Ciężka Broń w Historii

Historia rozwoju uzbrojenia pełna jest innowacji, które zmieniały oblicze wojen. Nie wszystkie jednak projekty okazywały się sukcesem. Niniejszy artykuł przedstawia wybrane przykłady broni, które, choć intrygujące w założeniach, w praktyce okazały się problematyczne lub całkowicie nieskuteczne. Wybór sześciu opisanych poniżej konstrukcji jest czysto subiektywny, a warunkiem było wejście ich do produkcji i zastosowanie w walce.

Nieudane eksperymenty wojskowe

Granat przeciwpancerny typ 74 (lepka bomba)

Tematyczne zdjęcie granatu typu 74

Podczas walk we Francji w 1940 roku Brytyjczycy uznali, że piechota potrzebuje więcej środków do zwalczania niemieckich czołgów. Stworzono wówczas ręczny granat przeciwpancerny typ 74, znany także jako „lepka bomba”. Szklana kula o wadze 600 g zawierała nitroglicerynę i była owinięta wełnianą tkaniną nasączoną lepką żywicą. Aby użyć granatu, należało zdjąć metalową osłonę, zwolnić zawleczkę i rzucić. W teorii lepka skarpeta miała przyczepiać się do pancerza, szkło pękać, uwalniając nitroglicerynę, a po pięciu sekundach zapalnik inicjował wybuch. W praktyce okazało się to znacznie trudniejsze.

Po zdjęciu osłon granat czepiał się wszystkiego - odzieży lub ekwipunku, a rzucony mógł utknąć wśród gałęzi. O ile skutecznie lepił się do ubrania, o tyle słabo przylegał do czołgu, szczególnie gdy ten był brudny. Dodatkowo, wyrzucana wybuchem granatu bakelitowa rączka działała jak pocisk, stwarzając zagrożenie dla użytkownika. Okazało się również, że nitrogliceryna w czasie przechowywania stawała się niestabilna. Te liczne problemy sprawiły, że żołnierze nie byli przekonani do tego wynalazku.

Samolot Boulton Paul Defiant

Zdjęcie samolotu Boulton Paul Defiant w locie

W połowie lat 30. dowództwo RAF doszło do wniosku, że dobrym pomysłem będzie stworzenie samolotu, w którym cała siła ognia trafi w ręce strzelca pokładowego. Boulton Paul Defiant to dowód na to, że błędne założenia zawsze dają fatalne wyniki. Do samolotu dołożono wieżyczkę strzelecką z czterema karabinami maszynowymi, natomiast dla pilota nie zostało już nic - był jedynie „kierowcą”. Założenie taktyczne polegało na atakowaniu bombowców od dołu, tam, gdzie są najsłabiej bronione. Rzeczywistość pokazała jednak, że pomysły powstałe przy biurkach w dowództwie są zabójcze, ale głównie dla własnych załóg.

Pierwsze doświadczenia nie zapowiadały dramatu. W walkach nad Dunkierką defianty w ciągu jednego dnia, 29 maja, zgłosiły zestrzelenie 37 niemieckich bombowców. Liczba ta była jednak zbyt optymistyczna, ponieważ w rzeczywistości Luftwaffe straciła tego dnia jedynie 14 maszyn. W Bitwie o Anglię początkowy sukces wynikał jedynie z błędu niemieckich pilotów, którzy brali defianta za hurricane’a i podchodzili do ataku z tyłu. Szybko jednak zorientowali się, o co chodzi, i atakowali defianty od przodu, gdzie były zupełnie bezbronne. 19 czerwca 1940 roku w starciu z Jagdgeschwader 51 Anglicy stracili 11 z 12 maszyn. Do końca sierpnia 1940 roku połowa dostarczonych samolotów została zestrzelona, co skutkowało przesunięciem defiantów do działań nocnych. W 1942 roku wycofano je ze służby bojowej, a nieudana konstrukcja skończyła jako samolot ciągnący cele strzeleckie.

Działo kolejowe "Gustaw"

Zdjęcie działa kolejowego Gustaw, z Adolfem Hitlerem w tle

Adolf Hitler, jako frontowy żołnierz podczas I wojny światowej, obserwował dewastujące efekty ostrzału artylerii. Gdy doszedł do władzy, postanowił zafundować sobie największą armatę na świecie. Zamówił u Kruppa działo, które chciał użyć do niszczenia umocnień Linii Maginota. Miało mieć donośność 45 kilometrów, a pociski miały przebijać metrowej grubości stalowy pancerz i siedmiometrową warstwę żelazobetonu. Testy w 1939 roku dowiodły, że działo o kalibrze 802 mm spełnia oczekiwania, lecz zestaw lawety kolejowej był gotowy dopiero w 1941 roku.

Gustav Krupp podarował armatę Hitlerowi w prezencie urodzinowym, a ten nazwał swój prezent imieniem Gustaw. Ten „Behemot” ważył 1350 ton i spoczywał na platformie kolejowej o długości 47 m i wysokości 11,6 m. Lufa miała długość aż 32 m, a pociski ważyły po 7 ton. Na pozycję armatę dostarczano w częściach i składano na miejscu. Wcześniej jednak należało ułożyć cztery równoległe tory, po dwóch wewnętrznych poruszała się sama laweta, po zewnętrznych zaś dźwigi służące do zmontowania całości. Pociski przyjeżdżały oddzielnym pociągiem. Możliwe było poruszanie lufy jedynie w górę i w dół; celowania w płaszczyźnie poziomej dokonywano przez przemieszczanie całego działa po łukowatych torach. Hitler zamówił dwa takie działa, każde kosztowało fortunę - 7 milionów reichsmarek, czyli 17,5 mln ówczesnych dolarów amerykańskich. Żywotność lufy wynosiła jedynie 100 strzałów.

Kiedy zdobyto Francję, nie bardzo było gdzie użyć tego kolosa. W końcu wysłano tę armatę do oblężenia Sewastopola w 1942 roku. Sam montaż działa trwał cztery tygodnie i pracowało nad tym 1500 osób, a łącznie 5 tysięcy ludzi pracowało nad przygotowaniami. 5 czerwca 1942 roku działo wystrzeliło po raz pierwszy, celując w baterie nabrzeżne, ale żadna nie została trafiona - działo nie było zbyt celne, a rozrzut pocisków wynosił kilkaset metrów. Największym sukcesem było trafienie podziemnego składu amunicji umieszczonego 30 m pod ziemią, który eksplodował. Potem miało być użyte przy oblężeniu Leningradu, lecz odwołano atak. Drugiego kolosa wysłano do wsparcia oblężenia Stalingradu, jednak rosyjski kontratak nastąpił, zanim działo przybyło na pozycję. Wróciło więc do Rzeszy. Zainwestowano ogromne siły i środki, by wystrzelić jedynie 47 pocisków.

Mina samobieżna Panjandrum

Rysunek lub schemat miny Panjandrum

Planowanie lądowania na plażach Normandii wymagało rozwiązania wielu różnych problemów, w tym zniszczenia niemieckich umocnień na linii brzegowej. Departament Rozwoju Broni Rozmaitych brytyjskiej admiralicji przedstawił projekt samobieżnej miny, mającej być urządzeniem zdolnym do przebicia dwumetrowej warstwy betonu i wyrwania dziury na tyle dużej, by przeszedł czołg. Tona materiału wybuchowego umieszczona była w bębnie między dwoma kołami o średnicy 3 m. Napęd stanowiło 18 kordytowych rakiet umocowanych na obwodzie kół.

Panjandrum, bo tak nazwano ten wehikuł, miał startować z rampy okrętu desantowego, dotrzeć na brzeg i z prędkością 100 km/h przemierzyć plażę, by zdemolować umocnienia na jej krańcu. Problem w tym, że w czasie prób żadnej machinie nie udało się dotrzeć na koniec plaży. Wyzwaniem była sama jazda po prostej. Wywrotki albo urwane koła kończyły misje, a dodawanie kolejnych kół i rakiet nie zmieniało sytuacji. Wobec permanentnego fiaska po roku pomysł zarzucono. Zachowane filmy wyglądają na wyreżyserowaną komedię, ukazując pojazd poruszający się tak pokracznie, że trudno powstrzymać śmiech.

Balony Fu-go

Zdjęcie bojowego balonu Fu-go

Gdy w 1942 roku w słynnym rajdzie Jamesa Doolittle’a 16 bombowców startujących z USS „Hornet” zrzuciło bomby na Tokio, Japończycy zapragnęli odwetu. Pomysł zadania ciosu Stanom Zjednoczonym na ich własnym terytorium wymagał jednak środków, a potrzebne do tego lotniskowce albo spoczywały na dnie oceanu, albo wykonywały pilniejsze misje. Wymyślono więc atak balonami Fu-go. Odkryty przez meteorologa Wasaburō Ōishiego prąd strumieniowy wieje na wysokości 9 tys. metrów od Wysp Japońskich w kierunku kontynentu amerykańskiego. Żeby dotrzeć na miejsce, balon musiał utrzymywać się na stałej wysokości. W tym celu dodano zawór, który upuszczał wodór, gdy balon był za wysoko, oraz automat, który odrzucał worki z piaskiem, gdy balon był zbyt nisko. Po dwóch dniach podróży, już nad terytorium USA, mechanizm czasowy zwalniał bomby. Pomysłodawców napędzała wizja tysięcy balonów siejących spustoszenie w Ameryce.

Pomysł nie był zły. Amerykańskie radary nie widziały papierowych balonów. W dodatku w USA obawiano się, że mogą one przenosić broń biologiczną. Produkcja balonów była prosta, czaszę wykonywano z papieru klejonego warstwowo i impregnowanego krochmalem z konnyaku. Pierwszy balon wypuszczono 3 listopada 1944 roku, ostatni spośród w sumie 9 tys. wysłano w kwietniu 1945 roku. W USA odnotowano ślady 312 balonów. Amerykanie zastosowali taktykę milczenia, i żadne informacje o znalezieniu balonów nie trafiły do mediów. Jak się okazało - taktykę skuteczną. Jedynymi skutkami nalotów była jedna awaria lokalnej sieci energetycznej i kilka niewyjaśnionych pożarów lasów. Zginęło sześć osób - ciężarna żona pastora z Oregonu i piątka dzieci, z którymi wybrała się na piknik. Dzieci odnalazły japoński balon, a ładunek wybuchł, gdy zaczęły przy nim majstrować. Były to jedyne ofiary działań wojennych na kontynencie amerykańskim.

Ręczny granatnik przeciwlotniczy Fliegerfaust

Schemat lub rysunek Fliegerfausta

Gdy los III Rzeszy był już przesądzony, naziści chwytali się wszelkich metod, by znaleźć tanią, prostą i skuteczną broń przeciwlotniczą, zwłaszcza że w 1945 roku niemieckie lotnictwo praktycznie nie istniało. Próba wynalezienia prostej ręcznej broni przeciwlotniczej zaowocowała powstaniem Fliegerfausta - ręcznego granatnika przeciwlotniczego. Połączono w pęk dziewięć luf i dodano pistoletowy uchwyt oraz celownik. Każdemu z dziewięciu standardowych pocisków przeciwlotniczych 20 mm dodano mały ładunek rakietowy, a wszystkie połączono w pakiet. Należało wycelować w samolot i nacisnąć spust. Elektryczny zapłon odpalał najpierw cztery rakiety, a po 0,1 sekundy resztę, by pociski nie uszkodziły się wzajemnie podczas startu i aby zmniejszyć odrzut broni.

Zamówiono 10 tysięcy granatników, lecz wyprodukowano niewiele. Może dlatego, że zasięg miał wynosić 500 metrów, a w praktyce był od tej wartości daleki. Prędkość pocisków była zbyt mała, a rozrzut spory. Nie odnotowano przypadku, by jakikolwiek samolot aliancki został choćby uszkodzony. Nie było nawet meldunku od pilotów o zastosowaniu takiej broni.

Historia i Rozwój Broni Palnej

Początki broni palnej

Ilustracja przedstawiająca lancę ognistą

Początek rozwoju broni palnej jest związany z wynalezieniem prochu czarnego w Chinach w IX wieku. Wkrótce po wynalezieniu znalazł on zastosowania militarne. Za czasów dynastii Song był dość powszechnie stosowany do wyrobu min, prostych granatów i bomb. Tam też stworzono pierwszą broń rakietową oraz palną. Prototypem broni palnej jest lanca ognista z X wieku: pojemnik z prochem i niewielkimi pociskami (odłamkami ceramiki, metalu, kamieniami itp.), umieszczony na kiju. Po podpaleniu służył jako rodzaj miotacza ognia, rażąc przeciwników kilkumetrowym jęzorem płomieni i rozpalonymi pociskami.

Następnym etapem rozwoju był tzw. eruptor, o metalowej lufie, ściślej dopasowanym pocisku, używający szybciej spalającego się prochu o zawartości saletry powyżej 70%. Zdolny był on wyrzucić pocisk nawet na kilkaset metrów. Zwiększanie wytrzymałości luf, wygładzanie ich wnętrza, by miały jednolicie równy przekrój, i ściślejsze dopasowywanie pocisków doprowadziły do stworzenia broni palnej sensu stricto, której głównym czynnikiem rażącym jest wyrzucany ciśnieniem gazów prochowych z wielką prędkością pocisk.

Najstarsza znana broń palna z lufą z brązu, pochodząca z Chin (Achengu niedaleko Harbinu), datowana jest na rok 1288 (dynastia Yuan). Niektórzy twierdzą, że „sekret alchemików” przywiózł do Wiednia Marco Polo ze swej słynnej wyprawy do Chin w latach 1271-1292. Inną hipotezą jest rzekome niezależne od Chin wynalezienie prochu przez Rogera Bacona i Bertholda Schwarza, mnicha z Freiburga, od którego nazwiska ("Czarny") autorzy niemieckojęzyczni wywodzą nazwę "czarny proch".

Ewolucja konstrukcji i mechanizmów

Broń, która zmieniła świat Karabin Szturmowy AK 47 Dokument

Pierwsze rodzaje broni palnej były bardzo prymitywne. Składały się na nie metalowa rura (lufa), zamknięta z jednej strony. W jej tylnej części w pobliżu wspomnianego zamknięcia wykonany był otwór, zwany otworem zapałowym. Do rury wsypywano przez otwór wlotowy pewną ilość prochu, czyli ładunek, który następnie ubijano. Potem umieszczano w lufie pocisk, początkowo kamienny, żelazny, a w końcu ołowiany. Pierwsze pociski miały kształt sferyczny, stąd do dziś w potocznym języku często mówi się o pocisku "kula". Po osadzeniu w lufie pocisku broń palna była gotowa do strzału.

Czynność przygotowania takiej broni do strzału wymagała ubijania poszczególnych komponentów w lufie, tak by szczelnie wypełniały jej wnętrze, toteż nazywano ją „nabijaniem” broni. W dzisiejszych czasach termin ten także jest stosowany, choć już od dawna, co najmniej od czasu wprowadzenia broni odtylcowej, strzelec nie musi niczego ubijać. Aby oddać strzał z tak przygotowanej broni, trzeba było doprowadzić do zapłonu prochu. Początkowo służyły do tego żarzące się kawałki drewna, rozżarzone pręty żelazne, tlący się lont. W późniejszych czasach pojawiły się zamki mechaniczne krzeszące iskry z krzemienia, a w końcu ich miejsce zajął zapłon chemiczny, w którym iskry powstawały w wyniku detonacji substancji chemicznych na skutek uderzenia kurkiem broni. Zapłon prochu w broni odprzodowej, aż do wynalezienia zapłonu chemicznego, następował w specjalnym wydrążeniu obok lufy, zwanym panewką. Jeżeli otwór był niedrożny, strzał nie mógł paść, bo nie dochodziło do zapalenia prochu w lufie, spalał się tylko proch na panewce.

W Europie po raz pierwszy odnotowano użycie broni palnej w 1331 roku podczas oblężenia miasta Cividale we Friuli. W Anglii po raz pierwszy notuje się broń palną w 1338 roku, a we Francji rok później.

Regulacje dotyczące posiadania broni

Broń, która zmieniła świat Karabin Szturmowy AK 47 Dokument

Prawo do posiadania i używania broni jest przedmiotem debat publicznych i analiz naukowych. W większości krajów świata dostęp do broni dla osób cywilnych jest dozwolony, ale ograniczony prawnie i wymaga uzyskania urzędowego pozwolenia na broń. We wszystkich państwach posiadanie broni jest w jakiś sposób regulowane. Badania zagadnienia dostępu do broni są często blokowane ze względów politycznych.

Stany Zjednoczone przyjęły w 1996 roku tzw. poprawkę Dickeya, która zabraniała głównej instytucji epidemiologicznej CDC prowadzenia oficjalnych statystyk śmiertelności związanej z bronią. Z powodu niskiej dostępności danych, szczególnie longitudinalnych, dostępne analizy opierają się głównie na strategiach pośredniego wnioskowania statystycznego. Część badań została zdyskredytowana i powiązana z wpływem lobbystycznych think tanków. Metaanaliza Klecka z 2016 roku, obejmująca dane z USA i biorąca pod uwagę różnorodne problemy metodologiczne, konkluduje, że zwiększony dostęp do broni wiąże się z podwyższonym ryzykiem samobójstw, i ani nie przeciwdziała, ani nie podwyższa przestępczości w tym kraju. Częstość samobójstw traktuje się obecnie jako trafną zmienną towarzyszącą pomagającą oszacować rozpowszechnienie broni w danym obszarze. Istnieje pewna zgodność wyników badań na temat pozytywnego wpływu regulacji ograniczających dostęp do broni dla przestępców, osób skłonnych do przemocy i osób ze skłonnościami samobójczymi.

Ciężkie karabiny maszynowe (CKM)

Charakterystyka CKM

Zdjęcie ciężkiego karabinu maszynowego Maxim wz. 1910 z tarczą ochronną

Ciężki karabin maszynowy (ckm) to karabin maszynowy charakteryzujący się znaczną masą, przystosowany do prowadzenia ognia z masywnej podstawy (np. trójnogu). Przeznaczeniem ciężkich karabinów maszynowych było niszczenie grupowych celów żywych, środków ogniowych, lekko opancerzonego sprzętu oraz nisko lecących celów powietrznych.

Dzięki dużej masie własnej, osadzaniu na masywnej podstawie (dobrze stabilizującej broń) oraz zastosowaniu mechanizmów kierunkowego i podniesieniowego, ciężkie karabiny maszynowe zdolne były do prowadzenia celnego ognia bezpośredniego do 1000 m, a pośredniego, pogłębionego i posiewanego na odległościach 1000-2500 m. Przystosowane były do prowadzenia ognia ciągłego, lub długimi seriami, przy zasilaniu wyłącznie amunicją karabinową (najczęściej z taśm amunicyjnych, rzadziej z magazynków). Dużą szybkostrzelność praktyczną uzyskiwano dzięki zastosowaniu luf chłodzonych cieczą lub ciężkich luf o zwiększonej pojemności cieplnej chłodzonych powietrzem. Działanie broni najczęściej opierało się na zasadzie krótkiego odrzutu lufy (np. Maxim) lub odprowadzania gazów przez boczny otwór lufy (np. Hotchkiss).

Modele CKM

  • MG08 chłodzony cieczą. Widoczna cylindryczna chłodnica z wodą okalająca lufę oraz wychodzący z niej przewód do zewnętrznego zbiornika na wodę.
  • Hotchkiss Mle 14 chłodzony powietrzem. Wyposażony w bardzo ciężką (ważącą aż 10,5 kg) lufę, wyposażoną we wspomagający chłodzenie radiator.
  • Maxim wz. 1910 chłodzony cieczą. Widoczna cylindryczna chłodnica z wodą okalająca lufę oraz tarcza ochronna dla strzelca.

Ciężkie karabiny maszynowe były pierwszymi typami karabinów maszynowych w historii, począwszy od projektu Hirama Maxima z 1884 roku. Cieszyły się dużą popularnością w pierwszej połowie XX wieku, zwłaszcza w trakcie pierwszej i drugiej wojny światowej.

Wunderwaffe - "Cudowna Broń" III Rzeszy

Rakieta balistyczna V-2 w muzeum

Wunderwaffe (z niem. cudowna broń) to nieoficjalne określenie zaawansowanych technologicznie projektów uzbrojenia rozwijanych w III Rzeszy. Mimo iż pod koniec wojny w III Rzeszy produkowano wiele innowacyjnych i wyjątkowo zaawansowanych typów uzbrojenia, nigdy nie udało się wykorzystać ich potencjału do uzyskania jakiejkolwiek realnej przewagi na froncie. Poza tym wiele z nich nie wyszło poza fazę projektu lub prototypu, przy czym część miała wątpliwe walory praktyczne.

Przykłady projektów Wunderwaffe:

  • Landkreuzer P. 1000 Ratte (Szczur) - planowany czołg superciężki, ważący ok. 1000 ton.
  • Landkreuzer P. 1500 Monster (Potwór) - proponowany projekt superciężkiego działa samobieżnego, ważącego ok. 1500 ton.
  • Pancerniki typu H - seria proponowanych okrętów wojennych, kończąca na H-44 - 140 000-tonowym okręcie uzbrojonym w osiem 20-calowych dział.
  • Werfer-Granate 21 - niekierowany pocisk rakietowy powietrze-powietrze, wersja rakiety artyleryjskiej 21 cm Wgr.

Dawna Brona Polska: Od Narzędzia Rolniczego do Elementu Obronnego

Nazwa "brona" ma intrygującą dwoistość znaczeń w języku polskim. Z jednej strony odnosi się do dawnej brony polskiej, czyli narzędzia rolniczego, a z drugiej strony do kraty żelaznej spuszczanej z góry w bramach zamkowych. Nazywana tak od obrony, broniła wejścia nieprzyjacielowi przez bramę do obronnego zamku lub miasta. Wskutek zupełnego podobieństwa brony bramnej do narzędzia rolniczego, służącego do włóczenia po roli, narzędzie to zostało również nazwane broną, choć w żadnym związku z bramą forteczną nie pozostaje.

Ponieważ należy przypuszczać, że w kraju odwiecznie rolniczym dawniej znane było narzędzie do włóczenia po roli niż kraty bronne w bramach wjazdowych, musiało ono mieć pierwej nazwę właściwą swemu przeznaczeniu, która po upowszechnieniu nowej została zapomniana. Niezależnie od słowa "bronować", w staropolszczyźnie przechowały się dwa inne słowa, bezpośrednio z działaniem rolniczym brony związane, a mianowicie: "włóczyć" i "skródlić", należy więc przypuszczać, że pierwotna nazwa brony pozostawała w związku bezpośrednim z tymi słowami.

Prof. Hieronim Łopaciński twierdzi, że w językach słowiańskich nazwa brona pochodzi od pierwiastka "bor", stąd starosłowiańskie "brati-se" - walczyć, rosyjskie "borot’sia", polskie gwarowe "bróć się", "zbarać się" i tym podobne. Z tegoż pnia mają pochodzić wyrazy polskie: brona, brama, obrona i bronić się.

Opisy historyczne

  • Pierwsze rolnicze dziełko polskie „Księgi o gospodarstwie“, tłómaczone z włoskiego przez Jędrzeja Trzycieskiego i wydane w 1549 roku, powiada, że „brony mają zęby długie a cienkie“, zapewne więc mówi o bronach z zębami żelaznymi.
  • Anzelm Gostomski, wojewoda rawski, w swoim „Gospodarstwie“ z 1588 roku, mówi o bronie w wielu miejscach i wysoko ją ceni, o czym świadczą słowa: „Brona - pan rolej, bo na bronie wszystko zależy, której trzeba takiego czasu patrzyć, jako na sianie: bo choć rolą zorze, a z niej perzu nie wywlecze, tedy tam po oraniu nic“.
  • Haur w swojej „Ekonomice ziemiańskiej“ z 1675 roku zaleca staranne bronowanie na perz i chwasty. W edycji z 1693 roku Haur powiada, że na Mazowszu brony mają zęby drewniane, a w Krakowskiem żelazne.
  • Ksiądz Kluk w czasach Stanisława Augusta pisze: „Żelazna brona, którą ciężką zowiem, ma żelazne zęby; drewniana lekką zwana robi się u nas z wici“.

Typowa drewniana brona polska

Rysunek lub schemat dawnej drewnianej brony polskiej

Odwieczny typ drewnianej brony polskiej, przechowany dotąd u ludu na Mazowszu i Podlasiu w okolicach nadnarwiańskich i nadbużnych, składa się z:

  1. „Kabłąka“, wygiętego z młodej dębiny lub grabiny.
  2. 23 „lasek“ tej samej co kabłąk grubości, leszczynowych lub jarzębinowych, z których 15 krzyżuje się z 8.
  3. 25 witek dębowych, jałowcowych, a w ostateczności rokitowych, zwanych „obwarzankami“.
  4. 25 „zębów“ zwykle grabowych.

Każdy ząb ma na sobie blisko łba „narębę“ i wbija się tak głęboko w obwarzanek na skrzyżowaniu, aby w tę narębę wpadła bokiem laska górna, stanowiąca jego główne oparcie w czasie bronowania. Brona dobrze „ubita“ wystarcza na 2 i 3 lata, a potem służy jeszcze nieraz lat kilkadziesiąt pod gniazdem bocianiem. Rzędy zębów nazywają się w bronie „pięciorkami“. Długość brony, uważana jako cięciwa między dwoma końcami kabłąka, wynosi zwykle 4 do 4½ stóp, szerokość zaś w połowie kabłąka wynosi 4 stopy. Laski i kabłąk mają 1¼ cala średnicy, a zęby około 16 cali długości. Częścią dodatkową do brony jest wić brzozowa lub dębowa, zwana „pojmą“, łokieć długa, z pętlicami („okami“) na końcach, z których jeden zakłada się przy orczyku, a drugi przewleka się przez bronę i przetyka kołkiem.

Z powodu brony powstały wyrażenia i przysłowia:

  • Brona - to matka rodzona.
  • Jak się za broną kurzy, to się żytko burzy, a jak się wlecze, to gospodarz ledwie się nie wściecze.
  • Kiedy się za broną kurzy, będzie urodzaj duży.
  • Nie zawsze pomoże brona, kiedy rola zaperzona.
  • Nakryj się broną, to się zagrzejesz.

Jest i zagadka ludowa: Dziurawa płachta - całe pole oblata. O bronie podlaskiej pisał dość obszernie Tymoteusz Łuniewski w „Gazecie Rolniczej“.

tags: #ciezka #brona #wikipedia