W niniejszym artykule przyjrzymy się incydentowi z udziałem Adama Hlouška z meczu Legii Warszawa przeciwko Sandecji Nowy Sącz, który stał się symbolem jego spadku formy. Omówimy także kontekst występów Sandecji w minionym sezonie, w tym ich drogę do awansu, oraz sytuację kadrową i finansową klubu.
Wywrotka Adama Hlouška i spadek formy
W meczu Legii z Sandecją (2:0) Adam Hloušek próbował oszukać rywala i przewrócił się na piłce, co wywołało śmiech na trybunach. Były obrońca Legii, Tomasz Łapiński, apelował, aby "nie robić z niego kozła ofiarnego z powodu tej akcji". Niemniej jednak, ta wywrotka podsumowała jego występy w sezonie, gdzie był cieniem zawodnika, który w poprzednim sezonie był jednym z najpewniejszych punktów w zespole mistrza Polski.

W sobotę Hloušek został zdjęty z boiska przed czasem po raz pierwszy w tym roku. Żaden jego zwód nie był w meczu z Sandecją udany, przegrał sześć z ośmiu pojedynków o piłkę na ziemi i nie miał ani jednego udanego odbioru. Były reprezentant Polski, Tomasz Kłos, stwierdził, że "to nie jest ten zawodnik, którego poznaliśmy w poprzednim sezonie. Od Hlouška trzeba dużo wymagać, bo pokazał już, że umie grać na bardzo wysokim poziomie".
Incydent w końcówce pierwszej połowy
Gospodarze wygrali, ale drybling Adama Hlouška z końcówki pierwszej połowy był podsumowaniem tego meczu. Czech chciał okiwać rywala pod jego polem karnym, zszedł nisko na nogi, zrobił ruch w jedną, drugą stronę, w końcu ruszył, ale stanął na piłce i się wywrócił.
Mecz Legia Warszawa - Sandecja Nowy Sącz (2:0)
Legia Warszawa wygrała przy Łazienkowskiej z Sandecją Nowy Sącz 2:0. Bramki dla gospodarzy zdobyli Kasper Hamalainen oraz Michał Kucharczyk. Przyjezdni, przez większą część meczu grali w "dziesiątkę", a mimo to walczyli, byli nieustępliwi, a legioniści często "bili głową w mur". Stołeczny klub po trzech spotkaniach zgromadził na swoim koncie cztery punkty.
Sandecja Nowy Sącz - Legia Warszawa 2:2 | SKRÓT | Ekstraklasa 2017/18 | 18. Kolejka
Przebieg spotkania
Przeciwnikiem na przełamanie miała być Sandecja, beniaminek, rozgrywający historyczny sezon w Ekstraklasie. Legia przeważała, prowadziła grę, ale więcej było akcji w stylu "ty do mnie, ja do ciebie". W pierwszym składzie zadebiutował Cristian Pasquato, ale jedyne czym mógł zwrócić na siebie uwagę był numer 8 na koszulce, ostatnie wspomnienie po Vadisie Odjidjy-Ofoe. Z przodu mocno pracował Armando Sadiku, który miał jeden groźny strzał tuż obok okienka, co było za mało jak na cały mecz z drużyną walczącą o utrzymanie.
Od 20. minuty gospodarze grali z przewagą jednego piłkarza, ponieważ czerwoną kartkę obejrzał Grzegorz Baran za faul na Michale Kopczyńskim. Kara była słuszna, gdyż noga piłkarza gości znalazła się na wysokości kolana wychowanka Legii, co było "kryminałem".
W drugiej połowie wiele się nie zmieniło. Kilka razy Michała Gliwę sprawdził Dominik Nagy, a swoją szansę mieli także goście - Filip Piszczek uderzył, ale Arkadiusz Malarz odbił na rzut rożny. Losy meczu rozstrzygnął Kasper Hamalainen. Zawodnik zawsze opanowany, rozpoczął akcję zespołu, wziął odpowiedzialność na siebie i strzelił po ziemi zza pola karnego. W doliczonym czasie gry rywala dobił Michał Kucharczyk z ostrego kąta.
Składy i statystyki
- Legia: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Jakub Czerwiński, Michał Pazdan, Adam Hlousek (68. Kasper Hamalainen) - Michał Kopczyński, Krzysztof Mączyński (71. Thibault Moulin), Michał Kucharczyk, Cristian Pasquato (54. Guilherme), Dominik Nagy - Armando Sadiku.
- Sandecja: Michał Gliwa - Lukas Kuban, Dawid Szufry, Michal Piter-Bucko, Tomasz Brzyski - Bartłomiej Dudzic (75. Maciej Korzym), Grzegorz Baran, Bartłomiej Kasprzak, Wojciech Trochim (25. Płamen Kraczunow), Patrik Mraz (54. Aleksandar Kolew) - Filip Piszczek.
Czerwona kartka: Baran 20' (Sandecja). Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów: 14 393.
Gole: 1:0 - Kasper Hamalainen 72', 2:0 - Michał Kucharczyk 90'.
Freddy Adu w Sandecji Nowy Sącz - kontrowersje
Trener Sandecji, Radosław Mroczkowski, skomentował sprawę Freddy’ego Adu, mówiąc: „Dowiedziałem się przed chwilą, że ktoś go odebrał z lotniska. Niech się więc ujawni człowiek, który chce mieć Franka (trener przekręcił imię - przyp. red.) Adu w drużynie. Ja tego nie akceptuję, ze mną to nie było konsultowane. Nie będę go testował, jak ktoś inny chce, to może to zrobić. Moim zdaniem klub się w ten sposób ośmiesza, zamiast budować w sensowny sposób drużynę, szukamy starych odkurzaczy”.

Pochodzący z Ghany piłkarz od dawna nie jest już poważnym sportowcem. Mając 18 lat trafił do Benfiki Lizbona. Od tego czasu trwa jego błyskawiczny zjazd. Ostatnio występował na zapleczu MLS, w Tampa Bay Rowdies, gdzie szybko mu podziękowano. Przez pół roku był bez klubu. Wcześniej bezskutecznie usiłował podbić drugą ligę fińską. W sumie od 2013 roku Adu występował w sześciu klubach, m.in. w Brazylii, Serbii, Finlandii i Ameryce, ale były to raczej prowincjonalne zespoły. Został zwolniony 1 stycznia z Tampa Bay Rowdies i od października nie zagrał oficjalnego meczu. Jego pierwszy trener mówił o nim "nasze małe jajko Fabergé", a dziś Adu jest bezrobotny.
Sytuacja kadrowa i transferowa Sandecji Nowy Sącz
Z Nowego Sącza odeszli bramkarz Marek Kozioł (Korona Kielce), pomocnicy Dawid Flaszka (powrót z wypożyczenia do GKS Bełchatów) i Radosław Kanach (powrót z wypożyczenia do Cracovii) oraz trener przygotowania fizycznego Sebastian Leciak. Na dłużej w Sandecji zostaną pierwszy szkoleniowiec Tomasz Kafarski oraz obrońca/pomocnik Miłosz Kałahur.
Z klubem w najbliższym czasie mogą też pożegnać się napastnik Mariusz Gabrych, pomocnik Grzegorz Baran czy bramkarz Paweł Kapsa. W kwestii ewentualnych wzmocnień składu należy spodziewać się głównie młodych zawodników. Piłkarze i sztab szkoleniowy Sandecji powrócą do treningów po przerwie urlopowej w poniedziałek 24 czerwca. 3 lipca nowosądecki pierwszoligowiec ma zagrać sparing z Wisłą Kraków.
Sandecja Nowy Sącz - Legia Warszawa 2:2 | SKRÓT | Ekstraklasa 2017/18 | 18. Kolejka
W grudniu Sandecja, wraz z trzema innymi kolegami (Dawid Wolny, Adrian Basta i Maciej Małkowski), wystawiła na listę transferową Davida Gubę. "Dziękujemy Kuba za wykonaną pracę na rzecz "Biało-Czarnych" i życzymy powodzenia!" - napisano w krótkim komunikacie na łamach witryny Sandecja.pl.
Historyczny awans i występy Sandecji w I lidze
Dziesięć lat temu, 5 czerwca 2009 roku, piłkarze Sandecji Nowy Sącz wywalczyli awans na szczebel pierwszej ligi, pokonując w ramach 34. kolejki drugiej ligi grupy wschodniej Concordię Piotrków Trybunalski 5:3. Gole dla klubu z miasta nad Dunajcem zdobywali tacy zawodnicy jak: Mateusz Broź, Przemysław Szulc (samobój), Dariusz Gawęcki, Piotr Bania oraz Piotr Chlipała.

Sandecja uplasowała się na drugim miejscu w ligowym zestawieniu, o punkt za KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. "Biało-czarni" po kilkunastu latach powrócili na centralny szczebel rozgrywek krajowych. Feta z okazji awansu odbyła się 10 czerwca 2009 roku. Sądeczanie w drugiej lidze zdobyli wtedy 61 goli, co dało im drugie miejsce wśród najskuteczniejszych drużyn. Najlepszym snajperem Sandecji był Piotr Bania, autor czternastu bramek.
Już pierwszy sezon w pierwszoligowym gronie mógł się zakończyć dla „Biało-czarnych” wielkim sukcesem. Drużyna z Nowego Sącza wywalczyła trzecie miejsce, zdobywając 59 punktów. Wielu kibiców do dziś wspomina mecz z Górnikiem, który Sandecja w kwietniu wygrała u siebie 2:1 (bramki Jano Frohlicha i Rudolfa Urbana, dla gości trafił Tomasz Zahorski) w obecności siedmiu tysięcy kibiców. Majową potyczkę z Widzewem (1:6) śledziło zresztą niewiele mniej, bo sześć tysięcy widzów.
Sandecja remisuje z Wartą Poznań
Sandecja Nowy Sącz była o krok od trzeciego ligowego zwycięstwa z rzędu, jednak gol Tomasza Wojcinowicza w 89. minucie pozbawił ją kompletu punktów. Mimo ambitnej gry i bramki Rafała Wolsztyńskiego „Sączersi” musieli zadowolić się remisem 1:1 z Wartą Poznań w meczu 14. kolejki Betclic 2. Ligi.
Przebieg meczu
Od pierwszych minut Sandecja pokazała, że zamierza zdominować rywala. Przemysław Skałecki, Wiktor Kłos i Vojtěch Kubista próbowali szczęścia, lecz ich uderzenia zostały zablokowane. W 12. minucie z rzutu wolnego groźnie uderzał Adam Brenkus, jednak piłka ponownie nie znalazła drogi do siatki. W dalszej części pierwszej połowy tempo meczu spadło, a gra przeniosła się do środka pola.
Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił, choć to Sandecja nadal była stroną aktywniejszą. Wiktor Kłos popisał się indywidualną akcją, ale jego dośrodkowanie nie znalazło adresata. W odpowiedzi Warta zagroziła po strzale Mateusza Stanka, który minimalnie chybił. W 57. minucie próbował Daniel Pietraszkiewicz, chwilę później ponownie Brenkus, aż w 73. minucie poznanianie stworzyli sobie najlepszą okazję w meczu. Ofiarna interwencja obrony Sandecji uratowała zespół przed stratą gola.
Wreszcie, w 75. minucie, gospodarze dopięli swego. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w zamieszaniu pod bramką najlepiej odnalazł się Rafał Wolsztyński, który z bliska pokonał golkipera Warty. Chwilę później wynik mógł podwyższyć Siméon Ouré, ale bramkarz gości stanął na wysokości zadania. Niestety, w 89. minucie Tomasz Wojcinowicz wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie i strzałem głową doprowadził do wyrównania.
Po ostatnim gwizdku rozczarowania nie krył trener Sandecji, Ján Fröhlich: „Chciałbym bardzo podziękować moim zawodnikom za determinację i walkę. Szkoda, że nie utrzymaliśmy do końca wyniku, bo zasłużyliśmy w drugiej połowie, żeby ten mecz zamknąć na 2:0”.