Władimir Semirunnij, reprezentant Polski w łyżwiarstwie szybkim, zdobył srebrny medal na dystansie 10 000 metrów podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026, przynosząc Polsce drugi medal na tych igrzyskach. Jego droga do tego sukcesu była jednak długa i naznaczona dramatycznymi wyborami, a karierę w Polsce budował z sukcesami.
Droga Władimira Semirunnija do reprezentacji Polski
Ucieczka przed wojną i potępienie agresji
Semirunnij dopiero od zeszłego roku jest reprezentantem Polski. Cztery lata wcześniej dziewiętnastoletni Rosjanin przeżył szok. Po inwazji swojego kraju na Ukrainę zdał sobie sprawę, że nie będzie mógł startować w międzynarodowych zawodach. Zdecydował się na wyemigrowanie do Polski, aby tu kontynuować karierę.
„Władek”, bo tak mówią do niego przyjaciele, momentalnie potępił inwazję Rosji na Ukrainę. Nie miał z tym żadnego problemu. - Rodzice muszą wyjaśniać każdemu dziecku, że agresja jest zła, w jakiejkolwiek formie. Mnie rodzice wyjaśnili to szybko. Oczywiście, że nie popieram tej wojny. Wojny, którą rozpoczęła Rosja - opowiadał Semirunnij w grudniu 2023 roku w eurosport.pl.
Po przyjeździe do Polski podpisał w tej sprawie odpowiedni dokument, oficjalnie potwierdzając swoje zdanie na piśmie.
W drodze po medal: Sukcesy przedolimpijskie
Semirunnij zamieszkał w Tomaszowie Mazowieckim i został zawodnikiem miejscowego klubu - Pilica. Jako reprezentant Polski szybko pokazał, że może naszemu krajowi przynieść wiele sukcesów. W 2025 roku zdobył srebrny medal na 10000 m i brązowy na dwa razy krótszym dystansie podczas mistrzostw świata w norweskim Hamar. Natomiast w styczniu triumfował na 5000 m oraz był drugi na 1500 m w europejskim czempionacie w Tomaszowie Mazowieckim.

Jego rekord Polski na 10 tysięcy metrów - 12.28,05 s, który ustanowił w grudniu 2025 roku, to trzeci rezultat w historii. Nic dziwnego, że Semirunnij jechał na igrzyska Mediolan-Cortina w roli jednego z głównych faworytów do medalu. I nie zawiódł. Dystans, w którym specjalizuje się 23-letni reprezentant Polski, jest morderczy. Aby walczyć o sławę na 10 tysięcy metrów, trzeba w równym, szybkim tempie pokonać 25 okrążeń. To wyzwanie dla prawdziwych twardzieli.
Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina 2026: Srebro na 10 000 m
Przebieg biegu i twarda walka o podium
Władimir Semirunnij zdobywa złoto w biegu na 10 000 m mężczyzn w łyżwiarstwie szybkim – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026
Semirunnij pojechał w trzeciej parze zawodów. Od startu zaczął bardzo mocno, mając zdecydowanie najlepszy czas w stawce. Wiedział, że po nim wystartuje jeszcze sześciu zawodników, więc chciał postawić rywalom jak najtrudniejsze warunki.
Władimir Semirunnij zdobywa złoto w biegu na 10 000 m mężczyzn w łyżwiarstwie szybkim – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026
W pierwszej części dystansu Polak wszystkie okrążenia pokonywał poniżej 30 sekund. To był świetny prognostyk. Tak trzeba było jechać, by liczyć się w walce o medale. Semirunnij pokonywał dystans bardzo dobrze i równo. Narzucił sobie mocne tempo, które kontrolował. Jadący razem z nim w parze Holender Stijn van de Bunt systematycznie tracił dystans do Polaka.
Na 11 okrążeń przed końcem Semirunnij zaczął nieco tracić siły, co było widać po czasach. Polak był wyraźnie zmęczony narzuconym wcześniej tempem. Na trzech ostatnich okrążeniach znowu się jednak zerwał i dał z siebie absolutnie wszystko. Na mecie osiągnął bardzo dobry czas 12:39.09, który dawał realne nadzieje na medal. Teraz trzeba już było tylko czekać, co zrobią najgroźniejsi rywale.
Nerwowe oczekiwanie i triumf

Najpierw wolniej od Polaka pojechali Holender Jorrit Bergsma i Włoch Davide Ghiotto. Następnie nie dał rady Semirunnija wyprzedzić Kanadyjczyk Ted-Jan Bloemen. Niestety, zdecydowanie lepszy okazał się 19-letni Czech Metodej Jilek (czas 12.33,44), który ostatecznie został mistrzem olimpijskim.
O tym, czy Polak zdobędzie medal, miał zadecydować ostatni bieg. Semirunnij nerwowo czekał na rozwój wydarzeń, przyglądając się ostatnim minutom rywalizacji razem ze swoim teamem. Był zdany na łaskę rywali. Przynajmniej jeden z nich musiał pojechać wolniej od niego.
W ostatniej parze rywalizowali Francuz Timothy Loubineaud oraz Norweg Sander Eitrem. W pierwszej fazie biegu obaj wypchnęli Polaka z podium, ale ostatecznie obaj okazali się od niego wyraźnie słabsi. Semirunnij zdobył srebro!
Władimir Semirunnij zdobywa złoto w biegu na 10 000 m mężczyzn w łyżwiarstwie szybkim – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026
Podium uzupełnił Holender Jorrit Bergsma. Do tej pory Biało-Czerwoni wywalczyli we Włoszech jeden medal - srebrny na skoczni normalnej zdobył Kacper Tomasiak.
Inne występy Polaków na ZIO 2026: Pechowe incydenty i rozczarowania
Mieliśmy duże nadzieje, że po środowym wieczorze 11 lutego Kacper Tomasiak nie będzie już jedynym polskim medalistą na bieżących zimowych igrzyskach. Niestety, inni Polacy napotkali na trudności i pechowe okoliczności.
Damian Żurek blisko podium na 1000 m
Damian Żurek był wśród głównych faworytów do medali na 1000 metrów w łyżwiarstwie szybkim. Co prawda jego koronnym dystansem jest bardziej 500 metrów, ale również na dwa razy tyle nieraz stawał na podium zawodów Pucharu Świata. Tym razem niestety skończyło się pechowo. Żurek zajął 4. miejsce, a do medalu zabrakło tylko 0,07 s. To mniej więcej tyle, ile wynosi czas reakcji kota, by zobrazować, jak niewiele to jest.
Piotr Michalski i incydent na torze na 1000 m
Piotr Michalski stracił szansę na bardzo dobry wynik na zimowych igrzyskach w łyżwiarstwie szybkim, a być może nawet i na sprawienie niespodzianki. W środowy wieczór doszło do absurdalnych scen, w których Gabriel Odor, z którym jechał w parze, zajechał mu drogę. Chociaż Piotr Michalski w gronie ścisłych kandydatów do podium się nie znajdował, przy dobrej formie Top 10 nie było poza zasięgiem. Niestety nie było nam dane tak naprawdę przekonać się o jego dyspozycji.
W trakcie pierwszej połowy dystansu jego rywal w parze Gabriel Odor nieprzepisowo zajechał Michalskiemu drogę, przez co ten musiał ostro wyhamować i stracił mnóstwo czasu, zajmując ostatecznie 25. miejsce. Regulamin uprawnia w takich sytuacjach poszkodowanych zawodników do powtórzenia biegu. Z tej szansy skorzystał Joep Wennemars, któremu przeszkodził Chińczyk Lian Ziwen, ale uzyskał słabszy czas.
Michalski zrezygnował jednak z tej opcji. Dlaczego? Wyjaśnił to po wszystkim w rozmowie z Eurosportem. - To moja decyzja. Znam swoje ciało, wiem, na co mnie stać, ile potrzebuje czasu, żeby odpocząć. To byłby przejazd niegodny reprezentanta Polski. Żebym miał 10 lat mniej, to może jakąś ułańską fantazją bym powtarzał dzisiaj. Bardzo bym chciał pojechać dobrze, ale to nie dziś. Jutro pewnie odpocznę, a już teraz myślimy o pięciuset metrach - powiedział 31-latek.
Michalski dodał również: - Po biegu na szczęście dał mi chwilę na przemyślenia i sobie też. Najpierw podszedł jego trener, później on sam. Powiedział, że to jego wina. Wszyscy znamy przepisy. On był co prawda minimalnie przede mną, ale nie miałem miejsca, by zmienić tor. Ja miałem pierwszeństwo.
Piotr Michalski stanie przed drugą szansą w rywalizacji na 500 m. Polacy będą mieli szansę na odkucie się w sobotę 14 lutego.
Nadzieje na medal w biegu masowym: Władimir Semirunnij i Natalia Czerwonka
Dzisiaj ostatni start polskich łyżwiarzy szybkich na igrzyskach, którym będzie bieg masowy, czyli wyścig ze startu wspólnego. Wśród mężczyzn do rywalizacji ruszy srebrny medalista z 10000 m Władimir Semirunnij, z kolei w stawce kobiet w szranki stanie definitywnie kończąca tą konkurencją karierę Natalia Czerwonka.
Czym jest mass start w łyżwiarstwie szybkim?
Czym w ogóle jest mass start? Dystans u kobiet oraz mężczyzn wynosi 16 okrążeń, co przekłada się łącznie na 6400 metrów w każdym wyścigu. W trakcie grupowej walki na torze odbywają się tzw. sprinty punktowane, czyli lotne finisze. Punkty zarabia się za miejsca na wyznaczonych okrążeniach oraz naturalnie za lokaty na mecie. Półfinał i finał to razem prawie 13 kilometrów.
Mówi się, że jest on po troszę "krzyżówką" łyżwiarstwa szybkiego z short trackiem.
Opinie ekspertów i oczekiwania przed biegiem masowym
Zbigniew Bródka, mistrz olimpijski z Soczi, ostrzy sobie zęby na rywalizację dużo młodszego kolegi i nieznacznie młodszej koleżanki. Już kilka dni temu sygnalizował, że to może być całkowicie nieobliczalna historia. Teraz dokładnie opowiedział, jak widzi tę konkurencję.
- To jest dystans, można powiedzieć, który może nas zaskoczyć, bo tu nie ma stuprocentowych pewniaków. Na pewno trzeba reagować na to, co się dzieje na torze i kasować te ucieczki. W przypadku Władka myślę, że to będzie istotne, jeżeli by poszedł odjazd na dystansie, to aby złapać się w tej ucieczce. I wtedy może wydarzyć się wszystko - powiedział Bródka.
Oczywiście najpierw trzeba przebrnąć półfinał, z którego awansuje ośmiu z czternastu zawodników. - Oczywiście musimy awansować do finału, bo to też jest nie takie oczywiste. A tutaj mamy zawodników, którzy przede wszystkim dysponują większym doświadczeniem od Władka, jeżeli chodzi o bieg masowy i to może być utrudnieniem - przestrzega ekspert.
Władimir Semirunnij będzie rywalizował m.in. ze swoimi wielkimi przeciwnikami na wcześniejszych dystansach, czyli Jordanem Stolzem i Jorritem Bergsmą.
- Zapowiada się ciekawie, bardzo ciekawie. Po raz ostatni w mass starcie wystąpiłem cztery lata temu. Nie wiem do końca, jak to lepiej zrobić, bo tutaj ten tor rozgrzewkowy jest bardzo szeroki, więc łuki będą mocne, jak na short track. Myślę, że zmienię płozy, by bardziej mnie trzymało. A do tego oczywiście z trenerem ustalimy taktykę, wsłuchują się też w rady zawodników, którzy dużo startowali w tej konkurencji - mówi nasz srebrny medalista z Mediolanu.
W bardzo podobnej sytuacji jest Natalia Czerwonka. 37-latka także nie do końca wie, czego się spodziewać. Powód jest prosty: bardzo dawno nie brała udziału w tym specyficznym wyścigu.
Zbigniew Bródka mówi wprost, że możemy być zaskoczeni wszystkim, łącznie z pięknym scenariuszem. Nawet medalowym. - Zawsze może zaskoczyć medalowo. Tak jak mówię, bieg masowy to jest na tyle charakterystyczny bieg, że w nim może się wszystko wydarzyć - zaznaczył. Na co stać Władka? - To jest dystans, można powiedzieć, który może nas zaskoczyć. Nawet medalowo - dodaje mistrz olimpijski.

Polskie Radio jest oficjalnym nadawcą radiowym Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Na jego antenach będzie można śledzić transmisje i relacje z olimpijskich aren.