Ciągniki Renault serii Ceres i ich pokrewieństwo z John Deere 3000 – analiza i popularność

Ciągniki Renault od lat cieszą się dużą popularnością na rynku wtórnym, stanowiąc atrakcyjną opcję dla wielu rolników poszukujących wytrzymałych, prostych i ekonomicznych maszyn. Pomimo zawirowań na rynku, które niemalże "wymiotły" oferty używanych "renatek" z internetu, ich stały fanklub wciąż docenia te konstrukcje. W Polsce co najmniej co dziesiąty traktor sprowadzony z zagranicy nosi logo Renault, a od 2011 roku udział tej marki na rynku używanych ciągników nie spada poniżej 10%.

Dla przykładu, w ubiegłym roku wydano tablice do 1672 "renatek", co stanowiło 11% wszystkich zarejestrowanych wówczas "używek". Dane te zaczerpnięto z bazy AgriTrac (Martin & Jacob), profesjonalnego narzędzia do analiz sprzedaży ciągników i przyczep rolniczych.

Najpopularniejsze modele Renault na rynku wtórnym

Wśród najczęściej wybieranych modeli Renault na polskim rynku wtórnym wyróżniają się:

  • Bezkonkurencyjny model Renault 110.54, z blisko 700 sprowadzonymi "używkami" od 2011 roku.
  • Renault 103.14, plasujący się na drugim miejscu z liczbą 534 rejestracji.
  • Renault 103.54, zamykający podium z 358 zarejestrowanymi maszynami w omawianym okresie.

W ścisłej czołówce znajdują się również modele takie jak R7912 (czwarta pozycja) i 155.54 (piąta). Szóstą lokatę dzierży model Ceres 95. Czołówkę dziesięciu najpopularniejszych ciągników Renault zamykają 106.54, 113.14, 90.34 oraz 133.14. Każda z tych konstrukcji doczekała się w ciągu ostatnich ośmiu lat przeszło 200 rejestracji. Warto zaznaczyć, że to właśnie o tych modelach najczęściej dyskutują użytkownicy forum rolniczego AgroFoto.pl.

Zestawienie najpopularniejszych ciągników Renault na rynku wtórnym

Ciągniki Renault Ceres i współpraca z John Deere

Renault, jako marka, która już nie istnieje w sektorze ciągników rolniczych, w swojej ofercie często funkcjonowała z co najmniej dwoma wersjami maszyn: bardzo ubogą, atrakcyjną cenowo, oraz "wzmocnioną". Takie podejście było rozsądne, uwzględniając różną zasobność portfeli klientów i fakt, że nie do każdego zastosowania potrzebny jest ciągnik premium.

Początki serii Ceres i problem z silnikami MWM

W 1993 roku Renault Agriculture wprowadziło na rynek nowy ciągnik o nazwie Ceres. Był to bardzo ważny model, który całkowicie zmieniał design marki i zapowiadał spore zmiany w gamie. Jego design z tamtych lat, z odpowiednim przymrużeniem oka, nadal można odnaleźć w dzisiejszych ciągnikach Claasa. Podkreśleniem ważności modelu była jego nazwa - Ceres, od której momentu wszystkie nowe modele otrzymywały imiona z mitologii, takie jak Ares, Atles czy Argos.

Początkowo Ceres, zgodnie z wieloletnią tradycją marki, korzystał z silników niemieckiej marki MWM o mocach 54, 60, 75 i 83 KM. Środkowy model Ceres 75 korzystał z silnika marki Perkins o mocy 65 KM. Nowością, oprócz designu i kabiny, była także skrzynia biegów z wieloma opcjami. W podstawowej wersji z napędem na tylne koła ciągnik posiadał 9x9 biegów, zaś wersje 4x4 korzystały z przełożeń 10x10 i mogły rozwijać prędkość 40 km/h. Wersje z literą X w nazwie oraz modele Céres 85 i 95 posiadały elektrohydrauliczną szybką zmianę biegów.

Ceresy od samego początku chwalono za dobrą zwrotność; w przypadku napędu na cztery koła kąt skrętu przednich kół wynosił 55 stopni, co przydawało się do pracy z ładowaczem i w gospodarstwach hodowlanych. Wiele osób narzekało na prostotę podstawowych modeli, gdzie kokpit był dość prymitywny, a dźwignie zmiany biegów pozostały w tym samym miejscu co poprzednio, tylko zostały elegancko wygięte. W modelach X dźwignie zmiany biegów znajdowały się po prawej stronie, co ułatwiało sterowanie ciągnikiem.

Powyższy układ utrzymał się jednak bardzo krótko, bowiem już kilka miesięcy po premierze ciągników okazało się, że MWM nie będzie kontynuował produkcji tych silników, po tym jak w 1985 roku MWM przeszło w ręce Deutz AG, czyli konkurencji dla Renault.

Współpraca z John Deere i zielone Ceresy (seria 3000)

Na początku lat 90. Renault zaczęło szukać nowego dostawcy silników, którym okazała się firma Deere Power Systems. 17 stycznia 1994 roku ogłoszono projekt współpracy przemysłowej między John Deere a Renault Agriculture. Amerykańska marka, produkująca silniki w fabryce Saran we Francji (zakład zbudowany w latach 60., skupiony na jednostkach napędowych od lat 80.), miała odpowiadać za dostawę motorów. Kolejnym punktem umowy było zobowiązanie Renault Agriculture do dostarczenia firmie John Deere ciągników wyposażonych w silniki DPS.

Nowe Ceresy zaczęto składać pod koniec 1994 roku, zaś w zielonej wersji (John Deere) pojawiły się na rynku na początku 1995 roku. Jeśli chodzi o wyposażenie, niewiele się zmieniło. Zwiększono średnicę tarczy sprzęgła w modelu Ceres 75 do 12 cali, a w dwóch największych wersjach z 12 do 13 cali. Wydajność hydrauliczna wzrosła do 52 litrów. Wprowadzono także nowe opcje kabiny w wersji Spacial, która od teraz miała wyższą sekcję dachu oraz przezroczysty szyberdach na przedniej krawędzi, co miało pomóc przy pracy z ładowaczem czołowym.

Zdjęcie przedstawiające Renault Ceres i John Deere 3000 pracujące z ładowaczami

Pod względem technicznym Ceresy oraz nowe John Deere’y serii 3000 nie różniły się między sobą, wszystkie ciągniki wykorzystywały silniki DPS. Gama zaczynała się od Ceres 65 oraz JD 3100, wyposażonych w 3-cylindrowy silnik 3029 D o pojemności skokowej 2940 cm3 i mocy 55 KM. Następne w gamie były już 4-cylindrowe Ceres 75 i JD 3200 o pojemności 3920 cm3 i mocy 65 KM, oraz Ceres 85 i JD 3300 o pojemności 4530 cm3 i mocy 75 KM. Ciągniki miały kolorystykę i silniki John Deere, ale pod względem technicznym niewiele różniły się od tych ze znaczkiem Renault. Amerykańska marka nieco lepiej wyposażała swoje wersje francuskich ciągników.

Szczegółowa charakterystyka modelu Renault Ceres 340

Model Ceres 340 był produkowany w latach 1998-2001, a następnie jako Celtis do około 2004-2005 roku, kiedy to zmienił ostatecznie barwy na zielone (Claas). Co różniło Ceres 340 od poprzednika Ceres 95? Przede wszystkim silnik: w starszym Ceresie 95 spotykany był MWM (83 KM 4,2L) oraz John Deere 3,9L, natomiast w Ceresie 340 montowano już wyłącznie John Deere. Kolejne zmiany zaszły w obrębie skrzyni biegów, między innymi pojawiła się opcja bezsprzęgłowego nadbiegu oraz więcej elektroniki.

Silnik

Do napędu Ceres 340 wykorzystano czterocylindrowy silnik John Deere o pojemności 3,9 litra (107×110 mm) i maksymalnym momencie 310 Nm przy 1500 obr/min. Nie jest to typowy silnik ciągnikowy, bowiem poza Renault/Claas można go spotkać np. w koparce Deere 190E (wersja bez turbo) czy samojezdnym opryskiwaczu John Deere 6500. Niemniej jednak motor nie budzi większych zastrzeżeń i śmiało można go polecić. Układ smarowania mieści 11 litrów oleju, zaś układ chłodzenia 13,5 litrów cieczy.

Jeśli mowa o układzie chłodzenia, pompa wody jest często typowana jako słaby punkt, aczkolwiek motor jest dość odporny na przegrzanie. Nie należy jednak tej odporności nadużywać i gdy tylko wskazówka temperatury cieczy nagle osiągnie maksimum, warto zaplanować wymianę. Bardzo przyjemnym z punktu widzenia serwisowego rozwiązaniem są odejmowane panele boczne maski, która notabene ogranicza się do unoszonego noska skrywającego dostęp do chłodnic i filtra powietrza.

Skrzynia biegów

Skrzynia biegów w Ceresie stanowi pewnego rodzaju zagadkę. O ile bez trudu można znaleźć informacje na temat ilości przełożeń - 5 lub 4, oraz zakresów pod obciążeniem - dwa, co wraz z reduktorem daje 20×20 lub 18×18, to pochodzenie i szczegóły są często pomijane. Podobnie jak w Ceresie 85, a nawet poprzednikach, skrzynia biegów jest najprawdopodobniej w dużej części autorskim rozwiązaniem Renault. Należy jednak pamiętać o umowie z 1994 roku, kiedy to Renault Agri oraz Massey Ferguson powołały do życia spółkę GIMA (obecnie Claas i AGCO).

Faktem jest, że w przypadku posiadania Ceresa ze skrzynią 18×18 można ją w łatwy sposób odblokować, bowiem piąty bieg był blokowany na potrzeby rynków zabraniających zbytniego rozpędzania się ciągnikiem. Operacja wymaga zdjęcia pokrywy ze skrzyni np. przez właz rewizyjny w podłodze kabiny i wyjęcie kołeczka, który blokuje piątkę. W zależności od specyfikacji można trafić na ciągniki z mechanicznie wybieranymi półbiegami (ze sprzęgłem) albo wariant z półbiegami w przyciskach.

Układ hydrauliczny i WOM

Kolejnym atutem Ceresa jest lokalizacja pomp hydraulicznych, w dodatku prostej zębatej budowy, które są zainstalowane na silniku. Cena za komplet dwóch pomp (26 l/min i 52 l/min) waha się od 1600 do 3600 zł i zależy od producenta. Naturalnie można się również podjąć regeneracji, bowiem nie jest to specjalnie udziwniony na potrzeby zarobku ASO element. Podnośnik tylny powinien poradzić sobie z ciężarem 2865 kg, rzecz jasna dużo zależy od stanu pompy. Przy masie ciągnika wynoszącej około 3755 kg, to wynik zadowalający. Tylny wałek w standardzie oferował dwie prędkości: 540 oraz 1000 obr./min. Podobno zdarzały się wersje z przednim wałkiem, jednak trudno jest zweryfikować, czy było to rozwiązanie fabryczne czy montowane przez jednego z dużych europejskich dystrybutorów.

Kabina i wymiary

Wymiary ciągnika Ceres 340 to 249 cm wysokości, 463 cm długości i 243 cm rozstawu osi. Nie jest to maszyna duża, natomiast kabina jest jeszcze mniejsza. Drzwi otwierają się dość wąsko, zaś francuską kabinę cechują dodatkowo bardzo grube słupki B. Ogółem miejsca jest skromnie, a operatora otulają ze wszystkich stron dźwignie. Z jednej strony można powiedzieć, że wszystko jest pod ręką, z drugiej zaś niektórzy mogą czuć się nieco przytłoczeni.

Wnętrze kabiny ciągnika Renault Ceres z widocznymi dźwigniami

Modernizacje i ewolucja serii Ceres/3000

Jesienią 1998 roku Renault wprowadziło na rynek nieco zmodernizowaną serię Ceres 300, którą w wersji John Deere oznaczono serią 3010. Zmiany dotyczyły głównie wnętrza - zmodernizowano kokpit, lepiej wykończono kabinę, a część dachu była w kolorze pomarańczowym (w Renault). Jako akcesorium wprowadzono otwieraną przednią szybę, zaś fotel miał teraz podłokietniki i w opcji pneumatykę.

W 2001 roku pojawiły się pierwsze standardy spalania Tier 1, co wymagało pewnych zmian w silniku. W gamie Renault pojawiła się wówczas seria Ceres 305; John Deere nie zmieniał nic w swoim nazewnictwie. O ile w 1998 roku moce i pojemności pozostały bez zmian, to po modernizacji w 2001 roku najmniejszy model Ceres 325 otrzymał 4-cylindrowy silnik o pojemności 4530 cm3. W 2003 roku firma Claas wykupiła część Renault Agriculture i powoli przejmowała całą fabrykę w Le Mans, wprowadzając własne modele bazujące na tej konstrukcji, takie jak Claas Celtis.

W gamie John Deere nie można wskazać żadnego następcy tej serii ciągników. Seria 3000 nie stała się wielkim hitem marki z jelonkiem w logotypie. W tym czasie John Deere oferował również modele 6100 i 6200 w tej samej klasie wydajności co modele 3300 i 3400 (3310/3410), które były na rynku niemieckim droższe o około 10 tys. marek. Do momentu zakończenia produkcji zielonej wersji, czyli do roku 2003, wypuszczono zaledwie nieco ponad 5,6 tys. Ceresów pod marką John Deere. W tym samym czasie wyprodukowano około 22 tys. Renault Ceres. Co ciekawe, ani Ceresy, ani John Deere’y serii 3000 nigdy nie były oficjalnie oferowane w Polsce, ale ich popularność w kraju jest całkiem duża.

Ewolucja ciągników Ceres: od Renault po John Deere 3000 i Claas Celtis

Popularność, wady i ceny używanych ciągników Ceres/John Deere 3000

Ceresy to już zanikający gatunek, choć wnioskując po dużym odsetku modeli 85/90 (poprzednika), można stwierdzić, że 340 i rówieśnicy dalej są aktywnie wykorzystywani, a rolnicy nie planują się ich pozbywać. Z jednej strony to dobra wiadomość dla planujących zakup w kwestii niezawodności, z drugiej zaś wiadomo, dlaczego w przytłaczającej części ogłoszeń ciągniki te mają ponad 8 tys. motogodzin.

Typowe usterki i koszty utrzymania

Wadami ciągników tej serii jest spore spalanie silników Deere Power Systems, kiepska jakość plastików wersji sprzed 1998 roku, awarie skrzyń biegów w egzemplarzach powyżej 8-10 tys. mth oraz korozja wcześniejszych modeli. Do tego należy dodać, że są to już wiekowe pojazdy, z dużymi przebiegami i z pewnością każdy egzemplarz po zakupie wymaga sporego wkładu finansowego.

Jeśli aktywnie korzystamy z hydrauliki i nie dbamy o regularną wymianę filtrów oraz oleju, to szybko możemy przekonać się, że jednym ze słabych elementów ciągnika może być pompa hydrauliki. W przypadku dużych zaniedbań może pojawić się konieczność wymiany już po około 3-3,5 tys. mth. Przy właściwej eksploatacji i dużej intensywności użytkowania, element powinien wytrzymać przynajmniej 4-5 tys. mth.

Kolejnym słabym punktem, choć usterka również wynika z zaniedbań podczas obsługi ciągnika, są wyskakujące biegi oraz problemy z wrzuceniem biegu. Najczęstszym powodem takiego stanu rzeczy są albo zużyte synchronizatory, zwłaszcza biegów używanych nader często przy pracy z ładowaczem, albo wytarty wybierak, który ześlizguje się ze swojej pozycji po zapięciu. Natomiast zużycie synchronizatorów jest usterką typowo eksploatacyjną. Komplet synchronizatora to wydatek rzędu 2-3 tys. zł. Jeśli takowa usterka wystąpi, warto zajrzeć również do łożysk; prawdopodobnie któreś będzie zużyte, jeżeli poprzedni właściciel postanowił "dojechać" skrzynię do końca.

Zdjęcie przekładni ciągnika, ilustrujące problem zużytych synchronizatorów

Amerykańskie korzenie sprawiają, że do silnika dostęp zarówno części, jak i materiałów eksploatacyjnych jest dobry, lecz ceny będą bliższe John Deere niż Renault. Z punktu widzenia kosztów na plus trzeba zaliczyć niewiele ponad dziesięć litrów oleju w misce, w dodatku motor nie ma większych wymagań; wystarczy olej Agrifarm MOT 15w40. Niestety producent przewidział wymiany co 200 mth. Filtr paliwa to wydatek rzędu 180 zł, powietrza 200 zł (komplet), filtr oleju 60-80 zł, zaś hydraulika i skrzynia to odpowiednio 120-150 zł i 90-150 zł. Natomiast układ hamulcowy działa na płynie DOT - fabrycznie był używany płyn DOT 4, ale można zastosować DOT 5.1, ważne aby nie był to płyn silikonowy DOT 5, który nie jest mieszalny z innymi.

Ceny na rynku wtórnym

Ceny używanych ciągników Ceres i John Deere 3000 standardowo zaczynają się od około 50 tys. zł i, co nie powinno dziwić, najwięcej jest ogłoszeń z Francji i Belgii. W tych kwotach można też trafić na super uproszczone wersje, które nie posiadają nawet wyprofilowanych dźwigni, podłokietnika i mogą mieć całkowicie analogowe zegary. Od kwoty 60 tys. można szukać ciągnika w wersji premium, ewentualnie z ładowaczem, zaś 70 tys. to już całkiem przyzwoita kwota na Ceresa z w miarę klarowną historią. Wygospodarowanie kwoty do 100 tys. zł pozwala poszerzyć horyzonty o Celtisa, lecz należy pamiętać, że w tych ciągnikach można spotkać więcej elektroniki.

Ciekawą propozycją będą Ceresy i Celtisy bez przedniego napędu. Nie ma lepszego, bo to takie same ciągniki. Na przykład John Deere 3200 ze Strachówka koło Płońska, pochodzący z Holandii, rocznik 1999, z przebiegiem na liczniku około 4,1 tys. mth, kosztuje 64,5 tys. zł, choć wygląda na znacznie bardziej wyeksploatowany. Nieco bardziej zadbane egzemplarze są droższe, np. John Deere 3300 ze Zwolenia z 1995 roku, z przebiegiem ponad 3,7 tys. mth, po pełnym serwisie olejowym, kosztuje 92 tys. zł. Inny egzemplarz John Deere’a 3300 z 1996 roku, z prawie 6 tys. mth, w wzorowym stanie kosztuje 85 tys. zł. Świeżo sprowadzony John Deere 3300 z Mazowsza, rocznik 1996, przebieg 11 tys. mth, w oryginalnym lakierze kosztuje 72 tys. zł.

Podobne ceny osiągają pomarańczowe oryginały z Le Mans. Najnowsze modele z cyfrą „5” na końcu nazwy przekraczają wartość nawet 100 tys. zł, np. Renault Ceres 335 z Podlasia, rocznik 2003 (ostatni), o mocy 95 KM, z przebiegiem 4,1 tys. mth. Jest to jednak ewenement i większość ofert opiewa na kwoty od 58 do 90 tys. zł. Na przykład Renault Ceres 95X z turbo z 1997 roku, oferowany w Kłodzku, świeżo sprowadzony i zarejestrowany, z nowymi olejami i oponami z tyłu, z przebiegiem 8,4 tys. mth, kosztuje 59,8 tys. zł. Zaś Renault Ceres 340 (85 KM) z ładowaczem z 2000 roku wystawiono w Małopolsce za 74,5 tys. zł.

tags: #renault #ciagnik #z #grupy #trzydziestka