Zespół Blenders od ponad trzech dekad dostarcza swoim fanom niemało rozrywki. Ich wielki powrót z nową wersją utworu "Ciągnik" był jednak zaskoczeniem dla wielu. Po raz pierwszy "Ciągnik" wjechał na scenę w 1996 roku i od razu stał się niekwestionowanym przebojem. Teraz, po blisko 28 latach, zespół prezentuje nową wersję z dopiskiem "Live in Koziny".
Początki zespołu Blenders i ich muzyczny styl
Zespół Blenders zadebiutował na scenie trzydzieści trzy lata temu i już wtedy wymykał się wszelkim próbom zaszufladkowania. Muzycy szybko znaleźli sposób na zinterpretowanie różnych gatunków muzycznych w swoim własnym stylu. Stąd ich muzyka zawiera elementy zadziornego rocka, tanecznego disco oraz elektryzującego funku. Nie brakowało także chwytliwych popowych refrenów. Blendersi, tworząc w latach 90., wyróżniali się ironicznymi, humorystycznymi tekstami oraz zgrabnym wplataniem "makaronizmów" z języka angielskiego.
W swoim dorobku Blendersi mają sporo wyróżnień. Wśród nich należy wymienić nominację do Fryderyka w 1995 roku za Fonograficzny Debiut Roku oraz złotą płytę za drugi krążek w dorobku, zatytułowany "Fankomat". Blenders w 2022 roku składał się z Marcela Adamowicza, Szymona Kobylińskiego i Sławomira Urbańskiego.

Korzenie Gdańskiej Sceny Alternatywnej
W latach 80. w Trójmieście, pod szyldem Gdańskiej Sceny Alternatywnej (GSA), zbierały się kapele, które nie miały szansy zaistnieć w ogólnopolskich mediach, więc stworzyły sobie własną bańkę społecznościową. Happening, abstrakcja, nonkonformizm - tak można najkrócej scharakteryzować środowisko GSA. W gdańskim klubie Burdel, gdzie w marcu 1985 roku wystartowały koncerty pod szyldem GSA, pierwsze próby latem 1991 roku odbywał nikomu szerzej nieznany zespół Blenders. Blendersi byli poniekąd spadkobiercami, świadomymi lub nie, GSA, która była otwarta na różne gatunki muzyczne, w tym na artystów bardziej poprockowych.
Fenomen utworu "Ciągnik"
Jedną z najpopularniejszych piosenek zespołu wciąż jest utwór "Ciągnik". Jak się okazuje, powstał przypadkowo. Mariusz Noskowiak, perkusista Blendersów, opowiedział: "Ciągnik jest przez część z nas niechcianym dzieckiem, a przez część ukochanym. Nigdy nie był brany przez nas poważnie. To był dowcip muzyczny, który miał zwieńczyć wypieszczoną płytę". Sławek Urbański dodał: "Ciekawostka jest taka, że zrobiliśmy głosowanie, bo część z nas, w tym ja, myślałem, że na płytę to się nie nadaje. Muzyka powstała w 5 minut, a słowa w drugie 5 minut".
W latach 90. utwór "Ciągnik" gloryfikował wspaniałość ciągników rolniczych, a konkretnie Ursusa 4514. Miał on zrewolucjonizować ówczesne polskie rolnictwo i odesłać w niebyt model C360. Był mocny, potężny, jednak nie był hitem sprzedażowym - w tamtym okresie zbyt mało gospodarstw było w stanie w pełni wykorzystać jego potencjał. Pomimo sprzedażowej klapy, ciągnik ten zapisał się na kartach historii, ale tej muzycznej - w połowie lat 90.
Kiedy w latach 90. młoda polska klasa średnia pracowała na zachodnie auto, zespół Blenders przekonywał, że symbolem szpanu jest czarny ciągnik. I znów to robi. Nazwa zespołu Blenders nadal niewiele Polakom mówi, za to słowa "Kupiłem czarny ciągnik", "Pojemność dwa czterysta, pojemność dwa czterysta!", "Zawsze chciałem mieć takie coś, właśnie po to, by wozić ją" - pamięta każdy ówczesny nastolatek. Blendersi o ciągniku nie bardzo lubią rozmawiać. Znużył ich ten temat wałkowany od przeszło 30 lat. Kiedy kapela ma koncert, zawsze pada pytanie: "Przyjechaliście ciągnikiem?". Mariusz "Nosek" Noskowiak przyznaje: "Wtedy mam ochotę odpowiedzieć: 'Chyba wy!'".
Reaktywacja i projekt "Live in Koziny"
Szymon Kobyliński z uśmiechem na twarzy wspomina, jak powstawały najlepsze utwory zespołu. Około 28 lat temu nagrywane były w zapuszczonej stodole na pewnej wsi o wdzięcznej nazwie Koziny. W zeszłym roku muzycy postanowili odtworzyć całą tę historię. Pojechali do tego samego miejsca i nagrali wszystkie kawałki na nowo. Tym razem w Kozinach towarzyszyła im ekipa filmowa, która biegała za członkami zespołu krok w krok, rejestrując to, co się tam działo.
Mariusz Noskowiak opowiedział o pomyśle: "Nasze najlepsze numery takie jak 'Ciągnik', 'Biribomba', 'Czuję że ja muszę', powstały mniej więcej 28 lat temu, w zapuszczonej stodole, na pewnej wsi o wdzięcznej nazwie Koziny. To była niesamowita przygoda, spędziliśmy tam całe lato, nagrywając te numery. W zeszłym roku postanowiliśmy odtworzyć całą tę historię. Pojechaliśmy do tej samej stodoły, zostawiliśmy tam mega profesjonalny sprzęt i nagraliśmy wszystkie kawałki na nowo".
Rejestracją materiału, tak samo jak w latach 90., zajął się jeden z najlepszych polskich producentów - Adam Toczko. Mariusz Noskowiak dodał: "Wszystkie piosenki powstały w stodole, podczas letnich wypadów na wieś. Pierwszy raz pojechaliśmy tam w 1995 roku w składzie takim, żeby przywieźć sprzęt i spróbować. Ta stodoła istnieje do dziś. Teraz przywieźliśmy cały TIR sprzętu. Rozstawiliśmy profesjonalne studio nagraniowe. Teraz ten cały film wchodzi na YouTube. Tam są wszystkie nasze największe przeboje zagrane live". Już niedługo w sieci pojawią się pierwsze odcinki serialu "Live in Koziny", który będzie ukazywał perypetie zespołu na kozińskiej ziemi.
Przyszłe plany i koncerty Blenders
Blendersi znów grają razem, piszą nowe piosenki i zapowiadają wydanie kolejnej płyty po przeszło 20 latach przerwy. W najbliższym czasie zespół ma zaplanowane występy:
- 30 czerwca - Złotów, "Euro Eco Festiwal"
- 18 października - Białystok, Klub Gwint