W strategii walki na wyniszczenie, jaką Rosja przyjęła w wojnie na Ukrainie, problemem nie są ludzie, a w coraz większym stopniu wyczerpujące się zapasy sprzętu, w szczególności czołgów i pojazdów opancerzonych - napisał brytyjski tygodnik „The Economist”. Oficjalna linia Kremla temu zaprzecza. Państwowy portal informacyjny Prawda w listopadowym artykule poświęconym krajowej produkcji czołgów zapewniał, że rosyjskie siły zbrojne są dobrze zaopatrzone, a kolejne „stalowe behemoty” zjeżdżają z linii produkcyjnych każdego dnia. Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji, podczas wizyty 22 listopada w głównej fabryce czołgów w kraju, Uralwagonzawod, powiedział, że w ciągu trzech lat dostawy czołgów dla rosyjskich wojsk wzrosły prawie ośmiokrotnie. „Przedsiębiorstwo Uralwagonzawod pracuje jak w zegarku. Czasami nawet przez całą dobę” - stwierdził. Jednak relacje z pola bitwy ukraińskich żołnierzy z jednostek bojowych na pierwszej linii frontu przedstawiają sytuację zupełnie inaczej. Mówią oni o rosyjskiej armii, której chronicznie brakuje pojazdów opancerzonych - albo jej czołgi są na wyczerpaniu, albo nie chce angażować ich do walki.
Straty i Wyczerpywanie Zasobów Sprzętowych
Mimo mówienia, że Rosja stała się gospodarką wojenną, przeznaczającą ok. 8 proc. PKB na wydatki wojskowe, jest ona w stanie zastąpić swoje wstrząsające straty w czołgach, opancerzonych pojazdach piechoty i artylerii tylko poprzez wyciąganie z magazynów i odnawianie zapasów zgromadzonych w czasach sowieckich. Zapasy te są ogromne, ale nie są nieskończone - zwrócił uwagę „The Economist”.
Tygodnik przywołał szacunki wywiadowcze, według których przez pierwsze dwa lata wojny Rosja straciła ok. 3000 czołgów i 5000 innych pojazdów opancerzonych. Cytuje opinię Aleksandra Golca, analityka ze Sztokholmskiego Centrum Studiów Wschodnioeuropejskich, który powiedział, że Władimir Putin wiele zawdzięcza sowieckim przywódcom, bo Związek Sowiecki przed upadkiem miał tyle samo pojazdów opancerzonych, co reszta świata razem wzięta.

Ograniczone Zdolności Produkcyjne i Modernizacyjne
Jak zauważył „The Economist”, gdy w grudniu 2023 r. ówczesny minister obrony Siergiej Szojgu chwalił się, że w ciągu roku dostarczono 1530 czołgów, nie powiedział, że prawie 85 proc. z nich, według oceny londyńskiego think tanku IISS, stanowiły stare maszyny (głównie T-72, T-62, a nawet niektóre T-55 z okresu tuż po II wojnie światowej), które wyciągnięto z magazynów i odświeżono.
Od rozpoczęcia inwazji na Ukrainę Rosja wysłała na linię frontu ok. 175 stosunkowo nowoczesnych czołgów T-90M. Według IISS ich produkcja w tym roku może zbliżyć się do 90, jednak według analityka IISS Michaela Gjerstada większość T-90M to w rzeczywistości modernizacje starszych T-90A, a produkcja nowych T-90M w tym roku nie przekroczy 28 sztuk.
Paweł Łuzin, ekspert ds. rosyjskiego potencjału wojskowego w waszyngtońskim Centrum Analiz Polityki Europejskiej (CEPA), oszacował, że Rosja jest w stanie zbudować tylko 30 zupełnie nowych czołgów rocznie. Kiedy w zeszłym roku Ukraińcy zdobyli rzekomo nowy czołg T-90M, okazało się, że jego działo powstało w 1992 r.
Wpływ Sankcji i Braki Komponentów
Zdaniem Łuzina zdolność Rosji do budowy nowych czołgów lub bojowych wozów piechoty, a nawet do odnawiania starych, jest utrudniona przez trudności w zdobywaniu komponentów.
Zapasy komponentów do produkcji czołgów, które przed wojną były przeznaczone do użytku w 2025 roku, już zostały naruszone, a kluczowy sprzęt, taki jak podgrzewacze paliwa do silników wysokoprężnych, systemy elektryczne wysokiego napięcia i termowizja w podczerwieni do identyfikacji celów, który był wcześniej importowany z Europy, jest obecnie niedostępny z powodu sankcji. Ograniczeniem jest także brak wysokiej jakości łożysk kulkowych. Chińskie alternatywy są czasami dostępne, ale mówi się, że nie spełniają dawnych standardów jakości.

Problemy z Produkcją Luf Artyleryjskich
Innym poważnym problemem jest produkcja luf artyleryjskich. Na razie wydaje się, że dzięki pomocy Korei Północnej Rosja ma wystarczającą liczbę pocisków, prawdopodobnie około 3 mln w tym roku - wystarczającą, by do niedawna mieć nad Ukraińcami przewagę w stosunku co najmniej 5:1. Skutkiem ubocznym tak dużej szybkostrzelności jest jednak zużycie luf. W niektórych rejonach, gdzie toczą się walki, lufy haubic wymagają wymiany już po kilku miesiącach.
Tymczasem - jak powiedział Łuzin - tylko dwie fabryki w Rosji posiadają zaawansowane austriackie maszyny do kucia obrotowego (ostatnią sprowadzono w 2017 r.) potrzebne do produkcji luf. Każda z nich może wyprodukować tylko ok. 100 luf rocznie, podczas gdy potrzeba tysięcy.
Odnawianie Starych Rezerw: Rola Uralwagonzawodu
Największym problemem pozostają jednak czołgi i bojowe wozy piechoty, które mają kluczowe znaczenie dla wszelkich ofensywnych operacji lądowych na dużą skalę. IISS oszacował, że w lutym br. Rosja mogła mieć w magazynach około 3200 czołgów, z których mogła skorzystać, ale zdaniem Gjerstada do 70 proc. z nich „nie poruszyło się ani o centymetr od początku wojny”. Duża część T-72 była w magazynach od początku lat 90. i prawdopodobnie jest w bardzo złym stanie. Gjerstad ocenił, że jeśli nic się nie zmieni, siły rosyjskie mogą być zmuszone do dostosowania swojej postawy do znacznie bardziej defensywnej przed końcem roku, a nawet przed końcem lata.
Na terenie zakładów Uralwagonzawod w Niżnym Tagile zgromadzono setki czołgów T-72 w różnym stanie technicznym. Defence Express informuje, że Rosjanie zamierzają poddać je renowacji, a następnie skierować na front. Kreml podjął tę decyzję w związku z koniecznością szybkiego uzupełniania strat ponoszonych w wojnie przeciwko Ukrainie.
Fabryka w Niżnym Tagile, jedna z najbardziej znanych w rosyjskim przemyśle zbrojeniowym, w ciągu ostatnich trzech i pół roku skupiała się głównie na produkcji nowych czołgów T-80 i T-90, które trafiały bezpośrednio na front. Tym razem jednak zakład przeprowadza renowację czołgów T-72, które w ostatnich tygodniach masowo zaczęły trafiać do magazynów.

Doniesienia Defence Express potwierdzają zdjęcia satelitarne. Widać na nich rozległe place wypełnione czołgami. Co ciekawe, jeszcze w lipcu ten teren był całkowicie pusty. Władze szykowały go pod transporty sprzętu wojskowego i realizację zakrojonego na szeroką skalę programu innowacji.
Eksperci wskazują, że chodzi o czołgi w wersji T-72A. Według planu Kremla mają one przejść remont i modernizację, aby mogły sprostać współczesnym wymaganiom pola walki. Najważniejszym celem Moskwy jest szybkie skierowanie sprzętu na front. Setki odnowionych T-72 mogą zostać wykorzystane podczas intensywnych natarć w obwodzie charkowskim i donieckim. Choć tego rodzaju działania zwykle wiążą się z ogromnymi stratami, to dzięki nim Rosji często udaje się zdobywać kolejne kilometry ukraińskiego terytorium.
Modernizacja T-72A do Standardu T-72B3M
T-72A to jeden z kluczowych etapów rozwoju radzieckiej broni pancernej. Do produkcji trafił w 1979 roku jako udoskrożona wersja wcześniejszego modelu Ob’jekt 172M. Został opracowany jako odpowiedź na zachodnie konstrukcje, takie jak amerykański M60 czy niemiecki Leopard 1, oferując lepszy pancerz i mobilność. Czołg wyróżniał się kompozytowym pancerzem, stabilizacją armaty i charakterystycznie niskim profilem. Uzbrojony w 125-milimetrową gładkolufową armatę D-81T oraz sprzężony karabin maszynowy PKT, był pojazdem wszechstronnym i skutecznym jak na swoje czasy. Masa bojowa wynosiła około 41 ton, a silnik diesla V-46-6 o mocy 780 KM pozwalał osiągnąć prędkość do 60 km/h na drogach i zasięg do 460 km. Do końca lat 80. wyprodukowano tysiące egzemplarzy T-72A, co uczyniło go jednym z najpowszechniej używanych czołgów na świecie. Pojazd pozostawał w służbie wielu państw Układu Warszawskiego, był eksportowany za granicę i uczestniczył w licznych konfliktach po zakończeniu zimnej wojny.
Ukraiński serwis Militarnyj zwrócił uwagę na najnowsze nagrania z rosyjskich zakładów Uralvagonzavod w Niżnym Tagile. Z materiałów wynika, że przedsiębiorstwo rozpoczęło modernizację czołgów T-72A - konstrukcji wyraźnie starszej i mniej zaawansowanej niż dotychczas modernizowane T-72B. To istotna zmiana, ponieważ przez ostatnie lata to właśnie warianty T-72B stanowiły podstawę rosyjskich programów odtworzeniowych i modernizacyjnych.
Analitycy już wcześniej sygnalizowali narastające problemy rosyjskiego przemysłu pancernego. Wszystko wskazuje na to, że mają one zostać doprowadzone do standardu T-72B3M, czyli wersji wyposażonej w nowsze systemy kierowania ogniem, wzmocnione opancerzenie i zmodernizowane podzespoły.
Zdjęcia satelitarne okolic zakładów w Niżnym Tagile potwierdzały napływ starszych maszyn. Na terenach przyległych do fabryki pojawiły się setki T-72A, które przez dekady pozostawały w magazynach. Część z nich była składowana pod gołym niebem, bez odpowiedniego zabezpieczenia przed wpływem warunków atmosferycznych. Oznacza to, że przed właściwą modernizacją konieczne będzie przeprowadzenie gruntownych remontów, obejmujących nie tylko wymianę zużytych elementów, lecz także odbudowę całych układów mechanicznych i elektrycznych.
Doprowadzenie T-72A do standardu T-72B3M nie jest zadaniem prostym. W praktyce oznacza głęboką ingerencję w konstrukcję pojazdu, czyli wymianę elektroniki, modernizację systemów obserwacyjnych i celowniczych, przebudowę mechanizmu ładowania oraz wzmocnienie ochrony balistycznej kadłuba i wieży. To proces czasochłonny i kosztowny, szczególnie gdy punktem wyjścia jest sprzęt projektowany w latach 70., często wyeksploatowany i zaniedbany magazynowo.
Sięgnięcie po T-72A można odczytywać jako dowód rosnącej presji na rosyjski przemysł zbrojeniowy. Produkcja nowych czołgów pozostaje ograniczona, a straty ponoszone na froncie wymagają systematycznego uzupełniania sprzętu. Modernizacja starszych platform jest rozwiązaniem szybszym niż budowa nowych maszyn od podstaw, ale jednocześnie obnaża skalę problemów z dostępnością nowszych konstrukcji. W wymiarze strategicznym to czytelny sygnał. Państwo, które jeszcze niedawno akcentowało modernizację armii i wdrażanie nowoczesnych systemów uzbrojenia, dziś coraz wyraźniej opiera się na głębokiej reanimacji postsowieckich zapasów.
Flota rosyjskich czołgów się powiększa — 280 nowych czołgów T-90M i T-72B3 gotowych do walki!
Szacunki Dostępności Rezerw Czołgów
Analitycy sugerują, że pomimo wysokiego tempa wyciągania pojazdów z Centralnych Baz Rezerw i Przechowywania Czołgów, wynoszącego kilkadziesiąt czołgów miesięcznie, Kreml nie musi obawiać się braków aż do 2026 roku. Chociaż taki widok to codzienność, Rosja utrzymuje zdolność uzupełniania strat czołgów na froncie.
Jak wynika z badania przeprowadzonego we współpracy platform Resurgam, Military Fortune Teller i Mortis Aeterna, Rosja w ciągu 5-7 ostatnich miesięcy wyciągnęła z Centralnych Baz Rezerw i Przechowywania Czołgów prawie 400 jednostek, utrzymując tempo 44-75 egzemplarzy miesięcznie. Zdaniem ekspertów taki wskaźnik pozwala na pokrycie bieżących strat, jednak jego stabilność w całym roku 2023 i na początku 2024 roku sugeruje, że jednocześnie Kreml doszedł do „sufitu”, jeśli chodzi o możliwą produkcję, modernizację i regenerację czołgów.
Tempo demontażu czołgów na części miało zaś nieznacznie spaść w porównaniu z poprzednimi latami, jednak zdaniem ekspertów powodem jest przede wszystkim obniżenie jakości sprzętu poddawanego konserwacji, co zmusza zakłady naprawy czołgów do poświęcania większej ilości czasu i zasobów na każdą jednostkę (sytuacja będzie się tylko pogarszać, bo z magazynów wyjeżdżają coraz starsze czołgi i jednostki coraz bardziej zużyte). Co więcej, analiza głównych fabryk pancernych wykazała duże przeludnienie stanowisk, co świadczy m.in. o przeciążeniu tych placówek.
Jeżeli zaś chodzi o liczbę rosyjskich czołgów dostępnych w rosyjskich magazynach, badanie wykazuje 3150 czołgów „warunkowo nadających się do renowacji” w bazach rezerwy i 1300-1500 czołgów w poczekalniach i w pobliżu warsztatów głównych zakładów napraw pancernych, nadających się do rozbiórki czy renowacji. Jak podkreślają badacze, obliczenia były możliwie najbardziej konserwatywne i uwzględniały tylko to, co „hipotetycznie” można odzyskać. W badaniu nie uwzględniono więc czołgów bez wieżyczek oraz jednostek w strefach recyklingu, które są prawie całkowicie rozebrane i nie mogą być wykorzystywane nawet jako „dawcy” części zamiennych. Do tego w przypadku wątpliwości co do przydatności/nieprzydatności czy klasyfikacji jednostki wyposażenia, kalkulacja zawsze skłaniała się ku opcji gorszej dla Ukrainy, czyli większej.
Podsumowując, Rosja ma do dyspozycji 4300-4750 czołgów, które można przywrócić lub wykorzystać na części. Biorąc to wszystko pod uwagę, badacze stworzyli trzy możliwe scenariusze wyczerpywania się rosyjskich zapasów:
- „umiarkowany” zakładający 18-24 miesiące rezerw,
- „optymistyczny” na 12-18 miesięcy,
- „pesymistyczny”, który sugeruje rezerwy na ponad 24 miesiące.
Obecnie skłaniają się ku pierwszej opcji, która zakłada, że przy obecnym tempie strat Moskwa będzie w stanie utrzymać poziom zdolności bojowej swoich jednostek pancernych do początku 2026 roku. W wersji „optymistycznej” mowa jest o wyczerpywaniu rezerw poprzez zwiększanie intensywności bitew i tym samym skróceniu dostępności zapasów o co najmniej pół roku, a „pesymistyczna” zakłada dostawy broni z Iranu, Korei Północnej, a nawet Chin, znacznie wydłużających gotowość bojową Putina. "Chociaż liczby przedstawiają ponury obraz sytuacji, Rosja jest daleka od pokonania" - twierdzi niemiecki analityk Caleb Larson.
Flota rosyjskich czołgów się powiększa — 280 nowych czołgów T-90M i T-72B3 gotowych do walki!
Kurioza Wojny: Niekompetencja i Improwizacja na Froncie
W związku z agresją Rosji na Ukrainę każdego dnia zalewani jesteśmy informacjami dotyczącymi przebiegu działań wojennych, ewakuacji ludności cywilnej czy pomocy dla potrzebujących. W gąszczu wiadomości docierają do nas także te, które mogłyby nas bawić, gdyby okoliczności nie były tak tragiczne.
- W zeszłym tygodniu hitem Internetu był filmik, w którym ukraińscy Romowie ukradli rosyjski czołg. Nie potrzebowali do tego specjalistycznego sprzętu wojskowego - wystarczył jedynie wiekowy traktor.
- Kilka dni później głośno było o dwóch rosyjskich żołnierzach, którym skończyło się paliwo w wozie bojowym. Co zrobili? Otóż udali się na ukraiński komisariat z prośbą o pomoc. Jak można się domyślać, dostali tam co innego niż kanister z benzyną.
- Teraz pojawiły się zdjęcia specjalnej wersji opancerzenia rosyjskich ciężarówek transportowych. Podstawowym materiałem tej innowacyjnej i wysoce zaawansowanej technologii są młode drzewa brzozowe. Rosyjska armia stawia na życie w zgodzie z naturą, surowce eco friendly, less waste. Konstrukcja ma za cel chyba chronić szyby i chłodnicę. Gdyby wokół nie ginęli niewinni ludzie - kobiety, dzieci, osoby starsze, gdyby Rosjanie nie atakowali szpitali, szkół i domów zwykłych ludzi, można by się z tego nawet pośmiać. Opancerzenie samochodu drewnem to kolejny durny przykład bezsensu tej wojny. Liczę na jeszcze więcej takich „genialnych” rozwiązań stosowanych w armii rosyjskiej.
