Paweł Potoroczyn: Zarządzanie przez doświadczenie i wartości w kulturze i edukacji

W tym artykule przyjrzymy się karierze i filozofii zarządzania Pawła Potoroczyna, byłego dyrektora Instytutu Adama Mickiewicza (IAM) oraz obecnego pracownika Uniwersytetu SWPS, a także jego perspektywie na promocję polskiej marki za granicą.

Nowe wyzwania i filozofia zarządzania

Paweł Potoroczyn, obejmując stanowisko dyrektora w Uniwersytecie SWPS, podkreśla, że jest to dla niego nowe miejsce pracy i nauka nowego zawodu po pięćdziesiątce. Jego podejście do zarządzania opiera się na filozofii "zarządzania przez zarządzenie", która polega na gromadzeniu w jednym miejscu i czasie mądrzejszych od siebie osób i umożliwianiu im rozwoju ich potencjału. Tę samą zasadę stosował przez lata, kierując Instytutem Adama Mickiewicza, i kontynuuje ją w Uniwersytecie SWPS.

Według Potoroczyna, takie podejście sprawdza się szczególnie dobrze w sektorach opartych na wiedzy, talencie i relacjach, takich jak kultura czy edukacja. W przeciwieństwie do rygorystycznych, "kapralskich" metod zarządzania, które są skuteczne w służbach mundurowych, w kulturze i edukacji kluczowe jest docenianie i wykorzystywanie potencjału intelektualnego i twórczego zespołu.

zdjęcie Pawła Potoroczyna podczas spotkania z twórcami kultury

Droga do Uniwersytetu SWPS i doświadczenia z IAM

Potoroczyn trafił do Uniwersytetu SWPS dość przypadkowo, nawiązując kontakt z założycielem szkoły, Piotrem Voelkelem, którego podziwia za inwestycje w edukację i rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Ich współpraca sięga czasów, gdy IAM realizował projekt "Polska Design".

Wspominając swoje odejście z Instytutu Adama Mickiewicza, Potoroczyn odnosi się do zarzutów ministra Piotra Glińskiego dotyczących rzekomej "patologii" i nadmiernych wydatków na podróże. Podkreśla, że zarzuty te opierają się na błędnych kalkulacjach i nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Mimo trudnej sytuacji po odejściu z IAM, Potoroczyn nie rozglądał się od razu za nową pracą, aby nie wpływać negatywnie na morale zespołu. Przyznaje, że przez pewien czas nie wiedział, z czego będzie utrzymywał rodzinę, co przypomniało mu jego wcześniejsze doświadczenia z pracy fizycznej, między innymi przy obsłudze betoniarki w stanie wojennym.

Potoroczyn zaznacza, że jego doświadczenie w dyplomacji kulturalnej, w tym jako konsul w Los Angeles i dyrektor instytutów kultury polskiej w Nowym Jorku i Londynie, a także wieloletnie kierowanie IAM, zapewniło mu kontakty międzynarodowe. Mimo propozycji pracy za granicą, zdecydował się pozostać w Polsce, czując, że może być tu jeszcze potrzebny, co określa jako "naturę misjonarza".

Kwestia promocji Polski za granicą i błędne interpretacje

Paweł Potoroczyn zgadza się z tezą o "potężnym obszarze zaniedbań" w promocji polskiej marki za granicą. Krytykuje brak systemowej refleksji nad marką narodową w Polsce przez lata, co skutkowało tworzeniem kolejnych, często nietrafionych logotypów. Podkreśla, że w IAM unikał słowa "promocja", które kojarzyło mu się z przeceną i propagandą, a skupiał się na "opowiadaniu Polski światu".

W kontekście cytatu o "polskich obozach koncentracyjnych", Potoroczyn wyraża oburzenie, podkreślając, że jest to wynik zaniedbań i krótkowzroczności w kształtowaniu wizerunku Polski. Porównuje sytuację Polski do Niemiec i Austrii, które przez lata pracowały nad budowaniem swojego pozytywnego wizerunku na arenie międzynarodowej, wykorzystując do tego lobbing, współpracę z elitami intelektualnymi i nacisk ekonomiczny.

Potoroczyn postuluje, aby państwo zatrudniło renomowaną kancelarię prawniczą do ścigania tych, którzy używają sformułowania "polskie obozy zagłady", wskazując, że takie działania są konieczne, aby ukarać tych, którzy rozpowszechniają fałszywe informacje. Wspomina o swoich próbach zabiegania o budżet na kampanię informacyjną w amerykańskich tygodnikach, która miałaby przedstawić historie polskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, jednak jego pomysły były wyśmiewane przez ówczesne kierownictwo Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

zdjęcie Pawła Potoroczyna podczas konferencji prasowej

Sukcesy IAM i kontrast z obecną polityką

Pomimo trudności, Paweł Potoroczyn podkreśla sukcesy Instytutu Adama Mickiewicza pod jego kierownictwem. Wskazuje, że dzięki działaniom IAM, Polska została uznana za kreatywne zagłębie Europy, a wartość marki Polska w rankingu Nation Brand Index wzrosła o dwadzieścia miejsc. Wydarzenia organizowane przez IAM obejrzało ponad czterdzieści milionów ludzi na całym świecie, a kultura stała się pierwszym spontanicznym skojarzeniem ze słowem "Polska".

Potoroczyn krytykuje obecny rząd za to, że mimo posiadania 100 milionów złotych na Polską Fundację Narodową, nie jest w stanie osiągnąć takich rezultatów, jak IAM z ograniczonym budżetem. Porównuje budżet IAM do kosztu jednego kilometra autostrady, wskazując na jego relatywnie niewielki rozmiar w porównaniu z instytucjami takimi jak Instytut Goethego czy Instytut Cervantesa.

Podkreśla, że obecny rząd, mimo pozorów, nie prowadzi polityki historycznej, a jedynie nieudolną propagandę, która jest nieskuteczna wobec opiniotwórczych dziennikarzy i intelektualistów. Zaznacza, że odpowiedzialni politycy powinni dążyć do trwałych efektów, a nie chwilowego sukcesu. Potoroczyn wspomina o spektakularnych sukcesach podczas polskiej prezydencji w UE, kiedy to zrealizowano 400 projektów kulturalnych w 100 dni, co zaowocowało pozytywnym wizerunkiem Polski na świecie.

Krytyka Polskiej Fundacji Narodowej i zarzuty o "promocję lewactwa"

Odnosząc się do Polskiej Fundacji Narodowej, która dysponuje 100 milionami złotych, Potoroczyn wyraża nadzieję, że instytucja ta osiągnie lepsze rezultaty niż IAM, mając znacznie większy budżet. Jednocześnie zwraca uwagę na potencjalne ryzyko związane z wykorzystaniem środków fundacji, wskazując, że brak rygorów ustawy o zamówieniach publicznych i finansach publicznych może prowadzić do nieprzejrzystego wydatkowania pieniędzy.

Potoroczyn odrzuca zarzuty prawicowej prasy dotyczące wspierania przez IAM artystów określanych jako "lewacy". Podkreśla, że Instytut nie był kuratorem ani nie wybierał artystów, lecz działał jako "odźwierny", przywożąc kuratorów, krytyków i dyrektorów festiwali z całego świata, którzy sami wybierali to, co uważali za wartościowe. Wskazuje, że taki model minimalizował ryzyko wpadki programowej i ograniczał wydatki z kieszeni podatnika.

Wyjaśnia, że poglądy polityczne artystów nigdy nie były istotne dla Instytutu. Przywołuje przykład filmu "Czarny czwartek" Antoniego Krauzego, który mimo poglądów reżysera, został wyprodukowany i pokazany na międzynarodowych festiwalach. Podobnie, muzyka Wojciecha Kilara była ceniona niezależnie od jego dewocyjnej religijności. Potoroczyn deklaruje, że jeśli Rafał Ziemkiewicz napisze powieść na miarę Olgi Tokarczuk, powinien otrzymać takie samo wsparcie.

Potoroczyn wyraża obawy dotyczące konsekwencji wpisywania artystów na czarne listy, wskazując na niemożność rozwoju niektórych dziedzin kultury w "drugim obiegu" z powodu potrzeby dużych pieniędzy i infrastruktury, które znajdują się w domenie publicznej. Podkreśla istnienie w Polsce "erupcji talentu" i potrzebę zapewnienia młodym artystom możliwości rozwoju i międzynarodowego obiegu.

tags: #uslugi #betoniarka #pawelczyk #bialystok