Ciągniki w szopach: Odkrycia urbexowe i renowacja Ursusa C-328

W świecie eksploracji opuszczonych miejsc, znanej jako "urbex", poszukiwacze często natrafiają na fascynujące pamiątki przeszłości. Brytyjscy pasjonaci z kanału BeardedReality niedawno odkryli starą szopę na wsi, w której od około 40 lat parkowały ciekawe pojazdy. Wśród nich znalazł się angielski roadster Triumph TR3 z przełomu lat 50. oraz Land Rover serii IIA, produkowany w latach 1961-1971, idealny do obsługi gospodarstwa rolnego w latach 60. Jednak szczególną uwagę, zwłaszcza w kontekście polskiej historii motoryzacji, przykuwa znajdujący się tam traktor Titan 10-20.

Zardzewiały, stary traktor Titan 10-20 stojący w szopie, otoczony innymi starymi pojazdami.

Ciągnik Titan 10-20 - protoplasta Ursusa

Historia i konstrukcja Titana

Ciągnik Titan 10-20, opracowany przez International Harvester Corporation (IHC) w 1914 roku, był wówczas uważany za traktor mały. Oprócz wersji o mocy 20 KM, International w tym samym czasie zaprezentował słabszą wersję o nazwie Mogul 8-16 (lub Junior 8-16) z silnikiem jednocylindrowym. Titan z 1914 roku używał dwucylindrowego silnika naftowego, pracującego z prędkością 500 obr./min. Ciągnik był wyposażony w skrzynię biegów oferującą dwa biegi do przodu i jeden bieg wsteczny.

Charakterystycznym elementem amerykańskiego pojazdu była potężna rama, na której postawiono ogromny bak na benzynę. Ciągnik mógł jeździć zarówno na etylinę, jak i na naftę, nie był zbyt wybredny na jakość paliwa. Aby ciężki pojazd (około 2600 kg) nie zapadał się pod ziemię, zastosowano duże i szerokie tylne koła o średnicy 1,37 m i szerokości 25 cm.

Schemat budowy silnika dwucylindrowego Titan 10-20.

Titan w Polsce

Po I Wojnie Światowej do Polski sprowadzono około 250 sztuk amerykańskich traktorów Titan 10-20 oraz nieco mniejszych Junior 8-16. Pojazdy zyskały sporą popularność, gdyż były bardzo proste w obsłudze i przede wszystkim tanie. Być może dlatego zainteresowały inżynierów i właścicieli Ursusa, którzy skopiowali produkt marki International Harvester, tworząc w 1922 roku polski traktor Ursus. Sprzedażą tych maszyn od 1920 roku zajmował się Związek Syndykatów Rolnych P. F. "Kooperacja Rolna".

W Polsce zachował się jedynie egzemplarz "Ciągówki" (polskiego Ursusa z 1922 r.), który był prezentowany podczas zlotu Ursusów w Warszawie w 2022 roku.

Zdjęcie historycznego traktora Ursus z 1922 roku na tle polskiej wsi.

"Ursus to jest firma" (1980 r.) /CAŁY FILM/

Renowacja Ursusa C-328: Porady i doświadczenia

Pewien entuzjasta, który nabył Ursusa C-328 razem z gospodarstwem na Warmii, stanął przed wyzwaniem uruchomienia ciągnika, który stał przez ostatni rok. Poniżej przedstawiamy zebrane porady dotyczące przygotowania ciągnika do pierwszego odpalenia.

Przygotowanie do pierwszego odpalenia

Przed pierwszym uruchomieniem ciągnika, który stał przez dłuższy czas, należy przeprowadzić szereg czynności konserwacyjnych, aby zapobiec uszkodzeniom. Zalecane jest przede wszystkim wymienić filtry paliwa i olej. W przypadku oleju, dawniej stosowano Superol CC, jednak współcześni specjaliści odradzają go. Sprzedawcy zalecają użycie oleju 15W40, który kosztuje nieco więcej, ale znacznie lepiej chroni silnik. Superol jest olejem jednosezonowym, słabo płucze osady i wymagałby wymiany po każdym sezonie, co rzadko było praktykowane.

Należy również sprawdzić stan pozostałych płynów. Dodatkowo, pod mostem znajduje się filtr oleju hydraulicznego, który wymaga spuszczenia oleju i demontażu całego talerza spod mostu (należy pamiętać, że waży on kilka kilogramów). Kolejny filtr oleju hydraulicznego znajduje się pod siedzeniem.

Sąsiad, który dawniej naprawiał ten ciągnik, wskazał na uszkodzony włącznik rozrusznika, który należy zamówić i wymienić. Po tych czynnościach można spróbować odpalić ciągnik, pamiętając, że nie zaleca się kręcić rozrusznikiem dłużej niż 5 sekund.

Zdjęcie przedstawiające schemat silnika Ursusa C-328 z zaznaczonymi miejscami filtrów i rozrusznika.

Akumulator i instalacja elektryczna

Istniejący akumulator (jeden 12-woltowy) prawdopodobnie będzie wymagał wymiany. Właściciel zastanawiał się, czy kupić jeden akumulator 12V 120Ah o wymiarach fabrycznych, czy dwa akumulatory 6V. Doświadczeni użytkownicy zalecają zakup dwóch dużych, dobrej firmy akumulatorów, np. 2 x 195 Ah 1000 A rozruchu Centra HevyDuty. Ważne jest również wykonanie porządnej instalacji elektrycznej. Jeden z użytkowników, mimo starszego silnika, jest zadowolony z jednego akumulatora 12V 125Ah w połączeniu z alternatorem, co zapewnia niezawodny rozruch nawet zimą.

Plany na przyszłość

Właściciel planuje, aby jego Ursus latem był w stanie kosić 5 hektarów łąk przy użyciu kosiarki rotacyjnej (prawdopodobnie odpowiednia będzie kosiarka o szerokości 1,35 metra).

"Ursus to jest firma" (1980 r.) /CAŁY FILM/

Ciągnik gąsienicowy DT-54 w rolnictwie ZSRR

W skollektiwizowanym rolnictwie wielkopowierzchniowym ZSRR od okresu międzywojennego szeroko używane były ciągniki gąsienicowe. Ciągnik DT-54 (ros. ДТ-54) wywodził się z konstrukcji przedwojennego ciągnika gąsienicowego STZ-NATI, produkowanego przez Stalingradzką Fabrykę Traktorów (STZ, od 1961 roku Wołgogradzka Fabryka Traktorów - WgTZ).

Rozwój i produkcja

Główną zmianą w DT-54, oprócz innych ulepszeń, było zastosowanie silnika wysokoprężnego o mocy 54 KM zamiast benzynowego, co pozwoliło na zwiększenie ekonomiki pracy. Zastosowano też pięciobiegową skrzynię biegów i poprawiono ergonomię pracy przez zmniejszenie siły potrzebnej do kierowania. Pierwsze egzemplarze silników testowano na ciągnikach STZ-NATI, a prototypy nowego ciągnika testowano w latach 1946-1948 w różnych warunkach. 7 listopada 1949 roku, z okazji rocznicy rewolucji październikowej, nowe ciągniki zaprezentowano publicznie w Stalingradzie.

Zgodnie z poleceniem władz, 25 listopada 1949 roku DT-54 zastąpił ciągnik STZ-NATI na liniach produkcyjnych w STZ bez wstrzymywania produkcji. Produkcję w tym samym roku rozpoczęto też w Charkowskiej Fabryce Traktorów (ChTZ) w Charkowie, a w 1952 roku w Ałtajskiej Fabryce Traktorów (ATZ) w Rubcowsku. W 1950 roku główny inżynier W. Kargapołow i główny konstruktor A. W toku produkcji poprawiano jakość i wprowadzano ulepszenia. Po wprowadzeniu w 1957 roku systemu hydraulicznego podwieszania osprzętu, oznaczenie zmieniono na DT-54A.

Produkowano też odmiany o mniejszym nacisku jednostkowym do poruszania się po grząskim terenie - DT-55 i DT-55A. Od 1958 roku produkowano wersję pochodną DT-57 do pracy na stokach o dużym nachyleniu (do 25°), z mechanizmami podwieszeń z przodu i z tyłu dla uniknięcia konieczności zawracania, otwartą lżejszą kabiną z dwoma siedzeniami w obu kierunkach, skrzynią biegów z pięcioma przełożeniami w obu kierunkach oraz innymi ulepszeniami. Krótko przed zakończeniem produkcji w WgTZ, co nastąpiło 30 grudnia 1963 roku, produkowano tam wariant DT-54W (ДТ-54В), wykorzystujący niektóre elementy, jak kabina i zawieszenie od wdrażanego nowego ciągnika DT-75.

Zdjęcie ciągnika gąsienicowego DT-54 podczas pracy na polu.

Charakterystyka techniczna i zastosowanie

Z uwagi na dobre charakterystyki eksploatacyjne i niewielki koszt, ciągniki DT-54 były masowo produkowane i zyskały wielkie rozpowszechnienie w ZSRR w latach 50. i 60. Stały się najpopularniejszym typem ciągników rolniczych w brygadach ciągnikowych funkcjonujących do 1958 roku Stacji Maszynowo-Traktorowych (ros. MTS), odgrywających dużą rolę w powiększeniu areału upraw na wcześniej niewykorzystywane ziemie. Ogółem wyprodukowano ich 957 900 sztuk. Wykorzystywano je też na mniejszą skalę do celów przemysłowych i budowlanych, na przykład ze spychaczem, do czego jednak nadawały się w ograniczonym zakresie z uwagi na mniejszą moc.

Napęd stanowił czterocylindrowy czterosuwowy silnik wysokoprężny z wtryskiem pośrednim D-54, z komorą wirową, rozwijający moc 54 KM (39,6 kW). W modelu DT-54A był ulepszony silnik D-54A. Dla podwyższenia żywotności w trudnych warunkach, silnik miał dwustopniowy filtr paliwa, trzystopniowy filtr oleju i trzystopniowy filtr powietrza. Silnik uruchamiany był przy pomocy dwusuwowego benzynowego silnika startowego PD-10 lub PD-10M. Silnik rozruchowy był chłodzony wodą we wspólnym obiegu i jego drugim zadaniem było podgrzanie silnika głównego.

Skrzynia biegów miała pięć biegów do przodu i jeden do tyłu. Podstawę konstrukcji ciągnika stanowiła rama prostokątna. Zawieszenie składało się z dwóch dwukołowych resorowanych wózków (z podwójnymi metalowymi kołami), zawieszonych wahliwie po każdej ze stron. Gąsienicowy układ jezdny dopełniały koła napędowe z tyłu, koła napinające z przodu i dwa podwójne koła podtrzymujące po każdej stronie. Ciągnik rozwijał prędkość od 3,6 do 7,9 km/h. Ciągniki poszczególnych producentów różniły się skrótami fabryk wytłoczonymi cyrylicą nad atrapą chłodnicy: СТЗ (STZ), później ВГТЗ (WgTZ), ХТЗ (ChTZ) lub АТЗ (ATZ).

Eksploracja przestrzeni historycznej i dziedzictwo wołoskie w Gorcach

W dobie poszukiwań niewyeksploatowanych zasobów atrakcyjności lokalnej coraz częściej sięga się do historii i tradycji, zapisanych w mniej lub bardziej dosłowny sposób w krajobrazie. Zaproponowana przez M. Leniartka nazwa tego zjawiska - eksploracja przestrzeni historycznej - od niedawna uzupełnia, znane od ponad półwiecza, pojęcia krajobrazu historycznego lub zabytkowego. Podczas gdy te ostatnie stwierdzają statycznie istnienie wartości krajobrazu, termin "eksploracja" wskazuje na dynamizm ich poszukiwania.

Tradycja staje się dobrem poszukiwanym, traktowana jako szansa, nie zaś zagrożenie postępu. Jest to przełom, warunkowany przemianami ostatnich 20 lat (ze szczególnym uwzględnieniem reformy samorządowej) oraz, w znacznie szerszym wymiarze, przemianami kulturowymi doby ponowoczesnej. Dziś fakt powrotu, czy wręcz gorączkowych poszukiwań (eksploracji) jest bezsporny, tak jak i jej motywy - chęć uczynienia z tradycji nie tyle nauczycielki życia, co raczej gwaranta poprawy jego warunków.

W tym kontekście, nowy, intensywnie rozwijający się rodzaj turystyki - turystyka kulturowa - zyskuje na znaczeniu. Charles J. Metelka zdefiniował turystykę kulturową jako tę, „…w której zainteresowanie podróżujących koncentrują się na bogatej przeszłości ludzi bądź obszarów, zachowanej i odzwierciedlonej w zabytkach, historycznych okolicach, tradycyjnej architekturze i rękodziełach”.

Mapa Gorców z zaznaczonymi szlakami turystycznymi i historycznymi punktami.

Gorce jako laboratorium turystyki kulturowej

Swoistym laboratorium tak właśnie pojmowanej, nowoczesnej gałęzi turystyki staje się, dzięki wielu uwarunkowaniom, niewielkie pasmo górskie, należące do Beskidu Zachodniego - Gorce. Leżące między Krakowem a Tatrami; góry wołoskich pasterzy, podhalańskich i zagórzańskich górali, unieśmiertelnione w twórczości Seweryna Goszczyńskiego, Władysława Orkana, ks. prof. Józefa Tischnera; błogosławione wspomnieniem Jana Pawła II, będące powiernikiem mrocznych, partyzanckich tajemnic; legendą i ostoją niezależnego ruchu ludowego i studenckiego, a równocześnie obszarem o niezwykłych wartościach przyrodniczych i krajobrazowych, na straży których stoi Gorczański Park Narodowy. Gorce uwzględniane są w coraz liczniejszych programach i projektach, których wspólnym mianownikiem jest ich niecodzienne udostępnianie dla niecodziennego turysty.

Sojusznikami stają się gorczańskie gminy, Związek Podhalan, Gorczański Park Narodowy, Polskie Towarzystwo Historyczne w postaci prężnie działającego oddziału nowotarskiego, wyższe uczelnie (Politechnika Krakowska, Uniwersytet Rolniczy, Uniwersytet Jagielloński), zaś realizatorami - lokalne grupy działania, wykorzystujące szanse, dawane m.in. przez program Leader+.

Ślady osadnictwa i kolonizacja wołoska

Ślady osadnictwa w Gorcach sięgają młodszej epoki kamiennej (neolitu) i zostały odnalezione w Tylmanowej, Kłodnem i w Dębnie. Po pierwszej, nie do końca udanej próbie kolonizacji przez zakony cystersów i klarysek w wieku XIV, osadnictwo znacznie nasiliło się w wyniku kolonizacji na prawie niemieckim (lokowano wtedy m.in. Harklową (1325 lub 1335), Maniowy (1326), Grywałd (1330), Kamienicę (1334), Tylmanową (1336); w roku 1348 miała miejsce lokacja Krościenka). I ta akcja osadnicza powiodła się połowicznie.

Dopiero prawo wołoskie, znacznie lepiej dostosowane do bardzo trudnych warunków górskich, przyczyniło się do zaistnienia i, jak się okaże, niezwykłego utrwalenia, specyficznych form osadnictwa i gospodarki. Kolonizacja wołoska, zainicjowana przez Kazimierza Wielkiego (najwcześniejszą lokacją były Hadle na Pogórzu Dynowskim 1377), otwierała możliwość eksploatowania terenów górskich, dotychczas ekonomicznie nieproduktywnych. Była przede wszystkim zjawiskiem społecznym, choć niekoniecznie etnicznym; prawo wołoskie (ius valacchium) określało status ludności zajmującej się pasterstwem, niezależnie od jej pochodzenia. Stosowane było jako normatyw dla ludności nowo osiedlanej na ziemiach, gdzie z konieczności dominować musiała gospodarka hodowlana. Występowało na ziemiach serbskich, bośniackich, chorwackich, jak też na terytoriach południowej Polski, Rusi, Moraw i Słowacji.

Jako jedną z kolebek Wołochów autorzy podają Epir, co tłumaczyłoby wątki albańskie w języku. W XII wieku zostali stamtąd wyparci. Presja zajmowania Bałkanów przez Turków skłoniła część Wołochów do podjęcia wędrówki na tereny dzisiejszej Polski, Ukrainy, Węgier, Czech, Słowacji. Prawdziwych Wołochów wg P. Nowickiego można też spotkać w Grecji.

Kultura wołoska i jej dziedzictwo

Należy jednak podkreślić, iż etnogeneza Wołochów do dziś nie jest do końca wyjaśniona. Do wieku XIX wywodzono ich wprost od plemion italskich - jako kolonistów cesarstwa rzymskiego (znaczenie germańskiego Wlch/Welch, oznaczające ludność italską i zadziwiające podobieństwo nazw Wołoch - Włoch w języku polskim i, symetrycznie, Oláh - Olász w języku węgierskim). Teoria ta została już pod koniec wieku XVI podważona przez teorię autochtoniczną, romańsko-dacką. Ta, z początku gwałtownie krytykowana, przez przodków dzisiejszych Rumunów, jako denobilitująca, w wieku XIX została przez nich gorąco… zaakceptowana (!) gdyż uzasadniała romańską obecność w Siedmiogrodzie. Stała się orężem przeciw migracyjnej teorii Röslera, uważanej za narzędzie madziaryzacji. Mocne upolitycznienie sporu, choć sięgające pozornie zamarłych czasów monarchii austro-węgierskiej, z nadspodziewaną siłą trwa do dziś i nie ułatwia badań. Coraz mocniej jednak udokumentowane są związki Wołochów w wieku XII i XIII z państwem Bułgarów, które obejmowało wówczas także ziemie macedońskie. Bezsporny jest fakt rozprzestrzeniania się ludności wołoskiej po całym łuku Karpat, a w końcu wspomniane, niezwykłe zjawisko ponadetniczności kultury, która była na tyle atrakcyjną i nośną, iż przekroczyła nie tylko bariery wyznania i języka, ale też związki krwi.

Istotą gospodarki wołoskiej była droga. Rozumiana zarówno jako wielki szlak wędrówki łukiem Karpat, jak i transhumację - coroczne lub sezonowe przenosiny pomiędzy terenami zamieszkania a terenami wypasów. Wędrówki wołoskie miały niezwykle istotne znaczenie dla kształtowania kultury w górskich terenach Europy Wschodniej i Środkowej. Pod pojęciem „kultury wołoskiej” można rozumieć ogół kultury Karpat w całej swej wielobarwności i bogactwie. Jej zaczynem był depozyt, przyniesiony z głębi Półwyspu Bałkańskiego i doskonalony na gruncie zasiedlanych terenów, a więc nieustannie ewoluujący.

Kolonizacja wołoska pozostawiła niezatarte ślady zarówno w tradycjach, jak i układzie przestrzennym wsi, lokowanej na prawie wołoskim w roku 1416 (Warto dodać, iż pierwsze wzmianki o produkcji sławnego oscypka znajdują się właśnie w akcie lokacyjnym Ochotnicy, której zasadźcą był Dawid Wołoch). Są to m.in. trwające do dziś, rozdzielenie działek siedliskowych od pól uprawnych i hal (średnia odległość to ok. 13 km!) i praktykowane do niedawna sezonowe przenoszenie się całych rodzin z dobytkiem na sezon letni do wysoko położonych, drugich gospodarstw (szałasów, szop, stajni). W przypadku obfitości zgromadzonej paszy, pozostawiano tam część stad pod dozorem także na zimę. Także w niespokojnych czasach pozostawano w trudno dostępnych, górskich osiedlach (ostatnie takie przypadki miały miejsce… w 1981 roku, po wprowadzeniu stanu wojennego!). Jeszcze w roku 1965 odnotowano w osiedlu Młynne występowanie pradawnej formy spichlerzyków, na wpół wkopanych w ziemię, o dachach obciążonych kamieniami. Są też bardzo ciekawe ślady językowe. Badania Witolda Truszkowskiego udowodniły naukowo wspólny źródłosłów tradycyjnego (gwarowego) słownictwa wsi Drâgus.

Projekt szlaku Kultury Wołoskiej

Zespół dawnych terenów pasterskich, rolnych i osadniczych w masywach gór otaczających Dolinę Ochotnicy jest jednym z najcenniejszych, w skali kraju, pod względem czytelności i jakości krajobrazowej, przykładem spuścizny archaicznej, górskiej gospodarki. Jest to wynikiem stosunkowo bardzo niedawnego i gwałtownego jej porzucenia (nastąpiło to około 50 lat temu), które w dodatku było wynikiem dramatycznych wydarzeń politycznych i autorytarnych decyzji. Olbrzymi teatr, czy też raczej warsztat pracy, jakim były setki polan i hal w masywie Lubania, Gorca, Magurek czy Kiczory opustoszały w trakcie życia jednego pokolenia. Można powiedzieć, że, mimo upływu czasu, sukcesji roślinnej i zanikania materialnych śladów gospodarki pasterskiej, wchodzimy wciąż jeszcze w wyraźne, niemal „ciepłe” ślady dawnych gospodarzy gór. Są one wszechobecne, choć dla nieprzygotowanego obserwatora mało czytelne i nieoczywiste. Odpowiednio wskazane - stanowić mogą olbrzymią atrakcję - poprzez swój autentyzm i, dziś już, egzotykę. Na tym zasadza się projekt szlaku Kultury Wołoskiej, opracowany w swych zarysach w ramach Programu Leader+ w roku 2007.

Proponowany szlak prezentować ma dorobek kultury wołoskiej - tradycje i obyczaje wypasu oraz osadnictwa; budownictwo, rzemiosło, szlak migracyjny. Prowadzić ma poprzez reprezentatywne krajobrazy, charakterystyczne dla gospodarki halnej i polaniarskiej. Dla potrzeb opracowania szlaku przeprowadzono na terenie gminy Ochotnica Dolna inwentaryzację krajobrazową i widokową, oraz zachowanych obiektów pasterskich.

Szlak będzie miał charakter pętlicowy. Nie jest więc typowym, turystycznym szlakiem tranzytowym, biegnącym wyłącznie grzbietami górskimi. Mimo, że przewidziano 4 warianty szybkiego przejścia przez przedmiotowy teren, jednak szlak (a właściwie system szlaków) przeznaczony jest dla obsługi osób zatrzymujących się na okres kilku-kilkunastu dni w obrębie gmin Ochotnica Dolna i Krościenko nad Dunajcem. Jest to więc w założeniu koniunkcja kilku koncentryczno-promienistych układów, w centrum których znajdować się będzie docelowo 5 „punktów akcesji” - centrów informacyjno-usługowych, stanowiące bramy do szlaku. W ich programie przewiduje się: parkingi, punkty informacyjne, ekspozycyjne i dydaktyczne, wypożyczalnie rowerów górskich lub nart turystycznych; przynajmniej w 2 przypadkach także miejsca noclegowe i gastronomię. Punkty takie przewidziano: w Gminie Krościenko, w sołectwie Krościenko-Centrum oraz w Gminie Ochotnica Dolna - w Tylmanowej (docelowo adaptacja Dworu Berskich z roku 1840; noclegi i gastronomia), w centrum wsi Ochotnica Dolna, w Wiejskim Ośrodku Kultury w Ochotnicy Górnej oraz w osiedlu Ustrzyk - w adaptowanym, historycznym budynku szkoły, gdzie prace rozpoczęto jesienią 2008 roku.

"Ursus to jest firma" (1980 r.) /CAŁY FILM/

Projektowane elementy urządzenia szlaku spełniać muszą dwa, pozornie sprzeczne warunki. Z jednej strony powinny one podlegać unifikacji, zapewniając rozpoznawalność, wspomagając orientację i budując integralność systemu. Z drugiej strony - muszą organicznie wtapiać się w krajobraz, ściśle nawiązywać do form regionalnych, za to bez stosowania dosłownych kopii lub pastiszu form historycznych. Elementami urządzania szlaku są zarówno budowle kubaturowe, jak i, w większości, obiekty tzw. „małej architektury”.

Przygotowania do założenia szlaku wymagają automatycznie poprawy kondycji polan i kolib, w tym znalezienie metod dla motywacji gospodarzy dla wykaszania polan i utrzymywania szałasów. I takie działania, rozpoczęte z inicjatywy ochotnickiego oddziału Związku Podhalan, już trwają. Następuje więc, tak pożądane, indukcyjne oddziaływanie konserwatorskie i ochronne tworzonego dopiero szlaku turystyki kulturowej.

W Wiejskim Ośrodku Kultury w Ochotnicy Górnej funkcjonuje od roku 2006 stały punkt ekspozycyjny, ukazujący w skali 1:1 chałupę góralską sprzed ponad 100 lat; przygotowywane są pomieszczenia dla warsztatów ginących zawodów. W osiedlu Studzionki od ponad 40 lat funkcjonuje prywatna ekspozycja etnograficzna, założona przez miłośnika Gorców, krakowskiego muzyka, a w czasie okupacji żołnierza AK - Zygmunta Stypę.

Droga Knurowska - Gościniec Barabów

Droga Knurowska ma inną genezę niż pradawne szlaki pasterskie. I ona została wciągnięta i częściowo już zagospodarowana dla celów turystycznych (Projekt remontu i udostępnienia drogi, z ukazaniem jej wartości, jako wspólnego dziedzictwa materialnego wielu narodów Europy: Polaków, Austriaków, Włochów, Słowaków, Czechów, Węgrów i innych poddanych dawnej monarchii austro-węgierskiej (których przedstawiciele pracowali przy budowie drogi) oraz jako jednej z nieznanych atrakcji turystycznych i krajobrazowych Małopolski - powstał w roku 2004, w Gminie Ochotnica Dolna. Projekt finansowany ze środków Unii Europejskiej (Program Phare dla Obszarów Przygranicznych Polska-Słowacja). Droga, zwana też „Gościńcem Barabów”, jest jednym z najciekawszych zabytków wojskowej inżynierii drogowej z przełomu XIX i XX wieku. Jest równocześnie jedną z najpiękniejszych dróg widokowych w Polsce. Stanowi efektowną „bramę w Gorce”, wprowadzającą z rozległej kotliny Nowotarskiej w pełen tajemnic świat gór. Z jej trasy podziwiać można 6 wielkich pasm górskich w Polsce i na Słowacji: Gorce, Beskid Sądecki, Pieniny, Magurę Spiską, Góry Lewockie, lecz przede wszystkim pełną panoramę Tatr. Widoki te są dostępne nie tylko pieszym, ale i zmotoryzowanym turystom.

tags: #ciagnik #stal #w #szopie