejszych samorządów sensowną opcją jest stopniowe budowanie skateparku - najpierw udostępnienie użytkownikom wyasfaltowanego placu, a potem stopniowe dodawanie urządzeń. Typowy skatepark posiada urządzenia pozwalające na wykonywanie ewolucji na deskorolkach, rolkach i rowerach BMX: są to banki, różne minirampy, kilka wyskoczni, funbox, quarterpipe albo halfpipe, grindboxy, rury do grindów (poręcze do jeżdżenia na płozach rolek) etc.

Koszt budowy takiego prostego skateparku to od około 30 do 100 tys. PLN. Popularne są skateparki wykonane z betonu, ponieważ są one bardziej odporne na warunki atmosferyczne. Duży skatepark we Wrocławiu na pl. Wolności kosztował 200 tys. PLN. Przykładem bardzo dobrze wyposażonego skateparku jest inwestycja w Zabierzowie koło Krakowa. Takie inwestycje to już wydatek rzędu 200-300 tys. PLN. Koszt budowy zadaszonej hali dla pomieszczenia skateparku to wydatek rzędu 1,5-2 mln PLN, choć znacznie tańszą możliwością jest zbudowanie skateparku w nieużywanej zadaszonej hali fabrycznej, jakich wiele w polskich miastach.

schemat typowych elementów skateparku

Infrastruktura Sportów Zimowych - Niedostatek w Polskich Miastach

Najgorzej jest z infrastrukturą do uprawiania sportów zimowych. Mimo że w Polsce warunki do uprawiania sportów zimowych są dobre lub bardzo dobre w europejskim porównaniu, a pokrywa śniegowa i temperatury poniżej 4 stopni Celsjusza utrzymują się dość długo, to infrastruktura sportów zimowych w polskich miastach niemalże nie istnieje. Wyjątek stanowią tzw. stoki zjazdowe.

Typowym elementem tej infrastruktury jest stok zjazdowy. W Polsce stoki zjazdowe z wyciągami istnieją w 47 miejscowościach, głównie na terenach górskich, choć nie jest to regułą: dobrej jakości stoki z wyciągami, naśnieżaniem i oświetleniem funkcjonują nawet w takich miejscowościach jak Gołdap na Mazurach czy Bytom na Górnym Śląsku. Poza tymi rozbudowanymi ośrodkami, niewielkie stoki powstały w okresie przedwojennym w większości miast Ziem Odzyskanych, w których istniały dogodne warunki geofizyczne, czyli teren z około 30-metrowym, intensywnym spadkiem. Tego typu stoki powstały w większości w okresie przedwojennym, zarówno w miastach posiadających wzgórza morenowe (Zielona Góra, Żary), jak i w miastach położonych na zboczach dolin rzecznych (Ujście, Czarnków).

Dopiero niedawno na stoki narciarskie przerabia się wzniesienia o charakterze antropogenicznym, np. hałdy pokopalniane (Kamieniec koło Bełchatowa, Rybnik). Przed wykorzystywaniem sztucznych wzniesień dla tworzenia infrastruktury sportowej jest ogromna przyszłość, bowiem prawie każde większe polskie miasto takie wzniesienia posiada. Możliwe jest wykorzystanie w tym celu nawet zrekultywowanych hałd po śmietniskach.

Brak stoków narciarskich tylko w nielicznych przypadkach można wytłumaczyć zupełnym brakiem sztucznych lub naturalnych wzniesień o wymaganym gradiencie. Budowa prostego stoku narciarskiego o co najmniej 150-metrowej długości nie jest zadaniem skomplikowanym technicznie. Konieczne są roboty ziemne, a w przypadku konieczności wycinki drzew proponuje się kompensację ilości wyciętego drzewostanu poprzez nasadzenie fragmentu nowego lasu w innym miejscu. Proponowany prosty stok narciarski, jaki powinien się znaleźć w większości polskich miast, nie posiadałby wyciągu orczykowego i wymagałby tylko odpowiedniego przygotowania terenu. Służyłby on wyłącznie początkującym snowboarderom i narciarzom i jego zadaniem byłaby popularyzacja uprawiania sportów zimowych.

zdjęcie stoku narciarskiego z wyciągiem

Snowparki i Saneczkarstwo

Ukłonem w stronę miłośników snowboardu jest przygotowanie snowparku. Jest to tor przeszkód pozwalający na wykonywanie ewolucji, składający się ze skoczni, raili (do uprawiania jibbingu polegającego na jeździe snowboardem po poręczach), trapezów, boxów oraz kornerów do wykonywania skoków. Tylko nieliczne polskie snowparki mają halfpipe - ziemną konstrukcję przypominającą podłużną półrurę, służącą do wykonywania ewolucji na jej krawędziach bocznych.

Prosty snowpark można przygotować poprzez wykonanie budowli ziemnych składających się na tor do ewolucji oraz, w wersji rozszerzonej, zamontowanie raili - poręczy do jibbingu, wybudowanie ziemnej konstrukcji halfpipe’u (półrury) lub quarterpipe’u (ćwierćrury), pozostawiając jego naśnieżenie snowboarderom chcącym z niego korzystać. Profesjonalne naśnieżanie halfpipe’ów wymaga posiadania kosztownego sprzętu.

Inną prostą do zorganizowania infrastrukturą sportu zimowego jest saneczkarstwo. Budowa toru saneczkowego jest relatywnie prosta i nie nastręcza problemów technicznych. Konieczna jest niekiedy jedynie niewielka wycinka drzewostanu bezpośrednio w świetle toru saneczkowego oraz wyrównanie poziomu spadku. Tor saneczkowy wymaga niekiedy budowy nasypów i przekopów z racji na konieczność utrzymania spadku, ale jest to możliwe bez wielkiej redukcji drzewostanu.

Trekking i Downhill - Rozwój Popularnych Dyscyplin

Niekwestionowanym sportem masowym stał się trekking. Jest to jazda rekreacyjna rowerem (choć termin też odnosi się też do wypraw pieszych). Także ona wymaga specjalnej, przede wszystkim dobrze oznakowanej infrastruktury. Infrastruktura do trekkingu istnieje np. Tylko nieliczne polskie miasta postawiły na rozwój tego sportu i zbudowały sieć ścieżek rowerowych wokół miasta. Zielona Góra zainwestowała w rozwój tego sportu, budując specjalną technologią (szutrowa nawierzchnia pokryta specjalnym lepikiem, który pokryto drobnym grysem, tworząc w ten sposób wysokiej jakości szlak trekkingowy). Jednak w wielu polskich miastach i regionach cennych turystycznie wystarczającym typem nawierzchni będzie nawierzchnia szutrowa.

Szczególnie ważne jest wytyczenie ścieżek równoległych do ruchliwych odcinków dróg kołowych, jeśli szlak trekkingowy przebiega daną drogą o dużym natężeniu ruchu drogowego. Równoległa droga rowerowa pozwala uniknąć wypadków z udziałem rowerzystów i pozwala na zaoszczędzenie setek tysięcy PLN wydanych na ich leczenie. W Polsce rannych jest co roku kilka tysięcy rowerzystów, a winę za te wypadki ponoszą w dużej części władze samorządowe, które zaniedbują obowiązek dbałości o zdrowie i życie mieszkańców. Zwykła droga rowerowa wykonana nawet ze żwiru jest wystarczająco atrakcyjną alternatywą dla rowerzystów chcących uniknąć wypadku na ruchliwej drodze.

Sportem ekstremalnym, coraz bardziej zyskującym na popularności, jest downhill. Polega on na zjeździe z dużą prędkością na specjalnie skonstruowanych rowerach ze stromych wzniesień. Część polskich samorządów, posiadających na swoim terenie znaczną ilość wzniesień o dużych spadkach, może przygotować trasy dla uprawiania tego sportu. Wówczas dzięki odpowiedniemu marketingowi turystycznemu mogą kreować się na „mekkę downhillu”, starać się przyciągnąć miłośników tego sportu z Europy i z Polski, i rozwinąć turystykę w oparciu o ten nowy gatunek sportu.

Przygotowanie infrastruktury do jego uprawiania nie jest kosztowne, bowiem trasy te mogą być pełne naturalnych nierówności, które są nawet ich dodatkową zaletą. Konieczne jest wyraźne wytyczenie tras oraz odpowiednie oznakowanie skrzyżowań z innymi ciągami komunikacyjnymi. Możliwe jest dodanie specjalnych przeszkód na tych trasach, lub skonstruowanie specjalnego „dirtparku” z przeszkodami pozwalającymi na dokonywanie skoków i ewolucji, na który składają się między innymi hopki o różnych kształtach i stopniach trudności.

zdjęcie rowerzysty wykonującego skok w stylu downhill

Wyzwania i Zaniedbania w Rozwoju Infrastruktury Sportowej

Należy podkreślić, że przy konstruowaniu infrastruktury sportowej należy unikać „samodzielnej” próby zaspokajania potrzeb użytkowników infrastruktury. W przypadku skateparków i snowparków należy bezwzględnie konsultować się ze znawcami danego tematu i kierować się ich wskazówkami i uwagami. W Polsce już istnieją przykłady inwestycji, z których młodzież nie korzysta, ponieważ zostały one błędnie zaprojektowane przez osoby nieznające specyfiki tych sportów. Dobrym medium do kontaktu z potencjalnymi użytkownikami jest Internet oraz lokalne media, należy także zebrać opinie poprzez szkoły.

Polskie miasta zaniedbują rozwój sportów masowych. Być może wspierają one rozwój sportów wyczynowych, ale na ogół konsekwentnie zaniedbują „sportowca masowego” i „niedzielnego”. Jest to przykre, ponieważ stan zdrowia naszego społeczeństwa nie napawa optymizmem, a polityka władz sprzyja jego dalszemu pogorszeniu. Szczególnie pomijanie potrzeb osób młodych budzi najwięcej obaw, bowiem brak możliwości uprawiania sportu w czasie wolnym wpędza młodzież w nałóg konsumpcji najtańszych używek.

Chyba tylko brakiem możliwości uprawiania sportu można wytłumaczyć fakt, że w Polsce odsetek regularnych palaczy marihuany (substancji, której obrót jest zakazany, a której popularność jest wynikiem jej relatywnie niskiej ceny) jest wśród młodzieży wyższy niż w Holandii, gdzie ten narkotyk miękki jest dostępny legalnie. Niewielką pociechą jest fakt, że używka ta okazała się według niedawnych badań uzależniać w nieco mniejszym stopniu niż dwie inne, nie mniej popularne używki młodzieży: alkohol i papierosy. Promocja sportu pozwala odciągnąć młodzież od używek. Pozwala na realizowanie się w sporcie zamiast w nałogach. Osiągnięcie samorealizacji w sporcie wymaga odstawienia na bok większości używek, i tylko w taki sposób można próbować odciągać młodzież od konsumpcji substancji uzależniających, bowiem jak pokazuje praktyka, zakazy nie dają zbyt wielkich efektów.

Niestety, analiza infrastruktury sportowej, jaką oferuje młodzieży większość polskich miast, pozwala przypuszczać, iż ich władze albo lekceważą ten temat, albo mają dość staroświeckie wyobrażenie o współczesnych sportach masowych. Budowane są na przykład ogromne publiczne szachownice z pionkami półmetrowej wysokości (casus Radomska), podczas gdy inne, bardzo popularne sporty masowe są lekceważone.

Sprawa Pilska - Studium Przypadku Dewastacji Przyrody

Historia Pilska stanowi przykład konfliktu między rozwojem infrastruktury turystycznej a ochroną przyrody. Kilkanaście artykułów w prasie lokalnej i ogólnokrajowej, szereg programów telewizyjnych, zapytanie poselskie i interwencje ministra, skargi w prokuraturze, NSA i biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, a nawet opisanie casusu Pilska dla Komisji Europejskiej. Pilsko stało się synonimem bezprawia w zakresie ochrony przyrody, arogancji decydentów i dowolnego manipulowania faktami przez wielu dziennikarzy.

Spór o dwa nielegalne wyciągi ukazuje, jak bardzo zdeterminowani są rzecznicy „cywilizacji wzrostu i rozwoju za wszelką cenę” i jak bezbronna pozostaje przyroda. Porośnięty wysoką kosodrzewiną teren ponad górną granicą lasu, ukształtowanie hal i przebieg polan - wbrew pozorom nie sprzyjają wytyczeniu odpowiednich tras sportowych bez wycięcia znacznych połaci lasu. Dlatego nie da się jednak Pilska uczynić tym, czym jest Kasprowy Wierch dla narciarzy.

Fragmenty relacji inżyniera pracującego przy „zdobywaniu Pilska” opisują użycie czołgu do robót ziemnych, wycinkę 10,5 ha lasów pod trasy narciarskie, dewastację krajobrazu, erozję gleby i zniszczenie gatunków chronionych prawem. Początkiem mogła być prośba wojewody bielskiego w 1983 roku o wybudowanie drugiego Szczyrku w Korbielowie lub rozpoczęcie budowy górniczego ośrodka wypoczynkowego KWK „Gliwice”.

Samowolna budowa garaży i stacji paliw w 1986 roku zakończyła się jedynie postępowaniem sądowym, a zakazy użytkowania obiektów i nakazy rozbiórki zamieniono na pozwolenia na ich użytkowanie. Równolegle, od 1984 roku, wyciągi narciarskie były budowane wbrew prawu, z użyciem betonu i czołgów. Wobec faktu wykonania wyciągów nie potrzeba już pozwolenia na budowę, potrzebne jest tylko dopuszczenie do ich eksploatacji.

Protestowali naukowcy, Komisja Ochrony Przyrody ZW PTTK w Bielsku-Białej, Rada Społeczno Naukowa Żywieckiego Parku Krajobrazowego. Skandalem była także budowa schroniska i GOPR-ówki na Hali Miziowej. Dla decydentów nie liczy się prawo o ochronie przyrody, opinie naukowców i środowisk profesjonalnych, stawia się na działania populistyczne, tanią propagandę i posłusznych wykonawców.

Wartości Przyrodnicze Pilska i Sytuacja Prawna

Kopuła szczytowa Pilska, na którą poprowadzono dwa z jedenastu wyciągów, to jeden z najciekawszych i najcenniejszych ekologicznie obszarów w województwie bielskim. Jest to jedyny, pokryty kosodrzewiną szczyt w Polsce, który nie jest re rezerwatem przyrody, a przez (teoretycznie) chronioną prawem kosodrzewinę poprowadzony jest wyciąg orczykowy. Po stronie słowackiej znajduje się duży rezerwat „Pilsko”, po którym jeżdżą polscy narciarze, gdyż oba wyciągi, lekceważąc otulinę rezerwatu, wprost do niego przylegają. Żyje tam między innymi niedźwiedź, głuszec, cietrzew, ryś i wilk.

Pilsko posiada również niepowtarzalne wartości krajobrazowe, niestety barbarzyńsko zdewastowane przez inwestorów i brak nadzoru ze strony odpowiedzialnych władz wojewódzkich. Cały czas na Pilsku narciarze i po części ratraki powiększają erozję zboczy, przejeżdżają poza trasę na stronę słowacką, jeżdżą ścinając kosodrzewinę i jałowiec górski.

Całe „zdobywanie Pilska” z prawem ma niewiele wspólnego. Wyciągi nr 8 i 9 nie miały pozwolenia na użytkowanie. Jeszcze „komunistyczny” architekt wojewódzki w roku 1987 wydał jedynie tymczasowe pozwolenie i zobowiązał KWK „Gliwice” do dostarczenia kompleksowego projektu zagospodarowania masywu Pilska, rekultywacji, wymaganych prawem uzgodnień itd. Żaden z tych warunków nie został spełniony.

Obowiązujący do roku 1993 plan przestrzenny gminy Jeleśnia nie zezwalał na budowę żadnych wyciągów na tym terenie, określając go jako: „Tereny łąk, pastwisk i hal […] uwzględniać zasady ochrony środowiska”. W związku z powyższym kierownik Urzędu Rejonowego w Żywcu wydał w roku 1992 decyzję o rozbiórce obu wyciągów do kwietnia 1993 roku. Kopalnia odwołała się do już „demokratycznego” wojewody i zaczęły się kombinacje. Zawieszono decyzję rozbiórki, uzależniając ją od… przyszłych ustaleń.

Szybko zatwierdzono nowy plan gminy, uwzględniający sporne wyciągi. „Pracownia” nie została zaakceptowana jako strona postępowania, mimo że architekt wojewódzki stwierdził, że „niestety, stali się stroną - takie, niestety, mają prawo”. Gdy zaskarżono tę decyzję do NSA, NSA uznał, że stroną nie jesteśmy.

Rozporządzenie ministra z dnia 30.04.1983 oraz ustawa o ochronie przyrody jasno zakazują niszczenia, ścinania lub usuwania z naturalnych stanowisk roślin podlegających całkowitej ochronie. Obiekty i urządzenia zbudowane wbrew wprowadzonym zakazom podlegają przymusowej rozbiórce. Kto niszczy, poważnie uszkadza lub istotnie zmniejsza wartość przyrodniczą chronionego terenu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczeniu wolności lub grzywny. Kto narusza zakazy lub ograniczenia wprowadzone w celu ochrony przyrody, podlega karze aresztu lub grzywny.

Ponieważ wyciągi nr 7 i 8 zostały wybudowane w sprzeczności z obowiązującą ustawą o ochronie przyrody, wszelkie późniejsze decyzje „legalizujące” wcześniejsze bezprawie są z mocy prawa nieważne.

Pilsko w Wolnym Kraju - Dalsze Niszczenie Przyrody

Po upadku komunizmu odszedł kolejny dyrektor Żywieckiego Parku Krajobrazowego, po kolei odchodzą pracownicy tego Parku. Obecność „Pracowni” na wizji w terenie pokrzyżowała plany zalegalizowania wyciągów. Wydano ulotkę „Kopalnia na Pilsku” i zorganizowano konferencję prasową, po której ukazało się kilka artykułów bardziej obiektywnych niż dotychczasowe.

Cały czas o Pilsku wnikliwie i występując w obronie przyrody, pisze bielska „Kronika Beskidzka”. Wydano 18-stronicowy „Raport w sprawie Pilska” rozdany wszystkim zainteresowanym. Kilka organizacji ekologicznych (w tym również zagraniczne) zgłasza się z sugestią akcji sabotażowej wobec perfidnie łamanego prawa na Pilsku. Urzędników straszono informacją wysłaną do Komisji Europejskiej i wiedeńskiego biura IEB.

Telewizja ogólnopolska realizuje półgodzinny program poświęcony Pilsku („Punkt widzenia”), który wywołuje burzę w bielsko-śląskim środowisku narciarsko-urzędniczym. Wobec tych faktów i odwołania się kopalni „Gliwice” od decyzji rozbiórki, architekt wojewódzki postanawia przesunąć termin rozbiórki, wyrazić zgodę na czasowe korzystanie z wyciągów przy spełnieniu określonych warunków, nakazać opracowanie ekspertyzy naukowej dot. stopnia zagrożenia erozyjnego i możliwości użytkowania narciarskiego Pilska, przedłożyć plan realizacyjny tras i rekultywacji oraz wszcząć postępowanie egzekucyjne rozbiórki w razie niespełnienia warunków.

Żaden z wymienionych warunków nie został spełniony! Powołana przez UW komisja ds. określania warunków użytkowania wyciągów składa się w przewadze ze sprawców dewastacji Pilska. Ekspertyzę opłaca Urząd Wojewódzki z funduszu ochrony środowiska. Nie jest ona gotowa w ustalonym terminie. Użytkownik nie przedłożył planu realizacyjnego tras i rekultywacji. Nie wszczęto również postępowania egzekucyjnego. Zmienił się natomiast użytkownik: kopalnia umywa ręce, teraz użytkownikiem jest Gliwicka Agencja Turystyczna.

Bujdy Narciarskich Bajarzy

Przedstawiciele PTTK w Żywcu podczas narady w sprawie Pilska twierdzili, że narciarze chronią przyrodę, ponieważ jeżdżą po śniegu. Dziennikarka TV Katowice pytała, czy narciarze jeżdżą po kosodrzewinie, a naczelnik beskidzkiego GOPR odpowiadał, że nie, ponieważ sprzęt jest drogi, a narciarze nie jeżdżą po kamieniach, drzewach czy glebie, tylko po śniegu. Jeśli narciarz widzi, że jest cienka pokrywa śniegowa, na pewno na narty nie idzie.

Jednak protokoły służbowe komisji ds. funkcjonowania spornych wyciągów, której członkiem jest pan Adam Kubala, wskazują inaczej: „Na Kopcu w kierunku granicy państwa spod pokrywy śnieżnej wystają ścięte pędy jałowca górskiego, a na obrzeżu trasy narciarskiej od wyciągu nr 7 również ścinane pędy kosodrzewiny. Na płatach odśnieżanych wyraźnie widoczne jest ścinanie trawy do strefy korzeniowej, oraz pędów borówczysk. Zaobserwowano przejeżdżanie narciarzy z polskiej strony na stronę słowacką w rejon rezerwatu przyrody”. Podobnej treści są i inne protokoły komisji.

„Pracownia” złożyła dwa donosy do prokuratury w Bielsku-Białej i w Żywcu o stałym niszczeniu roślin prawem chronionych na Pilsku. Po roku nie było żadnej reakcji. Kolejny sezon narciarze, przy akceptacji GOPR-u i braku reakcji ze strony konserwatora przyrody i prokuratury, nadal niszczyli roślinność prawem chronioną i jeździli po słowackim rezerwacie przyrody.

Instytut Ochrony Przyrody Robi Ekspertyzę

Pierwszym konkretnym rezultatem kampanii było zlecenie Instytutowi PAN w Krakowie opracowania na temat Pilska. Zleceniodawcą był urząd wojewódzki, za sumę 600 milionów złotych. Kierujący zespołem prof. Witkowski, po wizji lokalnej, stwierdził, że apele i protesty są w pełni uzasadnione. Walające się śmieci i nieuprzątnięte resztki ogrodzeń i oznakowania fatalnie świadczą o organizatorach ruchu narciarskiego, a wyciąg nr 7 poszedł za wysoko i to głównie za jego przyczyną powstała i pogłębia się dewastacja partii szczytowej Pilska. Sugerował natychmiastowe obniżenie tego wyciągu o co najmniej dwie podpory.

Kilka miesięcy później profesor zmienia jednak stanowisko, by podczas audycji telewizji Katowice zasiąść już w gronie rzeczników „zrównoważonego rozwoju”, głosząc, że narciarstwo z ochroną przyrody da się pogodzić i godzi się. Twierdził również, że racje ochrony przyrody są naiwne, narciarskie zabawowe, a właścicieli gruntów finansowe i że wszystkie te trzy racje mają taką samą wartość.

Jeśli uda się utworzyć w okolicach Pilska jakieś nowe, małe rezerwaty, które proponuje prof. Witkowski, to będzie to jakiś maleńki sukces. Ekspertyza nie zawiedzie oczekiwań zleceniodawców, pozwoli zachować wyciągi, posłuży dla anulowania decyzji rozbiórki.

Finansowanie Infrastruktury Narciarskiej - Leasing i Dotacje

Większość infrastruktury niezbędnej do działania stoków narciarskich, w tym wyciągi narciarskie, można wziąć w leasing. Inwestycje w infrastrukturę są kosztowne, dlatego leasing wyciągów narciarskich bardzo często wiąże się z dodatkowymi zabezpieczeniami, ale jest powszechnie stosowany przez właścicieli stacji narciarskich.

Istnieje wiele powodów, dla których warto wziąć leasing na wyciąg narciarski, ratrak lub armatki śnieżne. Konieczność dysponowania kwotą jedynie na wkład własny do leasingu. Zwykle minimalny wkład własny wynosi 5-10% wartości zakupu. Leasing operacyjny nie obniża zdolności kredytowej, która może się przydać do sfinansowania na przykład innych inwestycji.

Wyciągi narciarskie, armatki śnieżne, ratraki czy bramki mają niską, 10% stawkę amortyzacji. To sprawia, że w leasingu operacyjnym minimalny czas trwania umowy wynosi 4 lata i kończy się wysokim wykupem 24-25%. Wykup 25% po 4 latach, 15% po 5 latach, 4% po 6 latach, 1% po 7-10 latach. W leasingu finansowym umowa może trwać krócej, np. 2-3 lata. W tym leasingu z góry wpłacasz cały VAT (i rozliczasz jednorazowo), amortyzujesz przedmiot leasingu i zaliczasz w koszty odsetki leasingowe.

Jeśli kupujesz wyciąg od zagranicznego sprzedawcy, to leasingodawca może zapłacić zagranicę. Płatności idą w transzach na podstawie trójstronnej umowy zakupu. Zakupy dokonywane w krajach Unii Europejskiej w ramach wewnątrzwspólnotowego nabycia są bez VATu. W leasingu firma leasingowa potraktuje cenę zakupu jako netto i doliczy 23% VAT.

Pożyczka leasingowa sprawdza się również wtedy, gdy otrzymałeś dofinansowanie unijne na zakup wyciągu i teraz potrzebujesz finansowania, żeby zrealizować projekt. Ma tę zaletę, że od początku jesteś właścicielem wyciągu i pozwala rozliczyć projekt jednym wnioskiem o wypłatę dotacji.

Ceny zakupu wyciągów są wysokie i wynoszą często kilka milionów euro za sztukę. Jeśli roczny obrót firmy jest niższy od ceny za wyciąg, zwykle warunkiem uzyskania leasingu jest dodatkowe zabezpieczenie, najczęściej wpis na hipotekę nieruchomości. W przypadku projektów z dotacją unijną leasingodawcy stosują cesję dotacji.

infografika przedstawiająca koszty leasingu wyciągu narciarskiego

tags: #opinia #ratrak #roboty #ziemne