Łyżwiarstwo figurowe to sport, który od widza wymaga złudzenia lekkości i bezwysiłkowości, choć w rzeczywistości jest niezwykle wyczerpujący i wymaga ogromnej precyzji. "Tętno sięga dwustu, kalorie się spalają jak na podbiegu u narciarzy, tchu brakuje," a mimo to zawodnicy muszą zachować uśmiech. Mówi się, że to "dziesięciobój na lodzie z uśmiechem na ustach", porównywalny do biegu na 1500 metrów, ale interwałowego i z różnymi zadaniami po drodze, takimi jak przyspieszenia, zatrzymania, podnoszenia i piruety.

Ryzyko i zaufanie w tańcach na lodzie
W parach tanecznych, choć ewolucje nie są tak ryzykowne jak w parach sportowych, strach nadal jest obecny i trzeba nad nim długo pracować. Niestety, mimo ostrożności, wypadki mogą się zdarzyć z poważnymi konsekwencjami. Półtora roku temu Maksym Spodyriew z polskiej pary tanecznej, po upadku na treningu w Toruniu, nie stracił palców tylko dzięki przytomności umysłu swojej partnerki, Natalii Kaliszek. W ostatniej chwili Natalia odciążyła łyżwę, widząc jego rękę na lodzie.
Maksym podkreśla, że w zimnej hali, gdzie ręce sztywnieją i traci się czucie - a polskie hale są bardzo zimne, do tego stopnia, że woda w butelkach zamarza, a pod dachem wiszą sople - przy łapaniu Natalii "jedzie na doświadczeniu" i przede wszystkim na zaufaniu. Natalia dodaje, że "gdy jest wzajemne zaufanie, to nie ma strachu". Zaufanie to buduje się przez wspólne spędzanie na lodzie od sześciu do ośmiu godzin dziennie, uzupełnione o trzy razy w tygodniu siłownię z crossfitem, treningi biegowe, tańce towarzyskie i balet.
Ślizg, skręcanie i hamowanie na łyżwach | Lodowa zajawka ft. Milipidi
Technika, ekspresja i ukryte wysiłki
W łyżwiarstwie figurowym ważne jest również "bajerowanie" sędziów i puszczanie oczka. Uśmiech to integralna część programu i jest intensywnie trenowany, czasem nawet z pomocą mimów i na zajęciach aktorskich. Należy go utrwalać na każdym treningu, aby ciało go kodowało. Uśmiech jest poprawiany podczas analiz wideo. Każda para stara się "jeździć do sędziów" - patrzeć w ich stronę, czarować. Gdy zawodnicy przypadkowo kopną się łyżwą podczas jazdy, nie wolno dać po sobie poznać bólu, tylko szepnąć "sorry", uśmiechnąć się i jechać dalej. Gdyby w skokach narciarskich uśmiech podnosił noty, skoczkowie robiąc telemark mieliby podobne miny.
Sport ten wymaga kodowania ruchów w mięśniach i odgrywania roli w chwili próby, wyłączając głowę, ponieważ myślenie o tym, co należy zrobić, może tylko namieszać w ruchach. Łyżwiarstwo figurowe ma w sobie elementy biathlonu, z nagłymi znieruchomieniami podczas programu lub drobnymi kroczkami tuż po przyspieszeniach i podnoszeniach. To niesłychanie techniczny sport, gdzie "każde drgnięcie łyżwy ma przełożenie na punkty". Treningi biegowe często zawierają interwały i ćwiczenia na blokowanie oddychania, takie jak intensywny bieg połączony z deską na wstrzymanym oddechu. Trzeba umieć oddychać razem z programem, nie dysząc i nie sprawiając wrażenia pościgu, ale wewnętrznie się uspokajając. Natalia nauczyła się oddychać niemal bez ruchu, nawet stojąc w podnoszeniu, wykorzystując te momenty na odpoczynek i zachowanie sił do końca. Pilnowanie drobiazgów i niuansów, niewidocznych dla widza, ale kluczowych dla sędziego, jest esencją. Każdy lód jest inny i wymaga przyzwyczajenia się do jego specyfiki. W drugiej części programu jest szczególnie trudno uspokoić oddech.

Polska para Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew w Pjongczangu
Natalia Kaliszek pochodzi z Torunia, a Maksym Spodyriew z Charkowa. Para ta, będąca twarzą lepszych czasów polskiego łyżwiarstwa, zadebiutowała na Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu. Cztery lata temu w Soczi nie było nikogo z Polski w tej dyscyplinie.
Natalia i Maksym poznali się cztery lata temu, gdy oboje szukali partnera. Po kilku castingach trafili na siebie, a próby w Toruniu wypadły tak dobrze, że Maksym wrócił do Charkowa tylko po to, by się spakować. Od 2016 roku Maksym posiada polskie obywatelstwo i tańczy dla Polski. Z jego szkoły tańców w Charkowie wyszło czworo olimpijczyków z Pjongczangu; Alisa Agafonowa tańczy dla Turcji, a Aleksandra Nazarowa i Maksym Nikitin, przyjaciele Natalii i Maksyma, dla Ukrainy.
Polska para zakończyła swoje olimpijskie zmagania na bardzo dobrym, jak na debiut, 14. miejscu. Ich występ jest istotny dla rozwoju polskiego łyżwiarstwa figurowego. Natalia podkreśla, że łyżwiarstwo bardzo się zmieniło - solistki wykonują skoki, które kiedyś były domeną mężczyzn, a mężczyźni dążą do jak największej liczby obrotów. W tańcach technika jest kluczowa: czysta jazda na odpowiedniej krawędzi i precyzja. Nie można wychodzić z nastawieniem, że chce się dać ludziom radość tańcem; trzeba jednocześnie "katować się techniką" i pogodzić to z tańcem oraz grą aktorską, nie zaniedbując niczego, ponieważ najmniejsze drgnięcie czy najazd na nierówność lodu natychmiast odbiją się na notach.
Przyszłość polskiego łyżwiarstwa figurowego
Na wszystko to potrzeba lat treningu. Aby mieć więcej polskich łyżwiarzy na igrzyskach, konieczne jest zatrzymanie przy łyżwiarstwie dzieci, które zgłaszają się na zajęcia, ale rezygnują. Chłopców często wciąga hokej lub piłka nożna, a dziewczynki odchodzą do lekkiej atletyki, gdzie ogólnorozwojówka z łyżwiarstwa figurowego okazuje się bardzo przydatna. Natalia Kaliszek wyraża nadzieję, że ich występy zainspirują dzieci do pozostania w tym trudnym, ale pięknym sporcie. Podkreśla również, że łyżwiarstwo figurowe to jeden z najważniejszych olimpijskich sportów, często trafiający na czołówki światowych relacji z igrzysk.
Ojciec Natalii, Marek Kaliszek, jest od niedawna prezesem Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego, a od dawna siłą napędową klubu MKS Axel Toruń, gdzie Natalia i Maksym trenują pod okiem Sylwii Nowak Trębackiej, olimpijki z Nagano i Salt Lake City. Natalia z optymizmem stwierdza, że "coś się ruszyło w Polsce" w tej dyscyplinie.
tags: #wywrotka #lyzwiaza #w #pjongczang