Ciągniki SAM – Historia, Konstrukcje i Kwestie Rejestracyjne

W serwisach ogłoszeniowych, wśród setek i tysięcy mniej lub bardziej podobnych do siebie ofert, czasami można trafić na prawdziwe perełki. Jedną z nich jest ciągnik rolniczy skonstruowany przez mieszkańca woj. Wielkopolskiego, który zaskakuje nowoczesnymi rozwiązaniami i solidnym wykonaniem. Jest to przykład, który odbiega od stereotypowego wyobrażenia o ciągnikach własnej konstrukcji, często kojarzonych z archaicznymi silnikami stacjonarnymi i prowizorycznymi ramami.

Zdjęcie nowoczesnego ciągnika SAM z widocznym ładowaczem czołowym

Nowoczesna Konstrukcja Ciągnika SAM

Sercem omawianej konstrukcji jest 4-litrowy silnik Iveco Eurocargo o mocy 150 KM. Jest to znaczące odejście od tradycyjnych jednostek napędowych. Układ przeniesienia napędu został zbudowany z dwóch skrzyń biegów oraz dodatkowego reduktora, co zapewnia szeroki zakres przełożeń i dużą elastyczność w pracy. Tylny most, wyposażony w planetarne zwolnice, pochodzi z ładowarki marki Clark-Hurth, co świadczy o zastosowaniu sprawdzonych i wytrzymałych komponentów. Przedni most został zaadaptowany z ciągnika o mocy 180 KM, co zapewnia odpowiednią wytrzymałość i stabilność maszyny.

Uzupełnieniem ciągnika jest ładowacz czołowy, wyposażony w euroramkę oraz mechanizm poziomowania narzędzi. Jak deklaruje konstruktor, wszystkie przewody i siłowniki hydrauliczne są nowe. Nowy jest także 6-sekcyjny rozdzielacz. Oprócz obsługi ładowacza zasila on także wyjścia hydrauliki zewnętrznej, co zwiększa uniwersalność maszyny. Układ kierowniczy został oparty na orbitrolu, co zapewnia precyzję i komfort kierowania. Elementy zewnętrzne, takie jak tylne błotniki pochodzące z ciągnika marki Deutz-Fahr oraz maska z ciągnika Claas Arion 410, nadają maszynie nowoczesny wygląd. Masa całkowita wynosi zgodnie z deklaracją konstruktora ok. 6 ton, co świadczy o solidnej budowie.

Schemat układu napędowego i hydraulicznego ciągnika SAM

Geneza Ciągników SAM - Odpowiedź na Potrzeby

Historia ciągników SAM (Samobieżnych) sięga czasów PRL-u, okresu wiecznego niedoboru i ograniczonej dostępności maszyn rolniczych. W czasach, gdy składnice rolnicze świeciły pustkami, a zdobycie nowego Ursusa graniczyło z cudem, wielu polskich rolników wzięło sprawy w swoje ręce. Gospodarstwa się rozrastały, praca ręczna stawała się nie do ogarnięcia, a dostępność sprzętu rolniczego była mocno ograniczona. Rolnicy, szczególnie ci z zacięciem mechanicznym, wpadali więc na prosty pomysł: „Zrobię sobie traktor sam”. Nie był to kaprys ani hobby, tylko realna potrzeba posiadania maszyny zdolnej odciążyć pracę.

SAM miał orać, przewozić, kosić - ale nie musiał wyglądać. Tutaj zaczyna się prawdziwa szkoła polskiej zaradności. Główne źródła części to demobil wojskowy, złomowiska, a także stare samochody ciężarowe, motocykle i maszyny przemysłowe. Najczęściej stosowano silniki z Żuków, Nys, a nawet z pomp stacjonarnych. Popularne skrzynie biegów pochodziły z Żuka, Warszawy lub GAZ-a 51. Ramy często były spawane od podstaw z ceowników lub przerabiane z lekkich ciężarówek. Gdy brakowało typowych opon rolniczych, montowano inne dostępne rozwiązania.

Budowa takiego ciągnika to nie było sklecenie byle czego. Dobry SAM miał przemyślaną konstrukcję, odpowiednie przełożenia i często autorskie rozwiązania. Na Ursusa C-330 czekało się latami. Kiedy pojawiał się w sprzedaży, zapotrzebowanie przekraczało podaż dziesięciokrotnie. Import z Zachodu był utrudniony, a rolnicy z mniejszych gospodarstw byli na końcu kolejki - duże PGR-y i spółdzielnie miały pierwszeństwo. Trzeba było sobie radzić. Dla wielu wiejskich majsterkowiczów budowa własnego ciągnika była jedyną drogą do mechanizacji gospodarstwa.

Archiwalne zdjęcie polskiego rolnika pracującego przy budowie ciągnika SAM

Wycena i Wartość Ciągników SAM

Wy bezpośrednio po rozmowie z konstruktorem: Adam Płachta, absolwent Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Wolborzu oraz Wydziału Inżynierii Produkcji SGGW, podkreślał, że ciężko jest jednoznacznie wycenić takie jednostkowe produkcje, zwłaszcza te, w które włożono dziesiątki godzin pracy, zapału i serca. Na portalach pojawiają się takie ciągniki, a ich ceny są zróżnicowane, co pokazuje ich unikatowy charakter i wartość sentymentalną.

Przykładowe ceny z ogłoszeń:

  • 1981 r. SAM z silnikiem S-15 Andrychów.
  • 1967 r. SAM z silnikiem od motopompy. Moc 10 KM.
  • 1990 r.
  • 1990 r.
  • 2000 r.
  • 1980 r.
  • 1992 r.

Ceny takich SAM-traktorów są często niewielkie, ale czy adekwatne do włożonej w ich powstanie pracy? To pytanie pozostaje otwarte dla każdego posiadacza takiej maszyny.

Kwestie Rejestracyjne Ciągników SAM

Jednym z kluczowych i często dyskutowanych aspektów posiadania ciągnika SAM są kwestie jego legalnej rejestracji. Wielu użytkowników zastanawia się, czy istnieje możliwość zarejestrowania takiego pojazdu jako maszyny wolnobieżnej, co wiązałoby się z uproszczoną procedurą i niższymi kosztami ubezpieczenia.

Według kodeksu, ciągnik rolniczy jest pojazdem wolnobieżnym posiadającym zaczep do mocowania maszyn i narzędzi rolniczych. Jednakże, uzyskanie statusu maszyny wolnobieżnej nie jest proste. Władymirec, jak słychać, wpis na maszynę wolnobieżną ma tę zaletę, że nie trzeba go rejestrować, wystarczy tylko OC. Pojazd wolnobieżny to taki, który nie przekracza 25 km/h. Aby poruszać się nim, potrzeba minimum prawa jazdy kat. B, nie rejestruje się go, nie robi przeglądów, wystarczy ubezpieczenie OC.

Zbierane opinie wskazują, że ludzie posiadają "dziki" czy "samy" z samym OC. Jednakże, o ile w czasie kontroli policjant może machnąć ręką, widząc OC, o tyle w przypadku kolizji lub wypadku ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania. Aby można było jechać pojazdem wolnobieżnym typu SAM, musi to określić rzeczoznawca. Aby rzeczoznawca określił go jako wolnobieżny, a nie ciągnik, wystarczy zamocować pług do śniegu lub kosiarkę i przekonać rzeczoznawcę.

Ciągnik typu SAM musi posiadać ramę, wszystko to co samochód i pneumatyczny układ hamulcowy do przyczepy. Dotarto również do przepisu, który mówi, że pojazd nowo rejestrowany musi spełniać normy na dzień dzisiejszy, fabryczne i sam również. Tu pojawia się kwestia spalin - obecnie obowiązuje Euro 5, tak więc "esy", "dziki", "władki" czy "maluchy", tak jak wspomniany pojazd, nie mają szans na rejestrację jako nowe pojazdy. Tego wszystkiego dowiedziano się, szukając w internecie, pytając diagnostów i użytkowników.

Wielu użytkowników chwaliło się, że ma "esy" zarejestrowane jako "samy", ale jak sami chcieli kupić papier, albo złom z papierem, to każdy mówił, że nigdy o dokumentach na coś takiego nie słyszał. Podobnie sytuacja wyglądała w Bieszczadach, gdzie podobno "bibki", czyli ciągniki siodłowe budowane na motocyklach, rejestrowano jako wolnobieżne. Wujek posiadacza posiada samoróbkę bez resorów, z gumowymi odbojnikami pod wahaczami. Konstrukcja ta składa się z dwóch kwadratowych rur, jedna o wysokości około 50 mm, druga około 35 mm. W większą wsunięta jest mniejsza, obrócona o 45 stopni, a w powstałe trójkąty wprasowana jest okrągła guma. Zdaniem niektórych, na zwykłej sztywnej osi bez choćby symbolicznej amortyzacji nie zarejestrują pojazdu.

tags: #ciagnik #sam #opinie