Artykuł poświęcony jest tragicznemu wydarzeniu, które wstrząsnęło Polską w lipcu 2019 roku - zaginięciu, a następnie odnalezieniu ciała pięcioletniego Dawida Żukowskiego z Grodziska Mazowieckiego. W centrum tych wydarzeń znajdował się jego ojciec, Paweł Ż., pracownik firmy sprzedającej opryskiwacze.
Zaginięcie Dawida Żukowskiego
Dnia 10 lipca 2019 roku, około godziny 17:00, pięcioletni Dawid Żukowski został zabrany przez swojego ojca, Pawła Ż., z domu w Grodzisku Mazowieckim. Ojciec miał zawieźć syna do matki w Warszawie. Podróżowali szarą Skodą Fabią o numerze rejestracyjnym WGM 01K9. Około godziny 21:00 policja otrzymała zgłoszenie, że ojciec Dawida, Paweł Ż., został śmiertelnie potrącony przez pociąg relacji Skierniewice-Warszawa, popełniając samobójstwo. Maszynista pojazdu zeznał, że mężczyzna czekał na torach. Około północy matka Dawida zgłosiła zaginięcie syna, który nigdy nie dotarł do Warszawy. Od tego momentu rozpoczęły się intensywne poszukiwania chłopca.

Rysopis zaginionego Dawida
- Szczupła budowa ciała, około 100-110 centymetrów wzrostu.
- Włosy blond, zaczesane na prawą stronę.
- Na środku prawego policzka ma pieprzyk.
- Był ubrany w szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy oraz niebieskie trampki z obrazkami Zygzaka McQueena (czerwonego samochodu z kreskówki „Auta”).
Kluczowe informacje o pojeździe
Policja apelowała do osób, które między godziną 17:00 a 21:00 w środę przebywały w okolicach Grodziska Mazowieckiego lub warszawskiego Okęcia i widziały szarą Skodę Fabię WGM 01K9, aby zgłaszały się na policję. Samochód ten miał na miejscu pasażera od strony kierowcy zasłonę przeciwsłoneczną z logo Zygzaka McQueena. Samochód Pawła Ż. został znaleziony na osiedlu Łąki w Grodzisku Mazowieckim, około 3 km od miejsca tragedii.
Intensywne poszukiwania
Poszukiwania Dawida Żukowskiego rozpoczęły się 10 lipca i trwały wiele dni. W akcję zaangażowano ogromne siły: setki funkcjonariuszy policji, wspieranych przez strażaków (30 strażaków, 6 samochodów i 3 psy PSP i OSP) oraz żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT). Do akcji użyto helikoptera, dronów i psów tropiących. Policjanci przeczesywali teren około tysiąca hektarów, analizowali monitoring z kamer przemysłowych, sprawdzali kontakty rodzinne i znajomych mężczyzny oraz wszystkie adresy z nim związane.
Wskazówki i dowody
W trakcie poszukiwań sprawdzano wiele hipotez i zgłoszeń. Ojciec chłopca, Paweł Ż., ostatni raz kontaktował się z matką dziecka około godziny 18:00. Kilkadziesiąt minut później wysłał żonie dramatycznego SMS-a o treści: "Już nigdy nie zobaczysz syna”. Między godziną 17:00 a 21:00 telefon mężczyzny logował się między innymi w okolicach węzła Konotopa, górki spotterskiej przy lotnisku i kilku miejscach na trasie drogi A2. W czwartek poszukiwania skupiły się na okolicach węzła Konotopa, gdzie dwukrotnie zatrzymywało się auto ojca. Tego samego dnia policja pojawiła się na terenie ogródków działkowych na warszawskim Okęciu.
Reporterzy dotarli do informacji, że policja sprawdzała domniemane dowody - nóż kuchenny i foliowy worek - znalezione przez przypadkowego mężczyznę w okolicy ogródków działkowych na Okęciu. Przedmioty te zostały zabezpieczone i poddane ekspertyzom.

Informacje o Pawle Żukowskim
Paweł Ż., ojciec Dawida, był repatriantem z Kazachstanu. Mieszkał z rodziną w bliźniaku na jednym z osiedli w Grodzisku Mazowieckim od około 20 lat. Pracował jako menadżer ds. eksportu w firmie zajmującej się sprzedażą specjalistycznego sprzętu, w tym opryskiwaczy ogrodowych. Znał biegle język angielski i rosyjski, co pomagało mu w pracy. Koledzy z pracy opisywali go jako cichą, sumienną i świetną osobę, która nigdy nie sprawiała problemów.
Problemy rodzinne i osobiste
Rodzice Dawida nie mieszkali razem od około trzech tygodni przed zaginięciem chłopca. Matka Dawida z synem przeprowadzili się z Grodziska do Warszawy. Według ustaleń śledczych i nieoficjalnych informacji, Paweł Ż. borykał się z trudną sytuacją finansową i problemami związanymi z hazardem. Pod koniec czerwca do prokuratury wpłynęło zgłoszenie od matki chłopca, zarzucającej mężowi stosowanie przemocy psychicznej. Mimo to, sąsiedzi opisywali go jako troskliwego i kochającego ojca, co sprawiło, że okoliczności zaginięcia Dawida były dla nich szokujące.
Około dwóch tygodni przed tragedią Paweł Ż. przestał chodzić do pracy. Dr Jerzy Pobocha, kryminolog, przedstawił hipotezę, że 32-latek mógł chcieć zemścić się na żonie. Hipoteza ta jest prawdopodobna, zwłaszcza że w jego samochodzie oraz na ubraniu znaleziono ślady krwi i moczu dziecka.
Tragiczny finał poszukiwań
W sobotę, 20 lipca, po intensywnych poszukiwaniach, policja zorganizowała w Warszawie konferencję prasową. Z przekazanych informacji wynikało, że niestety, chłopiec nie żyje. Ciało odnaleziono przy autostradzie A2, w okolicach węzła Pruszków, po 11 dniach intensywnych poszukiwań. Ubiór i wiele cech wskazywało na to, że odnalezione ciało to ciało Dawida. Szczegółowe okoliczności jego śmierci badali śledczy.

Wyniki śledztwa
Biegli wykazali, że Dawid zginął od jedenastu ciosów zadanych ostrym narzędziem w klatkę piersiową, w okolice serca oraz brzucha, w wyniku krwotoku wewnętrznego i obrażeń zewnętrznych. Badania toksykologiczne wykazały, że w organizmie chłopca nie wykryto żadnych podejrzanych substancji. W organizmie Pawła Ż. nie stwierdzono alkoholu. Prokuratura nadal prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Dawida.
W piątek, 19 lipca, odbył się pogrzeb Pawła Ż., ojca Dawida. W Grodzisku Mazowieckim odbyła się również msza święta w intencji Dawida Żukowskiego.
tags: #opryskiwacze #grodzisk #mazowiecki #pawel #zukowski